W polskich sądach wiele spraw nie przeciąga się dlatego, że strony nie mają argumentów. Przeciąga się dlatego, że sąd czeka na opinię biegłego albo otrzymuje opinię, która zamiast rozwiązywać problem, generuje kolejne pytania. Dotyczy to spraw cywilnych, karnych, gospodarczych, rodzinnych, pracowniczych, medycznych, odszkodowawczych i spadkowych. Dlatego zapowiadana reforma systemu biegłych sądowych jest jedną z ważniejszych zmian dla praktyki wymiaru sprawiedliwości. Ministerstwo Sprawiedliwości wskazuje, że obecny system obejmuje około 13 tysięcy ekspertów i blisko 1 tysiąc instytucji opiniujących, a projekt ustawy ma uporządkować rynek, podnieść jakość opinii i skrócić czas trwania postępowań. Projekt został skierowany do konsultacji w kwietniu 2026 roku.
- Problem biegłych to nie tylko problem przepisów
- Co ma zmienić reforma biegłych sądowych?
- Dobra opinia to nie tylko wiedza ekspercka
- Czy ustawa skróci czas postępowań?
- Największe ryzyko: reforma administracyjna zamiast jakościowej
- Biegły nie zastępuje sądu, ale może przesądzić o wyniku sprawy
- Co powinni zrobić pełnomocnicy i strony postępowań?
- Reforma jest potrzebna, ale nie rozwiąże wszystkiego automatycznie
Pytanie brzmi jednak: czy sama ustawa wystarczy, aby sprawy rzeczywiście przyspieszyły?
Problem biegłych to nie tylko problem przepisów
W debacie publicznej często mówi się o braku biegłych, długich terminach i niskich wynagrodzeniach. To wszystko prawda, ale problem jest szerszy. System opiniowania sądowego cierpi nie tylko na niedobór ekspertów, ale także na brak jednolitych standardów jakości, przejrzystych zasad oceny kompetencji i realnych narzędzi weryfikacji opinii.
W praktyce sądowej opinia biegłego bywa jednym z najważniejszych dowodów w sprawie. Sąd zna prawo, ale nie musi znać medycyny, psychiatrii, psychologii, BHP, stomatologii, rachunkowości, rekonstrukcji wypadków czy zasad funkcjonowania określonych procesów technologicznych. Właśnie dlatego korzysta z wiadomości specjalnych biegłego.
Problem zaczyna się wtedy, gdy opinia jest spóźniona, niepełna, nie odpowiada na pytania sądu albo zawiera wnioski, których nie da się zweryfikować na podstawie przedstawionej argumentacji. Wtedy zamiast przyspieszać postępowanie, opinia staje się kolejnym źródłem sporu.
Co ma zmienić reforma biegłych sądowych?
Z dostępnych informacji wynika, że projekt ustawy zakłada między innymi uporządkowanie zasad powoływania biegłych, wprowadzenie bardziej jednolitego systemu certyfikacji oraz zwiększenie nadzoru nad jakością i terminowością opiniowania. W debacie pojawia się również wątek odejścia od obecnego modelu list prowadzonych przy sądach okręgowych na rzecz bardziej scentralizowanego systemu certyfikacji.
To kierunek, który może zwiększyć przejrzystość systemu. Jeżeli biegły ma mieć realny wpływ na wynik sprawy, państwo powinno mieć pewność, że osoba wpisana do systemu posiada nie tylko formalne kwalifikacje, ale również praktyczne doświadczenie, aktualną wiedzę i umiejętność sporządzania opinii przydatnych procesowo.
Sama certyfikacja nie może być jednak wyłącznie formalnością. Jeżeli nowy model będzie polegał głównie na wypełnieniu dokumentów i okresowym przedłużeniu uprawnień, to zmieni się struktura administracyjna, ale nie zmieni się jakość opinii. Kluczowe jest to, aby system oceniał nie tylko „kto może być biegłym”, ale również „jak ten biegły realnie opiniuje”.
Dobra opinia to nie tylko wiedza ekspercka
Wielu ekspertów posiada ogromną wiedzę specjalistyczną, ale nie każdy ekspert potrafi przygotować dobrą opinię sądową. To dwie różne kompetencje. Dobra opinia powinna być jasna, logiczna i osadzona w materiale dowodowym. Powinna odpowiadać na pytania sądu, wskazywać metodologię, opisywać tok rozumowania i oddzielać fakty od wniosków. Powinna też wyjaśniać, dlaczego biegły doszedł do określonej konkluzji, a nie tylko komunikować sam wynik.
To szczególnie ważne w sprawach, w których jedna opinia może przesądzić o odpowiedzialności karnej, wysokości odszkodowania, ważności testamentu, odpowiedzialności lekarza, pracodawcy albo członka zarządu. Jeżeli opinia nie pokazuje drogi dojścia do wniosku, stronom trudno ją zweryfikować, a sądowi trudno oprzeć na niej rozstrzygnięcie.
Dlatego reforma powinna dotyczyć nie tylko wpisu na listę biegłych, ale również standardów pracy opiniodawczej. Bez tego ryzykujemy, że system będzie lepiej opisany w przepisach, ale w praktyce nadal będzie produkował te same problemy.
Czy ustawa skróci czas postępowań?
Może, ale tylko pod pewnymi warunkami.
Po pierwsze, reforma musi przyciągnąć do systemu dobrych specjalistów. Jeżeli wymagania wobec biegłych wzrosną, ale wynagrodzenia, warunki pracy i odpowiedzialność pozostaną nieatrakcyjne, część ekspertów może zrezygnować z opiniowania. Już teraz w dyskusji publicznej pojawiają się obawy, że bez rozwiązania kwestii wynagrodzeń i realnej organizacji pracy liczba biegłych może się zmniejszyć, a nie zwiększyć.
