|
W trwającej już od 11 lat wojnie o Trybunał Konstytucyjny zaszliśmy już całkiem daleko. W efekcie po pierwsze mało kto jest w stanie dogłębnie wyjaśnić, o co komu w niej realnie chodzi (poza tym, że o kontrolę nad TK, ale to wszyscy wiedzą), a po drugie, nie widać szans, by z tego pata wyjść. A wyjść warto, skoro wojna doprowadziła do paraliżu konstytucyjnego urzędu, a zaraz może doprowadzić do jego rozdwojenia. Prezes Naczelnej Rady Adwokackiej Przemysław Rosati uważa, że bez zmiany ustawy zasadniczej niewiele da się zrobić. Nowelizacja konstytucji i zbudowanie sądu konstytucyjnego na nowo byłoby jego zdaniem wyjściem najbezpieczniejszym. Tyle że na razie mało realnym. Pogłębiająca się polaryzacja polityczna, której przejawem jest wojna o Trybunał, nie wpływa pozytywnie na świadomość kolejnych pokoleń Polaków. Dwie trzecie osób w wieku 16–25 lat uważa, że politycy kłamią co do prawdziwych motywów swoich decyzji, a media manipulują faktami. I pewnie trudno się temu dziwić. Problem w tym, że utrata zaufania do sceny politycznej i dziennikarzy szeroko otwiera drzwi dla teorii spiskowych – a nawet do potencjalnie groźnego stwierdzenia, że demokracja niekoniecznie jest lepszym ustrojem niż rządy silnej ręki. Z kryzysem zaufania zmaga się również ochrona zdrowia. Nie chodzi tylko o serię skandali związanych z zarobkami lekarzy czy ich podejściem do pacjentów. Ministerstwo Zdrowia chce, by placówki medyczne podlegały restrukturyzacji na takich samych zasadach, co spółki prawa handlowego. Zdaniem ekspertów może to zwiększyć zadłużenie szpitali powiatowych i prowadzić do ich likwidacji. Przyczyny są ekonomiczne, ale taka perspektywa może być problematyczna ze względów politycznych, zwłaszcza w nadchodzącym roku wyborczym.
|