REKLAMA
Zarejestruj się
REKLAMA
Deszczówka w ostatnich latach jest przedmiotem dużego zainteresowania rządzących i opinii publicznej. Nie tylko stała się kwestią palącą, ale dodatkowo zyskało istotny wymiar finansowy. Obecnie to 8000 złotych, które można dostać na przeprowadzenie określonych prac, których efektem ubocznym jest woda za darmo. Chodzi o przydomową mikroretencję, która ma w praktyce kolosalne znaczenie.
Podatkiem od deszczu określana jest opłata za zmniejszenie naturalnej retencji terenowej, którą zobowiązani są, co kwartał, uiszczać właściciele nieruchomości nieujętych w system kanalizacji, których powierzchnia przekracza ustawowy próg i którzy – w związku z zabudowaniami swojej działki – dokonali wyłączenia określonej powierzchni nieruchomości z tzw. powierzchni biologicznie czynnej. Z obowiązku ponoszenia daniny od deszczu – niezależnie od powierzchni nieruchomości wyłączonej z powierzchni biologicznie czynnej – ustawodawca zwolnił natomiast kościoły i inne związki wyznaniowe.
Ostatnie dni obfitują w gwałtowne zjawiska pogodowe, w tym m.in. w intensywne opady deszczu w wielu częściach kraju. Stąd, wiele osób zmaga się z problemem wód opadowych gromadzących się w nadmiarze na ich posesjach. Zagospodarowanie wód opadowych, leży w gestii właściciela nieruchomości. Nie każdy jest świadomy, że za odprowadzanie deszczówki niezgodnie z przepisami, grożą poważne konsekwencje – w tym grzywna w wysokości nawet 10 tys. zł.
Niektórzy mówią, że to jeden z najbardziej nietypowych podatków – opłata za zmniejszenie naturalnej retencji, potocznie zwana podatkiem od śniegu i deszczówki. Brzmi jak żart? Niestety, to realne przepisy, które mogą dotknąć wielu właścicieli nieruchomości. Szczególnie teraz - kiedy mierzymy się w Polsce z prawdziwą zimą. Kto, kiedy i ile będzie musiał zapłacić? I co z kontrowersyjnymi wyrokami sądów, które pokazują, że diabeł tkwi w szczegółach? Poniżej szczegółowa analiza.
REKLAMA
Aż jedenaście stacji hydrologicznych zanotowało opad dobowy wyższy niż dotychczasowa maksymalna suma dobowa - wynika z danych Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej. Dwukrotnie wyższy poziom odnotowano na trzech stacjach, na jednej - trzykrotnie wyższy.
Na skutek intensywnych opadów deszczu i silnego wiatru, wiele osób nierzadko ponosi dotkliwe straty. Osoby, które ucierpią wskutek ulewy – mogą ubiegać się o zasiłek celowy w wysokości do 6 tys. zł, a w szczególnie uzasadnionych przypadkach (jeżeli np. istnieje konieczność odbudowy zniszczonego domu) – nawet do 200 tys. zł.
Straż pożarna ma ręce pełne roboty. Tylko do godz. 8:00 strażacy w całym kraju odebrali ponad 900 zgłoszeń związanych z usuwaniem skutków silnego wiatru oraz podtopień budynków i ulic.
Krajowe media niedawno znów przypomniały sobie o opłacie deszczowej. Dlatego w ostatnim czasie pojawiły się nagłówki artykułów alarmujące, że wspomniana opłata w 2023 r. będzie „ściągana” z odsetkami i to za ostatnie pięć lat. Takie informacje nierzadko powodują konsternację u właścicieli większych działek. Wspomniane osoby mogą bowiem zastanawiać się, czy w ich przypadku opłata deszczowa znajduje zastosowanie. Inne ważne pytanie dotyczy tego, czy w ostatnim czasie przepisy odnośnie opłaty deszczowej uległy zmianie. Eksperci portalu RynekPierwotny.pl postanowili rozwiać wątpliwości osób prywatnych i przedsiębiorców dotyczące opłaty deszczowej.
REKLAMA
REKLAMA