Prawie 2 tysiące złotych co miesiąc z ZUS. Możecie nie wiedzieć, że te pieniądze wam przysługują

REKLAMA
REKLAMA
Zrezygnowały z pracy, żeby wychowywać gromadkę dzieci, albo w ogóle nie były zatrudnione. Po tych wszystkich latach ciężkiej harówki w domu nie miały żadnego prawa do emerytury. To się zmieniło kilka lat temu. Od 2029 roku Zakład Ubezpieczeń Społecznych wypłaca tak zwane matczyne emerytury. Nie każdy jednak może skorzystać z takiego rozwiązania. Żeby otrzymać comiesięczny przelew na bankowe konto, trzeba spełnić określone wymogi.
- Samo wychowanie czwórki dzieci nie wystarczy
- Ile wynosi matczyna emerytura w 2026 roku?
- Nie każdy dostanie z ZUS prawie 2 tys. zł
- Z programu korzystają dziesiątki tysięcy osób
- Trzeba wychować co najmniej czworo dzieci
- 60 lat dla kobiety, 65 lat dla mężczyzny
- Najpierw trzeba złożyć wniosek
Zostawały w domu z dziećmi, przez co często wypadały z rynku pracy. Nie odprowadzały składek albo robiły to przez zbyt krótki czas, aby wypracować własną emeryturę. Problem pojawiał się dopiero po osiągnięciu wieku emerytalnego. Wtedy okazywało się, że wieloletnia praca na rzecz rodziny nie przełożyła się na świadczenie z systemu ubezpieczeń społecznych.
REKLAMA
REKLAMA
To właśnie dlatego powstał program „Mama 4 plus”, nazywany też matczyną emeryturą. Rząd Mateusza Morawieckiego uruchomił go w 2019 roku. Rodzicielskie świadczenie uzupełniające miało być odpowiedzią na sytuację matek, które zrezygnowały z zatrudnienia albo w ogóle go nie podjęły, ponieważ zajmowały się wychowaniem co najmniej czworga dzieci.
W uzasadnieniu programu Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej zwracało uwagę, że wieloletnia praca w domu nie wiązała się wcześniej z gwarancją bezpieczeństwa finansowego na starość. „Z wieloletnią pracą w domu, na rzecz rodziny, nie wiązały się dotychczas żadne gwarancje bezpieczeństwa na starość, w postaci na przykład świadczeń” – argumentowało wówczas ministerstwo.
Świadczenie jest kierowane przede wszystkim do matek. W wyjątkowych sytuacjach mogą je otrzymać również ojcowie. Dotyczy to przypadków, w których matka dzieci zmarła, porzuciła dzieci albo przez długi czas ich nie wychowywała, a obowiązek wychowania co najmniej czworga dzieci przejął ojciec.
REKLAMA
Resort wskazywał również, że decyzja matki czy ojca o skierowaniu całej energii życiowej na rodzinę i wychowanie dzieci była trudna także dlatego, że w przyszłości mogła oznaczać ryzyko niedostatku na starość.
Samo wychowanie czwórki dzieci nie wystarczy
Nie jest więc tak, że rodzicielskie świadczenie uzupełniające przysługuje automatycznie każdemu rodzicowi, który wychował czworo dzieci. Przepisy określają zarówno liczbę wychowanych dzieci, jak i wiek osoby ubiegającej się o pieniądze oraz jej sytuację dochodową.
Znaczenie ma również to, czy dana osoba ma już własną emeryturę lub rentę. „Mama 4 plus” może trafić zarówno do osób, które nie mają prawa do żadnego świadczenia emerytalno-rentowego, jak i do tych, których własna emerytura lub renta jest niższa od najniższej emerytury. W tym drugim przypadku rodzicielskie świadczenie uzupełniające nie jest wypłacane w pełnej wysokości. Ma jedynie uzupełnić dochód do ustawowego minimum.
Ile wynosi matczyna emerytura w 2026 roku?
Wysokość rodzicielskiego świadczenia uzupełniającego jest powiązana z najniższą emeryturą. Oznacza to, że kwota zmienia się wraz z coroczną waloryzacją świadczeń emerytalno-rentowych. Od 1 marca 2026 roku najniższa emerytura wynosi 1978,49 zł brutto. Tyle samo może wynosić maksymalna kwota rodzicielskiego świadczenia uzupełniającego dla osoby, która nie ma własnej emerytury ani renty.
Warto jednak pamiętać, że określenie „emerytura Mama 4 plus” jest pewnym uproszczeniem. Formalnie mamy do czynienia z rodzicielskim świadczeniem uzupełniającym, a nie klasyczną emeryturą wyliczoną na podstawie zgromadzonego kapitału i odprowadzonych składek.
Pieniądze mogą otrzymać zarówno ci, którzy nie mają prawa do żadnego świadczenia emerytalno-rentowego, jak i ci, którzy pobierają własną emeryturę lub rentę, ale jej wysokość jest niższa od najniższej emerytury. W tym drugim przypadku matczyna emerytura działa jako uzupełnienie do ustawowego minimum.
