Grzegorz Prigan
Dołącz do grona ekspertów
W niedzielę, 11 października 2026 r., o godzinie 20:40 Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich publikuje zaskakujący komunikat. Dr Michał Peno nie obejmie stanowiska zastępcy Rzecznika Praw Obywatelskich. A zaraz potem zapewnienie, że niezawisłość i niezależność pozostają niewzruszonym fundamentem działania urzędu. Interesujący moment na publikację takiej informacji. Niedziela, późny wieczór, zaledwie kilka godzin po ujawnieniu przez dziennikarzy kulis planowanej nominacji. Oczywiście godzina publikacji nie dowodzi niczego poza godziną publikacji. Ale chronologia wydarzeń zasługuje na wyjaśnienie. Bo jeszcze tego samego dnia Biuro RPO zaprzeczało politycznemu charakterowi zmiany personalnej. A wieczorem okazało się, że wskazywany następca jednak nie obejmie stanowiska. Pozostał natomiast jeden problem. Adam Krzywoń już odszedł. A niedzielny komunikat nie wyjaśnia, dlaczego.
Wyobraźmy sobie kartę mieszkańca dużego miasta, która nie daje 10 proc. rabatu na kawę ani jednego darmowego wejścia do muzeum raz w roku. Mieszkaniec, który rzeczywiście żyje w mieście i rozlicza w nim PIT, otrzymuje w zamian realne korzyści: bardzo tanią albo bezpłatną komunikację miejską, preferencyjne opłaty za parkowanie, symboliczne ceny za korzystanie przez dzieci z miejskich basenów, kortów czy lodowisk oraz atrakcyjny dostęp do oferty sportowej i kulturalnej miasta. Czy po ostatnich wyrokach Naczelnego Sądu Administracyjnego taki system jest jeszcze możliwy? Tak. Receptą nie jest jednak likwidacja ulg, lecz całkowita zmiana konstrukcji prawnej samego programu.
REKLAMA
Państwo ma specyficzny talent do oszczędności tam, gdzie oszczędzać nie wolno. Najtańszy sukces statystyczny to „ściganie słów”. Wystarczy zrzut ekranu, protokół i jedno zdanie: „Bałem się”. I już mamy sprawę, która „się kręci”. Problem w tym, że art. 190 § 1 Kodeksu karnego (KK) nie powstał po to, by karać za brak kultury osobistej. Ten przepis ma chronić przed realnym zagrożeniem, a nie służyć jako gaśnica do tłumienia sąsiedzkich czy internetowych emocji. Państwo prawa nie może udawać, że każda inwektywa to zamach na życie - piszą adwokaci Karol Pachnik i Grzegorz Prigan.
Wrocław podniósł opłatę za gospodarowanie odpadami komunalnymi o ponad 33 proc. Uchwałę podjęto 9 lipca, a nowe stawki zaczęły obowiązywać już 1 września. Czteroosobowa rodzina zapłaci 220 zł miesięcznie, czyli 2640 zł w skali pełnych 12 miesięcy. Dla porównania podatek od samego 60-metrowego mieszkania we Wrocławiu wynosi 75 zł rocznie. Paradoks polega na tym, że przy podatkach prawo przywiązuje ogromną wagę do stabilności i przewidywalności obciążeń, podczas gdy wielokrotnie wyższa opłata za odpady może zostać istotnie podniesiona w środku roku. Dlatego skierowałem do Sejmu petycję o objęcie opłaty za gospodarowanie odpadami takim samym standardem ochrony przed nagłymi zmianami obciążeń, jaki wypracowano w prawie podatkowym.
REKLAMA
Projekt ustawy o odrębnej własności obiektów budowlanych (na razie znamy tylko jego założenia) odpowiada na rzeczywisty problem, lecz zaczyna reformę od końca. Polska nie potrzebuje wyłącznie odrębnej własności gotowego obiektu. Potrzebuje zbywalnego i obciążalnego hipoteką prawa do zabudowy oznaczonej przestrzeni, ustanawianego jeszcze przed rozpoczęciem inwestycji. Wrocławski Dworzec Świebodzki pokazuje, że stawką nie jest wyłącznie porządek w księgach wieczystych, lecz możliwość stworzenia całej nowej dzielnicy i nowego źródła finansowania transportu publicznego.
