Jarosław Maj
Dołącz do grona ekspertów
W mojej pracy regularnie rozmawiam z przedsiębiorcami o tym, gdzie i jak trzymają to, co dla firmy najważniejsze. Zauważam pewien schemat. Firma ma rachunek bankowy, ma na nim płynność na bieżące zobowiązania, ma zaufanego doradcę po drugiej stronie infolinii - i na tym sprawa się kończy. Płynność uznaje się za rozwiązaną, bo pieniądze „są”. Tymczasem płynność to nie stan konta. To pytanie, czy w danej chwili masz do tych pieniędzy dostęp. Dwie różne rzeczy, które tylko w spokojnych czasach wyglądają identycznie.
Zakup złota trwa kilkanaście minut - w sklepie i jednym kliknięciem w nocy. Jego bezpieczne posiadanie trwa lata. Pięć pytań, których nikt nie zadaje, a które decydują o tym, czy złoto naprawdę chroni majątek.
REKLAMA
Złudzenie kontroli nad majątkiem. Dlaczego czujemy się bezpieczniej, mając wszystko pod ręką
02.09.2026
Rzadko spotykam kogoś, kto nie rozumie zasady dywersyfikacji. Ludzie, z którymi rozmawiam o przechowywaniu wartości, doskonale znają tę zasadę, rozumieją ryzyko włamania, czytali o wyłączeniach w polisach. A mimo to wybierają bliskość — sejf w gabinecie, gotówkę w domowej szufladzie, wszystko w jednym miejscu, o którym wiedzą tylko oni. Przez lata traktowałem to jako niekonsekwencję. Dziś sądzę, że to coś znacznie bardziej uporządkowanego — mechanizm, który psychologia opisała już pół wieku temu.
