REKLAMA

REKLAMA

Kategorie
Zaloguj się

Zarejestruj się

Proszę podać poprawny adres e-mail Hasło musi zawierać min. 3 znaki i max. 12 znaków
* - pole obowiązkowe
Przypomnij hasło
Witaj
Usuń konto
Aktualizacja danych
  Informacja
Twoje dane będą wykorzystywane do certyfikatów.

800 tys. zł rocznie pensji prezesa a lokator ponosi nakłady na mieszkanie bez udziału we własności. Kto naprawdę korzysta z systemu TBS?

Grzegorz Prigan
adwokat i menedżer
Kto naprawdę korzysta z systemu TBS? Lokator ponosi spore nakłady na mieszkanie bez efektu właścicielskiego
Kto naprawdę korzysta z systemu TBS? Lokator ponosi spore nakłady na mieszkanie bez efektu właścicielskiego
Shutterstock

REKLAMA

REKLAMA

Debata o Towarzystwach Budownictwa Społecznego zbyt często sprowadzana jest do ogólnych deklaracji o stabilności najmu, społecznej funkcji mieszkalnictwa i ochronie zasobu. Znacznie rzadziej zadaje się pytanie bardziej podstawowe: kto jest rzeczywistym beneficjentem obecnego modelu TBS z punktu widzenia przepływu pieniędzy, struktury kosztów i skutków majątkowych?

rozwiń >

Kto jest rzeczywistym beneficjentem Towarzystw Budownictwa Społecznego

To pytanie jest zasadne, ponieważ system TBS nie jest zwykłym najmem prywatnym. Lokator nie wchodzi do niego wyłącznie jako osoba płacąca miesięczny czynsz. W praktyce jego udział finansowy ma charakter wieloelementowy i długotrwały. Najpierw pojawia się partycypacja, sięgająca około 30 proc. wartości lub kosztu budowy mieszkania. Następnie dochodzi kaucja. Potem rozpoczyna się regularne ponoszenie kosztu czynszu. W wielu przypadkach lokator ponosi także dalsze wydatki na wykończenie, adaptację lub podniesienie standardu lokalu do poziomu odpowiadającego zwykłym potrzebom życiowym. W praktyce oznacza to często wydatki na podłogi, kuchnię, łazienkę, zabudowę, wyposażenie i inne elementy niezbędne do normalnego korzystania z mieszkania.

Najważniejsze jest jednak to, że nakłady te nie budują po stronie lokatora żadnego skutku właścicielskiego. Ulepszenia lokalu nie prowadzą do powstania udziału w nieruchomości, nie tworzą prawa do przejęcia mieszkania i co do zasady nie przekładają się na uzyskanie przez lokatora efektu majątkowego odpowiadającego skali poniesionych kosztów. Z ekonomicznego punktu widzenia lokator współfinansuje więc wejście do systemu, jego bieżące funkcjonowanie, a nierzadko także poprawę standardu lokalu, ale nie uzyskuje efektu właścicielskiego.

Już na tym poziomie widać, że pozycja lokatora TBS jest finansowo bardziej złożona niż pozycja zwykłego najemcy, a mimo to nie prowadzi do budowania własności. I właśnie dlatego pytanie o beneficjenta systemu nie jest publicystyczną przesadą, lecz pytaniem o samą konstrukcję modelu.

REKLAMA

REKLAMA

Dwa światy publicznego mieszkalnictwa

Pierwszy problem ma charakter systemowy. Przykładowo Wrocław utrzymuje dwa wyraźnie odmienne porządki publicznego mieszkalnictwa. Z jednej strony funkcjonuje model komunalny, w którym przewidziana jest dalsza sprzedaż mieszkań z bonifikatami. Z drugiej strony funkcjonuje model TBS, w którym wobec lokatorów utrzymywana jest teza, że nie istnieje droga dojścia do własności, ponieważ zasób musi zachować trwały charakter społeczny.

To rodzi poważne pytanie o spójność polityki mieszkaniowej miasta. Skoro argument o konieczności ochrony zasobu publicznego nie wyklucza jego stopniowego uszczuplania w przypadku mieszkań komunalnych, to dlaczego w przypadku TBS ma mieć charakter niemal absolutny? Skoro w jednym modelu miasto dopuszcza przejście do sfery właścicielskiej, to dlaczego w drugim modelu całkowicie blokuje nawet rozmowę o analogicznym efekcie majątkowym dla lokatora, który wcześniej wniósł własne środki i przez lata współfinansuje system?

