Od ok. dwóch tygodni w Polsce obowiązuje nowa rzeczywistość prawna. Jeśli komuś przyjdzie do głowy uderzyć ratownika medycznego lub znieważyć policjanta, nie wykpi się już grzywną. 1 stycznia 2026 roku weszły w życie drakońskie kary za ataki na służby mundurowe i medyków. Państwo mówi dość agresji wobec tych, którzy przyjeżdżają na ratunek. Sprawdzamy, co dokładnie się zmieniło.
- Mieli ratować życie, a wracali do domu z podbitym okiem. To koniec. Od stycznia bandyci płacą najwyższą cenę
- Scena jak z filmu, ale to życie i smutna codzienność ratowników medycznych i funkcjonariuszy w terenie - zmora "interwencji domowych"
- Co konkretnie się zmieniło w karach za atak na funkcjonariusza od 1 stycznia 2026?
- Tobie też przysługuje taka sama ochrona jak funkcjonariuszom - jeżeli podejmujesz interwencję obywatelską
- Nietykalni, ale w dobrym tego słowa znaczeniu - to potrzebne dla sprawnego i bezpiecznego działania służb, zwłaszcza ratowniczych
Mieli ratować życie, a wracali do domu z podbitym okiem. To koniec. Od stycznia bandyci płacą najwyższą cenę
Mamy połowę stycznia. Kurz po sylwestrowej nocy już dawno opadł, ale dla wielu ratowników, policjantów i strażaków ten Nowy Rok zaczął się zupełnie inaczej niż poprzednie. I nie chodzi tu o fajerwerki, ale o paragrafy. Od 1 stycznia 2026 roku każdy, kto podniesie rękę na mundur lub kamizelkę ratownika, musi liczyć się z tym, że sąd nie będzie miał litości.
Przez lata scenariusz wyglądał podobnie. Karetka jedzie na wezwanie. W środku zespół gotowy ratować życie. Na miejscu okazuje się, że „pacjent” – często pod wpływem alkoholu lub narkotyków – zamiast wdzięczności, ma dla ratownika pięści i stek wyzwisk. Finał? Ratownik na L4, sprawca z zarzutami, a potem... wyrok w zawieszeniu i niska szkodliwość społeczna czynu. To frustrowało środowisko medyczne i mundurowe do granic możliwości. Ale to się właśnie skończyło. Sądy będą miały ściślejsze rygory karania w podobnych przypadkach i mniej swobody w ich wyborze.
Scena jak z filmu, ale to życie i smutna codzienność ratowników medycznych i funkcjonariuszy w terenie - zmora "interwencji domowych"
Żeby zrozumieć, dlaczego te zmiany były tak potrzebne, nie trzeba szukać daleko. Wyobraźmy sobie interwencję domową – taką, jakich policja przeprowadza tysiące. Funkcjonariusze wchodzą, by uspokoić awanturnika terroryzującego rodzinę. Zamiast się uspokoić, napastnik rzuca się na policjanta z tym, co akurat miał pod ręką, np. z butelką lub nożem kuchennym. Do niedawna adwokaci potrafili wywalczyć dla takich osób łagodne wyroki, tłumacząc to „emocjonalnym pobudzeniem” czy „trudną sytuacją życiową”.
Nowe przepisy, które weszły w życie 1 stycznia, ucinają te dyskusje. Atak na funkcjonariusza publicznego – a do tej grupy w tym kontekście zaliczamy policjantów, strażaków, ratowników medycznych, a także np. funkcjonariuszy Służby Więziennej – jest teraz traktowany z całą surowością Kodeksu Karnego. Łagodne kary za takie ataki się skończyły, a nieodpowiedzialnym, nieraz działającym w pijackim amoku, będą groziły o wiele poważniejsze konsekwencje.
Co konkretnie się zmieniło w karach za atak na funkcjonariusza od 1 stycznia 2026?
Przede wszystkim – teraz ma działać nieuchronność i wysokość kary. Zgodnie z nowymi regulacjami, sędziowie mają znacznie węższe pole manewru, jeśli chodzi o łagodzenie wyroków. W omówieniu zmian w swoim komunikacie rząd wyróżnił m. in.:
- Więzienie domyślnym rozwiązaniem zamiast „zawiasów”: Za czynną napaść, która zagraża życiu lub zdrowiu funkcjonariusza, dolna granica kary została drastycznie podniesiona. Uderzysz – idziesz siedzieć. Zagrożenie karą to teraz minimum 3 miesiące więzienia, maksymalnie 5 lat (dotychczas górna granica to były 3 lata).
