REKLAMA
Zarejestruj się
REKLAMA
WIBOR, czyli Warsaw Interbank Offered Rate. Brzmi to trochę jak nazwa skomplikowanej procedury technicznej i szczerze mówiąc - dla Twojego domowego budżetu ma podobne znaczenie. To właśnie ten parametr, niczym niewidzialna ręka, steruje wysokością rat milionów kredytów hipotecznych i leasingów w Polsce. Ale tu pojawia się pewien paradoks. Mimo że ten wskaźnik zagląda do portfela niemal każdemu z nas, zasady jego powstawania są dla większości ludzi - a nawet i przedsiębiorców - równie czytelne, co instrukcja obsługi promu kosmicznego.
Osobiste konta inwestycyjne (OKI) mają zacząć działać od 2027 r. Tak wynika z rządowego projektu ustawy procedowanej w Sejmie. Rankomat.pl policzył, jakie byłyby wyniki, gdyby OKI funkcjonowało teraz i właśnie kończył się rok. W przypadku przeciętnej lokaty największa oszczędność podatkowa (162 zł) dotyczyłaby wpłaty 25 000 zł. OKI byłoby bardziej opłacalne od zwykłej lokaty jeśli wpłacimy nie więcej niż ok. 107 000 zł. Natomiast dla inwestorów uzyskujących wysokie zyski OKI byłoby korzystniejsze od zwykłego konta maklerskiego niezależnie od kwoty. Przy zysku takim samym jak wzrost WIG (36%) wpłacając 100 000 zł można byłoby zaoszczędzić na podatku 6 694 zł, a przy 1 mln zł już 59 294 zł. Konto OKI przegrywa ze zwykłym kontem maklerskim tylko wtedy, gdy kwota przekracza limit 100 000 zł, a zysk jest niewielki lub inwestor poniósł stratę.
W dniu 11 czerwca 2026 Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wydał wyrok w sprawie C-903/24 (Zmarka), istotny dla kredytobiorców frankowych. Tym razem przedmiotem rozstrzygnięcia nie była kwestia abuzywności klauzul przeliczeniowych ani nieważności umowy - te sprawy zostały rozstrzygnięte wcześniej i linia orzecznicza jest tu ugruntowana. TSUE wypowiedział się w kwestii, która w praktyce sądowej generuje liczne spory: od kiedy naliczać odsetki ustawowe za opóźnienie po stwierdzeniu nieważności umowy kredytu?
Zdaniem GPW Benchmark S.A., rozporządzenie BMR wprost dopuszcza tworzenie reprezentatywnych wskaźników referencyjnych z udziałem banków jako podmiotów przekazujących dane. Metoda Kaskady Danych jest zgodna z Załącznikiem I do Rozporządzenia BMR i art. 11 BMR, co zostało już wielokrotnie potwierdzone w toku czynności nadzorczych dokonanych przez właściwy organ.
REKLAMA
Jaką kwotę trzeba dziś mieć aby starczyło na wkład własny przy kredycie mieszkaniowym? To oczywiście zależy zarówno od ceny kupowanego lokum, jak i wymagań danego banku. Załóżmy, że para chce kupić używany lokal o powierzchni 50 mkw. z minimalnym wkładem wynoszącym 10%. Dane GUS pokazują, że średnia ogólnopolska cena takiego mieszkania wynosi około 7500 zł/mkw. (w kilku miastach jest oczywiście dużo drożej). Przy tych założeniach otrzymujemy kwotę minimalnego wkładu własnego na poziomie 37 500 zł. To niemało - zwłaszcza dla osób płacących sporo za najem. Warto jednak pamiętać, że w dalszym ciągu działa rządowy program Rodzinny Kredyt Mieszkaniowy, który daje możliwość zaciągnięcia kredytu mieszkaniowego na 100% ceny mieszkania i to z państwową gwarancją, którą realizuje BGK. Ten Program obejmuje również wtórny rynek mieszkań.
Wiele osób żyjących w związkach nieformalnych decyduje się na budowę domu na działce jednego z partnerów z myślą o wspólnym tam zamieszkiwaniu. Wzniesiony ze wspólnych pieniędzy dom stanowi część składową gruntu zgodnie z treścią art. 47 kodeksu cywilnego, a więc w całości własność tego z nich, do którego należy działka. W przypadku rozpadu związku pojawia się problem wzajemnych rozliczeń poczynionych w ten sposób nakładów przez partnera niebędącego właścicielem nieruchomości. Niejednokrotnie dodatkowo rozliczenie to rodzi niepewność co do skutków podatkowych jak wywołuje ów zwrot równowartości tych nakładów.
W debacie dotyczącej WIBOR-u regularnie powraca argument, że niewielka liczba transakcji depozytowych na rynku międzybankowym podważa jakość całego wskaźnika. Rozumowanie jest następujące: skoro zawieranych jest mniej transakcji, to wskaźnik powinien być mniej wiarygodny. Problem polega na tym, że takie podejście miesza dwie różne rzeczy: aktywność rynku i cenę pieniądza.
Najem okazjonalny to szczególna forma wynajmu mieszkania, która chroni właściciela przed nierzetelnymi lokatorami. Pozwala na znacznie szybszą eksmisję (bez konieczności zapewniania lokalu socjalnego) w przypadku braku płatności lub zakończenia umowy – niż w przypadku najmu zwykłego.
REKLAMA
Wiele osób (nie wyłączając: menedżerów, dyrektorów i właścicieli firm) żyje w przekonaniu, że rygorystyczna kontrola przepływów pieniężnych to domena świata biznesu. Dbają o transparentność faktur, firmowe procedury AML i przejrzystość kont spółek, zapominając, że po wyjściu z biura ich prywatne konta podlegają dokładnie tym samym bezwzględnym mechanizmom nadzoru. System monitoringu finansowego działa w dużej mierze automatycznie i w takim samym stopniu obejmuje osoby prywatne oraz przedsiębiorstwa. Algorytmy bankowe nie analizują intencji tylko schematy. Kiedy zatem prywatne przesunięcia środków, cykliczne przelewy czy niewinna wpłata gotówki mogą ściągnąć na nas uwagę Generalnego Inspektora Informacji Finansowej (GIIF) oraz fiskusa (tj. organów Krajowej Administracji Skarbowej - tzw. skarbówki)?
Rynek nieruchomości w Polsce od lat funkcjonuje w modelu, który dla branży stał się oczywisty, a dla klientów coraz częściej budzi wątpliwości. Pośrednik zawiera umowę ze sprzedającym, zawiera umowę z kupującym i pobiera prowizję od obu stron tej samej transakcji. Konstrukcja jest formalnie poprawna. Dwie umowy, dwa stosunki zobowiązaniowe, dwa wynagrodzenia. Problem polega na tym, że poprawność konstrukcyjna nie rozstrzyga o tym, czy model ten jest uczciwy, transparentny i zgodny z zasadą lojalności wobec klienta. Dyskusja o podwójnej prowizji nie dotyczy wyłącznie pieniędzy. Dotyczy strukturalnego konfliktu interesów i granic swobody umów w obrocie konsumenckim.
Krajowe media od pewnego czasu dość często publikują doniesienia o problematycznych najemcach. Historie związane z takimi szczególnie uciążliwymi lokatorami oczywiście się zdarzają. Trzeba jednocześnie pamiętać, że o sumiennych lokatorach mówi się rzadko. Mieszkanie z właśnie takim rzetelnym najemcą może być interesującą ofertą rynkową - oczywiście tylko dla wybranych nabywców. Wyjaśniamy zatem, jakie zasady związane z trwającą umową najmu obowiązują w razie sprzedaży mieszkania. Chodzi zwłaszcza o ochronę interesów najemcy, czyli rozwiązanie przewidziane przez przepisy. Leszek Markiewicz prowadzący agencję nieruchomości z Warszawy (NieruchomosciSzybko.pl) tłumaczy, na jakich zasadach odbywa się sprzedaż mieszkania zasiedlonego przez lokatora.
