Okres karencji i kara za niestawienie się w sanatorium rozwiążą problemy NFZ? Resort zdrowia pracuje nad zmianami przepisów

REKLAMA
REKLAMA
Jak uporać się z rosnącą liczbą rezygnacji z pobytu w sanatoriach zgłaszanych w ostatniej chwili? Kolejki oczekujących są długie, koszty rosną, a pacjenci wciąż zaskakują. Wśród najczęściej wskazywanych powodów są zdarzenia losowe i niespodziewane koszty.
- Rośnie liczba rezygnacji z pobytu w sanatoriach
- Powodem są zdarzenia losowe, ale też i niespodziewane koszty
- Okres karencji i kara za niestawienie się w sanatorium – to propozycja zmian
Rośnie liczba rezygnacji z pobytu w sanatoriach
Choć sanatoria działają przez cały rok, to jesień jest ulubionym okresem kuracjuszy – nadal jest ciepło, można liczyć na solidną dawkę słońca, ceny w rejonach turystycznych spadają, a osób wypoczywających jest mniej. Innymi słowy, jest tajniej i spokojniej, a pogoda nadal jest korzystna. Jednak nawet w tym pożądanym okresie NFZ zmaga się z problemem rezygnacji z pobytu w ostatniej chwili.
W marcu tego roku pisaliśmy o tym, że jak wynika z informacji podawanych przez NFZ, w 2025 r. pacjenci zrezygnowali z leczenia uzdrowiskowego ponad 134 tys. razy! Co więcej, liczba rezygnacji z roku na rok wyraźnie rośnie – w 2024 r. było ich ok. 127 tys. Choć Fundusz w przypadku rezygnacji podejmuje działania mające na celu zaproponowanie zwolnionego miejsca innemu pacjentowi, to jednak często okazuje się to niemożliwe, jeśli informację o zmianie otrzymuje w ostatniej chwili. W konsekwencji, pomimo długiej listy oczekującej, miejsce przepada, a straty rosną. Jak podaje NFZ, w pierwszym półroczu 2026 roku wartość niezrealizowanych świadczeń przekroczyła 75,5 mln zł.
REKLAMA
REKLAMA
Powodem są zdarzenia losowe, ale też i niespodziewane koszty
Dlaczego pacjenci rezygnują? Obok zdarzeń losowych związanych ze zdrowiem czy życiem osobistym często wskazywanym powodem są też koszty. Bo choć pobyt w sanatorium jest refundowany, to nadal wiąże się z koniecznością pokrycia kosztów dojazdu czy części kosztów wyżywienia i zakwaterowania. Może pojawić się też niespodziewany i niemały koszt związany z przyjazdem do sanatorium samochodem. Parkowanie w miejscowościach wypoczynkowych czy uzdrowiskowych sporo bowiem kosztuje. Z jednej strony problem jest brak wolnych miejsc parkingowych, z drugiej, ich ceny. Dla przykładu, w Kołobrzegu za dobę parkowania na terenie jednego z sanatoriów trzeba zapłacić aż 65 zł, co przy pobycie trwającym 28 dni przekłada się na imponującą kwotę 1820 zł! W kolejnym stawki są bardziej przyjazne, jednak nadal za parkowanie przez 21 dni trzeba zapłacić aż 525 zł. Jednak choć wskazane kwoty są niemałe, nie da się nie zauważyć, że kosztem parkowania można zainteresować się odpowiednio wcześniej i zaplanować swój dojazd i pobyt w sanatorium zgodnie ze swoimi potrzebami i możliwościami. Trudno więc uznać, że jest to usprawiedliwiona przyczyna rezygnacji dokonywanej w ostatniej chwili.
Okres karencji i kara za niestawienie się w sanatorium – to propozycja zmian
Omawiane problemy sprawiły, że w trakcie toczących się prac nad wprowadzeniem zmian w obowiązujących obecnie zasadach dotyczących pobytu w sanatorium zaproponowano m.in. wprowadzenie sankcji za niestawienie się na leczenie bez wcześniejszego zawiadomienia o tym NFZ. Ministerstwo Zdrowia przygotowało odpowiedni projekt rozporządzenia wraz z uzasadnieniem, w którym jako możliwą do zastosowania w tego rodzaju sytuacjach karą miałaby być możliwość ponownego ubiegania się o skierowanie dopiero po określonym czasie. Pojawiały się również pomysły kar finansowych czy zadatków, lecz nie uzyskały one porównywalnego poparcia. Projekt zmian jest obecnie na etapie uzgodnień wewnętrznych, po których na ogólnych zasadach trafi do konsultacji publicznych.
REKLAMA
© Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A.
REKLAMA
