| IFK | IRB | INFORLEX | GAZETA PRAWNA | INFORORGANIZER | APLIKACJA MOBILNA | PRACA W INFOR | SKLEP
reklama
Jesteś tutaj: STRONA GŁÓWNA > Biegli rewidenci > Wciąż jest szansa na dobrą i bezpieczną nową ustawę o biegłych rewidentach

Wciąż jest szansa na dobrą i bezpieczną nową ustawę o biegłych rewidentach

Wywiad z Krzysztofem Burnosem, prezesem Krajowej Rady Biegłych Rewidentów, przy okazji XVI Dorocznej Konferencji Auditingu, która odbyła się w dniach 21-23 października 2015 r. w Jachrance k. Warszawy.

Jak więc będzie, gdy ktoś zechce złożyć skargę na biegłego rewidenta? Gdzie to trafi?

Krzysztof Burnos: Taka skarga trafi do samorządu, ale na podstawie tego projektu nie potrafię powiedzieć, kto miałby się tym zajmować. Bo przecież rzecznika dyscyplinarnego i sądu już nie będzie. Ministerstwo w projekcie proponuje, by w miejsce rzecznika i sądu powstała komisja odpowiedzialności zawodowej, a więc zapewne do niej trafiałyby wszelkie skargi na biegłych rewidentów. Tylko jeśli ta komisja będzie prowadzić postępowania na podstawie kodeksu postępowania administracyjnego, to z góry zakładana będzie wina biegłego rewidenta. No i biegły rewident musiałby udowodnić, że jest niewinny. Duża część uczestników konsultacji krytykowała to rozwiązanie, a Rządowe Centrum Legislacji wniosło zastrzeżenie, czy to rozwiązanie jest zgodne z zasadą demokratycznego państwa prawnego oraz z artykułem 17 Konstytucji, który mówi, że samorządy sprawują pieczę nad należytym wykonywaniem zawodów zaufania publicznego.

Autorzy projektu mogą tego nie pamiętać, ale kilka lat temu Ministerstwo Sprawiedliwości pracowało nad projektem mającym odebrać postępowania dyscyplinarne samorządom zawodów prawniczych. W końcu odstąpiono od tego, między innymi z obawy o sprzeczność projektowanej regulacji z Konstytucją.

Krzysztof Burnos: To dobry przykład. My także podczas konsultacji wskazywaliśmy na potencjalną sprzeczność projektowanego rozwiązania z Konstytucją. Przecież rozwiązania będzie mógł zaskarżyć do Trybunału Konstytucyjnego każdy biegły rewident, który zostanie ukarany według tych nowych zasad. Po co więc iść w takie ryzykowne rozwiązanie?

Skąd się wziął ten pomysł? Stoi za nim jakiś racjonalny motyw?

Krzysztof Burnos: Autorzy projektu mają do rozwiązania dość trudny problem. Otóż zgodnie z tymi projektowanymi przepisami Komisja Nadzoru Audytowego powinna mieć uprawnienia do sprawnego i efektywnego stosowania środków administracyjnych wobec biegłych rewidentów i firm audytorskich badających sprawozdania jednostek zaufania publicznego. Żeby KNA mogła działać na podstawie kodeksu postępowania karnego, to musiałby istnieć jakiś organ paraprokuratorski i parasądowy. A więc mając na względzie efektywność wykonywania tego obowiązku, zdecydowano, że to powinno być realizowane w oparciu o kodeks postępowania administracyjnego. A żeby nie naruszyć zasady równego traktowania biegłych rewidentów, zaproponowano, by w ramach samorządu obowiązywała taka sama procedura. Ale jak już wspomnieliśmy, takie przeniesienie zasad działania KNA na samorząd może być sprzeczne z Konstytucją. My jednak jesteśmy gotowi na jakiś kompromis w tej dziedzinie i chcemy zaproponować rozwiązanie, które pozwoli KNA na sprawne działanie, a jednocześnie nie będzie amputować ważnej sfery działalności samorządu zawodowego. Wprowadzenie uprawnienia do stosowania środków administracyjnych wobec biegłych i firm nie oznacza, że odpowiedzialność zawodowa biegłych rewidentów ma być określana w oparciu o KPA.

Z tego, co Pan mówi, wynika, że nadzór nad pracą biegłych rewidentów będzie miał mieszany charakter – państwowy i samorządowy. A kto będzie za to płacił? Ten wątek też pojawił się w dyskusji nad założeniami do projektu ustawy.

