| IFK | IRB | INFORLEX | GAZETA PRAWNA | INFORORGANIZER | APLIKACJA MOBILNA | PRACA W INFOR | SKLEP
reklama
Jesteś tutaj: STRONA GŁÓWNA > Prawo > Sprawy rodzinne > Rozwody > Rozwód kościelny > Zagadnienia dyskusyjne w kościelnym procesie małżeńskim

Zagadnienia dyskusyjne w kościelnym procesie małżeńskim

W trakcie prowadzenia spraw o orzeczenie nieważności małżeństwa może dojść do wielu dosyć dyskusyjnych kwestii. Obecnie na kilku przykładach warto ukazać je, gdyż dotyczą one stron, ich adwokatów czy reprezentowania przez pełnomocników.

Koszty reprezentacji

Kolejna sytuacja pozostaje w związku z kosztami prowadzenia sprawy. To problem chyba najbardziej kontrowersyjny. O kosztach klient powinien być poinformowany na początku. Nie może dochodzić do sytuacji, gdy dopiero mowa jest o nich po wykonaniu zlecenia, gdyż taka była umowa albo w ramach jego (wykonania czynności), a przed oddaniem wykonanego zlecenia doliczane są kolejne koszty. Bardzo często mówi się o dosyć dużych kosztach, tymczasem ich wysokość jest już relatywna. Najważniejsza jest informacja odnośnie ich wysokości, jak i tego, na co klient może liczyć po uiszczeniu konkretnej sumy. Prywatnie jestem też zwolenniczką dzielenia procesu, a zatem też i kosztów na etapy. Klient wówczas po jednym z nich może podejmować suwerenną decyzję odnośnie dalszej współpracy, jak i kosztów. Nikt też nie powinien czynić zarzutów, gdyż koszty dotyczą danego zlecenia a nie kilku umiejscowionych w bliżej nieokreślonej przyszłości. Celowo użyłam tu określenia „współpraca”, gdyż „materiał” zawsze pochodzi od klienta (np. treść pisma), zaś jego merytoryczność od adwokata. Warto stąd, aby już na samym początku adwokat poinformował swojego klienta o tym, jak powinna wyglądać ich wspólna praca, gdyż każdy z nich może mieć jakieś inne wyobrażenie oraz jakie są związane z tym koszty.

Adwokat kościelny - jakie powinien mieć cechy?

Wynik sprawy

Kolejnym zagadnienie koncentruje się wokół pytania: „Jakie mam szanse na pozytywne zakończenie mojej sprawy?”. Pytanie to nie należy do rzadkości. Już po pewnym doświadczeniu można dojść do wniosku, iż na samym początku nie można przesądzać na sto procent o „wygranej” czy „przegranej”, lepiej użyć to sformułowania: o wyroku pozytywnym czy negatywnym. Nie do rzadkości należy sytuacja, iż adwokat ma przekonanie, iż dana sprawa zakończy się pozytywnie. Gdy jednak w rezultacie dochodzi do przeciwstawnego werdyktu, wynika to z tego, iż na początku ma on kontakt zwykle tylko z jedną stroną, która może z lekka „ubarwić” swoją sprawę, a wraz z czasem oświadczenie strony przeciwnej, zeznania świadków bądź inne dowody dowiodą czegoś zupełnie innego. Nawet w samym momencie publikacji może dojść do pomyłki w ocenie. Pamiętajmy o jednej rzeczy: zwykle trzech sędziów podejmuje decyzję. Bywa, iż decyzja jednego z nich jest tożsama z opinią adwokata, ale wciąż będzie brakowało decyzji pozostałych dwóch. Jest to na pewno sytuacja trudna szczególnie, gdy prośba wydania osądu jest już na samym końcu procesu. Warto jednak przynajmniej jednym procentem w pewnym sensie „zasiać” niepewność.

Z pewnością takich kwestii, o jakich powyżej, jest jeszcze wiele, tak jak zresztą rozwiązań problematycznych sytuacji, ja jednak na wybranych chciałam pokazać, iż w trakcie procesu przede wszystkim nie ma tzw. sytuacji bez wyjścia, gdy chodzi o relacje klient-adwokat, iż tam, gdzie spotykają się dwaj ludzie, to powinno mieć miejsce na wspólne rozwiązanie problemu.

Czy można mówić o przegranej sprawie w kościelnym procesie małżeńskim?

reklama

Narzędzia

POLECANE

reklama

Ostatnio na forum

Fundusze unijne

Eksperci portalu infor.pl

Wydawnictwo Septem

Septem (literatura poradnikowa) - To literatura poradnikowa dla wszystkich - począwszy od pasjonatów odczuwających nieustanny głód wiedzy po wszystkich poszukujących w książce dobrej rady i interesującej rozrywki.

Zostań ekspertem portalu Infor.pl »