Tego pytania nie da się uczciwie zbyć prostym stwierdzeniem, że „to są dwa różne segmenty”. To właśnie fakt, że są to dwa segmenty publicznego mieszkalnictwa, wymaga spójnej logiki polityki miejskiej, a nie dwóch całkowicie odmiennych standardów.

Mechanizm finansowy, bez którego nie da się zrozumieć TBS

Żeby ocenić system TBS uczciwie, trzeba zobaczyć jego mechanizm finansowy. TBS co do zasady nie buduje mieszkań wyłącznie z własnych, wcześniej zgromadzonych środków. Model opiera się na montażu finansowym, w którym istotną rolę odgrywają środki publiczne, partycypacja oraz kredyt, najczęściej z Banku Gospodarstwa Krajowego. To oznacza, że znaczna część kosztu budowy jest finansowana zewnętrznie, a następnie spłacana przez wiele lat w ramach konstrukcji finansowej całego systemu.

Z ekonomicznego punktu widzenia nie da się więc oddzielić czynszu od obsługi inwestycji. To właśnie z przychodów systemu, tworzonych przez lokatorów, obsługiwane są zobowiązania związane z wybudowaniem zasobu. Lokator TBS nie jest więc wyłącznie osobą płacącą za bieżące używanie mieszkania. Jest uczestnikiem modelu, w którym jego wpłaty współtworzą zdolność systemu do spłaty długoterminowego finansowania inwestycji.

To jedna z najważniejszych cech całej konstrukcji. Lokator najpierw wnosi partycypację, potem kaucję, następnie czynsz, a jego opłaty współtworzą mechanizm obsługi inwestycji. Tym bardziej zasadne staje się pytanie, dlaczego po latach takiego uczestnictwa nie uzyskuje żadnego porównywalnego efektu majątkowego, podczas gdy właścicielem lokalu i beneficjentem wzrostu jego wartości pozostaje spółka.

Ciężar lokatora a struktura kosztów

W tym kontekście szczególnego znaczenia nabiera struktura wydatków. Jeżeli istotna część środków gromadzonych w systemie przeznaczana jest na utrzymanie aparatu organizacyjnego, a nie na sam zasób mieszkaniowy, powstaje pytanie o proporcję między celem systemu a kosztem jego obsługi.

Jeżeli przyjąć przedstawiane przez TBS Wrocław proporcje wskazujące, że aparat urzędniczo-zarządczy ma kosztować około 11 mln zł rocznie, podczas gdy środki przeznaczone na remonty mają wynosić niecałe 6 mln zł, to powstaje bardzo poważna wątpliwość. Czy model społecznego budownictwa mieszkaniowego powinien być skonstruowany w taki sposób, aby utrzymanie samej struktury organizacyjnej pochłaniało wyraźnie więcej niż odtwarzanie i poprawa jakości zasobu?

To nie jest pytanie emocjonalne. To pytanie o gospodarność i o hierarchię priorytetów. W budownictwie społecznym naturalnym punktem ciężkości powinien być zasób: jego utrzymanie, odnowienie, rozwój i jakość życia mieszkańców. Jeżeli natomiast większą kategorią kosztową staje się utrzymanie aparatu niż remontowanie mieszkań, to uzasadnione staje się pytanie, czy nie doszło do odwrócenia celu systemu.

REKLAMA

Pierwszy beneficjent: aparat administracyjno-zarządczy

W takim układzie pierwszą grupą potencjalnych beneficjentów systemu staje się sam aparat administracyjno-zarządczy. Nie dlatego, że administracja jako taka jest zbędna, lecz dlatego, że przy nieproporcjonalnie wysokich kosztach obsługi system może zacząć służyć przede wszystkim własnemu utrzymaniu.

