Teraz obligacje oszczędnościowe: ratują przed inflacją czy dają też zarobić więcej od lokat

REKLAMA
REKLAMA
Wysokie ceny ropy naftowej znów przywróciły wzrost inflacji, a ta demoluje wartość oszczędności. Co zrobić, by nie tylko nie malała ich realna wartość, ale i pozwalały bezpiecznie zarobić. Czy obligacje oszczędnościowe Skarbu Państwa są na to sposobem, a jeśli tak – które są najkorzystniejsze.
- Jak teraz ratować oszczędności przed inflacją
- Inflacja znów rośnie czy obligacje Skarbu Państwa to dobry sposób i które są najkorzystniejsze
- Obligacje oszczędnościowe Skarbu Państwa: czy dają zarobić więcej niż zabierze inflacja
- Obligacje oszczędnościowe Skarbu Państwa: bezpieczny zarobek w dłuższym okresie
Jak teraz ratować oszczędności przed inflacją
Najlepszą weryfikacją wszelkich porad i opinii w tym zakresie są wybory inwestorów, którzy już są obecni na rynku finansowym i praktycznie postępują ze swoimi oszczędnościami oraz nadwyżkami finansowymi.
REKLAMA
REKLAMA
Sięgnijmy więc po najświeższe wyniki sprzedaży obligacji oszczędnościowych Skarbu Państwa, a te dotyczą takich transakcji w sierpniu 2026 r. Z oficjalnych danych wynika, że Ministerstwo Finansów sprzedały w minionym miesiącu obligacje za ponad 8,2 miliarda złotych. Aż 40 proc. tej kwoty czyli prawie 3,2 mld zł w sierpniu oszczędzający przeznaczyli na zakup obligacji jednorocznych. Następne w kategorii popularności było obligacje trzyletnie i czteroletnie – odpowiednio 21 proc. i 18 proc. udziału w całej puli zakupowej.
Inflacja znów rośnie czy obligacje Skarbu Państwa to dobry sposób i które są najkorzystniejsze
Paleta dostępnych dla oszczędzających obligacji Skarbu Państwa jest obszerna – od obligacji trzymiesięcznych po dziesięcioletnie. Dlaczego więc nabywcy spośród osób prywatnych – bo tylko dla nich przeznaczone są obligacje oszczędnościowe Skarbu Państwa – wybierali akurat tylko te trzy kategorie tych papierów wartościowych dla swoich oszczędności?
Obligacje oszczędnościowe Skarbu Państwa: czy dają zarobić więcej niż zabierze inflacja
Obligacje jednoroczne są obligacjami o zmiennym oprocentowaniu. W pierwszym miesiącu ich oprocentowanie wynosiło w sierpniu 2026, a nie inaczej jest w ofercie wrześniowej 4,00% w skali roku. W kolejnych miesięcznych okresach odsetkowych oprocentowanie jest równe stopie referencyjnej NBP i ewentualnie stałej marży. W sierpniu i aktualnie we wrześniu stopa referencyjna to 3,50 proc a stała marża – 0 procent czyli jej nie ma.
REKLAMA
Przypomnijmy, iż wskaźnik rocznej inflacji konsumenckiej w sierpniu wyniósł 3,4 proc. Oznacza to, że obligacje jednoroczne dały zarobić w sierpniu realnie 0,6 proc. A w kolejnych miesiącach, jeśli stała marża pozostanie na poziomie 0 proc. a inflacja nie wzrośnie 0,5 proc. Natomiast jeśli inflacja wzrośnie, a stopa referencyjna pozostanie bez zmian bo RPP nie zdecyduje się na podwyżkę stóp, Ministerstwo Finansów prawdopodobnie zneutralizuje niekorzystny wpływ inflacji przez odpowiednie podwyższenie stałej marży np. z 0 proc. do 0,5 proc.
Do tego warto dodać, że w przypadku obligacji jednorocznych odsetki są wypłacane co miesiąc. I już mamy wyjaśnienie tajemnicy ich ponadprzeciętnej popularności wśród nabywców.
