REKLAMA

REKLAMA

Kategorie
Zaloguj się

Zarejestruj się

Proszę podać poprawny adres e-mail Hasło musi zawierać min. 3 znaki i max. 12 znaków
* - pole obowiązkowe
Przypomnij hasło
Witaj
Usuń konto
Aktualizacja danych
  Informacja
Twoje dane będą wykorzystywane do certyfikatów.

Absolwentka kierunku Administracja na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Śląskiego. Współzałożyciel Instytutu Badań i Ekspertyz Sądowych w Krakowie - IBESK.

Od ponad 10 lat specjalizuje się w obszarze opinii medycznych i ekspertyz sądowych.

Wspólnie z zespołem ekspertów zajmuje się przygotowywaniem specjalistycznych opinii i analiz na potrzeby postępowań sądowych oraz spraw odszkodowawczych.

Posiada bogate doświadczenie w doborze biegłych oraz budowaniu składów opiniujących, adekwatnych do charakteru i złożoności danej sprawy. Specjalizuje się w precyzyjnym określaniu zakresu opinii, selekcji odpowiednich specjalistów oraz redakcji dokumentów eksperckich, dbając o ich wysoki poziom merytoryczny, spójność i użyteczność procesową.

Łączy wiedzę z zakresu prawa i administracji z praktycznym doświadczeniem w pracy z dokumentacją medyczną, skutecznie wspierając kancelarie, instytucje oraz klientów indywidualnych w wymagających sprawach sądowych.

Profil na LinkedIn: https://www.linkedin.com/in/anna-kutyba-90a3b3118/

Profil IBESK na LinkedIn: https://www.linkedin.com/company/ibesk/

Witryna internetowa: www.ibesk.pl

W debacie o sprawności sądów najczęściej mówi się o procedurach, cyfryzacji, zmianach legislacyjnych i przeciążeniu sędziów. To ważne. Ale jest jeszcze jeden element, bez którego tysiące postępowań po prostu nie mogą ruszyć dalej z odpowiednią dynamiką. To dostępność biegłych sądowych. I tu zaczyna się realny problem.
Jedną z najbardziej znanych spraw o błąd medyczny w Polsce jest sprawa przeciwko Szpitalowi Klinicznemu w Warszawie. Sprawa ciągnęła się latami, była wielokrotnie opisywana przez media branżowe i ogólnopolskie, m.in. przez Prawo.pl, i zakończyła się zasądzeniem milionowego zadośćuczynienia oraz renty. W tle nie było spektakularnego „błędu na stole operacyjnym”, lecz długotrwałe leczenie, którego skutki trwale zmieniły życie pacjentki.

REKLAMA