REKLAMA

REKLAMA

Kategorie
Zaloguj się

Zarejestruj się

Proszę podać poprawny adres e-mail Hasło musi zawierać min. 3 znaki i max. 12 znaków
* - pole obowiązkowe
Przypomnij hasło
Witaj
Usuń konto
Aktualizacja danych
  Informacja
Twoje dane będą wykorzystywane do certyfikatów.

800 tys. zł rocznie pensji prezesa a lokator ponosi nakłady na mieszkanie bez udziału we własności. Kto naprawdę korzysta z systemu TBS?

Grzegorz Prigan
adwokat i menedżer
Kto naprawdę korzysta z systemu TBS? Lokator ponosi spore nakłady na mieszkanie bez efektu właścicielskiego
Kto naprawdę korzysta z systemu TBS? Lokator ponosi spore nakłady na mieszkanie bez efektu właścicielskiego
Shutterstock

REKLAMA

REKLAMA

Debata o Towarzystwach Budownictwa Społecznego zbyt często sprowadzana jest do ogólnych deklaracji o stabilności najmu, społecznej funkcji mieszkalnictwa i ochronie zasobu. Znacznie rzadziej zadaje się pytanie bardziej podstawowe: kto jest rzeczywistym beneficjentem obecnego modelu TBS z punktu widzenia przepływu pieniędzy, struktury kosztów i skutków majątkowych?

rozwiń >

Kto jest rzeczywistym beneficjentem Towarzystw Budownictwa Społecznego

To pytanie jest zasadne, ponieważ system TBS nie jest zwykłym najmem prywatnym. Lokator nie wchodzi do niego wyłącznie jako osoba płacąca miesięczny czynsz. W praktyce jego udział finansowy ma charakter wieloelementowy i długotrwały. Najpierw pojawia się partycypacja, sięgająca około 30 proc. wartości lub kosztu budowy mieszkania. Następnie dochodzi kaucja. Potem rozpoczyna się regularne ponoszenie kosztu czynszu. W wielu przypadkach lokator ponosi także dalsze wydatki na wykończenie, adaptację lub podniesienie standardu lokalu do poziomu odpowiadającego zwykłym potrzebom życiowym. W praktyce oznacza to często wydatki na podłogi, kuchnię, łazienkę, zabudowę, wyposażenie i inne elementy niezbędne do normalnego korzystania z mieszkania.

Najważniejsze jest jednak to, że nakłady te nie budują po stronie lokatora żadnego skutku właścicielskiego. Ulepszenia lokalu nie prowadzą do powstania udziału w nieruchomości, nie tworzą prawa do przejęcia mieszkania i co do zasady nie przekładają się na uzyskanie przez lokatora efektu majątkowego odpowiadającego skali poniesionych kosztów. Z ekonomicznego punktu widzenia lokator współfinansuje więc wejście do systemu, jego bieżące funkcjonowanie, a nierzadko także poprawę standardu lokalu, ale nie uzyskuje efektu właścicielskiego.

Już na tym poziomie widać, że pozycja lokatora TBS jest finansowo bardziej złożona niż pozycja zwykłego najemcy, a mimo to nie prowadzi do budowania własności. I właśnie dlatego pytanie o beneficjenta systemu nie jest publicystyczną przesadą, lecz pytaniem o samą konstrukcję modelu.

REKLAMA

REKLAMA

Dwa światy publicznego mieszkalnictwa

Pierwszy problem ma charakter systemowy. Przykładowo Wrocław utrzymuje dwa wyraźnie odmienne porządki publicznego mieszkalnictwa. Z jednej strony funkcjonuje model komunalny, w którym przewidziana jest dalsza sprzedaż mieszkań z bonifikatami. Z drugiej strony funkcjonuje model TBS, w którym wobec lokatorów utrzymywana jest teza, że nie istnieje droga dojścia do własności, ponieważ zasób musi zachować trwały charakter społeczny.

To rodzi poważne pytanie o spójność polityki mieszkaniowej miasta. Skoro argument o konieczności ochrony zasobu publicznego nie wyklucza jego stopniowego uszczuplania w przypadku mieszkań komunalnych, to dlaczego w przypadku TBS ma mieć charakter niemal absolutny? Skoro w jednym modelu miasto dopuszcza przejście do sfery właścicielskiej, to dlaczego w drugim modelu całkowicie blokuje nawet rozmowę o analogicznym efekcie majątkowym dla lokatora, który wcześniej wniósł własne środki i przez lata współfinansuje system?

Tego pytania nie da się uczciwie zbyć prostym stwierdzeniem, że „to są dwa różne segmenty”. To właśnie fakt, że są to dwa segmenty publicznego mieszkalnictwa, wymaga spójnej logiki polityki miejskiej, a nie dwóch całkowicie odmiennych standardów.

Mechanizm finansowy, bez którego nie da się zrozumieć TBS

Żeby ocenić system TBS uczciwie, trzeba zobaczyć jego mechanizm finansowy. TBS co do zasady nie buduje mieszkań wyłącznie z własnych, wcześniej zgromadzonych środków. Model opiera się na montażu finansowym, w którym istotną rolę odgrywają środki publiczne, partycypacja oraz kredyt, najczęściej z Banku Gospodarstwa Krajowego. To oznacza, że znaczna część kosztu budowy jest finansowana zewnętrznie, a następnie spłacana przez wiele lat w ramach konstrukcji finansowej całego systemu.

Z ekonomicznego punktu widzenia nie da się więc oddzielić czynszu od obsługi inwestycji. To właśnie z przychodów systemu, tworzonych przez lokatorów, obsługiwane są zobowiązania związane z wybudowaniem zasobu. Lokator TBS nie jest więc wyłącznie osobą płacącą za bieżące używanie mieszkania. Jest uczestnikiem modelu, w którym jego wpłaty współtworzą zdolność systemu do spłaty długoterminowego finansowania inwestycji.

To jedna z najważniejszych cech całej konstrukcji. Lokator najpierw wnosi partycypację, potem kaucję, następnie czynsz, a jego opłaty współtworzą mechanizm obsługi inwestycji. Tym bardziej zasadne staje się pytanie, dlaczego po latach takiego uczestnictwa nie uzyskuje żadnego porównywalnego efektu majątkowego, podczas gdy właścicielem lokalu i beneficjentem wzrostu jego wartości pozostaje spółka.

Ciężar lokatora a struktura kosztów

W tym kontekście szczególnego znaczenia nabiera struktura wydatków. Jeżeli istotna część środków gromadzonych w systemie przeznaczana jest na utrzymanie aparatu organizacyjnego, a nie na sam zasób mieszkaniowy, powstaje pytanie o proporcję między celem systemu a kosztem jego obsługi.

Jeżeli przyjąć przedstawiane przez TBS Wrocław proporcje wskazujące, że aparat urzędniczo-zarządczy ma kosztować około 11 mln zł rocznie, podczas gdy środki przeznaczone na remonty mają wynosić niecałe 6 mln zł, to powstaje bardzo poważna wątpliwość. Czy model społecznego budownictwa mieszkaniowego powinien być skonstruowany w taki sposób, aby utrzymanie samej struktury organizacyjnej pochłaniało wyraźnie więcej niż odtwarzanie i poprawa jakości zasobu?

To nie jest pytanie emocjonalne. To pytanie o gospodarność i o hierarchię priorytetów. W budownictwie społecznym naturalnym punktem ciężkości powinien być zasób: jego utrzymanie, odnowienie, rozwój i jakość życia mieszkańców. Jeżeli natomiast większą kategorią kosztową staje się utrzymanie aparatu niż remontowanie mieszkań, to uzasadnione staje się pytanie, czy nie doszło do odwrócenia celu systemu.

REKLAMA

Pierwszy beneficjent: aparat administracyjno-zarządczy

W takim układzie pierwszą grupą potencjalnych beneficjentów systemu staje się sam aparat administracyjno-zarządczy. Nie dlatego, że administracja jako taka jest zbędna, lecz dlatego, że przy nieproporcjonalnie wysokich kosztach obsługi system może zacząć służyć przede wszystkim własnemu utrzymaniu.

