REKLAMA
Zarejestruj się
REKLAMA
Duże polskie spółki mają czas do 30 czerwca na spełnienie unijnego wymogu minimum 33-procentowego udziału kobiet w zarządach i radach nadzorczych, wynikającego z dyrektywy Women on Boards. Tymczasem na koniec 2025 roku odsetek ten wynosił zaledwie 19,9 proc. Oznacza to bardzo dużą lukę, którą trzeba będzie uzupełnić w ekstremalnie krótkim czasie. Czy i ewentualnie jak poprawi się sytuacja kobiet na rynku pracy?
Ponad 100 największych firm na GPW musi dostosować skład władz do dyrektywy Women on Boards. Ile jest kobiet w zarządach i radach nadzorczych? Okazuje się, że tylko 13,6% wszystkich spółek GPW miało kobiety w zarządzie, a 18,7% w radzie nadzorczej. Liczby te rosną, ale zbyt wolno.
W 2026 r. w radach nadzorczych i zarządach musi być odpowiednia reprezentacja płci. W związku z tym, że przeważają mężczyźni, nowe przepisy wprowadzają de facto obowiązek zapewnienia 33-40% kobiet ogólnej liczby osób zasiadających w radach nadzorczych i zarządach przedsiębiorstw. Czy Polskie firmy są na to gotowe? Jak wdrożyć dyrektywę Women on Boards?
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA