Prezydent Karol Nawrocki podpisał 17 lipca 2026 r. ustawę wprowadzającą szczególne rozwiązania w postępowaniach dotyczących kredytów powiązanych z kursem franka szwajcarskiego. Nowe przepisy (wejdą w życie po 14 dniach od publikacji w Dzienniku Ustaw – czyli w na początku sierpnia 2026 r.) mają usprawnić prowadzenie spraw sądowych i odciążyć wymiar sprawiedliwości, nie zmieniają jednak zasad, na podstawie których sądy oceniają umowy kredytowe. Zdaniem mec. Stanisława Rachelskiego, senior partnera kancelarii Rachelski i Wspólnicy, największą zmianą nie jest zwiększenie szans kredytobiorców na wygraną, lecz przyspieszenie postępowań i uporządkowanie procedur.
- Największym beneficjentem zmian mogą być sądy
- Kredytobiorcy zyskają przede wszystkim spokój
- Nowe przepisy nie zwiększają szans na wygraną
- Banki również nie przegrały
- Odkładanie decyzji o pozwie przestało mieć uzasadnienie
- Największa zmiana ma charakter psychologiczny
- Najważniejsza pozostaje decyzja o dochodzeniu swoich praw
Największym beneficjentem zmian mogą być sądy
Przez ostatnie lata sprawy frankowe zdominowały wydziały cywilne w całej Polsce. Oprócz rozpoznawania samych pozwów sądy prowadziły również tysiące postępowań dotyczących zabezpieczenia roszczeń, rozpatrywały zażalenia oraz wykonywały szereg dodatkowych czynności proceduralnych, które często wydłużały postępowania, nie przybliżając stron do ostatecznego rozstrzygnięcia. Nowe przepisy dotyczą przede wszystkim sposobu prowadzenia postępowań. Nie zmieniają regulacji prawa cywilnego, na podstawie których sądy oceniają ważność umów kredytowych, i nie ingerują w dotychczasowe orzecznictwo Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej oraz Sądu Najwyższego. Nowa ustawa ma ograniczyć znaczną część tych procedur. W założeniu oznacza to mniej formalności, sprawniejsze prowadzenie spraw i możliwość wydawania większej liczby wyroków w krótszym czasie.
– W debacie publicznej najczęściej pojawia się pytanie, czy na nowych przepisach zyskali frankowicze, czy banki. Tymczasem największym beneficjentem może okazać się polski wymiar sprawiedliwości. Jeżeli sądy zostaną odciążone od części czynności proceduralnych, będą mogły szybciej rozpoznawać sprawy. Na tym skorzystają nie tylko kredytobiorcy, ale wszyscy uczestnicy postępowań cywilnych – komentuje radca prawny Stanisław Rachelski, senior partner kancelarii Rachelski i Wspólnicy.
Kredytobiorcy zyskają przede wszystkim spokój
Jedną z najważniejszych zmian wprowadzonych ustawą jest automatyczne zawieszenie obowiązku spłaty rat kredytu po doręczeniu pozwu bankowi. Dotychczas kredytobiorca musiał złożyć odrębny wniosek o zabezpieczenie roszczenia, oczekiwać na jego rozpoznanie, a często również na rozstrzygnięcie zażalenia wniesionego przez bank. Nowe rozwiązanie eliminuje ten etap postępowania w wielu sprawach. W praktyce oznacza to szybszą ochronę kredytobiorców, mniej formalności oraz ograniczenie dodatkowych kosztów związanych z prowadzeniem procesu.
– To zmiana, którą klienci odczują najszybciej. Znika jeden z najbardziej czasochłonnych etapów postępowania. Kredytobiorca nie będzie musiał prowadzić dodatkowego sporu o zabezpieczenie swoich roszczeń, co oznacza nie tylko krótszą procedurę, ale również większy komfort psychiczny w trakcie procesu – wyjaśnia radca prawny Stanisław Rachelski.Mniej formalności, więcej wyroków.
Nowe przepisy nie zwiększają szans na wygraną
Eksperci podkreślają jednak, że podpisana ustawa nie zmienia podstaw prawnych, na których sądy rozstrzygają sprawy frankowe. Nadal obowiązują przepisy kodeksu cywilnego oraz ugruntowane orzecznictwo Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej i sądów krajowych dotyczące niedozwolonych postanowień umownych. O wyniku procesu nadal będzie decydować przede wszystkim treść konkretnej umowy oraz jej zgodność z obowiązującymi przepisami prawa.