Tu potrzebne są odpowiedzi na pytania bardzo konkretne: jaki jest pełny koszt zatrudnienia i obsługi administracyjnej, jaka część kosztów dotyczy bezpośredniej obsługi technicznej zasobu, a jaka warstwy organizacyjnej, jak te wskaźniki wypadają w przeliczeniu na mieszkanie i metr kwadratowy oraz jak przedstawiają się na tle innych TBS-ów i innych modeli zarządzania zasobem mieszkaniowym.

Jeżeli nie da się wykazać racjonalności tych proporcji, to aparat organizacyjny staje się jednym z głównych beneficjentów modelu. Lokator finansuje system, ale system w znacznej mierze finansuje sam siebie.

Dalszy ciąg materiału pod wideo

Drugi beneficjent: kadra zarządzająca

Drugą grupą potencjalnych beneficjentów jest kadra zarządzająca spółkami komunalnymi i około-komunalnymi. Sama wysokość wynagrodzeń nie może być oceniana w sposób uproszczony. Powinna być jednak oceniana przez pryzmat celu systemu.

Jeżeli wobec lokatora nieustannie przywołuje się ograniczenia, konieczność powściągliwości, brak możliwości dojścia do własności i potrzebę ochrony zasobu, to dokładnie ten sam standard powinien obowiązywać po stronie zarządczej. W przeciwnym razie powstaje bardzo wyraźna nierównowaga: lokator ma akceptować ograniczenia majątkowe, podczas gdy struktura zarządzająca funkcjonuje w warunkach znacząco większego komfortu ekonomicznego.

Dyskusje wokół spółek komunalnych w innych miastach pokazują, że na szczycie takich struktur pojawiają się wynagrodzenia sięgające poziomów charakterystycznych raczej dla bardzo dobrze opłacanych menedżerów niż dla skromnie rozumianej służby publicznej. Przykładowo: prezes zarządu poznańskiego TBS otrzymuje rocznie ponad 800 tys. zł wynagrodzenia, a jego zastępca niewiele mniej. W praktyce oznacza to, że z czynszów wpłacanych przez poznańskich najemców prezes i wiceprezes rok po roku osiągają dochody pozwalające myśleć o wartości jednego mieszkania własnościowego w Poznaniu. Trudno uznać, że taki obraz nie razi. Tym bardziej że system TBS jest adresowany do osób, które z założenia nie mogą być zbyt zamożne, aby w ogóle móc z niego skorzystać.

Trzeci beneficjent: organy dodatkowe i struktury doradcze

Trzecią grupę potencjalnych beneficjentów systemu mogą tworzyć dodatkowe ciała organizacyjne funkcjonujące przy spółce, w tym rady programowe oraz inne struktury doradcze. W przypadku TBS Wrocław szczególne pytania rodziła Rada Programowa.

Problem nie sprowadza się do samego faktu istnienia takiego organu. Kluczowe jest co innego: trzeba wykazać jego realny sens, koszt funkcjonowania oraz rzeczywisty wpływ na jakość zarządzania zasobem mieszkaniowym. Jeżeli dodatkowa struktura generuje istotne wydatki, a jej wymierna wartość dla lokatorów i samej spółki pozostaje niejasna, to całkowicie zasadne staje się pytanie, czy środki te nie powinny zostać przeznaczone bezpośrednio na cele mieszkaniowe.

Z dostępnych informacji wynika, że łączny koszt funkcjonowania tego rodzaju organu mógł sięgać około 240 tys. zł rocznie. Wątpliwości budzi nie tylko sama wysokość tych wydatków, ale także skład osobowy tego ciała, w którym pojawiały się osoby pełniące funkcje publiczne, urzędnicy miejscy oraz osoby powiązane z lokalnym zapleczem władzy. Taki model zawsze rodzi pytania o standardy przejrzystości, zasadność powołania oraz zgodność z rzeczywistą społeczną funkcją spółki.

