Aż 48 proc. Polaków jest gotowych zwiększyć zadłużenie pod wpływem sugestii sprzedawcy. Część jest skłonna poświęcić równowartość nawet 42 miesięcznych pensji, by zrobić dobre wrażenie na otoczeniu. To wnioski z raportu „Polacy i kredyty. Między finansową odpowiedzialnością a codziennymi potrzebami i pragnieniami”, którego współautorką jest prof. Katarzyna Sekścińska z Uniwersytetu Warszawskiego.
- Sprzedawca potrafi przesunąć nasze granice
- Hipoteka to większa rozwaga, ale nie zawsze
- Kredyt jako sposób na pokazanie sukcesu
- Sąsiad kupił drożej? 28 proc. Polaków zwiększyłoby wydatek
- Edukacja finansowa powinna zaczynać się od psychologii
- Wychodzenie z długów wciąż tematem tabu
- Nie czekać z prośbą o pomoc
Podczas Europejskiego Kongresu Finansowego w Sopocie prof. Katarzyna Sekścińska zwróciła uwagę, że największym wyzwaniem związanym z kredytami nie jest sama dostępność finansowania, lecz umiejętność odróżnienia rzeczywistych potrzeb od chwilowych zachcianek.
– „Wygląda na to, że niestety zachciankami kierujemy się dużo bardziej, niż byśmy chcieli. Mamy dość duży kłopot z identyfikacją tego, co faktycznie jest nam potrzebne, a co jest tylko potrzebą chwili” – podkreśliła ekspertka.
Sprzedawca potrafi przesunąć nasze granice
Badania pokazują, że konsumenci często modyfikują swoje pierwotne plany zakupowe pod wpływem otoczenia. Wystarczy sugestia, że za niewielką dopłatą można otrzymać lepszy produkt.
– „Mniej więcej 48 proc. Polaków mówi: przy takiej sugestii jestem w stanie zaciągnąć większe zobowiązanie” – zaznaczyła prof. Sekścińska.
Podobnie działa pojawienie się nowego, bardziej atrakcyjnego modelu produktu. Jeśli zdolność kredytowa pozwala na wyższy wydatek, wielu konsumentów bez większego zastanowienia decyduje się na droższy zakup niż pierwotnie planowali.
Hipoteka to większa rozwaga, ale nie zawsze
Raport pokazuje wyraźne różnice między kredytami hipotecznymi a konsumenckimi. W przypadku kredytów mieszkaniowych Polacy znacznie częściej analizują swoją sytuację finansową, możliwości spłaty i ryzyka.
Jednocześnie osoby, które później mają problemy ze spłatą zobowiązań, popełniają podobne błędy już na etapie planowania.
– „Większość Polaków, którzy mają trudności później ze spłatą zobowiązań, skupiała się przede wszystkim na tym, jaka będzie wysokość pojedynczej raty kredytu, a nie całkowity koszt kredytu” – wyjaśniła badaczka.
Kolejnym problemem jest nadmierny optymizm dotyczący przyszłości. Osoby mające trudności ze spłatą częściej zakładały, że ich sytuacja finansowa przez 20 czy 25 lat nie ulegnie pogorszeniu oraz że rata kredytu nie wzrośnie.
– „Jeżeli zakładam, że raty kredytu nie wzrosną, a mam kredyt ze zmiennym oprocentowaniem, to jest naiwność, a nie optymizm” – stwierdziła prof. Sekścińska.
Kredyt jako sposób na pokazanie sukcesu
Jednym z najbardziej zaskakujących wniosków raportu są motywacje osób, które mają problemy ze spłatą zadłużenia. Okazuje się, że znacznie częściej niż inni traktują kredyt jako narzędzie budowania wizerunku.
Badacze pytali respondentów, ile byliby gotowi zapłacić za poprawę swojego statusu w oczach innych ludzi.
– „Osoby, które miały trudności w spłacie, mówiły, że byłyby w stanie dać nawet 42 miesięczne pensje za to, żeby ich środowisko zawodowe uznało, że są super” – powiedziała ekspertka.
Dla porównania osoby, które nie miały problemów ze spłatą zobowiązań, deklarowały kwoty odpowiadające średnio siedmiu miesięcznym wynagrodzeniom.
To pokazuje, jak silnie kwestie społeczne i potrzeba uznania mogą wpływać na decyzje finansowe.
Sąsiad kupił drożej? 28 proc. Polaków zwiększyłoby wydatek
Jeszcze bardziej niepokojące są wyniki dotyczące wpływu otoczenia na decyzje zakupowe.
Aż 28 proc. badanych zadeklarowało, że byłoby skłonnych zwiększyć limit kredytu lub kupić droższy produkt, gdyby dowiedzieli się, że znajomy, sąsiad lub kolega z pracy wydał więcej na ten sam cel.
To mechanizm społecznego porównywania, który może prowadzić do impulsywnych decyzji finansowych i zadłużania się ponad własne możliwości.
Edukacja finansowa powinna zaczynać się od psychologii
Zdaniem prof. Sekścińskiej tradycyjna edukacja finansowa, koncentrująca się wyłącznie na pojęciach ekonomicznych, nie wystarczy.
– „Kluczowe jest to, żeby ludzi nauczyć zdrowych postaw i przekonań dotyczących pieniędzy” – podkreśliła.
Ekspertka zwraca uwagę, że podstawą odpowiedzialnych decyzji finansowych jest poczucie własnej wartości niezależne od statusu materialnego.
– „Musimy zrozumieć, że to, co stanowi naszą wartość, nie jest tym, co mamy na sobie” – mówiła.
Dopóki ludzie będą traktowali dobra materialne jako sposób budowania własnej pozycji społecznej, dopóty będą bardziej podatni na nadmierne zadłużanie się.
Wychodzenie z długów wciąż tematem tabu
Raport przynosi również ważne informacje dotyczące osób, które już znalazły się w spirali zadłużenia.
Według badań około 20 proc. Polaków doświadczyło w swoim życiu przedłużających się problemów ze spłatą zobowiązań. Większość z nich próbowała rozwiązać sytuację samodzielnie, ograniczając wydatki.
Najpierw rezygnowali z dóbr luksusowych, później z rzeczy potrzebnych, a w skrajnych przypadkach nawet z wydatków na leki czy żywność.
Jednocześnie bardzo rzadko korzystali z pomocy zewnętrznej.
– „Wstydzili się przyznać, że im nie idzie” – podkreśliła prof. Sekścińska.
Jej zdaniem jednym z najważniejszych elementów edukacji finansowej powinno być pokazywanie, gdzie szukać wsparcia i jak reagować na pierwsze symptomy problemów finansowych.
Nie czekać z prośbą o pomoc
Ekspertka przypomina, że osoby mające problemy z zadłużeniem mogą korzystać z pomocy wielu instytucji, w tym rzecznika finansowego, UOKiK-u czy miejskich i powiatowych rzeczników konsumentów.
Najważniejsze jest jednak, by nie pozostawać samemu z problemem.
– „Bardzo często kłopoty finansowe mają tendencję do przerastania, a nie do znikania. Wyłapane stosunkowo szybko, przy niewielkim wsparciu kogoś z zewnątrz, potrafią być dużo łatwiej rozwiązane” – podsumowała prof. Katarzyna Sekścińska.
Wnioski z raportu są jednoznaczne: o jakości naszych decyzji kredytowych częściej decydują emocje, potrzeba akceptacji i psychologia niż wiedza finansowa. Dlatego odpowiedzialne korzystanie z kredytu wymaga nie tylko znajomości liczb, ale także świadomości własnych motywacji i ograniczeń.