W dniu 11 czerwca 2026 Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wydał wyrok w sprawie C-903/24 (Zmarka), istotny dla kredytobiorców frankowych. Tym razem przedmiotem rozstrzygnięcia nie była kwestia abuzywności klauzul przeliczeniowych ani nieważności umowy - te sprawy zostały rozstrzygnięte wcześniej i linia orzecznicza jest tu ugruntowana. TSUE wypowiedział się w kwestii, która w praktyce sądowej generuje liczne spory: od kiedy naliczać odsetki ustawowe za opóźnienie po stwierdzeniu nieważności umowy kredytu?
- Kredyt hipoteczny denominowany w CHF. Stan faktyczny sprawy
- Wymóg precyzji roszczenia
- Rozstrzygnięcie
- Jakie praktyczne konsekwencje będzie miał ten wyrok TSUE?
- To nie przełom a potwierdzenie zasady
Kredyt hipoteczny denominowany w CHF. Stan faktyczny sprawy
Sprawa dotyczyła umowy kredytu hipotecznego denominowanego w CHF, zawartej w 2008 roku. W 2022 roku kredytobiorcy złożyli do banku reklamację, w której zakwestionowali ważność umowy i zażądali zwrotu świadczeń spełnionych na jej podstawie. Reklamacja nie zawierała jednak konkretnej kwoty roszczenia. Następnie kredytobiorcy wnieśli pozew, domagając się ustalenia nieważności umowy oraz zwrotu wpłaconych rat wraz z odsetkami ustawowymi za opóźnienie. Sąd krajowy stwierdził nieważność umowy, ale powziął wątpliwość dotyczącą punktu startowego dla naliczania odsetek. Czy biegną one od dnia doręczenia reklamacji, choć ta nie wskazywała kwoty? Czy od dnia wniesienia pozwu? Czy może od daty wyroku? To pytanie prejudycjalne trafiło do Trybunału.
Wymóg precyzji roszczenia
TSUE w swoim rozstrzygnięciu potwierdził, że dyrektywa 93/13 nie reguluje wprost skutków nieważności umowy. Konsekwencje stwierdzenia abuzywności warunków kontraktowych i wynikającej z niej nieważności całej umowy pozostają w gestii ustawodawcy krajowego, z zastrzeżeniem, że prawo krajowe nie może czynić wykonywania praw konsumenta praktycznie niemożliwym ani nadmiernie utrudnionym. To zasada skuteczności, którą TSUE konsekwentnie stosuje od lat jako kryterium oceny zgodności regulacji krajowych z prawem unijnym.
W kontekście omawianej sprawy Trybunał uznał, że wymóg wskazania przez konsumenta konkretnej kwoty dochodzonego roszczenia, jako warunku uruchomienia biegu odsetek za opóźnienie, nie narusza tej zasady. Nie jest to obciążenie nadmierne. Kredytobiorca zna wysokość świadczeń, które spełnił na rzecz banku, lub może ją ustalić na podstawie historii rachunku bankowego albo zaświadczenia wydanego przez bank. Dane te są dostępne, wystarczy je zebrać i sformułować konkretne żądanie.
Wymóg precyzji roszczenia pełni przy tym istotną funkcję w relacji stron. Dłużnik, czyli bank musi wiedzieć, czego konkretnie się od niego żąda, żeby móc ocenić zasadność roszczenia i ewentualnie je spełnić bez konieczności wdawania się w spór sądowy. Ogólna reklamacja, w której konsument wskazuje jedynie, że kwestionuje ważność umowy i chce zwrotu „wszystkich świadczeń", nie daje bankowi tej możliwości w sposób wystarczający.
Rozstrzygnięcie
TSUE orzekł, że art. 6 ust. 1 i art. 7 ust. 1 dyrektywy 93/13/EWG w związku z zasadą skuteczności nie stoją na przeszkodzie takiej wykładni prawa krajowego, zgodnie z którą odsetki ustawowe za opóźnienie od kwot podlegających zwrotowi mogą być należne dopiero od dnia doręczenia bankowi dokumentu, pozasądowego lub procesowego, zawierającego konkretną kwotę objętą żądaniem zwrotu. Innymi słowy: nie reklamacja ogólna, lecz precyzyjne wezwanie do zapłaty ze wskazaną kwotą uruchamia licznik odsetek za opóźnienie.
Jakie praktyczne konsekwencje będzie miał ten wyrok TSUE?
Wyrok ma bezpośrednie przełożenie na sprawy w toku i na te, które dopiero zostaną wszczęte. Po pierwsze, dla spraw już toczących się przed sądami krajowymi wyrok potwierdza, że sąd może odmówić zasądzenia odsetek za okres poprzedzający doręczenie bankowi pisma ze sprecyzowaną kwotą. Jeżeli kredytobiorca złożył jedynie ogólną reklamację bez wskazania sumy, a dopiero w pozwie podał konkretną wartość żądania, odsetki biegną od doręczenia pozwu, nie od reklamacji.
Po drugie, wyrok stanowi jednoznaczny sygnał dla kredytobiorców, którzy dopiero rozważają podjęcie działań: wezwanie do zapłaty powinno wskazywać konkretną kwotę. Nie jest to wymóg wygórowany, bank obowiązany jest wydać zaświadczenie o historii rachunku i dokonanych spłatach. Na tej podstawie można wyliczyć sumę wpłat ponad wypłacony kapitał i sformułować precyzyjne żądanie. Brak tej precyzji ma dziś realną cenę — wyrażoną w odsetkach, których nie uda się odzyskać za cały okres poprzedzający doręczenie konkretnego wezwania.
Po trzecie, wyrok należy czytać w zestawieniu z wcześniejszymi orzeczeniami TSUE — w szczególności z wyrokiem C-396/24 z 19 czerwca 2025 r. (Lubrecznik), który zamknął bankom drogę do żądania zwrotu całej nominalnej kwoty kredytu niezależnie od dokonanych spłat. Orzecznictwo TSUE konsekwentnie dąży do jednego: równowagi, w której konsument jest realnie chroniony, ale procedury są przewidywalne dla obu stron.
To nie przełom a potwierdzenie zasady
Wyrok w sprawie Zmarka nie jest przełomem. Jest potwierdzeniem zasady, którą każdy doświadczony prawnik stosuje w praktyce od lat: roszczenie musi być skonkretyzowane. Trybunał nie naruszył systemu ochrony konsumentów. Doprecyzował moment, od którego ta ochrona w zakresie odsetek staje się wymagalna. Z perspektywy procesowej oznacza to jedno: kredytobiorcy, którzy chcą odzyskać odsetki za cały możliwy okres, powinni zadbać o to, żeby bank otrzymał konkretne wezwanie do zapłaty z dokładnie wskazaną kwotą możliwie najwcześniej — jeszcze przed wniesieniem pozwu. Zaświadczenie z banku o historii spłat to dokument, który można uzyskać bez przeszkód. Wystarczy o niego wystąpić.
Sprawa frankowa to wciąż jedna z najbardziej złożonych i najdłużej trwających kategorii sporów konsumenckich w Polsce. Kolejne wyroki TSUE porządkują jej szczegóły. Wyrok w sprawie Zmarka porządkuje jeden z nich — ale taki, który ma bezpośrednie przełożenie na wysokość należnych świadczeń.
Stanisław Rachelski, radca prawny, właściciel kancelarii Rachelski i Wspólnicy