Szczególnie krytycznie oceniana może być sytuacja, w której w tego rodzaju organie zasiada osoba odpowiedzialna w mieście za sferę edukacji publicznej. Trudno bowiem nie postawić pytania o standard etyczny i wizerunkowy takiego rozwiązania, skoro mowa o dodatkowo wynagradzanym organie działającym przy spółce mieszkaniowej, który według relacji zbierał się jedynie kilka razy w roku, podczas gdy wynagrodzenie miało charakter comiesięczny. Taki obraz nie buduje zaufania ani do spółki, ani do instytucji publicznych.

Społeczna spółka mieszkaniowa nie powinna tworzyć rozbudowanej nadbudowy organizacyjnej bez bardzo wyraźnego, racjonalnego i możliwego do obrony uzasadnienia. W przeciwnym razie powstaje wrażenie, że obok lokatorów i potrzeb mieszkaniowych pojawia się jeszcze jedna kategoria beneficjentów systemu: osoby korzystające z niego organizacyjnie i finansowo.

Czwarty beneficjent: wydatki niezwiązane bezpośrednio z mieszkaniem

Szczególnie istotny jest temat wydatków, które nie pozostają w bezpośrednim związku z funkcją mieszkaniową. W przypadku TBS Wrocław od lat pojawia się problem finansowania przedsięwzięć sportowych. Sam mechanizm takich wydatków budzi uzasadnione pytanie o zgodność celu z misją spółki mieszkaniowej.

Nie chodzi tu o ocenę sportu ani wartości promocji jako takiej. Chodzi o zgodność priorytetów. Jeżeli środki pochodzące z systemu, w którym lokator ponosi ciężar partycypacji, kaucji, czynszu i własnych nakładów na lokal, kierowane są na cele niemające bezpośredniego związku z mieszkaniem, to im wyższa skala takich wydatków, tym mocniejsze staje się pytanie o gospodarność oraz o właściwe rozumienie społecznej funkcji systemu.

Jeżeli bowiem środki kierowane poza ścisłą funkcję mieszkaniową można liczyć w milionach złotych, to trudno nie postawić prostego pytania porównawczego: czy większą wartość dla lokatorów i systemu stanowi finansowanie przedsięwzięć sportowych, czy przeznaczenie tych samych pieniędzy na nowe lokale, remonty albo poprawę jakości zasobu? To jest pytanie o priorytety, a nie o emocje.

Problem ten staje się szczególnie wyrazisty, gdy zestawi się go z codziennym doświadczeniem lokatora. Mieszkaniec finansuje wejście do systemu, często dopłaca do wykończenia lokalu, nie uzyskuje zwrotu za ulepszenia i nie buduje efektu właścicielskiego, a jednocześnie dowiaduje się, że w systemie znajdują się środki na wydatki niezwiązane bezpośrednio z mieszkaniem. W takim układzie trudno utrzymać wiarygodność argumentu, że każda złotówka musi być podporządkowana ochronie zasobu.

Piąty beneficjent: sama spółka jako właściciel majątku

Najbardziej trwałym beneficjentem pozostaje jednak sama spółka jako właściciel majątku. To ona zachowuje własność budynków. To ona pozostaje właścicielem lokali po spłacie finansowania. To ona korzysta z długoterminowego wzrostu wartości nieruchomości.

Lokator wnosi wkład finansowy do systemu, ale nie uczestniczy w efekcie właścicielskim. Nie buduje aktywa rodzinnego. Nie uzyskuje udziału we wzroście wartości lokalu. Z tego punktu widzenia wzrost wartości nieruchomości pracuje przede wszystkim dla właściciela systemu, a nie dla jego mieszkańca.

To właśnie ta cecha odróżnia TBS zarówno od klasycznej własności kredytowej, jak i od modeli, w których długoterminowe uczestnictwo w systemie prowadzi do uzyskania prawa właścicielskiego. W TBS ciężar finansowy po stronie lokatora jest realny, ale efekt majątkowy pozostaje po stronie spółki.