– To jedno z największych nieporozumień, jakie pojawiło się po podpisaniu ustawy. Nowe przepisy nie zwiększają szans kredytobiorców na wygraną z bankiem. Nie zmieniają zasad oceny umowy, nie ingerują w przepisy kodeksu cywilnego i nie wpływają na dotychczasowe orzecznictwo TSUE. Jeżeli umowa zawiera niedozwolone postanowienia, pozostaje wadliwa. Jeżeli ich nie zawiera, sama ustawa tego nie zmieni. Proces może być krótszy, ale jego wynik nadal będzie zależał od jakości umowy i argumentacji prawnej – podkreśla radca prawny Stanisław Rachelski.
Banki również nie przegrały
W przestrzeni publicznej pojawiły się również opinie, że podpisanie ustawy oznacza porażkę sektora bankowego. Zdaniem ekspertów takie oceny są zbyt daleko idące. Nowe przepisy porządkują także sposób prowadzenia sporów z perspektywy banków, m.in. poprzez możliwość szerszego wykorzystania powództw wzajemnych oraz uproszczenie procedury rozliczeń pomiędzy stronami.
– Nie można mówić ani o zwycięstwie frankowiczów, ani o porażce banków. Ustawa nie rozstrzyga sporu na korzyść którejkolwiek ze stron. Jej celem jest uporządkowanie procedury i zwiększenie efektywności postępowań. Zyskują na tym zarówno kredytobiorcy, jak i banki, ale przede wszystkim cały system wymiaru sprawiedliwości – ocenia radca prawny Stanisław Rachelski.
Odkładanie decyzji o pozwie przestało mieć uzasadnienie
Zdaniem ekspertów jest jednak grupa, która może odczuć negatywne skutki nowych przepisów. Chodzi o osoby, które od miesięcy zwlekają z wniesieniem pozwu, licząc na kolejne zmiany prawa. Podpisana ustawa nie tworzy nowych roszczeń, nie zwiększa wysokości możliwych do odzyskania kwot ani nie powoduje, że sądy będą inaczej oceniać umowy kredytowe. Każdy miesiąc zwłoki oznacza natomiast kolejne zapłacone raty oraz późniejsze odzyskanie należnych środków.
– W swojej praktyce bardzo często słyszę od klientów: „Poczekam jeszcze. Może zmienią przepisy”. Dziś ten argument stracił rację bytu. Nowa ustawa nie tworzy nowych praw i nie zwiększa szans na wygraną. Jeżeli ktoś ma wadliwą umowę, jego sytuacja prawna pozostaje taka sama jak przed podpisaniem ustawy. Zmienia się jedynie organizacja procesu. Dlatego nie warto odkładać decyzji o dochodzeniu swoich praw – mówi radca prawny Stanisław Rachelski.
Największa zmiana ma charakter psychologiczny
Zdaniem mec. Stanisława Rachelskiego najważniejsza konsekwencja podpisanej ustawy wykracza poza same przepisy proceduralne. Jest nią zmiana podejścia państwa do sporów frankowych.
– Przez lata sprawy frankowe traktowano jako wyjątkowy problem wymagający szczególnego podejścia. Dziś państwo wysyła zupełnie inny sygnał – nie są to już sprawy, które trzeba dopiero zrozumieć, lecz postępowania, które należy prowadzić sprawnie i szybko. W praktyce oznacza to, że dyskusja o potrzebie ochrony konsumentów została już rozstrzygnięta. Dzisiaj walka toczy się przede wszystkim o czas – podkreśla radca prawny Stanisław Rachelski.
Najważniejsza pozostaje decyzja o dochodzeniu swoich praw
Jak podkreślają eksperci, podpisanie ustawy nie zmienia podstawowej zasady obowiązującej w sporach frankowych. Nadal kluczowe znaczenie ma odpowiednio przygotowana analiza umowy oraz szybkie podjęcie decyzji o skierowaniu sprawy do sądu.
– Po trzydziestu latach prowadzenia sporów sądowych wiem jedno. Dla klienta liczy się nie tylko wygrana, ale również to, jak szybko odzyska spokój i swoje pieniądze. Jeżeli nowa ustawa rzeczywiście skróci czas postępowań, będzie jedną z najbardziej praktycznych zmian w procedurze cywilnej ostatnich lat. Nie zmienia jednak najważniejszej zasady – nie wygrywa ten, kto pierwszy przeczytał o nowej ustawie. Wygrywa ten, kto podejmie decyzję o dochodzeniu swoich praw i dobrze przygotuje swoją sprawę – podsumowuje mec. Stanisław Rachelski.
Podstawa prawna: Ustawa z 29 maja 2026 r. o szczególnych rozwiązaniach w zakresie rozpoznawania spraw dotyczących zawartych z konsumentami umów kredytu denominowanego lub indeksowanego do franka szwajcarskiego. 17 lipca 2026 r. została podpisana przez Prezydenta RP i oczekuje na publikację w Dzienniku Ustaw. Wejdzie w życie po upływie 14 dni od ogłoszenia w Dzienniku Ustaw, a zatem w pierwszych dniach sierpnia 2026 r.