Zaczęło się od prostej prośby o preferencyjny cennik kortów dla dzieci we Wrocławiu. Skończyło się analizą programu Ministerstwa Sportu wartego 80 mln zł i pytaniem, czy państwo powinno finansować infrastrukturę tenisową bez obowiązku zapewnienia dzieciom i młodzieży realnej, mierzalnej korzyści.
Kredyt za budynek został spłacony. Mieszkańcy TBS-ów nie powinni dalej finansować cudzych inwestycji
30.06.2026
Czynsz w TBS (SIM) ma charakter kosztowy. Nie może zostać zamieniony w bezterminową ratę na rozwój całego Towarzystwa - pisze adwokat Grzegorz Prigan.
System społecznego budownictwa czynszowego miał być alternatywą dla dwóch skrajności: komunalnego lokalu i kredytu hipotecznego na trzy dekady. Najemca wnosi partycypację w koszt budowy lokalu, a później płaci czynsz, który nie jest ceną rynkową, lecz ma wynikać z kosztów utrzymania zasobu. To właśnie odróżnia TBS i SIM od zwykłego najmu. W praktyce jednak ten model może zostać wypaczony, gdy czynsz mieszkańców istniejących budynków zaczyna finansować nie tylko ich eksploatację, remonty i spłatę zobowiązań budowlanych, ale także koszty przygotowania kolejnych inwestycji. Wtedy czynsz kosztowy przestaje być kosztem mieszkania, a staje się wygodnym źródłem finansowania rozwoju całej spółki.
Debata o Towarzystwach Budownictwa Społecznego zbyt często sprowadzana jest do ogólnych deklaracji o stabilności najmu, społecznej funkcji mieszkalnictwa i ochronie zasobu. Znacznie rzadziej zadaje się pytanie bardziej podstawowe: kto jest rzeczywistym beneficjentem obecnego modelu TBS z punktu widzenia przepływu pieniędzy, struktury kosztów i skutków majątkowych?
Niedawno z szumem ogłoszono, że niektóre pisma do niektórych sądów można, a czasem trzeba, wysyłać elektronicznie. Wyszło jak zwykle. Prowizorka, aż zgrzytają zęby - piszą adwokaci Karol Pachnik i Grzegorz Prigan. Ale może będzie lepiej…
Debata wokół odpowiedzialności urzędników publicznych coraz częściej koncentruje się na wysokości kwot, a coraz rzadziej na istocie relacji między państwem a osobą sprawującą władzę. Tymczasem nadużycie funkcji publicznej nie jest kategorią finansową, lecz ustrojową. Nie dotyczy wielkości szkody, ale granicy, po której przekroczeniu urząd przestaje być instytucją państwa, a zaczyna pełnić funkcję prywatną - piszą adwokaci Karol Pachnik i Grzegorz Prigan.
Rozporządzenie ograniczające prace domowe w szkołach podstawowych było jedną z najbardziej medialnych decyzji w polskiej edukacji ostatnich lat. Zmiana objęła kilka milionów uczniów i tysiące szkół w całym kraju. Jednak z informacji ujawnionych po kontroli poselskiej w Ministerstwie Edukacji wynika, że reforma mogła zostać wprowadzona bez podstawowych analiz systemowych. Kontrolę dokumentacji w tej sprawie przeprowadził poseł Marcin Józefaciuk, który poinformował publicznie, że sprawdził materiały znajdujące się w MEN dotyczące procesu przygotowania rozporządzenia. Wnioski – jak sam napisał – są „szokujące”.
Polska uwielbia walczyć ze skutkami, ale z przyczynami radzi sobie fatalnie. Gdy publikowane są kolejne alarmujące dane o nadwadze najmłodszych, politycy ogłaszają programy zdrowotne, a szkoły szykują się na nowy przedmiot: edukację zdrowotną. W debacie publicznej jak mantra padają słowa: dieta, cukier, smartfony. Rzadziej mówi się o brutalnym fakcie: w międzyczasie po cichu rozmontowano kluczowy element systemowego budowania nawyków – profesjonalne wychowanie fizyczne w klasach 1–3.
