Alimenty podstawowe, nowe przepisy dotyczące pieczy współdzielonej, brak orzekania o winie w sprawach rozwodowych - to niektóre z elementów reformy, proponowanej przez Ministerstwo Sprawiedliwości. O szczegółach pakietu „Prawo do dzieciństwa” opowiadają eksperci resortu: Dorota Łopalewska (sędzia rodzinna i dyrektor Departamentu Spraw Rodzinnych i Nieletnich - DSRiN), Małgorzata Wojciechowska (biegła psycholog i ekspertka z DSRiN) oraz Mateusz Korzeniowski (kurator sądowy, Zastępca Dyrektora DSRiN).
Wioleta Matela-Marszałek: Pakiet „Prawo do dzieciństwa” jest przedstawiany jako jedna z największych reform prawa rodzinnego od lat. Co właściwie chcą Państwo zmienić?
Dorota Łopalewska: Przede wszystkim chcemy zmienić sposób myślenia o sprawach rodzinnych. Rozstanie kończy związek dwojga dorosłych, ale nie kończy rodzicielstwa. Dziecko nie powinno stawać się uczestnikiem ani narzędziem sporu. Wszystkie rozwiązania, które proponujemy – od pieczy współdzielonej, przez alimenty podstawowe, po nowe postępowanie wykonawcze – mają jeden wspólny mianownik: szczególną ochronę dobra dziecka.
Nie chciałabym też wprowadzać podziału na matki i ojców. Mówimy po prostu o rodzicach. Projekt nie różnicuje ich ze względu na płeć, lecz zakłada, że każde z nich ma obowiązki wobec dziecka i każde powinno mieć możliwość uczestniczenia w jego wychowaniu, o ile jest to dla dziecka bezpieczne.
Jednym z najważniejszych elementów reformy są niewątpliwie podstawowe alimenty. Dlaczego Ministerstwo Sprawiedliwości powróciło do koncepcji alimentów natychmiastowych?
Dorota Łopalewska: Naszym celem jest przede wszystkim zapewnienie dziecku szybkiego, podstawowego zabezpieczenia finansowego i takim rozwiązaniem są alimenty podstawowe. Dzisiaj nawet w prostych, niespornych sprawach rodzice często czekają na pierwsze rozstrzygnięcie wiele miesięcy. Z perspektywy dziecka to bardzo długo.
Dlatego proponujemy alimenty podstawowe – rozwiązanie, które pozwoli szybko uzyskać świadczenie w sprawach niewymagających skomplikowanego postępowania dowodowego. Rodzic będzie mógł złożyć pozew elektronicznie, a sprawę rozpozna referendarz sądowy. Jednocześnie podkreślamy, że alimenty podstawowe nie zamykają drogi do dochodzenia wyższych alimentów w zwykłym postępowaniu, jeżeli przemawiają za tym potrzeby dziecka lub sytuacja rodziny.
W poprzednich latach nie udało się jednak wprowadzić nakazu alimentacyjnego. Teraz są na to większe szanse?
Dorota Łopalewska: Dzisiejszy projekt jest efektem doświadczeń z poprzednich prac legislacyjnych oraz szerokich konsultacji z praktykami i stroną społeczną. Zaproponowaliśmy rozwiązanie prostsze i bardziej funkcjonalne, które odpowiada na potrzeby dzieci oraz możliwości organizacyjne sądów.
Najważniejsze jest jednak to, że alimenty podstawowe wpisują się w szerszą reformę prawa rodzinnego. Stanowią element kompleksowych zmian, których wspólnym celem jest przede wszystkim szybsza i skuteczniejsza ochrona dobra dziecka.
O jakich kwotach mówimy?
Dorota Łopalewska: Projekt przewiduje, że wysokość alimentów podstawowych będzie powiązana z minimalnym wynagrodzeniem za pracę oraz liczbą dzieci uprawnionych do świadczenia. Dzięki temu, mechanizm będzie przejrzysty, obiektywny i automatycznie dostosowywany do zmian gospodarczych.
Szczegółowe kwoty wynikają z projektu ustawy i będą aktualizowane wraz ze zmianą wysokości minimalnego wynagrodzenia. Chcemy uniknąć sytuacji, w której każda zmiana realiów ekonomicznych wymagałaby nowelizacji ustawy.
Od kiedy rodzice – zgodnie z projektem – mogliby ubiegać się o alimenty podstawowe?
Dorota Łopalewska: Nowe rozwiązania będą mogły zacząć obowiązywać po zakończeniu procesu legislacyjnego i odpowiednim vacatio legis, które pozwoli sądom przygotować się organizacyjnie do nowych zadań.
Trudno dziś wskazać konkretną datę, ponieważ zależy ona od przebiegu prac rządowych i parlamentarnych. Zależy nam jednak, aby przepisy weszły w życie możliwie szybko, ponieważ odpowiadają na bardzo konkretne potrzeby dzieci i rodzin.
