Mają 60 lat i nie mogą znaleźć pracy. państwo dopłaci nawet 2403 zł miesięcznie

REKLAMA
REKLAMA
Mają za sobą dwadzieścia, trzydzieści, a czasem nawet czterdzieści lat zawodowego doświadczenia. Znają swoją branżę, klientów i problemy, których nie da się nauczyć z podręcznika. A jednak wystarczy jedna informacja w CV – rok urodzenia – żeby ich kandydatura przestała być dla części firm interesująca.
- Starszy nie znaczy mniej potrzebny
- 1,38 mln silversów nadal pracuje
- Wiek zaczyna działać jak filtr
- Państwo chce przekonać firmy pieniędzmi
- 2403 zł miesięcznie. Tyle może dostać pracodawca
- Jest ważny szczegół. Pieniądze nie będą wpływać co miesiąc
- Firmy narzekają na brak ludzi. Seniorzy są tuż obok
- Silver tsunami może być problemem. Ale może też pomóc
Po sześćdziesiątce znalezienie pracy potrafi być prawdziwym wyzwaniem. Seniorzy wysyłają kolejne CV, chodzą na rozmowy i odpowiadają na ogłoszenia, ale coraz częściej przegrywają z młodszymi kandydatami, zanim w ogóle zdążą pokazać, co potrafią. Paradoks jest tym większy, że firmy jednocześnie alarmują o brakach kadrowych. Na rynku brakuje ludzi, a doświadczeni pracownicy pozostają niewykorzystanym zasobem.
REKLAMA
REKLAMA
Państwo chce więc zachęcić przedsiębiorców do zatrudniania tych, którzy są po sześćdziesiątce. Jednym z argumentów są pieniądze. Firma może otrzymać nawet 2403 zł miesięcznie dopłaty do wynagrodzenia seniora.
Starszy nie znaczy mniej potrzebny
Jeszcze kilka lat temu recepta wielu firm na potrzeby kadrowe była prosta: szukać młodych. Młodszy pracownik miał być bardziej elastyczny, szybciej uczyć się nowych technologii i łatwiej dostosowywać do zmian. Firmy walczyły o młode talenty, a pracownicy coraz częściej zmieniali zatrudnienie, szukając lepszych warunków.
Rynek zatrudnienia zaczął jednak wyglądać inaczej. Firmom coraz trudniej znaleźć pracowników, a polskie społeczeństwo szybko się starzeje. W efekcie przedsiębiorcy nie mogą już tak łatwo pomijać silversów, grupy, która przez lata była traktowana jako mniej atrakcyjna. Ich przewaga jest trudna do przecenienia. To doświadczenie zdobywane przez dziesięciolecia. Senior może znać branżę od podszewki, mieć wypracowane kontakty, znać klientów, procedury i realia konkretnego zawodu. Może też przekazać swoją wiedzę młodszym pracownikom.
REKLAMA
Eksperci wskazują, że tak zwane silver tsunami może stać się odpowiedzią na rosnące problemy firm ze znalezieniem pracowników. Wśród atutów starszych osób wymienia się również lojalność wobec pracodawcy oraz gotowość do dzielenia się doświadczeniem z młodszymi pokoleniami. Problem polega na tym, że wszystkie te zalety nic nie dadzą, jeśli pracodawca odrzuci kandydata ze względu na jego wiek.
1,38 mln silversów nadal pracuje
Wiek emerytalny nie oznacza dla wszystkich końca aktywności zawodowej. Dane przywoływane przez „Głos Seniora” pokazują, że aktywnych zawodowo jest już ponad 1,38 mln Polaków po sześćdziesiątym roku życia. To ogromna grupa osób, które nadal pracują. Jeszcze większa jest jednak grupa tych, którzy chcieliby pozostać aktywni. Jak wskazuje „Rzeczpospolita”, pracę chciałoby kontynuować aż 71 proc. osób po sześćdziesiątce.
Nie wszystkim się to udaje. I właśnie tutaj pojawia się problem. Z jednej strony sześćdziesięciolatkowie chcą pracować i mają odpowiednie kwalifikacje, z drugiej, firmy, które narzekają na brak pracowników. Mimo to między jednymi i drugimi wciąż istnieje luka. Niektórzy seniorzy próbują ją pokonać. Wysyłają kolejne dokumenty aplikacyjne, odpowiadają na ogłoszenia i uczestniczą w rekrutacjach. Jeśli jednak kilka czy kilkanaście kolejnych prób kończy się odmową, przychodzi moment, w którym po prostu przestają szukać. Wtedy rynek traci tych, którzy nadal mogliby być zawodowo wartościowi.
Wiek zaczyna działać jak filtr
Dlaczego firmy nie chcą zatrudniać seniorów? Jednym z powodów są stereotypy. Część pracodawców zakłada, że ktoś starszy będzie mniej wydajny, częściej będzie korzystać ze zwolnień lekarskich albo gorzej poradzi sobie z nowymi technologiami. Inni obawiają się, że komuś z sześćdziesiątką na karku trudniej będzie nauczyć się nowych systemów lub dostosować do zmian organizacyjnych.
Pojawia się też argument finansowy. Niektórzy przedsiębiorcy zakładają, że zatrudnienie starszego pracownika będzie dla firmy droższe. Tyle że takie założenia mogą nie mieć nic wspólnego z konkretnym kandydatem. Wiek zaczyna wtedy działać jak filtr. Pracodawca ocenia człowieka nie na podstawie jego doświadczenia i umiejętności, ale na podstawie daty urodzenia. Eksperci określają takie zjawisko mianem ageizmu, czyli dyskryminacji ze względu na wiek. W efekcie osoby, które mogłyby nadal być wartościowymi pracownikami, wypadają z rynku pracy.