Krzysztof Burnos: W tej dziedzinie nie przewiduje się generalnej zmiany. Według projektu założeń działalność KNA w zakresie kontrolowania firm audytorskich będą finansowały firmy audytorskie. Nie wiadomo jeszcze, jakie to będą koszty i jaką część swoich zarobków firmy audytorskie będą musiały przekazać na ten cel. Ministerstwo dokonało pewnego szacunku w tym zakresie, ale my mamy w stosunku do niego wątpliwości. Uważamy, że ten budżet jest przeszacowany i zamierzamy przedstawić argumenty, że to mogą być mniejsze wydatki. Ministerstwo nie ma w tej dziedzinie doświadczenia, więc bazowało na naszych danych z tego zakresu. A tymczasem organ kontrolny KNA będzie miał znacznie węższy zakres działania. My oprócz działalności kontrolnej mamy jeszcze prowadzenie rejestrów, mamy sąd dyscyplinarny, rzecznika, szkolenia, mamy oddziały regionalne. A więc mamy więcej innych kosztów, które nie są związane z typową działalnością kontrolną. I wykażemy, że te koszty po stronie KNA mogą być niższe. Ale rozumiemy, że na to muszą znaleźć się fundusze. W przypadku samorządu jest jeden niepokojący element. Zaniepokoiło nas, że za pierwszy rok działalności w nowych warunkach samorząd miałby obowiązek wnieść podwyższoną opłatę z tytułu nadzoru. O ile normalnie jest 20 proc., to za 2016 rok miałoby być 70 proc. Na taką sumę samorządu po prostu nie stać, musielibyśmy sięgnąć do oszczędności. W kolejnych latach to już będzie inaczej liczone i tego już się nie boimy, ale ta pierwsza ekstra wpłata nas przeraża. Normalnie przekazujemy około 2 mln zł, a teraz miałoby to być nawet 7 milionów. I to w sytuacji, gdy w przyszłym roku i tak mamy wykonać wszystkie zadania kontrolne według starych zasad.

Czy jeszcze coś ważnego zmieni się przy okazji wprowadzenia tej nowej ustawy?

Krzysztof Burnos: Chciałbym zwrócić uwagę na jeszcze jeden problem, może nie o fundamentalnym znaczeniu, ale ważny dla samorządu. Otóż według deklaracji Ministerstwa przygotowywany teraz projekt ma przewidywać wreszcie dobre uregulowanie statusu biegłych rewidentów niewykonujących zawodu. Tu chodzi o naszych starszych kolegów, ale też wszystkich innych, którzy z jakiegoś powodu nie wykonują stale zawodu. My od wielu lat o to zabiegaliśmy i teraz mamy zapewnienie, że powstaną przepisy pozwalające takim osobom na przynależność do samorządu bez konieczności wypełniania wszystkich wynikających z tego obowiązków, które dotyczą biegłych rewidentów aktywnych zawodowo. To jest taki społeczny problem, ale pokazujący, jak my, młodsi i aktywni zawodowo, traktujemy starsze pokolenie.

Gdy rok temu przeprowadzałem podobny wywiad z Pańskim poprzednikiem panem Józefem Królem, to on martwił się, czy nowa ustawa o biegłych rewidentach i ich samorządzie oraz podmiotach uprawnionych do badania sprawozdań finansowych zostanie uchwalona w tej kadencji. Teraz już jest oczywiste, że nie. A czasu na wdrożenie unijnych regulacji nie ma zbyt wiele.

Krzysztof Burnos: Rzeczywiście, czasu jest mało, bo krajowa ustawa wdrażająca standardy określone w dyrektywie i rozporządzeniu Unii Europejskiej powinna wejść w życie nie później niż 15 czerwca 2016 roku. Ale ja spodziewałem się, że w tej kadencji parlamentarnej nie uda się tego projektu doprowadzić do finału. 

No to będzie taka sytuacja, że założenia do projektu powstaną w tej kadencji, a stworzony na ich podstawie projekt trafi już do nowego Sejmu. Wcześniej jednak może powstać nowy rząd, może też zmienić się kierownictwo Ministerstwa Finansów. Nie obawia się Pan takiej sytuacji, że przyjdzie ktoś nowy i stwierdzi, że ten projekt trzeba wyrzucić do kosza i zaczynać pracę od nowa?

