|
Państwowa Inspekcja Pracy staje się centrum uwagi przedsiębiorców. Od 8 lipca uzyskała uprawnienia umożliwiające przekształcanie umów cywilnoprawnych w umowy o pracę, jeżeli uzna, że są one pozorne. Dodatkowo nadzór nad najważniejszymi instytucjami rynku pracy - ministerstwem, ZUS i PIP - w pełni przejmują ludzie Lewicy, co budzi obawy o przechył w kierunku rynku pracownika, bez uwzględnienia interesu pracodawcy i specyfiki danej branży. Każde narzędzie administracyjne można wykorzystać dobrze - z pożytkiem dla państwa - albo źle, wprowadzając destabilizację i idąc wbrew realiom gospodarczym. Nowe uprawnienie w rękach urzędników zawsze jest pokusą. Pokusą złą, jeżeli nie dostrzega się całej złożoności i ocenia świat wyłącznie w kategoriach czarno-białych, zamiast dostrzegać jego odcienie. Polski rynek pracy okrzepł, jest stabilny, a patologii rodem z lat 90. jest dziś znacznie mniej. Rewolucja cyfrowa, którą przyspieszyła pandemia COVID, zupełnie inaczej zdefiniowała realia zatrudnienia. Tradycyjna umowa o pracę, oparta na kodeksowych przesłankach, staje się nierzadko fikcją. Praca hybrydowa i zdalna oderwały pracownika od miejsca pracy, czyniąc kontrolę nad pracą i czasem pracy kwestią wysoce umowną, czasami wręcz iluzoryczną. Realia i standardy pracy bardzo się zmieniły. Państwo natomiast zamierza kontrolować coś, czego w wielu branżach już nie ma - zasady obowiązujące w przeszłości. Uchwalenie tej ustawy to błąd nie dlatego, że będzie się kontrolować pracodawców i tępić tych, którzy wykorzystują słabszą stronę - którą jest pracownik (bo mam nadzieję, że tylko takie sytuacje obejmie PIP swoimi działaniami). Polski Sejm w swoim sposobie myślenia działa wolniej niż rzeczywistość. Gdybyśmy chcieli naprawdę cywilizować rynek i dbać o jego standardy, powinniśmy zacząć od kodeksu pracy i na nowo zdefiniować, czym jest stosunek pracy w erze cyfrowej. Dziś w wielu przypadkach zapis ustawowy ma się nijak do rzeczywistości. I zdają sobie z tego sprawę i ministerstwo rodziny, i ZUS, i PIP, i orzekające w sprawach zatrudnienia sądy pracy - tyle że wszyscy zgodnie przymykają na to oko, uznając, że nic się nie zmieniło, a świat działa tak samo jak 5 czy 10 lat temu. Pytanie, czy znajdzie się ktoś odważny, żeby to przyznać.
|