Zgodnie z założeniami pakietu, obowiązek alimentacyjny ma wygasać z dniem ukończenia przez dziecko 25. roku życia. Czy znaczny stopień niepełnosprawności będzie tu jedynym wyjątkiem?
Dorota Łopalewska: Projekt przewiduje doprecyzowanie zasad obowiązku alimentacyjnego wobec pełnoletnich dzieci. Co do zasady obowiązek alimentacyjny nie będzie miał charakteru bezterminowego. Jednocześnie proponujemy wyjątek dotyczący osób z orzeczeniem o stopniu niepełnosprawności, które z uwagi na swój stan zdrowia często nie mają możliwości samodzielnego utrzymania się.
To rozwiązanie odpowiada na rzeczywiste potrzeby tej grupy osób i zapewnia im większą stabilność prawną oraz finansową.
Sporo obaw wzbudza pomysł odejścia od orzekania o winie w sprawach rozwodowych. Z jakiego powodu zdecydowano się na taką reformę?
Dorota Łopalewska: Proponowana zmiana wynika przede wszystkim z troski o dzieci. Praktyka pokazuje, że postępowania rozwodowe z orzekaniem o winie często trwają latami i utrwalają konflikt pomiędzy rodzicami. Najbardziej cierpią na tym dzieci.
Nie oznacza to oczywiście, że państwo przestaje dostrzegać przemoc czy inne poważne naruszenia obowiązków rodzicielskich. Takie okoliczności nadal będą miały znaczenie tam, gdzie wymagają tego przepisy, zwłaszcza przy rozstrzyganiu spraw dotyczących dzieci oraz ich bezpieczeństwa.
Na jakiej zatem podstawie będą przyznawane alimenty rozwiedzionym małżonkom? Czy znamy już szczegóły projektowanych zmian?
Dorota Łopalewska: Projekt zakłada odejście od uzależniania obowiązku alimentacyjnego między byłymi małżonkami od orzeczenia o winie. Punktem odniesienia będą przede wszystkim rzeczywiste potrzeby osoby uprawnionej oraz możliwości zarobkowe i majątkowe drugiej strony.
Rozwiązanie to ma uprościć postępowania rozwodowe i skoncentrować je na rzeczywistej sytuacji ekonomicznej stron, a nie na wieloletnim prowadzeniu sporu dotyczącego przyczyn rozpadu małżeństwa.
A co tak naprawdę zmieni się w zasadach orzekania przez sądy o tzw. opiece naprzemiennej nad dzieckiem?
Małgorzata Wojciechowska: Najważniejszą zmianą jest uporządkowanie przepisów. Dzisiaj sądy orzekają opiekę naprzemienną mimo braku jej definicji ustawowej. Projekt wprowadza pojęcie pieczy współdzielonej oraz jasno określa przesłanki jej stosowania.
Nie oznacza to żadnego automatyzmu. Sąd każdorazowo będzie oceniał konkretną sytuację rodziny, biorąc pod uwagę przede wszystkim dobro dziecka, jego zdanie – jeżeli okoliczności, rozwój umysłowy, stan zdrowia i stopień dojrzałości pozwolą na wysłuchanie dziecka, co najmniej minimalną gotowość rodziców do współpracy, dotychczasowy sposób sprawowania opieki a także odległość między miejscami zamieszkania, która zapewni dziecku ciągłość i stabilność funkcjonowania w jego środowisku edukacyjnym i rówieśniczym.
Piecza współdzielona nie oznacza również obowiązkowego podziału czasu po równo. Pamiętajmy, że z perspektywy dobra dziecka nadrzędna jest jakość opieki sprawowana przez każdego z rodziców. Model opieki ma być elastyczny i dostosowany do potrzeb konkretnego dziecka.
Jakie są dziś najczęstsze trudności w sprawowaniu przez rodziców pieczy współdzielonej?
Małgorzata Wojciechowska: Największym wyzwaniem jest brak współpracy między rodzicami oraz niespójne systemy wychowawcze, które wprowadzają chaos do życia dziecka. Sam model opieki nie rozwiąże konfliktu, jeżeli rodzice nie są gotowi do podejmowania wspólnych decyzji dotyczących dziecka. Przeciwnie, ponieważ piecza współdzielona to model opieki, który wymaga od rodziców regularnego kontaktu i bieżących uzgodnień, przy nasilonym konflikcie to rozwiązanie może go eskalować, zamiast wygaszać, a wtedy jest sprzeczne z dobrem dziecka.
W praktyce problemy dotyczą również dużej odległości między miejscami zamieszkania, organizacji nauki dziecka, obowiązków zawodowych rodziców czy różnic w sposobie wykonywania codziennej opieki.
Dlatego projekt nie narzuca jednego modelu wszystkim rodzinom. Daje sądowi narzędzia do wypracowania rozwiązania odpowiadającego konkretnej sytuacji.
Czy poszczególne resorty będą współpracowały w tej kwestii, aby reforma pieczy współdzielonej była skorelowana z systemem pomocy rodzinom?
