Pracowała aż 61 lat i dostaje 42 tys. zł emerytury. W tym samym czasie inna seniorka dostaje od ZUS... 6 groszy

REKLAMA
REKLAMA
Ponad 42 tysiące złotych brutto miesięcznie - tak gigantyczną emeryturę otrzymuje seniorka z Bydgoszczy, która oficjalnie stała się rekordzistką wśród kobiet w Polsce. Ta zawrotna kwota to jednak nie przypadek, ale efekt bezprecedensowej, trwającej ponad sześć dekad kariery zawodowej. Podczas gdy miliony Polaków marzą o jak najszybszym odpoczynku, historia bydgoszczanki oraz innych rekordzistów ZUS udowadnia, że kluczem do finansowego eldorado na starość jest jedna, konkretna decyzja.
- Przepis na finansowy rekord: 61 lat pracy i wysokie zarobki
- Absolutny lider z Zabrza i giganci z Kujaw
- Druga strona medalu: Emerytury za... kilka groszy
Przepis na finansowy rekord: 61 lat pracy i wysokie zarobki
Mieszkanka Bydgoszczy odłożyła decyzję o zakończeniu pracy o ponad dwie dekady względem ustawowego wieku emerytalnego kobiet. Na emeryturę przeszła dopiero w wieku 81 lat, mając za sobą aż 61 lat legalnego zatrudnienia. Krystyna Michałek, rzeczniczka ZUS w województwie kujawsko-pomorskim, wyjaśnia, że na tak spektakularny sukces składają się trzy kluczowe czynniki:
REKLAMA
REKLAMA
- Wyjątkowo długi staż pracy.
- Wysokie zarobki, od których regularnie odprowadzano składki.
- Maksymalne opóźnienie momentu przejścia na zasłużony odpoczynek.
Każdy rok pracy ponad wiek emerytalny drastycznie podwyższa końcową kwotę, ponieważ zgromadzony kapitał dzieli się przez statystycznie mniejszą liczbę miesięcy dalszego życia.
Absolutny lider z Zabrza i giganci z Kujaw
Bydgoszczanka dominuje w zestawieniu kobiet, jednak absolutny rekord Polski należy do mężczyzny. Senior z Zabrza inkasuje co miesiąc oszałamiające 54 tysiące złotych brutto. Aby osiągnąć ten nieprawdopodobny pułap, pracował przez 67 lat i pożegnał się z aktywnością zawodową dopiero jako 86-latek. W samym województwie kujawsko-pomorskim imponującymi portfelami mogą pochwalić się także dwaj inni emeryci. Pierwszy z nich otrzymuje ponad 34,8 tysiąca złotych miesięcznie. Zakończył pracę w wieku 80 lat i 7 miesięcy, po przepracowaniu ponad 61 lat. Drugi z kujawsko-pomorskich krezusów może liczyć na ponad 31,8 tysiąca złotych brutto. On z kolei zdecydował się na zasłużony odpoczynek w wieku 73 lat, mając na koncie niemal 56 lat opłacania składek.
Druga strona medalu: Emerytury za... kilka groszy
Te gigantyczne kwoty drastycznie kontrastują z drugą skrajnością polskiego systemu - osobami, których miesięczne świadczenia można policzyć na palcach jednej ręki. Polskie prawo gwarantuje wypłatę emerytury nawet wtedy, gdy ktoś przepracował zaledwie kilka dni w życiu. Jeśli jednak taka osoba nie wykaże odpowiedniego stażu (20 lat dla kobiet i 25 lat dla mężczyzn), państwo nie wyrówna jej świadczenia do kwoty minimalnej. W efekcie na Dolnym Śląsku oraz Lubelszczyźnie urzędnicy ZUS muszą co miesiąc przelewać seniorom emerytury w wysokości zaledwie 2 groszy. W województwie kujawsko-pomorskim najniższa emerytura wynosi 6 groszy i trafia do kobiety, która pracowała przez 3 miesiące na podstawie umowy zlecenie. Jeszcze bardziej skrajny przypadek dotyczy seniorki podlegającej pod ZUS w Toruniu - jej miesięczny przelew opiewa na 26 groszy, ponieważ jej udokumentowany staż pracy wyniósł zaledwie... 17 dni. Te skrajne przypadki pokazują przepastną rozpiętość w ZUS, w którym ostateczna wysokość przelewu zależy wyłącznie od naszej osobistej historii zatrudnienia.
REKLAMA
REKLAMA
© Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A.
REKLAMA



