| IFK | IRB | INFORLEX | GAZETA PRAWNA | INFORORGANIZER | APLIKACJA MOBILNA | PRACA W INFOR | SKLEP
reklama
Jesteś tutaj: STRONA GŁÓWNA > Prawo > Sprawy rodzinne > Rozwody > Rozwód kościelny > Zawieszenie kościelnego procesu małżeńskiego

Zawieszenie kościelnego procesu małżeńskiego

Zwykle to jedna ze stron w małżeństwie, nie zaś obie równocześnie, występuje z inicjatywą wszczęcia kościelnego procesu o stwierdzenie nieważności swojego związku. Może zdarzyć się jednak, iż po jakimś czasie strona powodowa nie będzie już przejawiać zainteresowania kontynuacją swojej małżeńskiej sprawy w sądzie (następuje wówczas zrzeczenie się sprawy, o czym w kan. 1524 KPK), stąd pojawia się zapytanie, co do dalszych losów jej sprawy.

Nie do rzadkości należy wówczas, iż rolę strony powodowej przejmuje pozwany, chyba że od początku wyraziła ona wolę nie uczestniczenia w procesie, absolutnego braku zainteresowania swoją sprawą, w związku z czym należy przypuszczać, iż takiej roli nie przyjmie. Gdy jednak taka sytuacja ma miejsce, tj., gdy strona pozwana nie stanie się stroną powodową i gdy nastąpi to zanim nie zostanie ukończony etap postępowania dowodowego, wówczas sprawa ulega zawieszeniu (kan. 1518 pkt. 1 KPK). Oczywiście nie oznacza to, iż do takiej sprawy już nigdy nie będzie można powrócić, ale im dłuższy czas owego „zwlekania”, tym może to mieć gorsze przełożenie na same dowody, tj. na ich jakość (kan. 1522 KPK). Ma to miejsce także w przypadku umorzenia sprawy, o którym to w kan. 1520 KPK. Gdy z kolei sprawa jest już na etapie zamkniętego postępowania dowodowego (o poszczególnych etapach strony zostają zawiadamiane przez ich trybunał) wówczas sprawa sama z siebie dalej przebiega (kan. 1518 pkt. 2 KPK).

Warto tylko dodać, iż często wycofanie się strony powodowej z procesu wynika - nie jak przy braku aktywnej postawy strony przeciwnej, mimo wszystko z chęci pojednania się ze współmałżonkiem, co również nie jest obce też w trakcie cywilnego rozwodu.

Zobacz również: Nietypowe rozwiązania w kościelnym procesie małżeńskim

Znaczenie procesu

Często spotykam się z zapytaniem: czy takie posunięcie jest korzystniejsze, czy też nie dla samej sprawy? W takim sposobie postawienia zapytania widać jakieś niezrozumienie sensu i znaczenia procesu, bowiem w nim chodzi o odkrycie obiektywnej prawdy, a nie o uzyskanie jakimiś pokrętnymi i nie do końca uczciwymi metodami pozytywnego wyroku. Zawsze też ogłoszenie strony pozwanej przez sąd jako nieobecnej w procesie może zostać w swoich przedwyrokowych uwagach wykorzystane przez obrońcę węzła małżeńskiego. Trzeba wówczas, odpowiadając na nie, odpowiednio się zastanowić: czy ów brak udziału można zinterpretować jakoś na korzyść wyroku pozytywnego. Na pewno w dużej mierze uwarunkowane jest to tytułem, na podstawie którego przebiega proces (przykładowo interpretacja nieobecności strony w kontekście niezdolności natury psychicznej do podjęcia istotnych obowiązków małżeńskich po tej stronie a w aspekcie dokonanego przez nią jakiegoś rodzaju wykluczenia, czyli symulacji). Trzeba bowiem zdawać sobie sprawę, iż niezależnie od tego, że druga strona nie będzie aktywnie uczestniczyć w procesie, to ten proces będzie dalej przebiegał.

Brak udziału strony pozwanej wynika z różnych względów: z braku zainteresowania końcowym efektem, z braku chęci podjęcia jakiegokolwiek wysiłku, z racji zadeklarowania się jako osoba niewierząca itp. Warto jednak, bez względu na motywy działania, zastanowić się: czy czasem przez uczestnictwo, zaangażowanie nie okazuje się stronie, z którą ewentualnie jest się w związku, iż na tej osobie jednak zależy. Nawet, gdy strona jest i żyje sama, warto też wziąć pod uwagę możliwość, iż taki stan również może ulec w przyszłości zmianie.

Zobacz: Kwestia dziecka w kościelnym prawie małżeńskim

reklama

Narzędzia

POLECANE

reklama

Ostatnio na forum

Fundusze unijne

Eksperci portalu infor.pl

Parco

Biuro Rachunkowe PARCO S.C.

Zostań ekspertem portalu Infor.pl »