Tu potrzebne są odpowiedzi na pytania bardzo konkretne: jaki jest pełny koszt zatrudnienia i obsługi administracyjnej, jaka część kosztów dotyczy bezpośredniej obsługi technicznej zasobu, a jaka warstwy organizacyjnej, jak te wskaźniki wypadają w przeliczeniu na mieszkanie i metr kwadratowy oraz jak przedstawiają się na tle innych TBS-ów i innych modeli zarządzania zasobem mieszkaniowym.

Jeżeli nie da się wykazać racjonalności tych proporcji, to aparat organizacyjny staje się jednym z głównych beneficjentów modelu. Lokator finansuje system, ale system w znacznej mierze finansuje sam siebie.

Dalszy ciąg materiału pod wideo

Drugi beneficjent: kadra zarządzająca

Drugą grupą potencjalnych beneficjentów jest kadra zarządzająca spółkami komunalnymi i około-komunalnymi. Sama wysokość wynagrodzeń nie może być oceniana w sposób uproszczony. Powinna być jednak oceniana przez pryzmat celu systemu.

Jeżeli wobec lokatora nieustannie przywołuje się ograniczenia, konieczność powściągliwości, brak możliwości dojścia do własności i potrzebę ochrony zasobu, to dokładnie ten sam standard powinien obowiązywać po stronie zarządczej. W przeciwnym razie powstaje bardzo wyraźna nierównowaga: lokator ma akceptować ograniczenia majątkowe, podczas gdy struktura zarządzająca funkcjonuje w warunkach znacząco większego komfortu ekonomicznego.

Dyskusje wokół spółek komunalnych w innych miastach pokazują, że na szczycie takich struktur pojawiają się wynagrodzenia sięgające poziomów charakterystycznych raczej dla bardzo dobrze opłacanych menedżerów niż dla skromnie rozumianej służby publicznej. Przykładowo: prezes zarządu poznańskiego TBS otrzymuje rocznie ponad 800 tys. zł wynagrodzenia, a jego zastępca niewiele mniej. W praktyce oznacza to, że z czynszów wpłacanych przez poznańskich najemców prezes i wiceprezes rok po roku osiągają dochody pozwalające myśleć o wartości jednego mieszkania własnościowego w Poznaniu. Trudno uznać, że taki obraz nie razi. Tym bardziej że system TBS jest adresowany do osób, które z założenia nie mogą być zbyt zamożne, aby w ogóle móc z niego skorzystać.

Trzeci beneficjent: organy dodatkowe i struktury doradcze

Trzecią grupę potencjalnych beneficjentów systemu mogą tworzyć dodatkowe ciała organizacyjne funkcjonujące przy spółce, w tym rady programowe oraz inne struktury doradcze. W przypadku TBS Wrocław szczególne pytania rodziła Rada Programowa.

Problem nie sprowadza się do samego faktu istnienia takiego organu. Kluczowe jest co innego: trzeba wykazać jego realny sens, koszt funkcjonowania oraz rzeczywisty wpływ na jakość zarządzania zasobem mieszkaniowym. Jeżeli dodatkowa struktura generuje istotne wydatki, a jej wymierna wartość dla lokatorów i samej spółki pozostaje niejasna, to całkowicie zasadne staje się pytanie, czy środki te nie powinny zostać przeznaczone bezpośrednio na cele mieszkaniowe.

Z dostępnych informacji wynika, że łączny koszt funkcjonowania tego rodzaju organu mógł sięgać około 240 tys. zł rocznie. Wątpliwości budzi nie tylko sama wysokość tych wydatków, ale także skład osobowy tego ciała, w którym pojawiały się osoby pełniące funkcje publiczne, urzędnicy miejscy oraz osoby powiązane z lokalnym zapleczem władzy. Taki model zawsze rodzi pytania o standardy przejrzystości, zasadność powołania oraz zgodność z rzeczywistą społeczną funkcją spółki.

Szczególnie krytycznie oceniana może być sytuacja, w której w tego rodzaju organie zasiada osoba odpowiedzialna w mieście za sferę edukacji publicznej. Trudno bowiem nie postawić pytania o standard etyczny i wizerunkowy takiego rozwiązania, skoro mowa o dodatkowo wynagradzanym organie działającym przy spółce mieszkaniowej, który według relacji zbierał się jedynie kilka razy w roku, podczas gdy wynagrodzenie miało charakter comiesięczny. Taki obraz nie buduje zaufania ani do spółki, ani do instytucji publicznych.