Jak pokazuje praktyka rynkowa oraz dostępne statystyki, bardzo częstą formą dochodzenia roszczeń z tytułu sankcji kredytu darmowego jest nabywanie wierzytelności w drodze cesji przez wyspecjalizowane podmioty albo ich dochodzenie przed sądem w formule przelewu powierniczego. Ten model nie powstał przypadkowo – jest odpowiedzią na realne uwarunkowania ekonomiczne i procesowe, z którymi mierzą się konsumenci. Kredytobiorcy oczekują szybkiego i pewnego efektu finansowego, nie chcą ponosić ryzyka procesowego ani wieloletnich kosztów sporów sądowych. Podmioty profesjonalne, działające na własne ryzyko, kalkulują natomiast możliwość osiągnięcia ponadprzeciętnej stopy zwrotu. Nie bez znaczenia pozostaje przy tym fakt oczywisty, lecz kluczowy: bank jest dłużnikiem wypłacalnym, a w razie prawomocnego uwzględnienia powództwa nie ma realnych trudności z wyegzekwowaniem należności. To właśnie ta zbieżność interesów sprawiła, że model cesyjny stał się rozwiązaniem dominującym w sprawach SKD.
W Polsce jest prawie milion ogródków działkowych działających na podstawie ustawy z 13 grudnia 2013 r. o rodzinnych ogrodach działkowych (ROD). Z roku na rok ich ceny rosną. Warto wiedzieć jakie formalności towarzyszą sprzedaży takiego ogródka i czy trzeba zapłacić od sprzedaży podatki.
Artykuł opublikowany 29 maja 2026 r. na portalu infor.pl, sygnowany przez adw. Wojciecha Wandzla z KKG Legal, przedstawia się jako głos rozsądku wzywający do „mniej emocji, więcej precyzji". Niestety, dokładna lektura tekstu ujawnia, że to właśnie jego Autor stosuje zabiegi retoryczne, które pozorują chłodną analizę, a w istocie służą określonemu interesowi - obronie banków przed skutkami wyroku TSUE z 23 kwietnia 2026 r. Pozwolę sobie poddać argumentację Autora rzetelnej krytyce.
Kwietniowy wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sprawie kredytów konsumenckich wywołał falę emocji i nadziei na „darmowe kredyty”. W debacie publicznej szybko pojawiła się teza o przełomie. Tymczasem analiza orzeczenia i pierwszych reakcji polskich sądów pokazuje obraz znacznie bardziej złożony i daleki od uproszczonych haseł.
Zaległości dotyczące płatności czynszu i rachunków, a także złe zachowanie najemcy prowadzące do konfliktów z sąsiadami. Tego najbardziej mogą obawiać się właściciele mieszkań rozważający ich wynajęcie. Zaległości czynszowe to częściej poruszany temat aniżeli konsekwencje złego zachowania lokatora w prywatnym mieszkaniu. Tymczasem obawy właścicieli mieszkań o skutki złego zachowania lokatora są czasem spore. Wzmacniają je uchwały wspólnot mieszkaniowych próbujące „przerzucić” na wynajmującego odpowiedzialność za nieodpowiednie zachowanie najemcy (np. spowodowanie szkód w częściach wspólnych budynku). Warto wyjaśnić, dlaczego takie uchwały są wątpliwe i poruszyć również inne aspekty złego zachowania lokatorów.
Najem krótkoterminowy w Polsce wciąż jest trochę „między światami”. Nie ma jednej ustawy, która porządkuje go od A do Z, a wszystko zależy od charakteru najmu i jego skali. Oznacza to, że ten sam wynajem może być raz traktowany jako prywatny, innym razem jako działalność gospodarcza, a w pewnych sytuacjach nawet jako coś zbliżonego do usług hotelowych. I właśnie przez tę nieostrość wielu właścicieli porusza się w szarej strefie interpretacyjnej – dopóki nic się nie wydarzy, temat nie istnieje.
W debacie publicznej na temat wadliwych umów o kredyt konsumencki coraz częściej pojawia się narracja o celowym działaniu banków na szkodę klientów. Jej zwolennicy twierdzą, że instytucje finansowe świadomie wpisywały do umów klauzule niezgodne z prawem, licząc na niewiedzę konsumentów i nikłe prawdopodobieństwo zakwestionowania zapisów. Tezę tę chętnie podchwytują prawnicy reprezentujący kredytobiorców w sporach sądowych. Tymczasem rzeczywistość jest bardziej złożona - i właśnie dlatego bardziej niepokojąca. Jeśli błędy wynikały z chciwości, remedium jest proste: lepsza regulacja i dotkliwe sankcje. Jeśli jednak u ich podstaw leży splot strukturalnych dysfunkcji organizacyjnych, luk kompetencyjnych i nieprecyzyjnych przepisów - problem jest znacznie trudniejszy do wyeliminowania. I znacznie trudniejszy do zapobieżenia w przyszłości. Dlatego rozumiem zarówno stronę kredytobiorców przez których najczęściej przemawiają emocje oraz bankowców, którzy rozliczani są za swoje błędy po wielu latach bez względu na to ile w tych bledach było celowego działania.
