Pożyczył 500 zł w firmie pożyczkowej – po 20 latach dług urósł do 328 500 zł! Odsetki? 9% dziennie, czyli 3285% rocznie. Absurd? Sąd Najwyższy właśnie uchylił nakaz zapłaty i dał nadzieję tysiącom osób w spirali zadłużenia. Sprawdź, jak się bronić przed nieuczciwymi chwilówkami.
- Styczniowe rachunki i długi po świętach – kiedy chwilówka staje się pułapką na lata
- 500 złotych pożyczki, 328 500 złotych długu – historia jednej chwilówki
- Nakaz zapłaty wydany niemal automatycznie – sąd nie sprawdził umowy
- Spirala zadłużenia – matematyka, która przeraża
- Prokurator Generalny składa skargę nadzwyczajną – nadzieja po dwóch dekadach
- Wyrok Sądu Najwyższego – przełom dla tysięcy zadłużonych Polaków
- Co mówi Konstytucja i prawo unijne o ochronie konsumentów?
- Dlaczego sąd rejonowy powinien był zareagować już w 2006 roku?
- Naruszenie sprawiedliwości społecznej – mocne słowa Sądu Najwyższego
- Czy wyrok kończy sprawę? Co dalej z konsumentem?
- Co ten wyrok oznacza dla innych zadłużonych Polaków?
- Jak się bronić przed lichwiarskimi pożyczkami? Praktyczne wskazówki
- Podsumowanie – nadzieja dla zadłużonych
Styczniowe rachunki i długi po świętach – kiedy chwilówka staje się pułapką na lata
Styczeń to dla wielu Polaków najtrudniejszy miesiąc w roku. Rachunki za ogrzewanie, raty za świąteczne zakupy, a do tego noworoczne wyprzedaże kuszące kolejnymi okazjami. W takiej sytuacji łatwo sięgnąć po szybką pożyczkę – bez formalności, bez sprawdzania zdolności kredytowej, dostępną nawet przez telefon. Właśnie wtedy, w pośpiechu i pod presją finansową, najłatwiej wpaść w pułapkę, która może ciągnąć się latami.
Historia, którą dziś opisujemy, brzmi jak scenariusz filmu grozy, ale wydarzyła się naprawdę. Konsument pożyczył 500 złotych, a po dwudziestu latach jego dług wynosił 328 500 złotych. Jak to możliwe? I co najważniejsze – czy można się przed tym obronić?
500 złotych pożyczki, 328 500 złotych długu – historia jednej chwilówki
W styczniu 2006 roku pewien obywatel zawarł z firmą pożyczkową umowę na kwotę zaledwie 500 złotych. Typowa chwilówka – szybka gotówka bez zbędnych pytań. Problem tkwił jednak w szczegółach umowy, których pożyczkobiorca najprawdopodobniej nie przeczytał dokładnie lub nie zrozumiał ich konsekwencji.
Warunki pożyczki przewidywały bowiem, że w przypadku niespłacenia w terminie naliczane będą odsetki umowne w wysokości 9% dziennie od dnia zawarcia umowy. Nie rocznie – dziennie! Co to oznacza w praktyce? W skali roku daje to oprocentowanie na poziomie 3285%. Dla porównania – maksymalne odsetki ustawowe za opóźnienie wynoszą obecnie 19% rocznie. Różnica jest kosmiczna i w sposób oczywisty nosi znamiona lichwy.
Nakaz zapłaty wydany niemal automatycznie – sąd nie sprawdził umowy
Gdy konsument nie spłacił pożyczki w terminie, firma pożyczkowa skierowała sprawę do sądu. We wrześniu 2006 roku Sąd Rejonowy w Bytomiu wydał nakaz zapłaty w postępowaniu upominawczym. Sąd nakazał pozwanemu zapłatę kwoty 500 złotych wraz z umownymi odsetkami – czyli w wysokości 9% dziennie.
I tu pojawia się kluczowy problem: sąd wydał nakaz zapłaty praktycznie automatycznie, bez zbadania, czy warunki umowy są uczciwe. Konsument nie zaskarżył nakazu – być może nie wiedział jak, nie miał pieniędzy na prawnika, albo po prostu nie zdawał sobie sprawy z konsekwencji. Nakaz się uprawomocnił.
Przez niemal 20 lat stanowił podstawę do egzekwowania należności przez firmę pożyczkową. Komornik regularnie zajmował wynagrodzenie lub konto bankowe dłużnika, a dług zamiast maleć – rósł w zastraszającym tempie.
Spirala zadłużenia – matematyka, która przeraża
Policzmy razem, jak narastał dług:
- Stawka odsetek: 9% dziennie
- W skali roku: 3285%
- Przez 20 lat: 65 700%
Od kwoty 500 złotych pożyczki odsetki urosły do wartości 328 500 złotych. Tak, dobrze czytasz – trzysta dwadzieścia osiem tysięcy pięćset złotych! To cena mieszkania w wielu polskich miastach. Za pożyczkę, która pierwotnie wynosiła tyle, co średni tygodniowy zakup spożywczy dla rodziny. To klasyczny, wręcz podręcznikowy przykład spirali zadłużenia, z której bez pomocy prawnej praktycznie nie da się wydostać.
