Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia skazał Łukasza Żaka na 20 lat więzienia za spowodowanie śmiertelnego wypadku na Trasie Łazienkowskiej. Prokuratura ocenia, że to bezprecedensowy wyrok, możliwy dzięki zaostrzeniu przepisów obowiązujących od przełomu 2023 i 2024 roku.
Przełomowy wyrok za śmiertelny wypadek
Śródmiejski sąd rejonowy w Warszawie wydał w czwartek wyrok na sprawcę śmiertelnego wypadku na Trasie Łazienkowskiej. Łukasz Żak został skazany na 20 lat więzienia z prawem do ubiegania się o zwolnienie warunkowe po 15 latach. Ma również dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów.
Prokurator Katarzyna Niemiec-Rudnicka z Prokuratury Rejonowej Warszawa-Śródmieście w rozmowie z dziennikarzami zaznaczyła, że to „pierwsza w historii kara w tak dużym wymiarze”.
Nie było żadnych okoliczności łagodzących
- To też wynika z tego, że zaostrzenie przepisów powodujących odpowiedzialność kierowców, którzy prowadzą w stanie nietrzeźwości, uciekają z miejsca zdarzenia, nie udzielają pomocy - te przepisy zostały wprowadzone na przełomie 2023 i 2024 roku, więc są stosunkowo świeże - oceniła.
Podkreśliła też, że „nie było w tej sprawie żadnych okoliczności łagodzących”. - Oskarżony Żak nie wyraził nigdy skruchy, nie przeprosił szczerze - dodała.
Zapytana, jak zatem ocenia jego szanse na resocjalizację, odparła: - W mojej opinii nie ma tutaj szans na resocjalizację. To też pokazywały poprzednie zachowania, bo wobec oskarżonego Żaka już były wydawane różne wyroki - łagodniejsze, bardziej surowe. Oskarżony Żak spędził już jakiś czas w zakładzie karnym. Te wszystkie działania nie przyniosły żadnych efektów, jak widać - dodała.
Okoliczności wypadku
Do wypadku doszło 15 września 2024 r. na Trasie Łazienkowskiej w Warszawie. W wyniku zderzenia Volkswagena Arteona i Forda zginął 37-letni pasażer drugiego auta. Do szpitala trafiły trzy osoby z tego samochodu: kierująca nim 37-letnia żona zmarłego mężczyzny i ich dzieci w wieku czterech i ośmiu lat. Do szpitala trafiła także Paulina K., która podróżowała Volkswagenem.