Każdy rodzaj paliwa ma swoje mocne strony. Polska jest jednym z większych producentów brykietów w Europie i znaleźć u nas można bardzo szeroką ich gamę. Brykietowanie to proces, który nadaje drewnu nową strukturę, zagęszcza je. Brykiet tej samej wielkości z trocin dębowych ma taką samą wagę jak z trocin sosnowych czy świerkowych. Co więcej, brykiet z trocin iglastych ma wyższą wartość kaloryczną, ponieważ drewno iglaste, niezależnie od lekkiej wagi, tak naprawdę jest bardziej kaloryczne od liściastego. Do tego jeśli porównamy polano i brykiet o tej samej objętości, to brykiet jest cięższy od drewna.
Najem długoterminowy w Polsce nadal jest najbardziej klasycznym sposobem zarabiania na nieruchomościach. W środowisku inwestycyjnym model ten uchodzi za rozwiązanie bezpieczniejsze niż najem krótkoterminowy – charakteryzuje się niższą barierą wejścia operacyjnego, brakiem sezonowości i większą przewidywalnością finansową. Jednocześnie działa w warunkach silnej asymetrii prawnej na korzyść najemcy.
Docelowy wskaźnik POLSTR, który ma zastąpić WIBOR i WIBID od końca 2027 r., bazuje na niezabezpieczonych depozytach overnight - i nie ma odpowiednika bid, bo jest zbudowany tak, by mierzyć jeden konkretny segment rynku na podstawie rzeczywistych danych. Wybór zastępnika pozbawionego mechanicznego sprzężenia bid-offer jest pośrednim przyznaniem, że dotychczasowy model miał skazę, której przez ponad trzy dekady nikt nie wyeliminował – pisze Krzysztof Szymański.
Wyrok TSUE z 23 kwietnia 2026 r. zaskoczył sektor bankowy i banki będą potrzebowały chwili, aby się przegrupować i przygotować strategię na przyszłość. Już dziś słyszy się opinie, że co prawda TSUE ma rację mówiąc o niedopuszczalności pobierania odsetek od pozaodsetkowych kosztów kredytu, ale ten rodzaj naruszenia, zdaniem banków, nie stanowi podstawy do zastosowania sankcji kredytu darmowego, a ponadto w takiej sytuacji bankom może przysługiwać swoista rekompensata polegająca na proporcjonalnym podwyższeniu oprocentowania kredytu, odzwierciedlająca koszt niepobrania odsetek od kwot odpowiadających kosztowi kredytu. Nie ulega jednak wątpliwości, że banki będą musiały w tej strategii uwzględnić stanowisko TSUE wyrażone w tym wyroku – pisze radca prawny Wojciech Ostrowski z Kancelarii Prawnej Rachelski i Wspólnicy.
W kwietniu 2026 r. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wydał kilka bardzo istotnych wyroków dla polskich kredytobiorców. Przeważająca część wyroków dotyczyła kredytów indeksowanych lub denominowanych, potocznie nazywanych frankowymi, choć analogiczna problematyka odnosi się do kredytów powiązanych z innymi walutami obcymi (euro, dolar amerykański) a wyrok TSUE z 23 kwietnia 2026 r. dotyczył kredytów konsumenckich.
Historia bancassurance w Polsce to studium przypadku, w którym instrument ochrony konsumenta - ubezpieczenie - stał się narzędziem systemowego obciążania go dodatkowymi kosztami. Przez lata organy nadzorcze biły na alarm, niezależne raporty dokumentowały patologie, a sądy były podzielone. Wyrok TSUE z 23 kwietnia 2026 roku w sprawie C-744/24 przecina ten węzeł gordyjski: bank nie może zarabiać na odsetkach od pieniędzy, których klient nigdy nie dostał do ręki. Dla setek tysięcy kredytobiorców może to oznaczać realne roszczenia.