Prokurator Generalny składa skargę nadzwyczajną – nadzieja po dwóch dekadach
Jak to możliwe, że sprawę udało się ponownie rozpatrzyć po tylu latach? Pomogła instytucja skargi nadzwyczajnej – nadzwyczajny środek zaskarżenia wprowadzony do polskiego systemu prawnego w 2018 roku. Pozwala on na weryfikację już prawomocnych orzeczeń sądowych w sytuacjach, gdy doszło do rażącego naruszenia prawa lub zasad konstytucyjnych.
Skargę wniósł Prokurator Generalny, wskazując trzy główne zarzuty:
- Po pierwsze – naruszenie prawa obywatela do sądu (art. 45 ust. 1 Konstytucji RP) oraz zasady ochrony konsumentów (art. 76 Konstytucji RP). Sąd Rejonowy zaniechał zbadania z urzędu ważności postanowień umowy pożyczki.
- Po drugie – rażące naruszenie prawa materialnego. Artykuł 353¹ Kodeksu cywilnego w związku z art. 58 Kodeksu cywilnego został naruszony poprzez uznanie umowy zawierającej postanowienia o charakterze lichwiarskim za w pełni ważną.
- Po trzecie – rażące naruszenie prawa procesowego. Artykuł 499 pkt 1 Kodeksu postępowania cywilnego zabrania wydawania nakazu zapłaty, gdy roszczenie jest oczywiście bezzasadne. A roszczenie o odsetki w wysokości 3285% rocznie jest bezzasadne w sposób oczywisty.
Wyrok Sądu Najwyższego – przełom dla tysięcy zadłużonych Polaków
W dniu 4 grudnia 2025 roku Sąd Najwyższy wydał wyrok w sprawie o sygnaturze II NSNc 192/24. Uchylił zaskarżony nakaz zapłaty w całości i przekazał sprawę Sądowi Rejonowemu w Bytomiu do ponownego rozpoznania.
To wyrok o ogromnym znaczeniu. Sąd Najwyższy stwierdził jednoznacznie, że sąd pierwszej instancji, wydając nakaz zapłaty mechanicznie, bez zbadania postanowień umowy, naruszył konstytucyjny obowiązek ochrony konsumenta.
W uzasadnieniu podkreślono fundamentalną zasadę: sąd jako organ władzy państwowej powinien z urzędu badać nieuczciwy charakter warunków umownych. Szczególnie wtedy, gdy dysponuje niezbędnymi informacjami – a w tym przypadku sąd miał przed sobą umowę z odsetkami 9% dziennie. Wystarczyło przeczytać jedną stronę dokumentu.
Co mówi Konstytucja i prawo unijne o ochronie konsumentów?
Wyrok Sądu Najwyższego przypomina o fundamentalnych zasadach, które zbyt często są ignorowane w praktyce sądowej.
Artykuł 76 Konstytucji RP stanowi wprost, że władze publiczne chronią konsumentów przed nieuczciwymi praktykami rynkowymi. To nie jest tylko deklaracja – to obowiązek prawny.
Dyrektywa Rady nr 93/13/EWG o nieuczciwych warunkach w umowach konsumenckich nakłada na sądy krajowe obowiązek badania z urzędu, czy postanowienia umowy nie mają nieuczciwego charakteru. Sąd Najwyższy powołał się także na orzecznictwo Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, cytując: „Cel dyrektywy 93/13 nie mógłby zostać osiągnięty, gdyby konsumenci musieli samodzielnie powołać się na nieuczciwy charakter takich warunków".
Innymi słowy – to sąd ma obowiązek chronić konsumenta, nawet jeśli konsument sam nie wie, że potrzebuje ochrony.
Dlaczego sąd rejonowy powinien był zareagować już w 2006 roku?
Sąd Najwyższy dokonał szczegółowej analizy przepisów obowiązujących w 2006 roku. Zgodnie z ówczesnym art. 499 pkt 1 KPC, nakaz zapłaty nie mógł być wydany, jeżeli roszczenie było oczywiście bezzasadne.
Firma pożyczkowa dochodziła odsetek umownych w stawce 9% dziennie. Sąd Najwyższy wskazał, że niezależnie od sposobu interpretacji tego postanowienia, było ono sprzeczne z prawem:
- Jeżeli kwalifikować to jako odsetki umowne – wynosiły 3285% rocznie, co stanowi oczywistą lichwę sprzeczną z zasadami współżycia społecznego.
- Jeżeli kwalifikować to jako karę umowną za każdy dzień opóźnienia – zgodnie z art. 483 Kodeksu cywilnego nie można jej zastrzec przy zobowiązaniu pieniężnym.
Tak czy inaczej – nakaz zapłaty nigdy nie powinien zostać wydany.
