Z danych GUS wynika, że roczna inflacja spadła w czerwcu 2026 r. do przyzwoitego poziomu 2,5%, a gracze rynkowi przestali już zakładać podwyżki stóp procentowych w bieżącym roku. Co więcej, pojawiają się nawet prognozy mówiące o dalszym spadku kosztu pieniądza w 2027 roku. Mimo to inwestorzy detaliczni kupują obligacje skarbowe tak, jakby inflacja była kilka razy wyższa niż sugeruje GUS.
- Lokujący oszczędności w obligacje skarbowe pamiętają wysoką inflację
- Inflacja znowu pozytywnie zaskakuje
- Paliwo znowu podrożało
- Deeskalacja na Bliskim Wschodzie zmieniła oczekiwania dotyczące stóp
- Oprocentowanie kredytów znowu może spaść poniżej 6%
Lokujący oszczędności w obligacje skarbowe pamiętają wysoką inflację
Doświadczenie dwucyfrowej inflacji z lat 2022-23 wciąż wydaje się wśród Polaków żywe. Tak przynajmniej można wnioskować ze struktury sprzedaży detalicznych obligacji skarbowych. W maju 2026 roku ponad 80% obligacji sprzedawanych Kowalskim miało oprocentowanie zależne od poziomu inflacji lub wysokości stopy referencyjnej NBP. Największą popularnością cieszyły się roczne obligacje, których oprocentowanie zależy od poziomu podstawowej stopy procentowej banku centralnego. Na drugim miejscu były czteroletnie obligacje indeksowane inflacją.
Co ciekawe, równie dużą popularność papierów zmiennoprocentowych obserwowaliśmy w ostatnich latach wtedy, gdy inflacja była dwucyfrowa. Dziś tempo wzrostu cen jest kilkukrotnie niższe. Wstępne dane GUS za czerwiec sugerują przecież inflację na poziomie 2,5%, czyli dokładnie „w punkt” celu inflacyjnego. Dane te mogą być dobrym papierkiem lakmusowym pokazującym to, jak bardzo oszczędzający obawiają się skutków inflacji. Dane te są tym ważniejsze, że nabywcy obligacji nie odpowiadają na pytanie ankietera o oczekiwania czy obawy inflacyjne, ale realnie „głosują pieniędzmi”.
Inflacja znowu pozytywnie zaskakuje
Niewiele pomaga tu fakt, że ekonomiści niemal od początku konfliktu na Bliskim Wschodzie sugerują, że tym razem następstwa powinny być inne niż w przypadku agresji Rosji na Ukrainę. Poza tym przynajmniej w ostatnich tygodniach doszło do deeskalacji konfliktu i o ile dalej podążać będziemy tą ścieżką, to negatywne skutki ekonomiczne będą stopniowo ustępować.
Póki co dane o inflacji i tak są znacznie lepsze niż można się było spodziewać. Przecież w maju 2026 r. inflacja wyniosła 3,1% w ujęciu rocznym, podczas gdy ekonomiści spodziewali się przeciętnie około 3,7%. Wstępne szacunki za czerwiec sugerują, że tempo wzrostu cen spadło do 2,5%. Również ten odczyt okazał się niższy od oczekiwań rynkowych. Te plasowały się w okolicach 2,7–2,8%.
Paliwo znowu podrożało
Za ostatnią pozytywną niespodzianką stały w dużej mierze niższe ceny paliw. Te jednak już z początkiem lipca ponownie poszły w górę. Po zakończeniu rządowej interwencji na rynku paliw benzyna i olej napędowy ponownie zdrożały i to nierzadko o kilkanaście procent. Znajdzie to odzwierciedlenie w danych GUS za kolejny miesiąc i podbiciu inflacji – nawet o około 0,5 pkt proc.
Deeskalacja na Bliskim Wschodzie zmieniła oczekiwania dotyczące stóp
Jeszcze na początku czerwca notowania kontraktów terminowych sugerowały, że w bieżącym roku może dojść do nawet kilku podwyżek stóp procentowych. Po majowej niespodziance inflacyjnej rynek zaczął wycofywać się z tego scenariusza. Za to po publikacji wstępnych danych za czerwiec w wycenach zaczęła pojawiać się nieśmiało szansa na obniżki stóp. Ekonomiści PKO BP przedstawili nawet nową prognozę mówiącą o szansie na dwa cięcia stóp w drugiej połowie 2027 roku. Kierunek zmian oczekiwań jest więc wyraźny, choć trzeba mieć świadomość, że przewidywania te potrafią zmieniać się szybko stosownie do napływających danych.
Oprocentowanie kredytów znowu może spaść poniżej 6%
Zmiana oczekiwań już dziś ma odzwierciedlenie w notowaniach kontraktów terminowych na stopę procentową. W efekcie pięcioletnie kontrakty terminowe IRS są znowu notowane poniżej 4%. To daje szansę na to, że oprocentowanie kredytów z okresowo stałą stopą ponownie spadnie poniżej psychologicznej bariery 6%. Nie jest to niestety mechanizm działający automatycznie. Banki nie zawsze szybko i w całości przenoszą spadek stawek IRS do cenników kredytowych. Dużo zależy również od marż, konkurencji pomiędzy instytucjami i ich apetytu na udzielanie nowych kredytów. Mimo to już samo wycofanie się rynku z oczekiwań dotyczących podwyżek stóp ponownie otwiera przestrzeń do obniżania okresowo stałego oprocentowania „hipotek”.
Sytuacja zmienia się w ostatnich miesiącach bardzo szybko. Wciąż ciążą nad nami różne czynniki ryzyka – te dotyczące cen energii i żywności, ale też sytuacji geopolitycznej, polityki fiskalnej czy możliwości pojawienia się kolejnych szoków podażowych. Przytoczone dane o strukturze sprzedaży detalicznych obligacji skarbowych są przy tym dobrym probierzem wskazującym na to, że inwestorzy zdecydowanie woleli w maju zabezpieczać się przed ponownym wzrostem inflacji niż zagwarantować sobie na kilka lat obecne oprocentowanie.
Bartosz Turek, analityk rynku nieruchomości