W dniu 23 kwietnia 2026 r. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wydał wyrok, na który polscy kredytobiorcy czekali od miesięcy. Sprawa C-744/24 przeciwko Bankowi Pekao S.A. kończy jeden z najważniejszych sporów prawnych ostatnich lat: czy bank ma prawo naliczać odsetki od prowizji, której konsument nigdy nie dostał do ręki? Trybunał odpowiedział: nie. I to rozstrzygnięcie może być początkiem prawdziwej rewolucji w polskich sądach.
Coraz więcej Polaków kupuje mieszkania czy domy w Hiszpanii, dlatego rośnie zainteresowanie hiszpańskim systemem podatkowym. Jednym z kluczowych obciążeń w tym państwie jest podatek katastralny, zwany lokalnie IBI (Impuesto sobre Bienes Inmuebles).
Blisko tydzień temu TSUE wydał wyrok w sprawie C-744/24, który zelektryzował środowiska bankowe i konsumenckie. Jakie będą skutki prawne tego wyroku? Analizy dla czytelników naszego portalu dokonuje radca prawny Paweł Stalski, specjalizujący się w sporach sądowych z bankami w tematyce kredytów i pożyczek.
Jaka jest zdolność kredytowa singla na wiosnę 2026 roku? Credipass przeanalizowała zdolność zaciągnięcia kredytu przy miesięcznych zarobkach na poziomie 4000 zł netto i 6500 zł netto - takie zarobki są często oferowane młodym absolwentom na początku kariery zawodowej. Taka różnica w zarobkach może oznaczać nawet ponad 240 tys. zł różnicy w zdolności kredytowej. W praktyce to właśnie wybór branży coraz częściej decyduje o tym, czy młody singiel kupi mieszkanie, czy pozostanie poza rynkiem nieruchomości. Przepaść pomiędzy dwoma profilami absolwentów jest ogromna.
Debata o Towarzystwach Budownictwa Społecznego zbyt często sprowadzana jest do ogólnych deklaracji o stabilności najmu, społecznej funkcji mieszkalnictwa i ochronie zasobu. Znacznie rzadziej zadaje się pytanie bardziej podstawowe: kto jest rzeczywistym beneficjentem obecnego modelu TBS z punktu widzenia przepływu pieniędzy, struktury kosztów i skutków majątkowych?
Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wydał ważny wyrok w sprawie C-744/24 dotyczący kredytów konsumenckich. Sprawa dotyczyła sytuacji, w której bank naliczał odsetki nie tylko od kwoty faktycznie wypłaconej klientowi, ale również od części przeznaczonej na pokrycie innych kosztów kredytem, w tym przypadku przeznaczonych na pokrycie związanego z tym kredytem ubezpieczenia . TSUE uznał, że taka praktyka jest niedopuszczalna.
Debata dotycząca kredytów złotowych opartych na WIBOR bardzo często koncentruje się na konstrukcji umów kredytowych. W przestrzeni publicznej można odnieść wrażenie, że głównym przedmiotem sporu jest sposób implementacji WIBOR do umowy, obowiązki informacyjne banku czy przejrzystość klauzuli zmiennego oprocentowania. To jednak tylko część rzeczywistego problemu. Z perspektywy systemowej najpoważniejsze ryzyko dla sektora bankowego – ale także dla całego systemu finansowego – nie dotyczy wcale samej konstrukcji umów, lecz możliwości zakwestionowania sposobu ustalania samej stawki WIBOR w okresie sprzed pełnego reżimu nadzorczego wynikającego z rozporządzenia BMR. Jeżeli bowiem pojawiłoby się przekonujące wykazanie nieprawidłowości w funkcjonowaniu samego benchmarku, konsekwencje mogłyby być znacznie poważniejsze niż w sporach dotyczących jedynie treści umów.