Wymiar publiczny: system finansowany przez całe społeczeństwo

Analiza nie może kończyć się na relacji między lokatorem a spółką. TBS nie powstał przecież jako wyłącznie prywatne przedsięwzięcie. Cały model był i jest wspierany publicznie, osadzony w systemie preferencji, finansowania oraz polityki państwa. W praktyce oznacza to, że do funkcjonowania budownictwa społecznego dokłada się całe społeczeństwo, także osoby, które nigdy nie będą lokatorami TBS.

To nadaje sprawie jeszcze szerszy wymiar. Jeżeli środki publiczne oraz ciężar lokatorski łączą się w jednym systemie, to oczekiwanie maksymalnej przejrzystości, gospodarności i koncentracji na celu mieszkaniowym nie jest przesadne. Jest elementarne. Budownictwo społeczne powinno być organizowane tak, aby możliwie największa część środków pracowała na rzecz lokatorów i zasobu mieszkaniowego, a nie na rzecz utrzymywania struktur, wydatków pobocznych i trwałej przewagi właścicielskiej po stronie systemu.

I właśnie tu pojawia się pytanie najważniejsze. Czy rzeczywiście po to całe społeczeństwo dokłada się do budownictwa społecznego, aby system ten służył w pierwszej kolejności maksymalnemu wzmacnianiu lokatorów i zasobu mieszkaniowego? Czy też część tych środków stabilizuje przede wszystkim samą strukturę organizacyjną, jej koszty, wydatki poboczne i trwały właścicielski rezultat po stronie spółki? To jest pytanie o konstrukcję systemu, nie o intencje pojedynczych osób.

Wniosek

Z perspektywy zimnej kalkulacji trudno uznać, że głównym beneficjentem obecnego modelu TBS jest lokator. Lokator jest przede wszystkim uczestnikiem finansowania systemu i jego użytkownikiem, ale nie jest głównym beneficjentem majątkowym.
Rzeczywistymi beneficjentami mogą być:
- aparat administracyjno-zarządczy, jeżeli jego koszty są nieproporcjonalnie wysokie;
- kadra zarządzająca, jeżeli system zapewnia jej komfort nieadekwatny do społecznej funkcji modelu;
- dodatkowe organy i struktury, jeżeli generują koszty bez wyraźnego pożytku dla zasobu;
- podmioty korzystające z wydatków pobocznych, jeżeli środki odpływają poza ścisłą funkcję mieszkaniową;
oraz sama spółka jako właściciel majątku, która zachowuje pełnię efektu właścicielskiego.

I właśnie dlatego spór o TBS nie dotyczy wyłącznie wykupu mieszkań. Dotyczy pytania znacznie szerszego: czy budownictwo społeczne jest dziś zorganizowane przede wszystkim wokół interesu lokatora i zasobu mieszkaniowego, czy też wokół interesu systemu, który zyskał stabilne źródło finansowania bez konieczności dzielenia się skutkiem majątkowym z tymi, którzy ten system współfinansują.

To pytanie nie jest atakiem na ideę budownictwa społecznego. Przeciwnie. Jest próbą obrony tej idei przed takim sposobem organizacji, w którym ciężar społeczny pozostaje po stronie lokatora, a trwały efekt instytucjonalny i majątkowy koncentruje się gdzie indziej.

Grzegorz Prigan, adwokat i menedżer

Źródło: INFOR

Oceń jakość naszego artykułu

Dziękujemy za Twoją ocenę!

Twoja opinia jest dla nas bardzo ważna

Powiedz nam, jak możemy poprawić artykuł.
Zaznacz określenie, które dotyczy przeczytanej treści:
Autopromocja

REKLAMA

QR Code

© Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A.

REKLAMA

Prawo
Polacy będą pracować dłużej? Prezes ZUS komentuje podwyższenie wieku emerytalnego

Jako społeczeństwo nie jesteśmy dziś gotowi na dyskusję o podwyższeniu wieku emerytalnego - ocenił na łamach piątkowej „Rzeczpospolitej” prezes Zakładu Ubezpieczeń Społecznych Liwiusz Laska. Wskazał jednocześnie, że rolą ZUS nie jest prowadzenie debaty politycznej, lecz pokazywanie obywatelom konsekwencji ich decyzji.

