Jedni powiększają sobie w ten sposób powierzchnię użytkową, dla innych to tarcza przed zimnem i hałasem. Mieszkańcy bloków coraz częściej decydują się na zabudowę balkonu. Montują okna albo szklane przegrody. I tu zaczyna się problem, bo prywatna decyzja zderza się z prawem, które elewację traktuje jak dobro wspólne. Ingerowanie w jej wygląd bez uzyskania zgody, z formalnego punktu widzenia oznacza samowolę budowlaną. A to może słono kosztować.
- Balkon nie jest tylko twój
- Prawo budowlane nie zostawia wątpliwości
- Nadzór patrzy z góry. Dosłownie
- To nie tylko estetyka. Chodzi o bezpieczeństwo
- Zanim zamkniesz balkon, sprawdź przepisy
Balkon nie jest tylko twój
Balkon bywa postrzegany jako naturalne przedłużenie mieszkania – coś, czym można dowolnie dysponować. W praktyce jednak to także fragment elewacji, czyli części wspólnej budynku. A to oznacza jedno. Każda ingerencja w jego wygląd wpływa na całość bloku – wskazuje biznesinfo.pl. Montaż okien, przeszkleń czy stałych konstrukcji zmienia bryłę budynku, nawet jeśli dotyczy tylko jednego lokalu. Z formalnego punktu widzenia taka zmiana, wykonana bez zgody i zgłoszeń, jest samowolą budowlaną.
Prawo budowlane nie zostawia wątpliwości
Obowiązujące przepisy jasno wskazują, że wszelkie prace prowadzące do zmiany zewnętrznego wyglądu budynku wymagają zgłoszenia lub pozwolenia. Zabudowa balkonu nie jest więc zwykłym remontem wewnętrznym, który można przeprowadzić bez informowania urzędów. To jeden z najczęstszych błędów popełnianych przez właścicieli mieszkań – przekonanie, że skoro prace odbywają się „u siebie”, nie trzeba niczego formalizować.
Tymczasem konieczne jest zgłoszenie robót do właściwego urzędu miasta lub starostwa. Równolegle potrzebna jest zgoda spółdzielni albo wspólnoty mieszkaniowej, bo to one odpowiadają za elewację i części wspólne nieruchomości. Brak tych formalności może skończyć się interwencją nadzoru budowlanego i dotkliwymi konsekwencjami finansowymi.
Nadzór patrzy z góry. Dosłownie
Jeszcze kilka lat temu wykrycie nielegalnej zabudowy bywało kwestią przypadku lub sąsiedzkiego donosu. Dziś nadzór budowlany ma do dyspozycji znacznie skuteczniejsze narzędzia. Jakie? Inspektorzy nie muszą przekraczać progu mieszkania – wystarczy spojrzenie na elewację z ulicy albo analiza zdjęć lotniczych, ortofotomap i dokumentacji budynku – wyjaśnia biznesinfo.pl. Jeśli zabudowa balkonu nie widnieje w zgłoszeniach czy pozwoleniach, sprawa jest prosta. To samowola budowlana.
Powiatowy inspektor nadzoru budowlanego może w takiej sytuacji wszcząć postępowanie administracyjne. Najczęściej kończy się ono nakazem usunięcia zabudowy i przywrócenia pierwotnego stanu balkonu. Całość odbywa się na koszt właściciela mieszkania, a pieniądze wydane na materiały i montaż przepadają. W niektórych przypadkach możliwa jest legalizacja już wykonanych prac, ale to długi i kosztowny proces. Wymaga ekspertyz technicznych, zgód wspólnoty i opłat, które mogą sięgać nawet kilku tysięcy złotych.
To nie tylko estetyka. Chodzi o bezpieczeństwo
Administracyjne konsekwencje to tylko jedna strona medalu. Zabudowa balkonu wiąże się również z realnymi zagrożeniami technicznymi. Balkon jest elementem wystającym poza bryłę budynku, narażonym na silne podmuchy wiatru i zmienne warunki atmosferyczne. Źle zaprojektowana lub amatorsko wykonana konstrukcja może nie wytrzymać obciążenia. W skrajnych przypadkach elementy zabudowy mogą się odczepić i spaść, zagrażając przechodniom. Odpowiedzialność za takie zdarzenia spada bezpośrednio na właściciela mieszkania i to zarówno cywilna, jak i karna.
Dochodzi do tego kwestia bezpieczeństwa pożarowego. Zabudowany balkon może utrudniać ewakuację lub działania ratunkowe. Straż pożarna od lat alarmuje, że nielegalne przegrody i zabudowy blokują dostęp do drabin oraz sprzętu ratunkowego, a balkon w sytuacji zagrożenia często bywa jedyną drogą ucieczki.
Zanim zamkniesz balkon, sprawdź przepisy
Połączenie ryzyka prawnego i technicznego sprawia, że decyzja o zabudowie balkonu powinna być poprzedzona dokładnym sprawdzeniem formalności. Choć balkon znajduje się przy mieszkaniu należącym do właściciela, nie jest wyłącznie jego sprawą. Brak zgody i zgłoszeń może szybko zamienić wymarzony „dodatkowy pokój” w źródło problemów, mandatów i nakazów rozbiórki. W tym przypadku lepiej najpierw zapytać w urzędzie i wspólnocie, niż później tłumaczyć się przed nadzorem budowlanym.