- Koniec z samodzielnym oskarżeniem za znieważenie: Do tej pory naplucie na mundur czy wulgarne wyzwiska często kończyły się mandatem lub grzywną i to tylko, gdy sam poszkodowany prowadził sprawę z oskarżenia prywatnego. Teraz to będzie ścigane przez prokuratora.
- Za agresywne zachowanie w miejscu publicznym - w tym np. w szpitalu czy urzędzie, będzie groziło minimum 1000 zł mandatu, grzywna od 1000 do 5000 zł, ale także ograniczenie wolności lub areszt do 30 dni.
- Szybka ścieżka sądowa: Nowe prawo kładzie nacisk na to, by sprawcy byli sądzeni błyskawicznie. Efekt psychologiczny ma być natychmiastowy - wina i kara w krótkim odstępie czasu. Koniec z czekaniem latami na wyrok tylko w zawiasach. Ujęcie agresora na gorącym uczynku będzie oznaczało natychmiastowe doprowadzenie przed sąd i błyskawiczne ukaranie. Sądy karne pełnią dyżury także w weekendy.
- Sąd będzie zobowiązany na wniosek pokrzywdzonego do publikacji wyroku, włącznie z ujawnieniem osoby sprawcy (np. w Internecie), jeśli sprawca został skazany za przemoc wobec funkcjonariusza
Tobie też przysługuje taka sama ochrona jak funkcjonariuszom - jeżeli podejmujesz interwencję obywatelską
To bardzo ważny aspekt całej sytuacji. W swoim komunikacie rząd przypomina, że taka sama ochrona, jak funkcjonariuszom publicznym, przysługuje również każdemu obywatelowi, który podejmuje interwencję, działając w stanie wyższej konieczności.
Przykład? Chroniony tak samo jak funkcjonariusz jest obywatel, który uniemożliwia dalszą jazdę pijanemu kierowcy, np. wyrywając mu kluczyki do samochodu. Gdyby spotkał go w takiej sytuacji atak, np. ze strony pasażera tego kierowcy, lub samego kierowcy, podejmujący samodzielną interwencję będzie tak samo chroniony przepisami, a sprawcę czeka taka sama kara, jakby zaatakował policjanta.
Inny przykład: Widzisz na ulicy bójkę i chcesz rozdzielić te osoby, a dostaje się Tobie? Albo tylko Cię znieważono? Sprawca będzie wtedy traktowany, jakby napadł na funkcjonariusza publicznego.
Nietykalni, ale w dobrym tego słowa znaczeniu - to potrzebne dla sprawnego i bezpiecznego działania służb, zwłaszcza ratowniczych
Zmiana przepisów to odpowiedź na brutalizację zachowań społecznych, którą obserwowaliśmy w ostatnich latach. Ratownik medyczny nie może zastanawiać się, czy za chwilę nie dostanie ciosu w tył głowy. Strażak gaszący pożar nie może być celem dla chuliganów rzucających kamieniami (a takie sytuacje się zdarzały!).
Od początku roku państwo stoi mocniej murem za swoimi ludźmi. To nie są już tylko puste zapowiedzi polityków, ale konkretne artykuły w kodeksie i bardziej srogie kary. Jeśli widzisz na ulicy interwencję policji lub akcję ratunkową, pamiętaj: ci ludzie są chronieni prawem bardziej niż kiedykolwiek wcześniej.
Czy nowe przepisy całkowicie wyeliminują agresję? Pewnie nie od razu. Ale świadomość, że za szarpanie ratownika nie dostanie się już tylko upomnienia czy niskiej grzywny, a realny wyrok więzienia od 3 miesięcy w górę, powinna ostudzić wiele gorących głów. Rok 2026 zaczął się od jasnego przekazu: bezpieczeństwo tych, którzy dbają o nasze bezpieczeństwo, jest priorytetem. I nie ma od tego odwołania. Niestety dla utrwalenia nowych zasad w społeczeństwie może okazać się potrzebnych kilka spektakularnych kar, wymierzonych już po nowemu.
Źródło: gov.pl