Ministerstwo Rozwoju i Technologii odmówiło rozszerzenia waloryzacji środków na książeczkach mieszkaniowych. W odpowiedzi na sejmowy dezyderat resort stwierdził, że obecny system premii gwarancyjnych wystarczająco kompensuje utratę wartości oszczędności. Sprawę zamknięto, choć dotyczy niemal miliona obywateli.
- PKO zablokowało miliardy złotych. Historia książeczek mieszkaniowych kończy się w sądach
- Od 70 lat ten sam program, ale inne realia gospodarcze
- 15 tysięcy zamiast mieszkania. Co oferuje dziś premia gwarancyjna?
- Wypłata bez warunków? Ministerstwo mówi stanowcze "nie"
- Sąd Najwyższy i Strasburg już się wypowiedziały
- 20 miliardów złotych zgromadzonych w książeczkach oszczędnościowych To dlatego rząd się obawia zmian zasad wypłaty
- Trzy miliony Polaków już skorzystało z programu
- Ministerstwo zamyka temat. Nie będzie nowych prac legislacyjnych nad książeczkami mieszkaniowymi
PKO zablokowało miliardy złotych. Historia książeczek mieszkaniowych kończy się w sądach
Sprawa książeczek mieszkaniowych powraca regularnie od dekad, ale tym razem wydaje się, że rząd postawił definitywną kropkę. W odpowiedzi na dezyderat nr 227 Komisji do Spraw Petycji Ministerstwo Rozwoju i Technologii przekazało stanowisko, które nie pozostawia złudzeń – dodatkowa waloryzacja wkładów nie wchodzi w grę.
Wszystko zaczęło się od petycji obywatelskiej rozpatrzonej przez sejmową komisję w listopadzie 2025 roku. Jej autor wpłacił w 1981 roku pełny wymagany wkład na mieszkanie M3, a dziś może otrzymać zaledwie 15 tysięcy złotych premii gwarancyjnej. W jego ocenie to rażąca niesprawiedliwość, efekt hiperinflacji lat 90., która zmiażdżyła wartość oszczędności zgromadzonych na książeczkach mieszkaniowych prowadzonych przez PKO.
Od 70 lat ten sam program, ale inne realia gospodarcze
Książeczki mieszkaniowe funkcjonują w Polsce niemal siedem dekad. Program systematycznego oszczędzania miał umożliwić obywatelom zgromadzenie środków na własne mieszkanie – w praktyce chodziło głównie o przydział lokalu spółdzielczego. System zakładał, że właściciele książeczek wpłacają regularnie określone kwoty, a w zamian – po spełnieniu warunków – otrzymują premię gwarancyjną finansowaną z budżetu państwa.
Problem w tym, że umowy zawierane kilkadziesiąt lat temu nie mogły przewidzieć transformacji ustrojowej początku lat 90. Nikt nie spodziewał się, że inflacja przekroczy kilkaset procent rocznie. Dla przykładu: w 1990 roku inflacja wyniosła 585,8 proc. Oszczędności Polaków, w tym te na książeczkach mieszkaniowych, straciły realną wartość niemal z dnia na dzień.
15 tysięcy zamiast mieszkania. Co oferuje dziś premia gwarancyjna?
Ministerstwo tłumaczy, że obecny wzór obliczania premii gwarancyjnej już uwzględnia waloryzację. Algorytm opiera się na zmiennych takich jak okres i wysokość wpłat, oprocentowanie wkładów w poszczególnych latach oraz ceny metrów kwadratowych powierzchni mieszkalnej – dawniej i obecnie. W ocenie resortu ten mechanizm "spełnia swoje zadanie w zakresie waloryzacji i określenia wysokości utraconej wartości wkładów".
Od 1993 roku katalog celów uprawniających do otrzymania premii gwarancyjnej był wielokrotnie rozszerzany. Początkowo można było ją otrzymać tylko przy przydziale mieszkania spółdzielczego lub budowie domu jednorodzinnego. Dziś ustawa przewiduje 14 różnych celów mieszkaniowych – od zakupu mieszkania, przez wniesienie wkładu własnego przy kredycie hipotecznym, po termomodernizację, wymianę okien czy montaż fotowoltaiki.
Resort rozwoju podkreśla, że daje to właścicielom książeczek mieszkaniowych znacznie większe możliwości niż w początkowym okresie programu. Tylko jedno pozostało niezmienne: bez realizacji celu mieszkaniowego nie ma premii gwarancyjnej.
Wypłata bez warunków? Ministerstwo mówi stanowcze "nie"
Autor petycji wnioskował o "wypłacenie adekwatnej kwoty pieniędzy do zdeponowania na książeczkach PKO, bez stawiania jakichkolwiek wymogów". To propozycja, której realizacja – jak tłumaczy resort – byłaby "zaprzeczeniem pierwotnej istoty programu".
Książeczka mieszkaniowa to przecież nie zwykły rachunek oszczędnościowy, lecz specjalna forma umowy bankowej nastawiona na konkretny cel. Likwidacja książeczki bez realizacji celu mieszkaniowego jest możliwa, ale oznacza zwrot zgromadzonego wkładu wraz z oprocentowaniem, jednak bez premii gwarancyjnej. To właśnie ta premia miała – i ma – rekompensować utratę wartości.
Ministerstwo wskazuje też na możliwość cesji książeczki na osobę bliską, która może zrealizować cel mieszkaniowy. Dotyczy to małżonków, rodziców i dzieci, dziadków i wnuków, rodzeństwa. Istnieje nawet opcja tzw. cesji pośredniej na dalszą rodzinę, pod warunkiem udokumentowania stopnia pokrewieństwa.
