Z niemieckich granic zawrócono już 30 tys. osób – od czasu, gdy władzę objął kanclerz Friedrich Merz. Minister spraw wewnętrznych Alexander Dobrindt nie kryje swojego stanowiska: w obliczu wyzwań migracyjnych, rygorystyczne kontrole graniczne są dziś koniecznością.
Niemcy zawrócili z granicy 30 tys. osób
Od czasu objęcia władzy przez kanclerza Friedricha Merza w maju ubiegłego roku z niemieckich granic zawrócono 30 tys. osób - powiedział w środę wieczorem minister spraw wewnętrznych Niemiec Alexander Dobrindt.
Szef MSW przyznał, że ta liczba jest wysoka, ale jednocześnie wyraził przekonanie, że kontrole graniczne są koniecznością. Bronił też środków stosowanych na granicach. Jak wyjaśnił, bardziej restrykcyjne podejście to sygnał, że polityka migracyjna w Niemczech uległa zmianie.
W maju 2025 r. Dobrindt zintensyfikował kontrole wprowadzone przez poprzedni rząd. Od tego czasu policja federalna może także zawracać osoby ubiegające się o azyl, z wyjątkiem przedstawicieli szczególnie wrażliwych grup, m.in. osób chorych i kobiet w ciąży.
Ograniczenie napływu migrantów kwestą polityczną
Zaostrzenie polityki migracyjnej, zapisane w umowie koalicyjnej, stanowi odpowiedź rządu RFN na narastające niezadowolenie społeczne, związane z napływem migrantów, oraz rosnące poparcie dla antyimigranckiej Alternatywy dla Niemiec (AfD). Najbardziej zdecydowanie za dalszym ograniczaniem migracji opowiada się bawarska CSU, siostrzana partia CDU. Reprezentantem tej partii jest Dobrindt.
Wobec podróżujących, w tym także przekraczających granicę w celu dojazdu do pracy, utrzymane zostaną tym samym wyrywkowe kontrole. Działania te mogą powodować opóźnienia na przejściach granicznych ze wszystkimi dziewięcioma państwami sąsiadującymi z Niemcami, w tym z Polską. Każdy przekraczający granicę musi mieć przy sobie dokument tożsamości.
15 marca Niemcy przedłużyły kontrole graniczne o kolejnych sześć miesięcy.