Rząd chce zachęcić Polaków do inwestowania, likwidując podatek Belki na Osobistych Kontach Inwestycyjnych. Problem w tym, że dla wielu osób największą barierą nie są dziś podatki, lecz – jak wskazuje najnowsze badanie firmy Tavex – brak potrzeby, wiedzy lub nadwyżek finansowych. Choć 60% z nas deklaruje posiadanie oszczędności, to co czwarty badany twierdzi, że nie ma potrzeby ich pomnażania, a niemal co piąty uważa swój kapitał za zbyt mały, by wejść na rynek. Czy w tej sytuacji nowa ulga podatkowa wystarczy, by obudzić w Polakach żyłkę inwestora, czy też problemem nie jest system, lecz nasza edukacja finansowa?
- Jak OKI rozprawi się z tzw. podatkiem Belki?
- Kto zyska najbardziej, a kto najmniej?
- Wpływ na budżet państwa ma być pozytywny w dłuższym terminie
- Oszczędzanie to niekoniecznie inwestowanie
Jak OKI rozprawi się z tzw. podatkiem Belki?
Rząd przyjął projekt ustawy o Osobistych Kontach Inwestycyjnych. Projekt trafi teraz do Sejmu i jeśli prace parlamentarne zakończą się zgodnie z planem, od 1 stycznia 2027 roku Polacy zyskają nowe narzędzie do inwestowania bez podatku od zysków kapitałowych i z niskim podatkiem od wartości aktywów, przynajmniej do określonego limitu. Warto pamiętać, że pierwotny termin uruchomienia OKI był wcześniejszy i projekt od momentu ogłoszenia w 2025 roku przeszedł już kilka zmian, w tym przesunięcia daty startu.
Czym jest OKI i jak działa? Osobiste Konto Inwestycyjne to dobrowolny rachunek inwestycyjny z preferencją podatkową. Aktywa zgromadzone na OKI mają nie podlegać 19-procentowemu podatkowi od zysków kapitałowych, czyli podatkowi Belki. Dotyczy to wszystkich instrumentów na koncie (bez wyjątku). Zamiast podatku Belki pojawi się nowy podatek od wartości aktywów, pobierany raz w roku. Jego stawka wynosi 19% stopy referencyjnej NBP z 31 października roku poprzedniego. Przy obecnym poziomie stóp oznacza to ok. 1% rocznie, choć dokładna wartość na 2027 r. nie jest jeszcze znana. Ustawa nie przewiduje górnego limitu tej stawki, ale gwarantuje minimum na poziomie 0,1% nawet przy bardzo niskich stopach.
Podatek od aktywów nie obowiązuje do kwoty 100 000 zł, ale wyłącznie dla tzw. aktywów kwalifikowanych, czyli akcji, obligacji i instrumentów, których kapitał zakładowy jest denominowany w złotych, oraz funduszy inwestycyjnych lokujących co najmniej 70% środków w takich aktywach.
Osobno, do 25 000 zł, zwolnione są aktywa oszczędnościowe, takie jak lokaty bankowe i obligacje skarbowe.
OKI można będzie otworzyć w banku, domu maklerskim, towarzystwie funduszy inwestycyjnych lub zakładzie ubezpieczeń, a środki wypłacić w dowolnym momencie – podkreśla Tomasz Gessner, główny analityk Tavex.
Kto zyska najbardziej, a kto najmniej?
OKI jest wyjątkowo atrakcyjne dla inwestorów skupionych na polskim rynku kapitałowym z portfelem do 100 000 zł. Przy takim portfelu i 10-procentowym rocznym zysku można zaoszczędzić 1900 zł w porównaniu z obecnym podatkiem Belki.
Skorzystają też osoby inwestujące systematycznie, bowiem bez podatku Belki cały zysk pracuje dalej, co w długim terminie wyraźnie przyspiesza procent składany. OKI dobrze sprawdza się jako uzupełnienie IKE i IKZE, choć kolejność wypełniania tych kont warto dopasować do własnej sytuacji podatkowej. Każdy pełnoletni w rodzinie ma własny limit i własne konto, co dla pary inwestorów oznacza łącznie 200 000 zł.