Państwo chce przekonać firmy pieniędzmi
Jednym ze sposobów na zmianę tej sytuacji mają być dopłaty do wynagrodzeń. Pracodawcy mogą korzystać ze wsparcia finansowanego przez urzędy pracy. Rozwiązanie obowiązuje na podstawie ustawy o rynku pracy i służbach zatrudnienia. Mechanizm jest prosty. Państwo częściowo pokrywa koszty wynagrodzenia osoby, która osiągnęła wiek emerytalny, ale nadal chce pracować. Dla firmy oznacza to niższy koszt zatrudnienia. Dla seniora, większą szansę na znalezienie pracy.
Rząd liczy, że takie wsparcie pomoże przełamać bariery, które dziś zniechęcają przedsiębiorców do zatrudniania starszych osób. Chodzi jednak o coś więcej niż samą dopłatę. W dłuższej perspektywie państwo chce zwiększyć aktywność zawodową seniorów i ograniczyć sytuacje, w których ich doświadczenie zostaje niewykorzystane.
2403 zł miesięcznie. Tyle może dostać pracodawca
Najważniejsza dla przedsiębiorcy jest oczywiście konkretna kwota. Pracodawca może otrzymać dofinansowanie do wynagrodzenia osoby w wieku emerytalnym skierowanej przez urząd pracy. Maksymalna wysokość wsparcia wynosi połowę minimalnego wynagrodzenia.
W 2026 roku płaca minimalna wynosi 4806 zł brutto. Maksymalna dopłata może więc wynieść 2403 zł miesięcznie. Nie oznacza to jednak, że każda firma zatrudniająca seniora automatycznie otrzyma pieniądze.
Program dotyczy pracodawców zatrudniających osoby, które wcześniej były zarejestrowane jako bezrobotne lub poszukujące pracy. O przyznaniu środków decyduje starosta, a szczegółowe zasady określa umowa zawierana z pracodawcą. Firma musi więc spełnić określone warunki.
Jest ważny szczegół. Pieniądze nie będą wpływać co miesiąc
Samo dofinansowanie ma jeszcze jeden istotny szczegół. Wsparcie jest wypłacane naprzemiennie. W jednym miesiącu przedsiębiorca otrzymuje refundację części kosztów zatrudnienia, a w kolejnym sam finansuje wynagrodzenie pracownika. Następnie wsparcie może zostać ponownie przyznane zgodnie z warunkami określonymi w umowie.
Przedsiębiorca musi więc uwzględnić w swoich planach finansowych nie tylko wysokość dopłaty, ale również sposób jej wypłacania. Przepisy zabezpieczają również program przed wykorzystywaniem go do sztucznego tworzenia zatrudnienia.
Dofinansowanie nie przysługuje, jeśli sześćdziesięciolatek był zatrudniony u danego pracodawcy bezpośrednio przed zarejestrowaniem się w urzędzie pracy. Nie można więc najpierw zwolnić pracownika, następnie zarejestrować go w urzędzie, a później zatrudnić ponownie i otrzymać dopłatę do jego pensji.
Firmy narzekają na brak ludzi. Seniorzy są tuż obok
Dopłaty są tylko jednym z elementów szerszej polityki aktywizacji osób starszych. Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej podkreśla, że chodzi nie tylko o zwiększenie aktywności zawodowej seniorów, ale również o ograniczenie ich wykluczenia z rynku pracy. Problem będzie przy tym narastał. Polska, podobnie jak inne państwa europejskie, starzeje się. Liczba osób w wieku produkcyjnym będzie się zmniejszać, a liczba osób starszych będzie rosła.
Jednocześnie przedsiębiorcy już dziś w wielu branżach mają problem ze znalezieniem pracowników. W tej sytuacji pomijanie silversów staje się coraz trudniejsze do uzasadnienia. Bo jeśli firma narzeka na brak ludzi, a jednocześnie odrzuca kandydatów tylko dlatego, że są starsi, problem zaczyna wyglądać zupełnie inaczej.
Silver tsunami może być problemem. Ale może też pomóc
Jeszcze niedawno aktywizację seniorów można było traktować przede wszystkim jako element polityki społecznej. Dziś coraz wyraźniej widać, że to również kwestia gospodarcza. Każdy, kto chce i może pracować, ale nie znajduje zatrudnienia wyłącznie ze względu na wiek, jest niewykorzystanym potencjałem rynku pracy. Seniorzy mogą zapełniać część wakatów, których firmy nie są w stanie obsadzić młodszymi osobami. Mogą też robić coś równie ważnego – przekazywać wiedzę i doświadczenie kolejnym pokoleniom.
Dlatego tak zwane silver tsunami nie musi być wyłącznie problemem związanym ze starzeniem się społeczeństwa. Może stać się również częścią rozwiązania problemów rynku pracy. Warunek jest jeden. Pracodawcy muszą przestać traktować metrykę jak najważniejszą informację w CV. Dla firmy dodatkowym argumentem może być oczywiście pieniądz. Dopłata sięgająca 2403 zł miesięcznie może sprawić, że przedsiębiorca, który wcześniej wahał się przed zatrudnieniem seniora, zdecyduje się dać mu szansę.
Dla tych po sześćdziesiątce może to jednak oznaczać znacznie więcej niż dodatkową pensję. Może oznaczać powrót na rynek pracy, możliwość wykorzystania doświadczenia zdobywanego przez dziesięciolecia i poczucie, że sześćdziesiąte urodziny nie są momentem, w którym zawodowe życie automatycznie się kończy.
REKLAMA
© Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A.
REKLAMA



