Jarosław Maj
Dołącz do grona ekspertów
Wesele córki. Dwa tygodnie w sierpniu nad morzem. Ekipa, która przez trzy dni kładzie panele w całym mieszkaniu. Każda z tych sytuacji ma niewiele wspólnego z bezpieczeństwem majątku, a jednak w każdej z nich dom na chwilę przestaje być tylko domem. Staje się przestrzenią, przez którą przechodzi więcej osób niż zwykle, częściej stoi pusty niż zwykle, albo jedno i drugie naraz. Nikt tego nie planuje jako zagrożenie. Nikt tak tego nie odczuwa w danym momencie. A mimo to właśnie w tych momentach dom najwyraźniej pokazuje, do czego został zaprojektowany. I do czego nie.
W mojej pracy regularnie rozmawiam z przedsiębiorcami o tym, gdzie i jak trzymają to, co dla firmy najważniejsze. Zauważam pewien schemat. Firma ma rachunek bankowy, ma na nim płynność na bieżące zobowiązania, ma zaufanego doradcę po drugiej stronie infolinii - i na tym sprawa się kończy. Płynność uznaje się za rozwiązaną, bo pieniądze „są”. Tymczasem płynność to nie stan konta. To pytanie, czy w danej chwili masz do tych pieniędzy dostęp. Dwie różne rzeczy, które tylko w spokojnych czasach wyglądają identycznie.
REKLAMA
Zakup złota trwa kilkanaście minut - w sklepie i jednym kliknięciem w nocy. Jego bezpieczne posiadanie trwa lata. Pięć pytań, których nikt nie zadaje, a które decydują o tym, czy złoto naprawdę chroni majątek.
Złudzenie kontroli nad majątkiem. Dlaczego czujemy się bezpieczniej, mając wszystko pod ręką
02.09.2026
Rzadko spotykam kogoś, kto nie rozumie zasady dywersyfikacji. Ludzie, z którymi rozmawiam o przechowywaniu wartości, doskonale znają tę zasadę, rozumieją ryzyko włamania, czytali o wyłączeniach w polisach. A mimo to wybierają bliskość — sejf w gabinecie, gotówkę w domowej szufladzie, wszystko w jednym miejscu, o którym wiedzą tylko oni. Przez lata traktowałem to jako niekonsekwencję. Dziś sądzę, że to coś znacznie bardziej uporządkowanego — mechanizm, który psychologia opisała już pół wieku temu.