Inwestorzy z ekspozycją globalną muszą uważać. Akcje spółek, których kapitał zakładowy jest denominowany w walucie obcej, nie są aktywami kwalifikowanymi, nawet jeśli spółka jest notowana na GPW. Ich wartość nie wchodzi do puli 100 000 zł zwolnienia, więc podatek od aktywów jest pobierany od nich od pierwszej złotówki. Podatku Belki nadal nie ma, ale podatek od aktywów zastępuje go bez kwoty wolnej. Dodatkowo dywidendy z zagranicznych spółek nadal podlegają podatkowi u źródła pobieranemu za granicą i OKI tego nie zmienia.
Przy dużych portfelach, np. 300 000 zł w aktywach kwalifikowanych, podatek od aktywów przy stawce ok. 1% wyniesie ok. 2000 zł rocznie od nadwyżki 200 000 zł. Co ważne, jest pobierany nawet przy stracie. OKI wymaga też wpłaty gotówki i istniejących aktywów nie można przenieść bezpośrednio. Wymagana jest ich wcześniejsza sprzedaż, co przy zysku oznacza rozliczenie podatku Belki po raz ostatni.
Wpływ na budżet państwa ma być pozytywny w dłuższym terminie
Według aktualnej Oceny Skutków Regulacji koszt budżetowy OKI w 2027 roku wyniesie ok. 206 mln zł, a w perspektywie 10 lat łącznie ok. 8,9 mld zł w cenach stałych. Rząd liczy jednak na efekt długofalowy. Aktywizacja ponad 1,4 bln zł oszczędności depozytowych Polaków, według szacunków Ministerstwa Finansów, ma wzmocnić finansowanie firm i zwiększyć wpływy z innych podatków. OKI to zakład, że więcej kapitału na rynku przyniesie więcej wzrostu niż wynosi koszt podatkowej preferencji.
Polska ma jeden z najwyższych wskaźników udziału depozytów bankowych w oszczędnościach gospodarstw domowych w całej Unii Europejskiej. Znaczna część tych pieniędzy przynosi niższe stopy zwrotu niż rynek kapitałowy w długim terminie, często dlatego, że ich właściciele nie wiedzą, jak zacząć inwestować, albo boją się ryzyka.
Oszczędzanie to niekoniecznie inwestowanie
Jednocześnie badanie Tavex pokazuje, że oszczędzanie nie zawsze idzie w parze z inwestowaniem. W 2025 roku oszczędności zgromadziło 60% Polaków, ale tylko 39% zdecydowało się je zainwestować. Oznacza to, że duża część osób zatrzymuje się na etapie gromadzenia kapitału, nie podejmując kolejnego kroku, jakim jest jego pomnażanie.
Powody są przy tym bardzo konkretne. Najczęściej wskazywane to inne bieżące wydatki (23%), brak potrzeby inwestowania (23%) oraz niewystarczające oszczędności (19%). To pokazuje, że bariera ma nie tylko charakter wiedzy, ale też percepcji i sytuacji finansowej. Największą aktywność inwestycyjną wykazują osoby w wieku 40–49 lat, co sugeruje, że decyzja o inwestowaniu pojawia się najczęściej dopiero wraz ze stabilizacją zawodową i finansową, gdy podstawowe potrzeby są już zabezpieczone.
- W tym kontekście OKI może być ważnym impulsem, ale sama preferencja podatkowa nie wystarczy. Tak jak regularnie odkładamy pieniądze, warto równie systematycznie inwestować w swoją wiedzę finansową. Chociażby po to, aby rozumieć, czym różni się akcja od funduszu, jak działa procent składany, kiedy dywersyfikacja chroni, a kiedy tylko pozornie uspokaja. Kompetencje inwestycyjne buduje się stopniowo, ale każda godzina poświęcona na edukację procentuje przez lata. Bez tej podstawy OKI może dla wielu pozostać kolejnym produktem finansowym, który istnieje w ofercie, ale nie jest realnie wykorzystywany – podsumowuje Tomasz Gessner, główny analityk Tavex.