Nie każda „trzynastka” zostaje w portfelu. ZUS rozpoczął wypłaty dodatkowych emerytur, ale dla części seniorów to może być tylko chwilowy zastrzyk gotówki, który trzeba będzie… oddać. Kto dostanie mniej, kto nie dostanie nic i w jakich sytuacjach świadczenie trzeba zwrócić? Sprawdzamy, co na to przepisy i gdzie najłatwiej o kosztowną pomyłkę.
- Trzynastka już na kontach. Ale nie wszędzie w tej samej wysokości
- Im wyższa emerytura, tym mniejszy „zysk”
- Prawdziwe ryzyko: nie podatki, tylko dorabianie
- Kiedy trzeba oddać całą trzynastkę
Trzynastka już na kontach. Ale nie wszędzie w tej samej wysokości
Zakład Ubezpieczeń Społecznych od początku kwietnia 2026 roku wypłaca dodatkowe roczne świadczenie dla emerytów i rencistów. Tak zwana trzynastka, choć formalnie równa dla wszystkich, w praktyce szybko pokazuje, że „równość” bywa tu pojęciem względnym.
Podstawowa kwota wynosi w tym roku 1978,49 zł brutto, czyli około 1800 zł „na rękę”. Tyle że tylko w uproszczonym scenariuszu. W rzeczywistości wysokość przelewu zależy od tego, ile wynosi podstawowa emerytura i jak wygląda sytuacja podatkowa konkretnej osoby.
- Trzynasta emerytura i czternasta emerytura są wypłacane wraz ze świadczeniem głównym i podlegają opodatkowaniu i oskładkowaniu na zasadach ogólnych – tłumaczył na łamach iznes.interia.pl Piotr Olewiński z biura prasowego ZUS. - Podstawę opodatkowania i oskładkowania ustalimy biorąc pod uwagę sumę przyznanych świadczeń brutto, a przy ustalaniu zaliczki na podatek zastosujemy jedną kwotę zmniejszającą podatek (300 zł), zatem kwota do wypłaty będzie uzależniona od wysokości otrzymywanego świadczenia głównego – mówił Olewiński.
Im wyższa emerytura, tym mniejszy „zysk”
Granica, która w praktyce robi różnicę, to 2500 zł brutto miesięcznej emerytury. Osoby poniżej tego poziomu dostają przelew bliski 1794 zł netto. Powyżej, kwota zaczyna się kurczyć. Po przekroczeniu tego progu ZUS pobiera wyższą zaliczkę na podatek, bo suma świadczeń wypłacanych w kwietniu rośnie. W efekcie seniorzy z wyższymi emeryturami dostają około 1563,43 zł netto z tytułu trzynastki.
Mechanizm jest prosty, choć dla wielu nieintuicyjny: jedna kwota zmniejszająca podatek (300 zł) rozkłada się na większą podstawę. Im wyższe świadczenie główne, tym mniej odczuwalny bonus.
Prawdziwe ryzyko: nie podatki, tylko dorabianie
Największe problemy zaczynają się jednak nie przy rozliczeniach podatkowych, tylko przy dodatkowych dochodach. Szczególnie u osób na wcześniejszych emeryturach.
Prawo do trzynastki przysługuje tym, którzy na 31 marca mają prawo do wypłaty świadczenia. I tu pojawia się haczyk. Jeśli ktoś dorabia i przekroczy limity przychodów, to może to prawo stracić, nawet wstecznie.
Od marca 2026 obowiązują dwa kluczowe progi przychodów, które decydują o losie świadczenia. Po przekroczeniu 6438,50 zł brutto miesięcznie (czyli 70 proc. przeciętnego wynagrodzenia) emerytura jest odpowiednio zmniejszana. Jeśli jednak dochody przekroczą 11 957,20 zł brutto (130 proc. przeciętnego wynagrodzenia), ZUS zawiesza wypłatę świadczenia. To właśnie ten drugi próg wiąże się z najpoważniejszymi konsekwencjami.
Kiedy trzeba oddać całą trzynastkę
Jeśli w rocznym rozliczeniu okaże się, że na 31 marca emerytura była zawieszona z powodu przekroczenia limitu 130 proc., wypłacona trzynastka automatycznie staje się świadczeniem nienależnym.