Nie każdy dostanie z ZUS prawie 2 tys. zł
1978,49 zł brutto to maksymalna kwota świadczenia. Nie oznacza to jednak, że właśnie taki przelew zobaczy na swoim koncie każdy spełniający pozostałe warunki. Jeżeli osoba uprawniona nie pobiera żadnej emerytury ani renty, rodzicielskie świadczenie uzupełniające może wynieść 1978,49 zł brutto miesięcznie. Jeżeli natomiast ma własne świadczenie, ale jest ono niższe od najniższej emerytury, ZUS wypłaci tylko kwotę potrzebną do wyrównania dochodu do ustawowego minimum.
Przykład? Jeśli ktoś otrzymuje własną emeryturę w wysokości 1500 zł brutto, może otrzymać z programu „Mama 4 plus” dodatkowo 478,49 zł brutto. Łącznie daje to 1978,49 zł brutto miesięcznie.
Jeżeli natomiast własna emerytura lub renta jest równa najniższej emeryturze albo od niej wyższa, dodatkowe świadczenie z programu „Mama 4 plus” nie przysługuje. Oznacza to, że rodzicielskie świadczenie uzupełniające ma przede wszystkim zagwarantować minimum osobom, które z powodu wieloletniego wychowywania dużej liczby dzieci nie wypracowały odpowiedniego świadczenia.
Z programu korzystają dziesiątki tysięcy osób
„Mama 4 plus” działa już od ponad siedmiu lat. Według danych ZUS, w pierwszym kwartale tego roku rodzicielskie świadczenie uzupełniające pobierało 59 871 osób. Łączna kwota wypłat przekroczyła 187,8 mln zł.
Najwięcej osób korzystających ze świadczenia mieszka w województwie śląskim. W pierwszym kwartale było ich 6801. Na kolejnych miejscach znalazły się województwa wielkopolskie, gdzie świadczenie pobierało 5911 osób, oraz małopolskie z liczbą 5379 beneficjentów.
Najmniej osób otrzymujących rodzicielskie świadczenie uzupełniające mieszkało natomiast w województwie podlaskim – 1363 osoby – oraz opolskim, gdzie świadczenie pobierało 1713 osób.
Statystyki pokazują więc, że „Mama 4 plus” nie jest marginalnym rozwiązaniem. Każdego roku tysiące osób korzystają z pieniędzy, które mają stanowić zabezpieczenie na starość po latach poświęconych wychowaniu licznej rodziny.
Trzeba wychować co najmniej czworo dzieci
Podstawowym warunkiem uzyskania świadczenia jest wychowanie co najmniej czworga dzieci. Chodzi o sytuację, w której wychowanie licznej rodziny uniemożliwiło podjęcie pracy albo wymusiło rezygnację z zawodowych obowiązków. Efekt? Niewypracowanie prawa do emerytury w wysokości zapewniającej podstawowe środki utrzymania.
Sama liczba dzieci nie wystarczy. ZUS bada również sytuację osoby, która składa wniosek. Jednym z podstawowych warunków jest brak niezbędnych środków utrzymania.
60 lat dla kobiety, 65 lat dla mężczyzny
O świadczenie nie można wystąpić w dowolnym momencie życia. Kobieta musi mieć ukończone 60 lat, a mężczyzna 65 lat. Jest to więc świadczenie związane z osiągnięciem ustawowego wieku emerytalnego. Samo ukończenie odpowiedniego wieku nie powoduje jednak automatycznej wypłaty pieniędzy.
Osoba zainteresowana musi złożyć wniosek, a ZUS lub KRUS oceni, czy zostały spełnione wszystkie wymagania. Prawo do świadczenia powstaje od pierwszego dnia miesiąca, w którym wydano decyzję, ale nie wcześniej niż od dnia osiągnięcia wieku emerytalnego.
Najpierw trzeba złożyć wniosek
Pieniądze nie są wypłacane z urzędu. Osoba, która chce skorzystać z programu, musi złożyć wniosek w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych. W przypadku osób objętych systemem rolniczym wniosek składa się w Kasie Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego.
Do dokumentów trzeba dołączyć między innymi informacje dotyczące dzieci, w tym ich numery PESEL, a także oświadczenie dotyczące sytuacji osobistej, rodzinnej, majątkowej i materialnej. W określonych przypadkach potrzebne mogą być również dodatkowe dokumenty. Może chodzić na przykład o zagraniczne akty stanu cywilnego potwierdzające urodzenie dziecka.
ZUS nie przyznaje więc świadczenia wyłącznie na podstawie informacji o liczbie wychowanych dzieci. Każdy wniosek jest rozpatrywany indywidualnie, a decyzja ma formę decyzji administracyjnej.
REKLAMA
© Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A.
REKLAMA
