|
Jak prawo działa w Polsce? Jako dziennikarz DGP z wieloletnim stażem miałem okazję przyglądać się temu mechanizmowi z bliska. W pamięci zapadł mi najbardziej jeden przypadek – chodziło o zmianę przepisów o prekluzji dowodowej w sprawach cywilnych. Miałem sprawdzić jak sądy okręgowe w mniejszych ośrodkach stosują znowelizowane regulacje. Gdy zadzwoniłem do jednego z SO w północnej Polsce usłyszałem od sędziego-rzecznika prasowego: Aaa tak, rzeczywiście zmiany w prekluzji. Wie pan u nas jakoś się te przepisy nie przyjęły. Można powiedzieć, że podobnie przez lata było z regulacjami kodeksu pracy dotyczącymi dyskryminacji. Obowiązywały, teoretycznie chroniły przed niepożądanymi działaniami w pracy, ale w praktyce mało kto się nimi interesował lub kierował sprawę do sądu, a jeszcze rzadziej przed tym sądem wygrywał. Z najnowszych danych inspekcji pracy, o których piszemy na łamach DGP, wynika jednak, że trend się odwraca – w pierwszym półroczu tego roku liczba skarg na dyskryminację była rekordowa (o 40 proc. wyższa niż rok wcześniej), w całym 2026 roku może być ich ponad 2 tys. Możliwe, że to zasługa szeroko opisywanej i nagłaśnianej zmiany przepisów – 5 listopada w życie wchodzi nowelizacja kodeksu pracy, która m.in. wprowadzi minimalną wysokość zadośćuczynienia w przypadku wielokrotnego naruszenia zasady równego traktowania (trzykrotność minimalnej płacy). Odpowiedzią na potrzeby pracowników są też zaproponowane zmiany podatkowe, które zdominowały publiczną dyskusję na tematy prawno-gospodarcze w ostatnich dniach. Zgodnie z rządowymi założeniami skala podatkowa PIT będzie miała trzy przedziały dochodowe (do 130 tys., ponad 130 tys. do 150 tys. i ponad 150 tys. zł). Wzrośnie stawka CIT dla podatników z przychodami przekraczającymi 50 mln euro rocznie i zmienią się zasady dotyczące ryczałtu od przychodów ewidencjonowanych – z 2 mln euro do 250 tys. euro zostanie obniżony limit przychodów pozwalający na wybór ryczałtu. Pytanie jak te zmiany, a w szczególności ta ostatnia, przyjmą się na rynku. Bo Polacy, tak jak władza, lubią kontestować przepisy, które przecież – koniec końców – sami tworzą.
|