Społeczna spółka mieszkaniowa nie powinna tworzyć rozbudowanej nadbudowy organizacyjnej bez bardzo wyraźnego, racjonalnego i możliwego do obrony uzasadnienia. W przeciwnym razie powstaje wrażenie, że obok lokatorów i potrzeb mieszkaniowych pojawia się jeszcze jedna kategoria beneficjentów systemu: osoby korzystające z niego organizacyjnie i finansowo.

Czwarty beneficjent: wydatki niezwiązane bezpośrednio z mieszkaniem

Szczególnie istotny jest temat wydatków, które nie pozostają w bezpośrednim związku z funkcją mieszkaniową. W przypadku TBS Wrocław od lat pojawia się problem finansowania przedsięwzięć sportowych. Sam mechanizm takich wydatków budzi uzasadnione pytanie o zgodność celu z misją spółki mieszkaniowej.

Nie chodzi tu o ocenę sportu ani wartości promocji jako takiej. Chodzi o zgodność priorytetów. Jeżeli środki pochodzące z systemu, w którym lokator ponosi ciężar partycypacji, kaucji, czynszu i własnych nakładów na lokal, kierowane są na cele niemające bezpośredniego związku z mieszkaniem, to im wyższa skala takich wydatków, tym mocniejsze staje się pytanie o gospodarność oraz o właściwe rozumienie społecznej funkcji systemu.

Jeżeli bowiem środki kierowane poza ścisłą funkcję mieszkaniową można liczyć w milionach złotych, to trudno nie postawić prostego pytania porównawczego: czy większą wartość dla lokatorów i systemu stanowi finansowanie przedsięwzięć sportowych, czy przeznaczenie tych samych pieniędzy na nowe lokale, remonty albo poprawę jakości zasobu? To jest pytanie o priorytety, a nie o emocje.

Problem ten staje się szczególnie wyrazisty, gdy zestawi się go z codziennym doświadczeniem lokatora. Mieszkaniec finansuje wejście do systemu, często dopłaca do wykończenia lokalu, nie uzyskuje zwrotu za ulepszenia i nie buduje efektu właścicielskiego, a jednocześnie dowiaduje się, że w systemie znajdują się środki na wydatki niezwiązane bezpośrednio z mieszkaniem. W takim układzie trudno utrzymać wiarygodność argumentu, że każda złotówka musi być podporządkowana ochronie zasobu.

Piąty beneficjent: sama spółka jako właściciel majątku

Najbardziej trwałym beneficjentem pozostaje jednak sama spółka jako właściciel majątku. To ona zachowuje własność budynków. To ona pozostaje właścicielem lokali po spłacie finansowania. To ona korzysta z długoterminowego wzrostu wartości nieruchomości.

Lokator wnosi wkład finansowy do systemu, ale nie uczestniczy w efekcie właścicielskim. Nie buduje aktywa rodzinnego. Nie uzyskuje udziału we wzroście wartości lokalu. Z tego punktu widzenia wzrost wartości nieruchomości pracuje przede wszystkim dla właściciela systemu, a nie dla jego mieszkańca.

To właśnie ta cecha odróżnia TBS zarówno od klasycznej własności kredytowej, jak i od modeli, w których długoterminowe uczestnictwo w systemie prowadzi do uzyskania prawa właścicielskiego. W TBS ciężar finansowy po stronie lokatora jest realny, ale efekt majątkowy pozostaje po stronie spółki.

Wymiar publiczny: system finansowany przez całe społeczeństwo

Analiza nie może kończyć się na relacji między lokatorem a spółką. TBS nie powstał przecież jako wyłącznie prywatne przedsięwzięcie. Cały model był i jest wspierany publicznie, osadzony w systemie preferencji, finansowania oraz polityki państwa. W praktyce oznacza to, że do funkcjonowania budownictwa społecznego dokłada się całe społeczeństwo, także osoby, które nigdy nie będą lokatorami TBS.