Wiadomo nie od dziś, że system eksmisyjny działa w Polsce źle. Nie są rzadkością: odległy termin wydania prawomocnego wyroku eksmisyjnego i długi czas przyznawania mieszkań socjalnych lub pomieszczeń tymczasowych. Dlatego wielu właścicieli mieszkań na wynajem w obliczu uciążliwego, niesolidnego najemcy popada w desperację. Czasem konflikty z lokatorami, którzy odmawiają wyprowadzki, mogą kończyć się dość nietypowo. Dwa miesiące temu, media społecznościowe obiegło zdjęcie mężczyzny, który deklarował, że w ramach pomocy swojej znajomej zabrał drzwi do mieszkania zasiedlonego przez zadłużoną lokatorkę. Takie niestandardowe rozwiązanie wzbudziło entuzjazm i rozbawienie dużej części internautów. Trzeba natomiast pamiętać, że jeśli lokator będzie odpowiednio zdeterminowany, to próby zabierania drzwi wejściowych lub podobnych działań, mogą skończyć się odpowiedzialnością karną. Wszystko za sprawą przepisów, które wprowadzono po doniesieniach o „czyścicielach kamienic”.
Sankcja kredytu darmowego, uregulowana w art. 45 ustawy z 12 maja 2011 r. o kredycie konsumenckim (u.k.k.) jest instrumentem o charakterze bezwzględnym i enumeratywnym. Katalog naruszeń skutkujących jej zastosowaniem jest zamknięty chociaż może przybierać różne formy, a konsekwencje prawne ich stwierdzenia - z mocy prawa - z góry określone. Niniejszy artykuł stawia tezę, że sądy krajowe nie są uprawnione do dokonywania własnej oceny „szkodliwości" czy „wagi" naruszenia jako przesłanki stosowania sankcji. Przepis stosuje się albo nie - tertium non datur.
Od około 2 lat obserwujemy wzrost zainteresowania tematem sankcji kredytu darmowego, zarówno na salach sądowych jak i w przestrzeni publicznej. Obecnie obserwowany wzmożony wzrost zainteresowania tematem sankcji kredytu darmowego (SKD) może dziwić, zważywszy, że taka instytucja w prawie krajowym została wprowadzona już w 2002 r., wraz z wejściem w życie Ustawy o kredycie konsumenckim z 20 lipca 2001 r. (obowiązującej do 18 grudnia 2011 r., kiedy to została zastąpiona przez obecnie obowiązującą Ustawę o kredycie konsumenckim z dnia 12 maja 2011 r.). Przez przeszło 20 lat obowiązywania przepisów o SKD instytucja ta nie wzbudzała większych kontrowersji i nie była podstawą do formułowania masowych powództw wytaczanych przez konsumentów przeciwko instytucjom finansowym. Zarówno więc rynek finansowy jak i wielu sądowych praktyków jest zaskoczonych, że dyskusja na temat interpretacji przepisów obowiązujących w różnych wersjach od przeszło dwóch dekad toczona jest na szeroką skalę dopiero obecnie.
W marcu 2026 r. przybyło wiele złych informacji dla osób oszczędzających. Inflacja spowodowana konfliktem na Bliskim Wschodzie już zaczyna drenować nasze portfele, a żeby tego było mało w marcu oprocentowanie lokat dalej wyraźnie spadało. Niższe oprocentowanie detalicznych obligacji skarbowych w kwietniu zapowiedział już też Minister Finansów. Nawet wobec ogłoszonego przez rząd programu interwencyjnego (tzw. „CPN”) oszczędzający mogą mieć mieszane uczucia - pisze Bartosz Turek.
Niniejszy artykuł stanowi polemikę z artykułem autorstwa Macieja Rudke, dziennikarza Business Insider Polska, pt. „Chciał darmowego kredytu, dostał słony rachunek. Historia, która daje do myślenia”. Tekst ten wpisuje się w szerszą debatę dotyczącą sankcji kredytu darmowego, jednak – w mojej ocenie – przedstawia obraz niepełny, oparty na wybranych przykładach i uproszczonych wnioskach. W szczególności eksponuje jednostkowy przypadek przegranej sprawy, który nie oddaje ani rzeczywistej dynamiki rynku, ani rzeczywistej skali zjawiska. Celem niniejszego opracowania jest uzupełnienie tej narracji o dane, kontekst oraz perspektywę praktyczną, wynikającą z obserwacji rynku i analizy liczbowej sporów dotyczących sankcji kredytu darmowego.