Oczywiście okres roczny to oszczędzanie krótkoterminowe. W tej kategorii mieszczą się też obligacje trzymiesięczne, które jednak wyraźnie przegrywają pod względem popularności z jednorocznymi. Dlaczego? Ich oprocentowanie wynosiło w sierpniu, a podobnie jest we wrześniu 2026 r. tylko 2 proc. Jak łatwo policzyć przy inflacji 3,4 proc. nie tylko nie daj one zarobić, ale nawet nie gwarantują utrzymanie realnej wartości takich oszczędności.
Obligacje oszczędnościowe Skarbu Państwa: bezpieczny zarobek w dłuższym okresie
Oszczędzający w dłuższej niż kilka miesięcy perspektywie zdecydowanie wybierają obligacje trzy- i czteroletnie. Dlaczego?
Odpowiedź na to pytanie także kryje się w konstrukcji oprocentowania takich papierów wartościowych.
Obligacje trzyletnie są obligacjami o oprocentowaniu stałym wynoszącym dla takich obligacji kupowanych w sierpniu i wrześniu 2026 r. 4,40 proc. rocznie. W pierwszym roku oprocentowanie jest naliczane od wartości 100 zł, a w kolejnych latach od wartości powiększonej o odsetki za poprzedni rok (tzw. kapitalizacja odsetek). Odsetki są wypłacane po zakończeniu oszczędzania.
To oznacza, że jeśli inflacja nie wzrośnie powyżej 4,40 proc. rocznie, obligacje takie dają pewny zysk – bez realnej utraty wartości.
Dodatkową premią jest zaś kapitalizacja odsetek. Jeśli na dodatek w ciągu tych trzech lat inflacja będzie spadała poniżej 4,40 proc. zysk z oszczędzania w tej formie będzie większy. Takiego rozwoju sytuacji spodziewają się właśnie ci, którzy aktualnie inwestują w trzyletnie obligacje oszczędnościowe.
Obligacje czteroletnie są obligacjami, których oprocentowanie oparte jest o inflację. W przypadku obligacji czteroletnich kupowanych w sierpniu i we wrześniu oprocentowanie w pierwszym roku oszczędzania wynosi 4,75%. W kolejnych latach oprocentowanie jest równe inflacji i stałej marży wynoszącej 1,50%. Odsetki są wypłacane po każdym roku oszczędzania.
Jak widać w przypadku tych papierów skarbowych, w odróżnieniu od trzyletnich, pewne jest oprocentowanie – bo z góry ustalone – jedynie w pierwszym roku oszczędzania. Jednak ryzyko kolejnych lat niwelować ma – podobnie jak w przypadku kolejnych miesięcy obligacji rocznych – stała marża. Daje ona pełną gwarancję zysku – aktualnie na poziomie 1,5 proc., bo o tyle ponad bieżącą inflację zawsze będzie on ukształtowany.
Dodać należy, że w przypadku obligacji czteroletnich nie ma kapitalizacji odsetek. Jednak ponieważ wypłacane są one po upływie każdego roku, nic nie stoi na przeszkodzie by inwestować je dalej w obligacje, kierując się przy tym możliwością wyboru konkretnych papierów skarbowych adekwatnie do zaistniałej wówczas na rynkach sytuacji.
A dlaczego dużo mniej chętnych nabywa obligacje oszczędnościowe dwuletnie? Bo w ich przypadku prawdopodobieństwo utraty realnej wartości inwestowanych oszczędności jest stosunkowo duże.
Obligacje dwuletnie są obligacjami o zmiennym oprocentowaniu W pierwszym miesiącu oprocentowanie wynosi 4,15 proc. w skali roku. W kolejnych miesięcznych okresach odsetkowych oprocentowanie jest równe stopie referencyjnej NBP i stałej marży wynoszącej 0,15 proc. Odsetki są wypłacane co miesiąc.
O ile więc klarowna jest sytuacja w pierwszym z 24. Miesięcy, o tyle w następnych jest ryzyko, że stopa referencyjna NBP nawet powiększona o 0,15 proc. nie zniweluje nawet skutków inflacji, nie mówiąc już o zysku. Gdyby np. dla obligacji dwuletnich kupionych w październiku br. stopa referencyjna w listopadzie dalej wynosiła 3,50 proc., a inflacja wzrosła o więcej niż 3,65 proc. rocznie, to już w listopadzie inwestycja nie tylko nie dałaby zysku, ale i straciłaby na realnej wartości.
REKLAMA
REKLAMA

