|
Najważniejszym wydarzeniem kończącego się tygodnia na świecie był szczyt Sojuszu Północnoatlantyckiego. Prezydent Donald Trump najpierw ganił na nim europejskich partnerów za to, że nie chcą mu oddać Grenlandii i że nie wsparli Stanów Zjednoczonych w wojnie z Iranem, by zaraz potem mówić o atmosferze miłości i jedności podczas posiedzenia Rady Północnoatlantyckiej. Fakt jest jednak faktem: szczyt tylko podkreślił stopniowe rozchodzenie się USA i ich natowskich sojuszników. Europa wyciąga z tego wnioski, ale wiele jeszcze wody upłynie, zanim zmobilizowane sektory zbrojeniowe po tej stronie Atlantyku zdołają pokryć deficyty wywołane mniejszą pewnością co do amerykańskiego wsparcia. Na marginesie spotkania przywódców najpotężniejszego aliansu w historii świata odbyło się kilkadziesiąt rozmów bilateralnych na najwyższym szczeblu. Wśród nich – niezapowiadane wcześniej (choć, szczerze mówiąc, oczekiwane) spotkanie prezydentów Karola Nawrockiego i Wołodymyra Zełenskiego. Politycy rozmawiali ponad godzinę, ale nie udało im się rozstrzygnąć sporów historycznych. Ich najnowsza odsłona została wywołana, gdy Zełenski nadał imię „Bohaterów UPA“ jednemu z oddziałów sił specjalnych, na co Nawrocki zareagował zapowiedzią odebrania Orderu Orła Białego. Sporowi towarzyszyły gwałtowne i nieraz brutalne w warstwie retorycznej reakcje innych polityków i publicystów. Końca sporu nie widać: przed nami 11 lipca rocznica wołyńskiej krwawej niedzieli. Dodatkowo, jak pisaliśmy na łamach DGP, dla Kijowa spór z Polską o historię jest osadzony w znacznie szerszym kontekście, związanym z kuluarowym procesem rozejmowym i przymiarkami do powojennych wyborów nad Dnieprem. Na krajowym podwórku szykuje się wiele zmian. 8 lipca w życie weszła reforma wzmacniająca uprawnienia Państwowej Inspekcji Pracy. Od tej pory PIP będzie mogła w trybie administracyjnym przekształcić wadliwie zawartą umowę cywilnoprawną w pełnoprawną umowę o pracę. Biznes obawia się zalewu kontroli i wynikających z nich kosztów, organizacje pracownicze cieszą się ze wzmocnienia pozycji zwykłych ludzi. A na łamach DGP ministra rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszka Dziemianowicz-Bąk odpowiadała na zarzuty i wyjaśniała wątpliwości związane ze zmianami.
|