Anna Kutyba
Dołącz do grona ekspertów
Opinia biegłego sądowego potrafi zmienić kierunek całego postępowania. W wielu sprawach to właśnie ona przesądza, czy sąd uzna określony mechanizm zdarzenia, odpowiedzialność za szkodę, związek przyczynowy, stan zdrowia, zdolność testowania, poczytalność sprawcy albo prawidłowość działania lekarza, pracodawcy czy instytucji. Problem zaczyna się wtedy, gdy opinia jest niejasna, niepełna, sprzeczna albo pomija istotne elementy materiału dowodowego. Strona, która otrzymuje niekorzystną opinię, często traktuje ją jak wyrok. To błąd. Opinia biegłego jest ważnym dowodem, ale nie jest rozstrzygnięciem sądu. Można ją analizować, kwestionować, uzupełniać i konfrontować z inną wiedzą specjalistyczną.
W polskich sądach wiele spraw nie przeciąga się dlatego, że strony nie mają argumentów. Przeciąga się dlatego, że sąd czeka na opinię biegłego albo otrzymuje opinię, która zamiast rozwiązywać problem, generuje kolejne pytania. Dotyczy to spraw cywilnych, karnych, gospodarczych, rodzinnych, pracowniczych, medycznych, odszkodowawczych i spadkowych. Dlatego zapowiadana reforma systemu biegłych sądowych jest jedną z ważniejszych zmian dla praktyki wymiaru sprawiedliwości. Ministerstwo Sprawiedliwości wskazuje, że obecny system obejmuje około 13 tysięcy ekspertów i blisko 1 tysiąc instytucji opiniujących, a projekt ustawy ma uporządkować rynek, podnieść jakość opinii i skrócić czas trwania postępowań. Projekt został skierowany do konsultacji w kwietniu 2026 roku.
REKLAMA
W debacie o sprawności sądów najczęściej mówi się o procedurach, cyfryzacji, zmianach legislacyjnych i przeciążeniu sędziów. To ważne. Ale jest jeszcze jeden element, bez którego tysiące postępowań po prostu nie mogą ruszyć dalej z odpowiednią dynamiką. To dostępność biegłych sądowych. I tu zaczyna się realny problem.
Jedną z najbardziej znanych spraw o błąd medyczny w Polsce jest sprawa przeciwko Szpitalowi Klinicznemu w Warszawie. Sprawa ciągnęła się latami, była wielokrotnie opisywana przez media branżowe i ogólnopolskie, m.in. przez Prawo.pl, i zakończyła się zasądzeniem milionowego zadośćuczynienia oraz renty. W tle nie było spektakularnego „błędu na stole operacyjnym”, lecz długotrwałe leczenie, którego skutki trwale zmieniły życie pacjentki.