Dolny Śląsk inwestuje w kolej. Teraz czas zrobić z tego region aktywny, nie tylko region z torami
30.01.2026
Dolny Śląsk od lat inwestuje w kolej: rewitalizuje linie, rozwija połączenia, wzmacnia ofertę transportu publicznego. To jest dobry kierunek i warto to powiedzieć wprost, bez wiecznego polskiego odruchu narzekania. Kolej jest kręgosłupem regionu, a tam, gdzie działa sensownie, realnie zmienia codzienność mieszkańców. Problem zaczyna się gdzie indziej. Nie w tym, że inwestujemy, tylko w tym, jaką wartość kupujemy za publiczne pieniądze. Bo można kupić „odcinek infrastruktury”, można kupić „ładny efekt w komunikacie”, ale można też kupić coś znacznie ważniejszego: system podróży, który pozwala ludziom żyć aktywnie bez konieczności wsiadania do auta przy każdej okazji.
Mercosur, Ukraina i iluzja wolnego wyboru. Dlaczego polski konsument musi odzyskać prawo do wiedzy
29.01.2026
Debata wokół umowy UE–Mercosur oraz napływu produktów rolno-spożywczych z Ukrainy prowadzona jest w Polsce w sposób uproszczony i fałszywie spolaryzowany. Jedni sprowadzają ją do hasła „wolnego handlu”, drudzy do „obrony rolników”. Tymczasem istota problemu leży gdzie indziej i dotyczy nie tylko producentów, lecz także – a może przede wszystkim – konsumentów oraz podstawowych zasad uczciwego rynku. Nie chodzi bowiem o to, czy Polska powinna handlować z państwami trzecimi. Kluczowe pytanie brzmi inaczej: czy handel ten odbywa się przy zachowaniu elementarnej przejrzystości, porównywalnych norm oraz realnego prawa wyboru po stronie obywatela - pisze adwokat Grzegorz Prigan.
Gdzie przebiega granica między informowaniem obywateli a autopromocją władzy? Czy polityk może budować własny wizerunek – nawet w szczytnym celu – z wykorzystaniem urzędu, symboliki państwa i pieniędzy publicznych? I dlaczego w Polsce wciąż brakuje jasnych reguł, które chroniłyby powagę instytucji oraz samych decydentów przed przekraczaniem granic odpowiedzialności?
W polskich fabrykach trwa cichy eksperyment: jeśli pracownicy chcą podwyżki, zawsze można ich zastąpić tańszymi pracownikami z Azji czy Afryki. W Excelu wszystko się zgadza. Problem w tym, że coraz mniej zgadza się w państwie, wspólnocie i relacjach społecznych.
Mediacja, której nikt naprawdę nie chce - czyli jak państwo polskie płaci za wojnę zamiast za pokój
02.01.2026
W polskim wymiarze sprawiedliwości mediacja jest jak obietnice reformy sądów: wszyscy są „za”, dopóki nic realnie nie trzeba zmieniać. Od kilkunastu lat słyszymy, że „mediacja odciąży sądy”, „zbuduje kulturę dialogu” i „będzie alternatywą dla wieloletnich procesów”. Na poziomie deklaracji wszystko się zgadza. Na poziomie liczb wygląda to znacznie gorzej - pisze adwokat Grzegorz Prigan.
WZ-ki nie zalały urzędów. Zalało je prawo, które najpierw straszy, a potem udaje zaskoczone
29.12.2025
Jeśli ktoś chce zobaczyć, jak nie projektuje się prawa, niech spojrzy na historię „wuzetek” (decyzje o warunkach zabudowy) z ostatnich miesięcy. To nie jest opowieść o „cwaniactwie obywateli”. To jest opowieść o ustawodawcy, który najpierw wytwarza niepewność, potem ustawia deadline, a na końcu oburza się, że ludzie zaczęli bronić swoich interesów. Zasada, która napędziła masowe wnioski, jest prosta: państwo powiedziało wprost, że w gminie bez planu ogólnego po 1 lipca 2026 r. decyzje WZ i decyzje celu publicznego mają być możliwe tylko w postępowaniach wszczętych przed tą datą. Tłumacząc na ludzki język: „złóż teraz, bo potem może być za późno”. I ludzie zrobili dokładnie to, co robią zawsze, gdy państwo komunikuje ryzyko: zareagowali szybko. Nie dlatego, że są źli. Tylko dlatego, że są racjonalni.
Wrocław bogate miasto z biednym myśleniem. Kto naprawdę utrzymuje stolicę Dolnego Śląska?
19.12.2025
Wrocław nie jest biednym miastem. To bogate miasto, które funkcjonuje jak ktoś z wysoką pensją i stałym debetem na rachunku: zarabia dużo, ale w praktyce cały czas żyje „na styk” i regularnie dopłaca do własnej codzienności długiem.
