Polacy rzadko traktują ubezpieczenia jako element świadomego zarządzania finansami. Większość właścicieli samochodów posiada obowiązkowe OC. Znacznie gorzej wygląda sytuacja w przypadku ubezpieczeń na życie, zdrowotnych czy majątkowych. O przyczynach zjawiska oraz roli banków w zwiększaniu bezpieczeństwa finansowego Polaków mówił w GOŚĆ Infor.pl Konrad Kluska, prezes zarządu PKO Ubezpieczenia.
- Czym jest luka ubezpieczeniowa?
- Samochód lepiej chroniony niż życie i zdrowie
- Banki mogą pomóc zmniejszyć lukę ubezpieczeniową
- Starzejące się społeczeństwo wyzwaniem dla branży
- Dlaczego rynek ubezpieczeń na życie stoi w miejscu?
- Edukacja i współpraca publiczno-prywatna
- PKO Ubezpieczenia stawia na rozwój
- AI ma wspierać ludzi, a nie ich zastępować
Czym jest luka ubezpieczeniowa?
Luka ubezpieczeniowa to różnica pomiędzy poziomem ochrony, jaki powinniśmy posiadać, a tym, jaki faktycznie posiadamy. Dotyczy zarówno majątku, jak i życia czy zdrowia.
– „Luka ubezpieczeniowa, czyli krótko mówiąc różnica pomiędzy tym, jak zabezpieczone powinny być różne aspekty naszego życia, zarówno te materialne, jak i niematerialne. Możemy mówić o niej zarówno w kontekście ubezpieczenia życia czy zdrowia, ale też naszych składników majątkowych, takich jak samochody, mieszkania czy inne dobra, które posiadamy” – wyjaśnia Konrad Kluska.
Według prezesa PKO Ubezpieczenia powodów występowania luki jest wiele. Najważniejszym pozostaje jednak kwestia finansowa.
– „Bardzo często składka ubezpieczeniowa traktowana jest jako dodatkowy wydatek. Nie jako element higieny osobistych finansów, tylko coś ponad to, co powoduje, że odkładamy zakup ubezpieczenia na później” – podkreśla.
Do tego dochodzi przekonanie, że nieszczęścia spotykają innych, a nie nas samych. Część osób liczy również na wsparcie państwa lub pomoc społeczną.
– „Pomoc państwa czy zbiórki publiczne nie mogą zastępować tych elementów, o które możemy za relatywnie niewielki koszt zatroszczyć się sami” – zaznacza prezes.
Samochód lepiej chroniony niż życie i zdrowie
Zdaniem Konrada Kluski najlepiej pokazuje to przykład rynku komunikacyjnego.
– „Dziś można powiedzieć, że najlepiej ubezpieczonym członkiem rodziny jest samochód, bo OC jako element obowiązkowego ubezpieczenia większość z nas posiada. Natomiast inne elementy są już rzadziej ubezpieczane” – mówi.
Dotyczy to zarówno polis życiowych, zdrowotnych, jak i ubezpieczeń mieszkań. W efekcie wielu Polaków pozostaje bez odpowiedniego zabezpieczenia finansowego na wypadek poważnych zdarzeń losowych.
Banki mogą pomóc zmniejszyć lukę ubezpieczeniową
Jednym ze sposobów zwiększenia skali ochrony jest rozwój bancassurance, czyli sprzedaży ubezpieczeń za pośrednictwem banków.
– „Grupa PKO Banku Polskiego jest chyba najlepszym przykładem tego, że rzeczywiście nie tylko może, ale wręcz powinno to tak wyglądać” – ocenia Kluska.
Jak podkreśla, bank jest dla klientów naturalnym miejscem zarządzania finansami.
– „Bank jest naturalnym miejscem dla klienta, któremu powierza zaopiekowanie swoich finansów osobistych. Ubezpieczenia połączone z usługą bankową wchodzą w ten ekosystem bez konieczności pokonywania różnych barier, często nawet psychologicznych” – wyjaśnia.
Co istotne, współczesny model bancassurance znacząco różni się od tego sprzed lat. Coraz większą rolę odgrywają produkty niezależne od kredytów czy pożyczek.
– „Ogromna większość, 70–80 proc., a w niektórych liniach nawet więcej, stanowią produkty stand alone, czyli w żaden sposób niepowiązane wprost z usługą bankową” – podkreśla.
Starzejące się społeczeństwo wyzwaniem dla branży
Jednym z najważniejszych problemów, przed którymi stoi dziś sektor ubezpieczeniowy, jest demografia.
– „Starzejące się społeczeństwo to ogromne wyzwanie dla całej branży ubezpieczeniowej w bardzo wielu aspektach” – mówi prezes PKO Ubezpieczenia.
Dotyczy to nie tylko ubezpieczeń na życie czy zdrowotnych, ale także zabezpieczenia emerytalnego.