Krzysztof Burnos: No cóż, nie można tego wykluczyć. Ale z drugiej strony nie bardzo to sobie wyobrażam z powodu tego już naprawdę bardzo krótkiego czasu na uchwalenie tej ustawy. Bardziej racjonalne będzie przejęcie i szybkie kontynuowanie tych prac przez ewentualną nową ekipę. Ktokolwiek by to był, musi pamiętać, że to jest wdrożenie prawa europejskiego, a przekroczenie wyznaczonych terminów wiąże się dla Polski z karami finansowymi za każdy dzień zwłoki. My przewidujemy, że aby zmieścić się w wyznaczonym czasie, do końca marca przyszłego roku projekt ustawy powinien trafić do Sejmu. A tam szybko pierwsze czytanie i skierowanie do komisji. No i dalej dość szybkie prace, bo przed wejściem w życie powinno być jeszcze jakieś vacatio legis. Tego czasu jest już mało, a wybory parlamentarne mogą spowodować, że będzie go jeszcze mniej.

Historia pokazuje, że wybory i to, co musi nastąpić po nich, tworzy dość długą wyrwę w procesie legislacyjnym. Bo Sejm i Senat muszą się ukonstytuować, powołać komisje itd. Żeby rządowy projekt mógł tam trafić, musi być powołany rząd i ten rząd musi przyjąć ten projekt. Obserwując kampanię wyborczą, trudno powiedzieć, jaki rząd powstanie po 25 października i jak szybko to nastąpi.

Krzysztof Burnos: Zdaję sobie sprawę, że prace zatrzymają się na kilka tygodni. Ale mam nadzieję, że gdzieś na początku stycznia przyszłego roku praca nad tym projektem zostanie wznowiona. Liczę też, że ona cały czas będzie prowadzona w Departamencie Rachunkowości i Rewizji Finansowej Ministerstwa Finansów, we współpracy z naszym samorządem i innymi zainteresowanymi tymi zmianami instytucjami. Ona jest niezbędna, żeby dotrzymać tych terminów.

Zmiany, o których mówimy, są skutkiem rozstrzygnięć podjętych na forum ponadkrajowym. Pan był aktywnym uczestnikiem tych prac. Czy można się spodziewać jeszcze jakichś nowych regulacji na tym poziomie, czy też teraz już tylko krajowi regulatorzy mają solidnie wdrożyć opracowane wcześniej standardy?

Krzysztof Burnos: Nie, obecnie nie ma dyskusji o jakichś nowych regulacjach. Teraz wyzwaniem dla europejskiego regulatora jest skuteczne wdrożenie tak skomplikowanego prawa w poszczególnych państwach członkowskich i zbudowanie mechanizmów współpracy międzynarodowej tych nadzorów. A także zapewnienie odpowiedniej harmonizacji.

Myśli Pan, że jest takie ryzyko, że także w innych krajach pojawią się takie próby, jak u nas, by coś uregulować trochę inaczej, wprowadzić jakieś dodatkowe obowiązki?

Krzysztof Burnos: To jest możliwe, bo gdy podczas konsultacji naszego projektu pytaliśmy o motywy stojące za jakimś nietypowym rozwiązaniem, to często słyszeliśmy, że coś w podobny sposób jest przygotowywane na Litwie, w Wielkiej Brytanii czy Słowenii. A wtedy ktoś z uczestników konferencji stwierdzał, że we Włoszech czy Francji wprowadzają zupełnie inne rozwiązanie. To może doprowadzić do sytuacji, że warunki funkcjonowania firm audytorskich w różnych krajach Unii Europejskiej będą znacznie się różnić. Jeśli będą wprowadzane listy usług zakazanych, a niektóre kraje skorzystają z dopuszczonej przez unijne rozporządzenie opcji rozszerzającej, a inne znowu z zawężającej, to w tych drugich krajach będzie łatwiej przedsiębiorstwom biegłych rewidentów prowadzić działalność gospodarczą niż w tych pierwszych. Między innymi dlatego byliśmy jako samorząd przeciwko „białej liście”. Problemem mogą też być dodatkowe opcje związane z zakresem sprawozdawczości biegłego rewidenta. Oczekiwałbym, by wszystkie kraje stosowały te same standardy, czyli Międzynarodowe Standardy Badania, a także że nie będą rozszerzały wymogu raportowania o jakieś dodatkowe elementy poza wymagane rozporządzeniem. Bo wtedy będziemy mieli niespójność i nieporównywalność informacji przekazywanych przez audytorów. I zapanowanie nad tym jest dużym wyzwaniem dla organów Unii Europejskiej.

A kto będzie czuwał nad porządkiem w tej dziedzinie?