Naruszenie sprawiedliwości społecznej – mocne słowa Sądu Najwyższego
W uzasadnieniu wyroku padły wyjątkowo ostre słowa pod adresem praktyki mechanicznego wydawania nakazów zapłaty. Sąd Najwyższy stwierdził, że wydanie nakazu uwzględniającego tak rażąco wygórowane odsetki:
- naruszyło równowagę kontraktową między przedsiębiorcą a konsumentem,
- zaburzyło stosunki społeczne, kreując sytuację rażąco niesprawiedliwą,
- naruszyło zasadę zaufania obywatela do państwa,
- podważyło bezpieczeństwo prawne konsumenta.
Szczególnie wymowny jest następujący fragment uzasadnienia: „Sąd orzekający w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej, będącej demokratycznym państwem prawnym urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej, wsparł działania przedsiębiorcy nakierowane na wykorzystanie słabszej pozycji konsumenta, nie udzielając konsumentowi dostatecznej ochrony.".
Czy wyrok kończy sprawę? Co dalej z konsumentem?
Sprawa została przekazana do ponownego rozpoznania przez Sąd Rejonowy w Bytomiu. Tym razem jednak sąd będzie musiał zbadać postanowienia umowy pożyczki znacznie wnikliwiej, zgodnie ze wskazówkami Sądu Najwyższego.
Co konkretnie zbada sąd przy ponownym rozpoznaniu?
- Czy postanowienia umowne są zgodne z prawem?
- Czy nie naruszają zasad współżycia społecznego?
- Czy nie stanowią niedozwolonych klauzul umownych?
Prawdopodobny scenariusz? Sąd uzna postanowienie o odsetkach 9% dziennie za nieważne. Konsument będzie musiał zwrócić co najwyżej kwotę główną pożyczki (500 zł) wraz z odsetkami ustawowymi – czyli ułamek tego, czego domagała się firma pożyczkowa.
Co ten wyrok oznacza dla innych zadłużonych Polaków?
Wyrok ma fundamentalne znaczenie dla praktyki orzeczniczej. Sąd Najwyższy wyraźnie ostrzegł, że akceptacja mechanicznego wydawania nakazów zapłaty przeciwko konsumentom bez kontroli postanowień umownych:
- prowadzi do niestosowania dyrektywy 93/13/EWG,
- zagraża zbiorowym interesom konsumentów,
- jest po prostu niedopuszczalna.
To sygnał dla wszystkich sądów w Polsce: przy sprawach dotyczących chwilówek i pożyczek konsumenckich należy uważnie czytać umowy i z urzędu reagować na nieuczciwe postanowienia, nie czekając, aż strona postępowania się na nie powoła.
Jak się bronić przed lichwiarskimi pożyczkami? Praktyczne wskazówki
Wyrok pokazuje, że nawet po wielu latach prawomocne orzeczenia mogą zostać wzruszone, jeżeli naruszają fundamentalne prawa konstytucyjne. Jeśli zawarłeś umowę pożyczki na lichwiarski procent lub z innymi rażąco nieuczciwymi warunkami, możesz podjąć następujące działania:
- Zgłoś sprawę do Prokuratury Generalnej z wnioskiem o rozważenie wniesienia skargi nadzwyczajnej. Skarga jest bezpłatna – nie ponosisz kosztów.
- Skonsultuj się z miejskim lub powiatowym rzecznikiem praw konsumenta. Rzecznik udziela bezpłatnych porad i może pomóc w sporządzeniu pism.
- Skorzystaj z nieodpłatnej pomocy prawnej. Punkty działają w każdym powiecie – sprawdź lokalizację najbliższego na stronie np.ms.gov.pl.
- Przed podpisaniem jakiejkolwiek umowy pożyczki – zawsze czytaj dokładnie warunki, szczególnie te dotyczące odsetek za opóźnienie. Sprawdź, czy stawka jest podana w skali rocznej czy dziennej!
- Pamiętaj o maksymalnych odsetkach ustawowych. Obecnie wynoszą 19% rocznie za opóźnienie. Wszystko powyżej tej stawki jest nieważne z mocy prawa.
Podsumowanie – nadzieja dla zadłużonych
Historia konsumenta, który pożyczył 500 złotych i przez 20 lat żył z widmem długu przekraczającego 300 tysięcy złotych, pokazuje zarówno ciemną stronę rynku pożyczkowego, jak i możliwości obrony przed nieuczciwymi praktykami.
Kluczowe wnioski z wyroku Sądu Najwyższego:
- Sądy mają obowiązek z urzędu badać nieuczciwe warunki umów konsumenckich
- Lichwiarskie odsetki (przekraczające maksymalne ustawowe) są nieważne
- Nawet po wielu latach można wzruszyć niesprawiedliwy wyrok przez skargę nadzwyczajną
- Konstytucyjna ochrona konsumenta to realny instrument prawny, nie tylko deklaracja
Jeśli jesteś w spirali zadłużenia – nie poddawaj się. Prawo stoi po twojej stronie, nawet jeśli wymaga cierpliwości i determinacji, by to udowodnić.
Źródło: Wyrok Sądu Najwyższego z 4 grudnia 2025 r., sygn. II NSNc 192/24