Uchwalona przez Sejm 13 marca 2026 r. nowelizacja Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego oraz niektórych innych ustaw umożliwić ma rozwód w urzędzie stanu cywilnego i tym samym uprościć formalne zakończenie małżeństwa – szczególnie w przypadku par bez dzieci, które są zgodne co do decyzji o rozstaniu. Jednak nawet najszybsza procedura administracyjna nie rozwiązuje jednego z najtrudniejszych problemów byłych partnerów: wspólnego kredytu hipotecznego.
Spór o WIBOR nie jest sporem o samą nazwę wskaźnika i jego legalność. Jest sporem o coś znacznie poważniejszego: czy konsument, podpisując wieloletnią umowę kredytową, rzeczywiście otrzymał prawdziwy, pełny i zrozumiały obraz mechanizmu, który miał decydować o cenie jego kredytu. I to pytanie wciąż pozostaje otwarte - pisze Krzysztof Szymański.
Przez wiele lat klienci zaciągający kredyty hipoteczne w Polsce otrzymywali bardzo podobne wyjaśnienie mechanizmu oprocentowania kredytu. W materiałach marketingowych banków, w szkoleniach dla pośredników kredytowych oraz w rozmowach sprzedażowych powtarzano prosty schemat: bank zarabia na marży, natomiast WIBOR odzwierciedla koszt pieniądza dla banku. Taki sposób prezentacji konstrukcji kredytu budował w świadomości klientów bardzo konkretny obraz ekonomiczny. Bank przedstawiany był jako instytucja, która jedynie przenosi na kredytobiorcę koszt pozyskania pieniądza, natomiast jego wynagrodzeniem jest wyłącznie marża kredytowa. W ostatnich latach coraz częściej pojawiają się jednak wypowiedzi przedstawicieli sektora finansowego oraz administratora wskaźnika WIBOR, które pokazują, że taki sposób tłumaczenia mechanizmu oprocentowania był – w najlepszym wypadku – znacznym uproszczeniem, a w najgorszym mógł stanowić wprowadzającą w błąd narrację ekonomiczną.
Wraz z początkiem wiosny rozpoczyna się szczyt sezonu na prace wykończeniowe i ogrodowe. Według barometru usług w pierwszym kwartale 2025 roku popyt na oferty dotyczące remontu zwiększył się o 36 proc. względem końcówki 2024 roku. Odsetek ten był jeszcze wyższy w przypadku usług budowlanych (+52 proc.) i ogrodniczych (+267 proc.). To stały, coroczny trend, który przekłada się na okresowy skok obrotów marketów budowlanych oferujących produkty DIY (ang. Do It Yourself – zrób to sam), czyli narzędzi, farb, materiałów budowlanych oraz artykułów ogrodowych i dekoracyjnych.
W sporach dotyczących kredytów konsumenckich coraz częściej pojawia się problem wykraczający poza samą wysokość zobowiązania kredytowego. Chodzi o konsekwencje zastosowania tzw. sankcji kredytu darmowego (SKD) dla prawa banku do przetwarzania danych kredytobiorcy w Biurze Informacji Kredytowej (BIK) bez jego zgody. W praktyce coraz więcej spraw pokazuje, że zastosowanie sankcji kredytu darmowego może podważyć podstawę prawną dalszego przetwarzania danych kredytobiorcy po wygaśnięciu zobowiązania. Szczególnie dotyczy to sytuacji, gdy bank uzasadnia przetwarzanie danych wystąpieniem opóźnienia w spłacie kredytu przekraczającego 60 dni.
Dlaczego rachunki bankowe są tak długie i trudne do zapamiętania? To efekt precyzyjnej konstrukcji systemu, który pozwala bankom na całym świecie rozpoznawać numery rachunków i przelewać pieniądze bez pomyłek. Jak to działa? Odpowiedź w naszym poradniku.
Globalizacja rynku oraz swoboda przepływu towarów i usług w ramach Unii Europejskiej stwarzają wiele możliwości międzynarodowej współpracy biznesowej dla polskich firm i powodują, że coraz więcej polskich podmiotów nawiązuje relacje biznesowe z partnerami zagranicznymi. Taka kooperacja to z jednaj strony ogromna szansa na dynamiczny rozwój przedsiębiorstwa, a z drugiej konieczność stawienia czoła nowym wyzwaniom prawnym i organizacyjnym. To, co w relacjach krajowych wydaje się oczywiste, na gruncie międzynarodowym może stać się źródłem zupełnie niepotrzebnych i skomplikowanych sporów. Wybór prawa i sądu, forma dokumentów i podpisów czy kwestie językowe to fundamenty, które muszą zostać precyzyjnie określone w umowie, aby obydwie strony międzynarodowej transakcji czuły się komfortowo na gruncie praktycznej współpracy.
Wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z 12 lutego 2026 r. w sprawie C-471/24 może okazać się jednym z najważniejszych punktów zwrotnych w sporach dotyczących kredytów opartych o WIBOR. Nie dlatego, że Trybunał wprost zakwestionował legalność tego wskaźnika. Nie dlatego, że unieważnił jakikolwiek model oprocentowania. Lecz dlatego, że wyraźnie dopuścił sądową weryfikację dwóch kluczowych elementów w odniesieniu do stawek referencyjnych stosowanych przed wejściem w życie rozporządzenia BMR.
Dyskusja o kredytach opartych na WIBOR dopiero się rozpoczyna. Jej wynik będzie zależał nie od prostego podziału na „stare” i „nowe” umowy, lecz od szczegółowej analizy konkretnych postanowień umownych oraz standardów informacyjnych stosowanych przez banki.
Osoby udzielające poręczenia nie zawsze są świadome skutków takiej umowy. Co trzeba wiedzieć o osobistym zabezpieczeniu wierzytelności? Artykuł prezentuje podstawowe zasady, które obowiązują w relacji: wierzyciel - dłużnik (główny) - poręczyciel.
Wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z 12 lutego 2026 r. w sprawie C-471/24 (PKO BP) natychmiast stał się podstawą przekazu sektora bankowego: „WIBOR jest legalny”, „sądy nie mogą badać wskaźnika”, „spór został zamknięty”. Tymczasem uważna lektura orzeczenia prowadzi do znacznie bardziej ostrożnych wniosków. TSUE analizował bowiem konkretną umowę zawartą w 2019 r., a jego rozważania opierają się na założeniu zgodności WIBOR z rozporządzeniem BMR. W tym miejscu pojawia się jednak istotna wątpliwość: czy Trybunał oraz sąd krajowy poprawnie uchwycili chronologię procesu objęcia WIBOR pełnym nadzorem licencyjnym?
W dniu 12 lutego 2026 r. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej rozstrzygnął sprawę C-471/24, wszczętą na skutek pytań prejudycjalnych skierowanych przez Sąd Okręgowy w Częstochowie. Postępowanie dotyczyło oceny klauzuli zmiennego oprocentowania kredytu hipotecznego, której konstrukcja odwoływała się do wskaźnika WIBOR.
Kolejne postanowienia Sądu Najwyższego – wydane po wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z 19 czerwca br. – wyraźnie wskazują: po unieważnieniu umowy „frankowej” strony powinny rozliczać się według teorii salda, a nie mnożyć roszczenia w dwóch kondykcjach. Mimo to część sądów powszechnych wciąż idzie pod prąd i „trzyma się” starej linii orzeczniczej - pisze Aneta Ciechowicz-Jaworska radca prawny z Kancelarii Radców Prawnych Aneta Ciechowicz-Jaworska Bartłomiej Ślażyński. Korzystają na tym głównie kancelarie, niekoniecznie kredytobiorcy – co zauważa Ministerstwo Sprawiedliwości.
Wyrok TSUE w sprawie WIBOR, jak można się było spodziewać nie przyniósł jakiegoś rewolucyjnego rozstrzygnięcia, które całkowicie satysfakcjonowałyby obie strony sporu, ale też nie zamknął drogi kredytobiorcom. Trybunał, co prawda nie zakwestionował samego wskaźnika i metodologii ustalania tego wskaźnika, ale jednocześnie jasno wskazał, że kluczowe będą obowiązki informacyjne banków. To właśnie na tym polu mogą rozstrzygnąć się tysiące sporów o kredyty złotowe. Należy też przypomnieć, że dzisiejsze rozstrzygniecie TSUE dotyczy umowy kredytu hipotecznego zawartej już po wejściu w życie rozporządzenia BMR.
REKLAMA