Po drugie, konieczna jest lepsza organizacja procesu zlecania opinii. Nawet najlepszy biegły nie przygotuje rzetelnej opinii szybko, jeżeli otrzyma niepełny materiał, nieprecyzyjne pytania albo akta wymagające uporządkowania. W wielu sprawach problem zaczyna się już na etapie formułowania tezy dowodowej.
Po trzecie, sądy powinny mieć narzędzia do sprawniejszego zarządzania opiniami. Chodzi nie tylko o terminy, ale także o jakość pytań, możliwość szybkiego uzupełniania braków i eliminowanie opinii, które nie spełniają podstawowych standardów.
Po czwarte, potrzebne są instytucje opiniujące zdolne do pracy zespołowej. Współczesne sprawy są coraz bardziej złożone. Czasami jeden biegły nie wystarczy, ponieważ problem wymaga spojrzenia medycznego, psychologicznego, technicznego, ekonomicznego albo organizacyjnego. W takich sprawach liczy się nie tylko indywidualny ekspert, ale również zaplecze, procedury i możliwość koordynacji kilku specjalistów.
Największe ryzyko: reforma administracyjna zamiast jakościowej
Największym zagrożeniem jest to, że reforma skoncentruje się na strukturze systemu, a nie na jego rezultacie. Można stworzyć nowy rejestr, nowe komisje, nowe formularze i nowe procedury, ale jeśli nie przełożą się one na jakość opinii, strony postępowań nie odczują realnej zmiany. Dla obywatela, przedsiębiorcy czy pełnomocnika nie ma większego znaczenia, czy biegły figuruje w systemie lokalnym czy centralnym. Znaczenie ma to, czy opinia zostanie sporządzona w rozsądnym czasie, będzie merytoryczna, zrozumiała, kompletna i odporna na zarzuty.
Z perspektywy praktyki sądowej najważniejsze pytania są więc bardzo konkretne:
- Czy reforma skróci czas oczekiwania na opinię?
- Czy podniesie jakość uzasadnień?
- Czy ograniczy liczbę opinii uzupełniających wynikających z błędów lub niejasności?
- Czy pozwoli sądom szybciej identyfikować ekspertów właściwych dla danej sprawy?
Czy zwiększy odpowiedzialność za jakość opiniowania, ale nie zniechęci najlepszych specjalistów do współpracy z wymiarem sprawiedliwości? Dopiero pozytywna odpowiedź na te pytania będzie oznaczać realną zmianę.
Biegły nie zastępuje sądu, ale może przesądzić o wyniku sprawy
Warto podkreślić jedną rzecz: biegły nie wydaje wyroku. Nie rozstrzyga sporu prawnego i nie zastępuje sądu. Jego zadaniem jest dostarczenie wiadomości specjalnych, których sąd potrzebuje, aby ocenić materiał dowodowy. W praktyce jednak opinia biegłego często ma ogromny wpływ na kierunek sprawy. W sprawach o błąd medyczny może przesądzić, czy doszło do naruszenia standardów leczenia. W sprawach karnych może pomóc ocenić poczytalność sprawcy. W sprawach spadkowych może mieć znaczenie przy ocenie zdolności testowania. W sprawach pracowniczych i odszkodowawczych może wyjaśnić mechanizm wypadku, zakres uszczerbku albo związek przyczynowy.
Dlatego jakość opinii biegłych nie jest technicznym problemem sądownictwa. To problem prawa do rzetelnego procesu.
Co powinni zrobić pełnomocnicy i strony postępowań?
Niezależnie od tego, jaki będzie finalny kształt ustawy, strony postępowań już dziś powinny bardziej świadomie podchodzić do opinii biegłych.
Po pierwsze, warto dbać o precyzyjne pytania do biegłego. Źle sformułowana teza dowodowa może prowadzić do opinii, która nie odpowie na rzeczywisty problem w sprawie.
Po drugie, trzeba analizować nie tylko wnioski opinii, ale też metodologię i tok rozumowania. Sama niekorzystna konkluzja nie oznacza jeszcze, że opinia jest wadliwa. Ale brak uzasadnienia, pominięcie dokumentów, sprzeczności logiczne lub wyjście poza zakres kompetencji mogą być podstawą do dalszych działań procesowych.
Po trzecie, w sprawach skomplikowanych warto rozważać prywatną analizę ekspercką. Nie po to, aby zastąpić sądową opinię biegłego, ale po to, aby lepiej przygotować pytania, zarzuty, wniosek o opinię uzupełniającą albo ocenę ryzyka procesowego.
Reforma jest potrzebna, ale nie rozwiąże wszystkiego automatycznie
Projekt ustawy o biegłych sądowych i instytucjach opiniujących jest ważnym krokiem, bo obecny system od lat wymaga uporządkowania. Sama regulacja nie skróci jednak postępowań, jeśli nie pójdzie za nią realna poprawa jakości opiniowania, organizacji pracy, wynagrodzeń i standardów oceny ekspertów. Najważniejsze nie jest to, aby system miał więcej procedur. Najważniejsze jest to, aby sądy szybciej otrzymywały lepsze opinie.
Bo dla strony postępowania dobra opinia biegłego to nie formalność. To często różnica między sprawiedliwym rozstrzygnięciem a wieloletnim procesem, w którym najważniejsze pytania pozostają bez jasnej odpowiedzi.