Małgorzata Wojciechowska: Reforma prawa rodzinnego wymaga współpracy różnych instytucji państwa. Już na etapie przygotowywania projektu prowadzone były ustalenia międzyresortowe.
Równolegle analizowane są rozwiązania pozostające we właściwości innych resortów, w tym kwestie związane z systemem świadczeń rodzinnych. Zależy nam, aby nowe przepisy były spójne i nie tworzyły barier dla rodziców, którzy wychowują dziecko po rozstaniu.
Reforma zakłada też wprowadzenie postępowania wykonawczego w sprawach rodzinnych i opiekuńczych. Do jakich spraw w praktyce będą miały zastosowanie nowe przepisy?
Mateusz Korzeniowski: Chodzi przede wszystkim o sytuacje, w których po wydaniu orzeczenia pojawiają się trudności z jego wykonywaniem. Dzisiaj rodzice często wracają do sądu z kolejnymi wnioskami, co wydłuża postępowania i pogłębia konflikt.
Postępowanie wykonawcze jako odrębny akty prawny, ma m.in. umożliwić szybsze reagowanie na problemy związane z wykonywaniem orzeczeń dotyczących pieczy nad dzieckiem, kontaktów czy innych obowiązków wynikających z rozstrzygnięć sądu rodzinnego. Przede wszystkim jednak porządkuje on etap wykonywania orzeczenia sądu rodzinnego, wzmacniając tym samym rolę kuratora sądowego i samego sądu.
Jaka będzie rola kuratora?
Mateusz Korzeniowski: Kurator sądowy uzyska istotne uprawnienia w postępowaniu wykonawczym. Jego zadaniem będzie nie tylko kontrola wykonywania orzeczeń, ale również wspieranie sądu w ustalaniu rzeczywistej sytuacji dziecka i rodziny oraz monitorowanie realizacji obowiązków wynikających z orzeczeń. Kurator sądowy uzyska też dodatkowe uprawnienia niezbędne do oceny zagrożenia dziecka wszelkimi formami przemocy ze strony jego opiekunów, jak choćby możliwość rozmowy z dzieckiem bez ich obecności czy prawo do weryfikacji, czy nie zachodzi podejrzenie doznawanie przez nie dziecko jakiejkolwiek formy przemocy.
Dzięki temu sąd będzie dysponował pełniejszą wiedzą o sytuacji rodzinnej i będzie mógł szybciej reagować na pojawiające się problemy.
Kuratorzy będą szkoleni do wykonywania nowych zadań?
Mateusz Korzeniowski: Tak. Zakładamy odpowiednie przygotowanie kuratorów do nowych obowiązków. Reforma obejmuje nie tylko zmianę przepisów, ale również działania organizacyjne i szkoleniowe.
Równolegle planowane są także obowiązkowe szkolenia dla sędziów rodzinnych dotyczące m.in. rozpoznawania różnych form przemocy, psychologii rozwojowej dziecka oraz komunikacji z rodzinami pozostającymi w konflikcie.
Co z ochroną dzieci przed krzywdzeniem?
Mateusz Korzeniowski: Ochrona dziecka stanowi zasadę przewodnią całego pakietu. Wszystkie proponowane rozwiązania – niezależnie od tego, czy dotyczą alimentów podstawowych, pieczy współdzielonej, rozwodu czy postępowania wykonawczego – podporządkowane są nadrzędnej zasadzie dobra dziecka i zabezpieczeniu jego potrzeb bytowych, emocjonalnych i warunków do prawidłowego rozwoju.
Projekt jednoznacznie wskazuje obowiązek zapewnienia dziecku bezpieczeństwa i ochrony przed wszelkimi formami przemocy. Jednocześnie skoncentrowany jest na analizie indywidualnej sytuacji każdego dziecka, eliminując ryzyko automatyzmów przy orzekaniu pieczy współdzielonej. Jeżeli występuje przemoc lub inne okoliczności zagrażające dobru dziecka, sąd będzie dysponował pełnym katalogiem instrumentów pozwalających odmówić zastosowania tego modelu lub odpowiednio ograniczyć kontakty. Bezpieczeństwo dziecka zawsze pozostaje wartością nadrzędną.
Bardzo dziękuję za rozmowę.
Dorota Łopalewska
Ministerstwo Sprawiedliwości
Dorota Łopalewska - sędzia rodzinna i dyrektor Departamentu Spraw Rodzinnych i Nieletnich (DSRiN) w Ministerstwie Sprawiedliwości
Małgorzata Wojciechowska
Ministerstwo Sprawiedliwości
Małgorzata Wojciechowska - biegła psycholog i ekspertka z Departamentu Spraw Rodzinnych i Nieletnich (DSRiN) Ministerstwa Sprawiedliwości
Mateusz Korzeniowski
Ministerstwo Sprawiedliwości
Mateusz Korzeniowski - kurator sądowy, Zastępca Dyrektora Departamentu Spraw Rodzinnych i Nieletnich (DSRiN) z Ministerstwa Sprawiedliwości