Sąd Najwyższy i Strasburg już się wypowiedziały
Kwestia waloryzacji wkładów na książeczkach mieszkaniowych była przedmiotem postępowań sądowych na różnych szczeblach. W 1993 roku Sąd Najwyższy stwierdził w uchwale (sygn. akt III CZP 58/93), że wkład zgromadzony na książeczce mieszkaniowej oraz premia gwarancyjna nie podlegają waloryzacji na podstawie art. 358[1] § 3 Kodeksu cywilnego. Późniejsze orzecznictwo podtrzymało tę wykładnię.
Co istotne, w 1997 roku sprawą zajęła się Europejska Komisja Praw Człowieka. W decyzji dotyczącej skargi nr 2696/94 uznała, że wprowadzenie systemu premii gwarancyjnych jako rekompensaty było uzasadnione sytuacją gospodarczą Polski w okresie transformacji. Komisja stwierdziła, że właściciele książeczek mieszkaniowych nie zostali pozbawieni swojego mienia – osoby realizujące cele mieszkaniowe otrzymują premię gwarancyjną, pozostali dostają zwrot wkładu z odsetkami.
20 miliardów złotych zgromadzonych w książeczkach oszczędnościowych To dlatego rząd się obawia zmian zasad wypłaty
Ministerstwo Rozwoju i Technologii nie ukrywa, że kwestia waloryzacji wkładów ma także – a może przede wszystkim – wymiar budżetowy. Według stanu na koniec 2025 roku istniało 946 784 czynnych rachunków książeczek mieszkaniowych z prawem do premii gwarancyjnej. Rocznie budżet państwa wydatkuje na refundację bankom wypłaconych premii około 125-130 milionów złotych.
Gdyby wszyscy właściciele rachunków zdecydowali się na jednoczesną likwidację przy średniej wysokości premii gwarancyjnej z 2025 roku wynoszącej 21,5 tysiąca złotych, budżet państwa musiałby przeznaczyć na ten cel 20,4 miliarda złotych. To kwota, która – jak przyznaje resort – stanowiłaby znaczne obciążenie dla wydatków państwa.
Jest też inny problem. W 2015 roku ówczesny minister właściwy do spraw mieszkalnictwa wskazywał, że otwarcie drogi do waloryzacji sądowej mogłoby uniemożliwić planowanie wydatków budżetowych. Trudno oszacować, ile osób zdecydowałoby się na pozwy (gdyby taka ścieżka została umożliwiona zmianą legislacyjną), a przede wszystkim – jaką metodologię wyliczenia waloryzacji przyjęłyby sądy.
Nie bez znaczenia jest również aspekt sprawiedliwości społecznej. Resort zwraca uwagę na potencjalne skargi osób, które już zlikwidowały swoje książeczki mieszkaniowe na dotychczasowych zasadach. Mogłyby poczuć się pokrzywdzone wprowadzeniem nowych, korzystniejszych reguł.
Trzy miliony Polaków już skorzystało z programu
W uzasadnieniu swojego stanowiska Ministerstwo Rozwoju i Technologii przywołuje argument, który ma wykazać skuteczność obecnego systemu. Od 1993 roku z programu książeczek mieszkaniowych skorzystało ponad 3 miliony obywateli. To miałoby świadczyć o tym, że mimo zastrzeżeń część właścicieli książeczek znajduje sposób na wykorzystanie zgromadzonych środków wraz z premią gwarancyjną.
Warto zaznaczyć, że wniesiony na książeczkę wkład nigdy nie stanowił pełnej wartości mieszkania. Zgodnie z ówczesnymi wymogami spółdzielni mieszkaniowych, książeczka miała gromadzić zazwyczaj 10 lub 20 procent kosztów budowy. Pozostałą część wartości lokalu pokrywał niskooprocentowany kredyt zaciągany przez spółdzielnię, częściowo umarzany. Innymi słowy, nawet przy pełnej waloryzacji zgromadzone środki nie wystarczyłyby na zakup mieszkania.
Ministerstwo zamyka temat. Nie będzie nowych prac legislacyjnych nad książeczkami mieszkaniowymi
Podsumowując swoją odpowiedź na dezyderat, Ministerstwo Rozwoju i Technologii jednoznacznie stwierdza: "Obecnie w Ministerstwie Rozwoju i Technologii nie trwają prace mające na celu wypracowania nowych rozwiązań dotyczących zmiany sposobu waloryzacji środków zgromadzonych na książeczkach mieszkaniowych ani kolejnego rozszerzenia katalogu zdarzeń uprawniających do wypłaty premii gwarancyjnej". Resort zapewnia jednocześnie, że na bieżąco monitoruje stan wydatków z tytułu refundacji premii, liczbę likwidowanych książeczek oraz tytułów uprawniających do otrzymania premii gwarancyjnej.
Dla blisko miliona właścicieli książeczek mieszkaniowych to oznacza, że drogą do otrzymania premii gwarancyjnej pozostaje realizacja jednego z 14 celów mieszkaniowych przewidzianych w ustawie. Alternatywą jest likwidacja rachunku ze zwrotem wkładu i odsetek, ale bez premii. Albo cesja na kogoś z rodziny, kto ma szansę spełnić warunki uprawniające do wypłaty.
Sprawa, która ciągnie się od dekad i dotyczy oszczędności zgromadzonych jeszcze w czasach PRL, wydaje się więc – przynajmniej na razie – zamknięta. Ministerstwo postawiło na argumenty prawne, budżetowe i społeczne. Pytanie, czy za kilka lat temat nie wróci... znowu.
Źródło: sejm.gov.pl