Nie każdy wie, że MOPS oferuje więcej niż comiesięczne świadczenia

Osoby znajdujące się w trudnej sytuacji życiowej mogą ubiegać się o wsparcie z pomocy społecznej. Udzielona pomoc może obejmować wsparcie finansowe oraz wsparcie rzeczowe. Często uzyskanie świadczenia uzależnione jest od spełnienia kryteriów dochodowych oraz przeprowadzenia wywiadu środowiskowego przez pracownika socjalnego.

Świadczenia po wypadku przy pracy i w czasie choroby zawodowej: zasiłek, renta, odszkodowanie, świadczenie rehabilitacyjne. Kiedy ZUS może odmówić wypłaty?

Wypadek przy pracy lub choroba zawodowa to sytuacje, które z dnia na dzień zmieniają życie pracownika. Zakład Ubezpieczeń Społecznych przypomina, że osoby objęte ubezpieczeniem wypadkowym mogą w takich okolicznościach liczyć na wsparcie finansowe. Katalog świadczeń obejmuje m.in. zasiłek chorobowy, świadczenie rehabilitacyjne, rentę wypadkową oraz jednorazowe odszkodowanie.

Zdolność kredytowa po zmianach w BIK od lipca 2026 r. Nawet o 300 tys. zł mniejszy kredyt przez zobowiązania i dzieci

Od lipca 2026 r. Biuro Informacji Kredytowej (BIK) wprowadziło nowe zasady oceny punktowej. Polacy planujący zaciągnięcie kredytu zaczęli sprawdzać, jak zmieniła się ich ocena oraz zdolność kredytowa. Z danych zebranych przez Rankomat.pl wynika, że po zmianach wciąż kluczowe znaczenie dla zdolności kredytowej ma to, jak duże jest posiadane zadłużenie i czy mamy dzieci. Jeśli w momencie wnioskowania o kredyt hipoteczny spłacamy już inny kredyt z ratą np. 1000 zł, to dostępna kwota kredytu może spaść o 128 tys. zł. Podobny spadek wywoła limit kredytowy w rachunku lub na karcie kredytowej w wysokości 20 tys. zł. Z kolei posiadanie dwojga dzieci oraz limitu kredytowego na 10 000 zł i kredytu z ratą 500 zł obniży zdolność kredytową aż o 353 tys. zł. Z kolei niska ocena w BIK może doprowadzić do odmowy przyznania kredytu, nawet jeśli mamy odpowiednio wysokie dochody.

REKLAMA

PFRON daje punkty. Uwzględnił żale (słuszne) osób niepełnosprawnych

PFRON uwzględnił żale (słuszne) osób niepełnosprawnych, które składały wielokrotnie wnioski o dofinansowanie do zakupu samochodu (do kolejnych edycji tego programu). I nic. Za każdym razem komunikat „wyczerpanie limitu pieniędzy dla programu”. Przegrani ponosili duży nakład z koniecznością gromadzenia sterty dokumentów, a decydowało nie to, komu bardziej samochód jest potrzebny, a kolejność składania wniosków. Przy wnioskach elektronicznych w kilkadziesiąt sekund (może kilka minut) było po sprawie (wnioski składa kilka tysięcy osób w 5 minut, większa część odchodzi z kwitkiem). Dziś PFRON nie zrezygnował z zasady "kto pierwszy, ten lepszy'" (niestety), ale zrezygnował z wymogu składania wszystkich dokumentów przy składaniu wniosków - jest 14 dni na ich doniesienie po zakwalifikowaniu osoby niepełnosprawnej do dofinansowania. I druga zmiana (ważniejsza) - osoby niepełnosprawne, które walczyły o pieniądze o samochody i przegrały w 2026 r. czy 2025 r., składając kolejne wnioski od września 2026 r. otrzymają punkty preferencyjne. Zwiększy to ich szanse na otrzymanie dofinansowania do zakupu samochodu (bo tego dotyczą punkty preferencyjne). Nowa wersja programu obowiązuje od 1 lipca 2026 r., ale praktyczne znaczenie będzie miała we wrześniu 2026 r. - wtedy rusza kolejna edycja programu dofinansowania do zakupu samochodu przez osoby niepełnosprawne (rocznie program dotyczy 1000 samochodów - dofinansowanie jest potężne np. 185 000 zł przy samochodzie za 300 000 zł).

