Co trzecia osoba z pokolenia Z ma problem z terminowym płaceniem rachunków, a niemal 30 proc. już dźwiga długi. Raport European Consumer Payment Report 2025 odsłania niewygodną prawdę: młodzi wchodzą w dorosłość z finansami na krawędzi, a głównym motorem zadłużania okazują się nuda, stres i emocjonalne zakupy. Czy to wina samych Zetek, czy raczej systemu, który zmusza ich do startowania z większego dołka niż kiedykolwiek wcześniej?
- 34 proc. z rachunkiem na zwłokę. Gen Z wchodzi w dorosłość z długami na starcie
- Nuda, stres i impulsy. Dlaczego Zetki wydają pieniądze zamiast płacić rachunki
- Ambicja kontra niepewność. Zetki chcą więcej, ale boją się o przyszłość
- Koszty mieszkania i życia na raty. Dlaczego Gen Z startuje z większego dołka
- Pracodawcy, banki i rodziny w roli „finansowych strażaków"
- Edukacja finansowa kontra kultura „kup teraz, zapłać później". Gdzie szukać wyjścia?
34 proc. z rachunkiem na zwłokę. Gen Z wchodzi w dorosłość z długami na starcie
Co trzecia osoba z pokolenia Z przyznaje, że zdarzyło jej się nie zapłacić rachunku na czas. To nie jest przypadkowa statystyka z marginesu – to dane z European Consumer Payment Report 2025, badania obejmującego 20 tysięcy konsumentów z 20 krajów europejskich, w tym Polski. 34 proc. młodych dorosłych ma problem z terminowym regulowaniem zobowiązań, a 28 proc. już teraz dźwiga długi o wartości do 5 tys. zł.
Raport Intrum, firmy specjalizującej się w zarządzaniu wierzytelnościami, pokazuje skalę problemu. 22 proc. młodych zaciągnęło planowany wcześniej dług, 15 proc. zostało zmuszonych do wzięcia kredytu przez nagły wydatek. Jeszcze gorzej: co piąta osoba z Gen Z przyznaje, że zaciągnęła zobowiązanie, którego z perspektywy czasu nie była w stanie udźwignąć. Autorzy badania podsumowują to wprost: „pokolenie Z cechuje się ponadprzeciętnymi ambicjami, ale jednocześnie ma predyspozycje do wpadania w finansowe turbulencje".
Nuda, stres i impulsy. Dlaczego Zetki wydają pieniądze zamiast płacić rachunki
Najciekawsze w raporcie są nawet nie same liczby, ale powody, dla których młodzi wpadają w finansowe tarapaty. 45 proc. osób z pokolenia Z przyznaje, że pod wpływem stresu, niepokoju lub zwykłej nudy sięga po portfel i wydaje pieniądze. To nie są przemyślane decyzje zakupowe – to emocjonalny odruch, sposób na chwilową ulgę, szybki zastrzyk dopaminy z paczki z marketplace'u albo wieczoru w restauracji.
Co piąta osoba wzięła na siebie zobowiązanie, którego później nie potrafiła spłacić. Jednocześnie 58 proc. młodych deklaruje, że przedkłada oszczędzanie nad bieżące przyjemności, a 66 proc. odkłada pieniądze „na wszelki wypadek". Jak to pogodzić? Autorzy badania mówią wprost: „ostrożność finansowa współistnieje u młodych z większą podatnością na impulsy, które potrafią komplikować nawet dobrze zaplanowane strategie oszczędzania".
Problem w tym, że Zetki żyją w świecie zaprojektowanym pod emocjonalne zakupy. BNPL (kup teraz, zapłać później), subskrypcje rozliczane co miesiąc, media społecznościowe pełne reklam dopasowanych do nastroju – wszystko to działa na niekorzyść ludzi, którzy dopiero uczą się zarządzać własnym budżetem. Nuda i stres nie znikną, ale łatwość dostępu do kredytu sprawia, że konsekwencje emocjonalnych decyzji przychodzą szybciej i boleśniej niż kiedykolwiek wcześniej.
Ambicja kontra niepewność. Zetki chcą więcej, ale boją się o przyszłość
Pokolenie Z ma w sobie z jednej strony dużą pewność siebie. Ponad połowa badanych uważa, że potrafiłaby znaleźć lepiej płatne źródło dochodu. 82 proc. jest przekonanych, że może samodzielnie pokryć koszty związane z pracą – ubrania, transport, utrzymanie aktywnego życia społecznego. To ludzie, którzy wierzą w swoje kompetencje, negocjują warunki zatrudnienia i nie boją się zmieniać pracy w poszukiwaniu lepszych zarobków.
Z drugiej strony – głęboki lęk przed przyszłością. 55 proc. młodych spodziewa się wzrostu bezrobocia w ciągu najbliższych dwóch lat. 30 proc. martwi się, że rozwój generatywnej sztucznej inteligencji może bezpośrednio zagrozić ich miejscu pracy. Połowa obawia się, że koszty mieszkania skutecznie uniemożliwią im zbudowanie jakiejkolwiek stabilności finansowej.