Krzysztof Burnos: Na szczeblu unijnym ma powstać organ, który będzie zajmował się harmonizacją nadzoru nad biegłymi rewidentami w poszczególnych krajach. Przewiduję, że to będzie ciało wymieniające dobre praktyki i zmierzające do harmonizacji tych praktyk. Dyrektywa ma taki charakter, że pod jej rządami pełna harmonizacja nie jest możliwa. Ale rozporządzenie już jest dokumentem silnie harmonizującym, bo to jest tak jak ustawa krajowa. Myślę, że platforma współpracy nadzorów krajowych będzie bardzo ważna dla przyszłości systemu nadzoru nad audytem. Sądzę, że w dalszej perspektywie nastąpi korekta tego systemu. Ale spodziewam się też, że w przyszłości może dojść do pewnej deregulacji w tej dziedzinie, i że nadzór zorientuje się, iż zbyt silna regulacja może hamować innowacyjność branży.

Jeśli już mówimy o stosowaniu międzynarodowych regulacji, to od lat toczyła się dyskusja o konieczności wprowadzenia do krajowej praktyki Międzynarodowych Standardów Rewizji Finansowej. Decyzje zapadły, a 1 kwietnia 2015 r. Komisja Nadzoru Audytowego zatwierdziła je. Jak natomiast wygląda wdrażanie ich do praktyki?

Krzysztof Burnos: Uchwały w tej sprawie czekają na wejście w życie, a pierwsze badania zgodnie z tymi standardami muszą być zrobione za 2016 rok dla jednostek zaufania publicznego, a dla pozostałych za 2017 rok. Ale jeśli spytałby pan, czy biegli rewidenci czują się do tego przygotowani w sposób odpowiedni, to lasu podniesionych rąk pan nie zobaczy.

A więc nie są przygotowani?

Krzysztof Burnos: Aż tak źle nie jest, ale ciągle jest wiele obaw. Myślę, że wciąż wśród biegłych rewidentów jest takie przekonanie, że stosowanie Międzynarodowych Standardów Badania będzie rodziło dla nich duże ryzyka biznesowe i kontrolne. Że sporządzenie dokumentacji według nowych zasad może okazać się trudne i może być krytycznie oceniane przez inspektorów, kontrolerów czy wizytatorów. I to jest wyzwanie dla nas jako samorządu, ale również dla Krajowej Komisji Nadzoru i Komisji Nadzoru Audytowego. To jest wdrażanie zmian systemowych, w takim procesie zawsze jest okres przejściowy, kiedy są pewne niedoskonałości. Ale trzeba sprawdzać, czy w kluczowych obszarach system działa. W tym przypadku chodzi o to, czy w kluczowych obszarach procesu badania biegły rewident wykonuje zalecenia Międzynarodowych Standardów Badania. Nie chodzi o to, czy każdy wymóg jest od razu stosowany. Takie jest moje podejście i oczekiwałbym, żeby po okresie przejściowym, roku czy maksymalnie dwóch, wymagania w stosunku do biegłych rewidentów były już wyższe. Moje obrazowe stwierdzenie „lasu rąk pan nie zobaczy” nie oznacza, że biegli rewidenci nie są w stanie wykonać badania według międzynarodowych standardów. Wiedzą, jak to zrobić, tylko jeszcze nie sprawdzili tego w praktyce. Stąd trochę tych obaw. Ale ja uważam, że zmiana nie będzie aż tak wielka.

Owszem, proces badania zmieni się, ale nie na tyle, żeby mówić o zupełnie innym procesie badania. Bo procedury badania, takie jak inspekcje, przeglądanie dokumentów, obserwacje, rozmowy, nie zmienią się. Zmieni się przede wszystkim początek badania, bo zanim biegły rewident weźmie jakikolwiek dokument, musi dobrze zrozumieć jednostkę, dobrze zrozumieć ryzyka biznesowe i ryzyka związane ze sprawozdawczością, a dopiero później musi się zastanowić, co w związku z tą wiedzą o badanej firmie ma dalej zrobić, żeby sprawozdanie zbadać w sposób właściwy. Biegli rewidenci jeszcze nie mają świadomości tego wszystkiego. Ale gdy to do nich dotrze, to ta liczba podniesionych rąk zdecydowanie się zwiększy. Nie jest tak, że my musimy uczyć się całkiem nowych rzeczy. To jest tylko trochę przekonfigurowanie podejścia. Tych obaw było dość dużo i dlatego międzynarodowe standardy wprowadzamy jako jeden z ostatnich krajów. Ale już odwrotu nie ma.

Rozmawiał Krzysztof Sobczak

Wywiad ukazał się w I numerze „Wiadomości konferencyjnej” na XVI Dorocznej Konferencji Audytingu

Narzędzia księgowego

reklama

PRACA DLA KSIĘGOWYCH

BIURA RACHUNKOWE

POLECANE

reklama

Ostatnio na forum

Fundusze unijne

Eksperci portalu infor.pl

Meritoros

Biura rachunkowe

Zostań ekspertem portalu Infor.pl »