To nadaje sprawie jeszcze szerszy wymiar. Jeżeli środki publiczne oraz ciężar lokatorski łączą się w jednym systemie, to oczekiwanie maksymalnej przejrzystości, gospodarności i koncentracji na celu mieszkaniowym nie jest przesadne. Jest elementarne. Budownictwo społeczne powinno być organizowane tak, aby możliwie największa część środków pracowała na rzecz lokatorów i zasobu mieszkaniowego, a nie na rzecz utrzymywania struktur, wydatków pobocznych i trwałej przewagi właścicielskiej po stronie systemu.

I właśnie tu pojawia się pytanie najważniejsze. Czy rzeczywiście po to całe społeczeństwo dokłada się do budownictwa społecznego, aby system ten służył w pierwszej kolejności maksymalnemu wzmacnianiu lokatorów i zasobu mieszkaniowego? Czy też część tych środków stabilizuje przede wszystkim samą strukturę organizacyjną, jej koszty, wydatki poboczne i trwały właścicielski rezultat po stronie spółki? To jest pytanie o konstrukcję systemu, nie o intencje pojedynczych osób.

Wniosek

Z perspektywy zimnej kalkulacji trudno uznać, że głównym beneficjentem obecnego modelu TBS jest lokator. Lokator jest przede wszystkim uczestnikiem finansowania systemu i jego użytkownikiem, ale nie jest głównym beneficjentem majątkowym.
Rzeczywistymi beneficjentami mogą być:
- aparat administracyjno-zarządczy, jeżeli jego koszty są nieproporcjonalnie wysokie;
- kadra zarządzająca, jeżeli system zapewnia jej komfort nieadekwatny do społecznej funkcji modelu;
- dodatkowe organy i struktury, jeżeli generują koszty bez wyraźnego pożytku dla zasobu;
- podmioty korzystające z wydatków pobocznych, jeżeli środki odpływają poza ścisłą funkcję mieszkaniową;
oraz sama spółka jako właściciel majątku, która zachowuje pełnię efektu właścicielskiego.

I właśnie dlatego spór o TBS nie dotyczy wyłącznie wykupu mieszkań. Dotyczy pytania znacznie szerszego: czy budownictwo społeczne jest dziś zorganizowane przede wszystkim wokół interesu lokatora i zasobu mieszkaniowego, czy też wokół interesu systemu, który zyskał stabilne źródło finansowania bez konieczności dzielenia się skutkiem majątkowym z tymi, którzy ten system współfinansują.

To pytanie nie jest atakiem na ideę budownictwa społecznego. Przeciwnie. Jest próbą obrony tej idei przed takim sposobem organizacji, w którym ciężar społeczny pozostaje po stronie lokatora, a trwały efekt instytucjonalny i majątkowy koncentruje się gdzie indziej.

Grzegorz Prigan, adwokat i menedżer

Źródło: INFOR

Oceń jakość naszego artykułu

Dziękujemy za Twoją ocenę!

Twoja opinia jest dla nas bardzo ważna

Powiedz nam, jak możemy poprawić artykuł.
Zaznacz określenie, które dotyczy przeczytanej treści:
Autopromocja

REKLAMA

QR Code

© Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A.

REKLAMA

Prawo
Cyfrowe e-dyplomy obowiązkowe od 2027 roku. Papierowe tylko na wniosek. Co uczelnia musi zmienić w procedurach?

Od 30 czerwca 2026 roku podmioty wydające dyplomy mogą rejestrować dokumenty elektroniczne w Repozytorium Dyplomów Elektronicznych, które jest częścią systemu POL-on. Przez drugą połowę 2026 roku korzystanie z tego rozwiązania ma charakter dobrowolny. Od 1 stycznia 2027 roku wydawanie dyplomów elektronicznych jako podstawowego dokumentu poświadczającego uzyskany stopień lub tytuł stanie się obowiązkowe. Dla absolwentów oznacza to łatwiejszy dostęp do dokumentu, możliwość zdalnego pobrania dyplomu oraz jego szybkiej weryfikacji. Dla uczelni zmiana jest jednak dużo głębsza niż przejście z papieru na format cyfrowy. E-dyplom jest efektem całego łańcucha działań: od jakości danych w systemach uczelni, przez poprawność informacji w POL-onie, aż po podpisy, konfiguracje, role użytkowników, suplementy, odpisy i obsługę sytuacji niestandardowych. Dlatego wdrożenie e-dyplomów warto potraktować nie jako zadanie wyłącznie techniczne, lecz sprawdzian gotowości organizacyjnej uczelni. Jeśli w danych, procedurach albo odpowiedzialności pojawią się luki, repozytorium ich nie ukryje. Przeciwnie - cyfrowy proces może je ujawnić dokładnie w momencie, w którym absolwent będzie czekał na gotowy dokument.