Autorzy raportu podsumowują to w jednym zdaniu: „Gen Z wkracza w dorosłość z dużą determinacją, ale także z wyjątkowo silnym poczuciem kruchości własnej sytuacji". To pokolenie, które teoretycznie ma wszystko – wykształcenie, dostęp do informacji, elastyczny rynek pracy – ale praktycznie czuje, że stoi na ruchomych piaskach. Pewność siebie w obszarze zawodowym współistnieje tu z niepewnością dotyczącą wszystkiego innego. I to właśnie ta mieszanka ambicji ze strachem może tłumaczyć, dlaczego młodzi tak łatwo sięgają po kredyt – bo nie wierzą, że przyszłość będzie lepsza, więc lepiej żyć tu i teraz.
Koszty mieszkania i życia na raty. Dlaczego Gen Z startuje z większego dołka
Połowa młodych ludzi wprost mówi, że koszty mieszkania uniemożliwią im stabilność finansową. Wynajem kawalerki w większym mieście pochłania często połowę, a czasem więcej niż połowę pensji na starcie kariery. Kredyt hipoteczny wymaga wkładu własnego, który trudno uzbierać, gdy połowa wypłaty idzie na czynsz, a druga na bieżące wydatki.
Rodzice obecnych Zetek kupowali mieszkania przy innych relacjach cen do zarobków. Ich pensje pozwalały odkładać, a stopy procentowe przez większość czasu pozostawały niższe niż te, z którymi mierzą się dzisiejsi dwudziestokilkulatkowie planujący własne M. Dzisiejsi młodzi dorośli mają wyższe formalne wynagrodzenia, ale ich realna siła nabywcza – po odjęciu wydatków na mieszkanie, media i codzienne życie – jest słabsza.
Pojawia się więc życie na raty. Skoro mieszkania nie da się kupić, a wynajem trzeba opłacić, młodzi sięgają po odroczone płatności na meble, raty na telefon, kredyt na samochód do pracy. Każda z tych decyzji z osobna ma sens. Problem w tym, że zsumowane zobowiązania rosną szybciej niż dochody. Zanim młodzi ludzie zdążyli się finansowo usamodzielnić, mają już na głowie kilka rat miesięcznie. To nie jest pytanie o odpowiedzialność – to opisanie rzeczywistości, w której wejście w dorosłość wiąże się z długiem niemal automatycznie.
Pracodawcy, banki i rodziny w roli „finansowych strażaków"
Problemy finansowe młodych nie zostają tylko ich problemami. Pracodawcy coraz częściej mierzą się z pracownikami, którzy przychodzą do pracy rozproszeni, zmęczeni, myślami gdzieś przy niezapłaconym rachunku lub kolejnej racie. Stres finansowy przekłada się na gorszą koncentrację, częstsze absencje, rotację w firmach. Część przedsiębiorców zgłasza, że młodzi pracownicy proszą o zaliczki, podwyżki „bo czynsz urósł" albo rezygnują z etatów, bo muszą dorobić gdzie indziej.
Banki i firmy pożyczkowe notują wyższy odsetek opóźnień w spłacie zobowiązań wśród klientów z pokolenia Z. To przekłada się na zaostrzanie kryteriów kredytowych, wyższe prowizje, dodatkowe zabezpieczenia. Paradoks: im więcej młodych ma problem ze spłatą, tym trudniej kolejnym osobom z tej grupy wiekowej uzyskać sensowne warunki finansowania. Ryzyko rośnie, koszty idą w górę, a dostęp do kapitału zamiast się poprawiać – zawęża się.
Rodzice dorosłych dzieci często stają się „finansowymi strażakami". Dopłacają do czynszu, pożyczają na wkład własny, biorą na siebie poręczenia kredytów, wspomagają codzienne wydatki. To, co miało być naturalne wejście w samodzielność, zamienia się w długoterminowe wsparcie, które obciąża budżety domowe osób w wieku 50+, często samych borykających się z rosnącymi kosztami życia i niepewnością emerytalną. Gen Z ma długi, ale faktyczny rachunek płaci znacznie szersza grupa.
Edukacja finansowa kontra kultura „kup teraz, zapłać później". Gdzie szukać wyjścia?
Gen Z ma dostęp do edukacji finansowej jak żadne pokolenie wcześniej. Aplikacje bankowe z budżetowaniem, kalkulatory kredytowe, influencerzy tłumaczący podstawy inwestowania, darmowe kursy o zarządzaniu pieniędzmi. Teoretycznie wiedzą więcej. Praktycznie – wciąż wpadają w finansowe tarapaty częściej niż starsze grupy wiekowe.
Problem leży gdzie indziej. Młodzi dorośli funkcjonują w systemie zaprojektowanym pod emocjonalne wydawanie. Płatności odroczone wbudowane w każdy sklep internetowy, subskrypcje naliczane automatycznie co miesiąc, reklamy w mediach społecznościowych dopasowane algorytmicznie do nastroju i historii przeglądania. Edukacja finansowa uczy, jak robić budżet – ale nie uczy, jak się oprzeć całej infrastrukturze konsumpcyjnej działającej 24/7 na twoją niekorzyść.
45 proc. młodych wydaje pod wpływem stresu i nudy. To nie jest brak wiedzy – to brak narzędzi do obrony przed systemem, który zarabia na tym, że kupujesz więcej niż potrzebujesz i płacisz za to w ratach.
Pytanie brzmi: Czy pojawią się mechanizmy ochrony przed nadmiernym zadłużaniem na starcie dorosłości? I czy młode pokolenie będzie miało szansę budować przyszłość bez długów zaciągniętych pod wpływem nudy, stresu i algorytmu reklamowego, który wie o tobie więcej niż ty sam?