– „Według statystyk w 2050 roku jedna czwarta ludzi w Polsce to będą osoby w wieku emerytalnym. Dzisiaj mamy około 7 milionów takich osób, później będzie to 10–11 milionów” – przypomina.
Jego zdaniem żaden publiczny system emerytalny nie będzie w stanie samodzielnie udźwignąć takiego obciążenia.
– „Już dziś trzeba bardzo poważnie myśleć o tym, aby zabezpieczyć środki na przyszłe świadczenia emerytalne” – ostrzega.
Dlaczego rynek ubezpieczeń na życie stoi w miejscu?
Mimo rosnących wyzwań związanych ze zdrowiem i emeryturami, rynek ubezpieczeń na życie od lat rozwija się znacznie wolniej niż segment majątkowy.
Przyczyną jest przede wszystkim niska powszechność takich produktów.
– „Cały czas ubezpieczenia nie mają charakteru masowego” – wskazuje Kluska.
Brakuje także produktów o charakterze oszczędnościowym i emerytalnym, które w krajach Europy Zachodniej odgrywają znacznie większą rolę.
– „Jak popatrzymy na kraje zachodniej Europy, udział składki na produkty oszczędnościowe, emerytalne czy tak zwane anuity jest niejednokrotnie kilku lub kilkunastokrotnie wyższy niż udział składki stricte za ryzyko ubezpieczeniowe” – zauważa.
Dla porównania, z ponad 95 mld zł składki przypisanej brutto na polskim rynku około 33 mld zł pochodzi wyłącznie z ubezpieczeń komunikacyjnych.
– „Proszę zwrócić uwagę, jak szalenie mamy niedoważoną część życiową, jeżeli więcej składki na całym rynku zbieramy tylko z tytułu ubezpieczeń komunikacyjnych” – podkreśla.
Edukacja i współpraca publiczno-prywatna
Rozwiązaniem problemu nie będzie jedno działanie. Potrzebna jest zarówno edukacja finansowa, jak i współpraca sektora publicznego oraz prywatnego.
– „Edukacja to jest cały czas coś, czego bardzo brakuje. Już na etapie wczesnoszkolnym” – uważa prezes.
Jego zdaniem naturalne powinno być rozpoczynanie oszczędzania i budowania ochrony finansowej już wraz z pierwszą pracą zawodową.
Jednocześnie podkreśla, że wyzwań demograficznych nie uda się rozwiązać bez współdziałania państwa i rynku.
– „Ani sektor publiczny, ani sektor prywatny sam sobie nie poradzi. Dlatego bardzo istotna jest współpraca obydwu części naszego rynku, tak aby poprzez racjonalną współpracę wspierać rozwiązania, które będą efektywnie działać w przyszłości” – mówi.
PKO Ubezpieczenia stawia na rozwój
Spółka planuje dalszą dynamiczną ekspansję. Jak podkreśla Konrad Kluska, tempo wzrostu pozostaje trzycyfrowe, a ambicją firmy jest zwiększanie udziałów we wszystkich kluczowych segmentach rynku.
– „Nie chcemy zwalniać. Wręcz odwrotnie, mamy ambitne plany, żeby rozwijać się” – deklaruje.
Jednym z kierunków rozwoju będzie sektor małych i średnich przedsiębiorstw oraz dalsze wzmacnianie oferty życiowej i zdrowotnej.
– „W ciągu najbliższych tygodni będziemy rozwijać bardzo rozbudowane ubezpieczenie życiowe, tak aby jeszcze lepiej dopasować rozwiązania długoterminowego zabezpieczenia życia i zdrowia naszych klientów” – zapowiada.
AI ma wspierać ludzi, a nie ich zastępować
Branża ubezpieczeniowa coraz szerzej wykorzystuje również sztuczną inteligencję. Prezes PKO Ubezpieczenia opowiada się jednak za rozsądnym podejściem do nowych technologii.
– „Zawsze byłem, jestem i pewnie pozostanę zwolennikiem filozofii złotego środka” – mówi.
Jego zdaniem AI powinno przede wszystkim wspierać pracowników i automatyzować powtarzalne procesy.
– „AI w służbie doradztwa ubezpieczeniowego jest zdrowym kompromisem. Uwolniony czas i energię można pożytkować na jeszcze lepsze dopasowanie procesów i produktów do tego, czego potrzebuje klient” – podsumowuje.
Rozwój technologii, zmiany demograficzne i rosnąca potrzeba zabezpieczenia przyszłości sprawiają, że temat ubezpieczeń będzie w najbliższych latach nabierał coraz większego znaczenia. Kluczowym wyzwaniem pozostaje jednak przekonanie Polaków, że ochrona finansowa nie jest dodatkowym kosztem, lecz niezbędnym elementem odpowiedzialnego zarządzania własnym życiem i majątkiem.