Czy WIBOR poprawnie mierzy cenę pieniądza? Nie jest tak, że liczba transakcji nie ma znaczenia dla jakości WIBOR-u [Polemika]

W artykule „Dlaczego liczba transakcji na rynku międzybankowym nie przesądza o wiarygodności i jakości WIBOR-u” opublikowanym 16 czerwca 2026 r. na infor.pl Marcin Bartczak i Marek Trzos-Rastawiecki bronią WIBOR-u, opierając się na eleganckim rozróżnieniu pojęciowym. Ich zdaniem krytycy wskaźnika mieszają dwie różne kategorie: aktywność rynku, czyli liczbę transakcji, oraz cenę pieniądza, czyli przedmiot pomiaru. WIBOR - jak argumentują Autorzy - jest wskaźnikiem stopy procentowej, a więc ma mierzyć cenę, nie wolumen. Skoro cena pieniądza jest „zakotwiczona” w stopach NBP, to niewielka liczba depozytów międzybankowych nie podważa wiarygodności wskaźnika. Zliczanie transakcji jako test jakości WIBOR-u ma być więc „błędem kategorialnym”. Samo rozróżnienie jest trafne. Wniosek już nie – pisze Krzysztof Szymański.

Co zrobić z umowami B2B przed 8 lipca 2026 r. aby uniknąć represji podatkowo-składkowych? Prof. Modzelewski: warto rozważyć rozwiązanie tych umów i zawarcie na nowych zasadach

PIP zacznie od 8 lipca 2026 r. przekształcać umowy cywilnoprawne z samozatrudnionymi (umowy B2B) w umowy o pracę. Prof. dr hab. Witold Modzelewski wskazuje pewną możliwość złagodzenia prawdopodobnych represji podatkowo-składkowych po wejściu w życie nowych przepisów. Otóż decyzja „przekształcenia” nie ma formalnie mocy wstecznej i może dotyczyć (podobnie jak powództwo) umów wykonywanych w dniu wejścia w życie tej nowelizacji. Czyli można przed tą datą rozwiązać istniejące umowy B2B do tego dnia i zawrzeć je na nowych zasadach. Bo decyzja Okręgowego Inspektora Pracy nie może dotyczyć umów rozwiązanych przed 8 lipca 2026 r.

3 lipca Sejm uchwalił: Zakaz komórek, lex szarlatan, OKI, vouchery

Posłowie mieli pracowity piątek. Dziś Sejm uchwalił ważne zmiany w prawie. Ustawa o Osobistych Kontach Inwestycyjnych zakłada, że aktywa inwestycyjne na koncie będą zwolnione z tzw. podatku Belki do kwoty 100 tys. zł, a aktywa oszczędnościowe - do 25 tys. zł. Nowelizacja ustawy – Prawo oświatowe wprowadza zakaz korzystania z m.in. telefonów komórkowych w szkołach podstawowych i przedszkolach od 1 września 2026 r. Nowelizacja ustawy o imprezach turystycznych i powiązanych usługach turystycznych wprowadza mechanizm umożliwiający zaproponowanie podróżnemu przez organizatora turystyki vouchera na realizację imprezy turystycznej w przyszłości, tj. w okresie do dwóch lat od dnia przyjęcia vouchera.

REKLAMA

300 plus 2026 - zmiany. Jak złożyć wniosek o 300 zł na wyprawkę szkolną w roku 2026/2027?

300 plus w 2026 roku - jakie zmiany weszły w życie? Jak złożyć wniosek o 300 zł na wyprawkę szkolną w kolejnym roku szkolnym 2026/2027? Kto nie musi już spełniać warunku aktywności zawodowej, by uzyskać świadczenie z ZUS?

Jest unijny zakaz zgrzewek dla np. wody mineralnej. Ale nie od 12 VIII 2026 r. Od 1 stycznia 2030 r. Nie będzie zakazu, o ile zgrzewki są niezbędna do usprawnienia procesu postępowania z produktami

Zauważyłem w mediach społecznościowych sporo postów błędnie informujących o tym, że zgrzewki z np. wodą mineralną, będą zakazane na terenie całej UE od 12 sierpnia 2026 r. To nie teoria spiskowa - rzeczywiście są przepisy które ich zakazują. Internauci mylą się jednak co do daty. Prawdziwa data dla zakazu to 1 styczeń 2030 r. Przy czym prawo UE nie zawsze nazywa to zakazem - posługuje się też zwrotem "Ograniczenie w stosowaniu opakowań". Co ma być zamiast zgrzewek? Po prostu będziemy kupowali wodę mineralną 1,5 litra pojedynczo wkładając do koszyka w sklepie jako "butelka po butelce". Do tego się przyzwyczaimy (jeżeli UE nie wycofa nowego prawa). Gorzej z drogą wody mineralnej od rozlewni, przez ciężarówki, magazyny i centra logistyczne. Tam podstawą jest zgrzewka. Rezygnacja z niej to koszty inwestycji - zapłacimy za nie jako konsumenci.

Rolnicy chcą tysięcy złotych od hektara. Za 2024 r. było nawet 3000 zł. Susza pustoszy pola

Ministerstwo Rolnictwa uruchomiło aplikację suszową i producenci rolni mogą już składać wnioski o oszacowanie strat powstałych w wyniku wystąpienia suszy. To pierwszy etap w staraniu się o pomoc w związku z suszą w 2026 r.

Większe pieniądze dla osób z niepełnosprawnością w 2026 roku. Sprawdź nowe kwoty

Wielu Polaków posiada orzeczenie o stopniu niepełnosprawności, ale nie ma pojęcia, jak potężne daje ono możliwości. Przepisy w 2026 roku otwierają drzwi do realnego wsparcia finansowego, ogromnych ulg w podróżach oraz dodatkowych dni wolnych od pracy. Co ważne, zyskać mogą nie tylko osoby ze znacznym stopniem, ale także te z umiarkowanym i lekkim.

REKLAMA

Jak dla seniorów i OzN zmieni się pomoc społeczna od sierpnia 2026? Mówi się o nowym Kodeksie Opieki w Domu

Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej ogłosiło projekt rozporządzenia, które ma postawić sprawę usług opiekuńczych w kraju na twardych fundamentach. Zamiast dotychczasowych ogólników, pojawią się konkretne zakresy obowiązków, zasady bezpieczeństwa dla podopiecznych oraz rygorystyczne kontrole. Czy te przepisy przyniosą stabilizację w sektorze opieki długoterminowej i czy poradzą sobie z nimi lokalne urzędy? Analizujemy założenia proponowanych zmian, które miałyby obowiązywać już od sierpnia 2026 r.

Unikalna przyroda Cypla Helskiego na razie uratowana – decyzja Samorządowego Kolegium Odwoławczego

Decyzją z dnia 25 czerwca 2026 r. Samorządowe Kolegium Odwoławcze w Gdańsku w stwierdziło nieważność decyzji środowiskowej Burmistrza Helu z 2020 roku umożliwiającej budowę centrum zdrowotnego, apartamentowca oraz garażu podziemnego wraz z infrastrukturą towarzyszącą, jako wydanej z rażącym naruszeniem prawa. To efekt zaangażowania obrońców przyrody i mieszkańców. Co się wydarzyło?

Zapisz się na newsletter
Najlepsze artykuły, najpoczytniejsze tematy, zmiany w prawie i porady. Skoncentrowana dawka wiadomości z różnych kategorii: prawo, księgowość, kadry, biznes, nieruchomości, pieniądze, edukacja. Zapisz się na nasz newsletter i bądź zawsze na czasie.
Zaznacz wymagane zgody
loading
Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich
Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj.
success

Potwierdź zapis

Sprawdź maila, żeby potwierdzić swój zapis na newsletter. Jeśli nie widzisz wiadomości, sprawdź folder SPAM w swojej skrzynce.

failure

Coś poszło nie tak

REKLAMA