Sąsiad nagrał Cię na Twoim własnym podwórku? Możesz żądać od niego tysięcy złotych odszkodowania

Wracasz z ogrodu, a spoglądając na płot sąsiada, zauważasz kamerę skierowaną prosto na Twój taras? Albo dowiadujesz się, że sąsiad codziennie filmuje Cię "dla dowodu" smartfonem, gdy tylko wyjdziesz na podwórko? Wielu ludzi myśli, że na swojej posesji mogą robić wszystko, łącznie z monitorowaniem cudzego życia. To błąd, który może kosztować ich kilka tysięcy złotych.

Ile wynosi liczba ludności w Polsce?

Główny Urząd Statystyczny podał najnowsze dane dotyczące liczby ludności w Polsce. Na koniec czerwca liczba ludności Polski spadła o 159 tys. rdr do 37,243 mln.

Emerytalna rewolucja na horyzoncie? Czy wiek emerytalny się zmieni? Sprawdź, co czeka seniorów w 2026 i 2027 roku

Przepisy regulujące moment zakończenia kariery zawodowej w Polsce budzą coraz większe emocje, a wokół daty przejścia na zasłużony odpoczynek narosło wiele mitów. Polacy z niepokojem i nadzieją śledzą doniesienia z kuluarów rządowych. Wszelkie zmiany w systemie ubezpieczeń społecznych uderzają przecież bezpośrednio w nasze portfele i plany życiowe. Czy w latach 2026 i 2027 czekają nas drastyczne reformy, czy może system utrzyma dotychczasowy kurs? Oficjalne komunikaty i zakulisowe debaty ekspertów odsłaniają karty.

REKLAMA

Fałszywe szkody, skradzione dane, AI. Tak dziś próbuje się wyłudzać pieniądze z ubezpieczeń

Ubezpieczyciele ujawnili w 2025 roku wyłudzenia na blisko 800 mln zł. To o 18 proc. więcej niż rok wcześniej, gdy wykryto oszustwa warte 675 mln zł. Najnowszy raport Polskiej Izby Ubezpieczeń pokazuje, że przestępczość ubezpieczeniowa szybko się zmienia: dziś nie chodzi już tylko o upozorowane stłuczki czy zawyżone rachunki, ale coraz częściej o kradzież tożsamości, fałszywe dane i użycie AI.

Gminy zablokują budowę tysięcy domów już 31 sierpnia 2026 r. – to już ostatnia szansa dla właścicieli nieruchomości na wystąpienie do gminy, aby działka nie straciła na wartości

W dniu 31 sierpnia 2026 r. mija termin na uchwalenie przez wszystkie gminy w Polsce nowego dokumentu planistycznego – tzw. planu ogólnego gminy, który zastąpi dotychczasowe studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego gminy. W związku z ww. reformą planowania przestrzennego – już niebawem, bo od 1 września 2026 r. – miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego oraz decyzje o warunkach zabudowy będą musiały być zgodne z uchwalanymi przez gminy planami ogólnymi, a tym samym – gminy będą mogły uniemożliwić właścicielowi nieruchomości np. budowę domu na działce, która w ww. planie ogólnym zostanie zlokalizowana w strefie objętej zakazem zabudowy. Właściciele nieruchomości mają teraz ostatnią szansę, na wystąpienie do gminy w sprawie swoich nieruchomości.

Zapisz się na newsletter
Najlepsze artykuły, najpoczytniejsze tematy, zmiany w prawie i porady. Skoncentrowana dawka wiadomości z różnych kategorii: prawo, księgowość, kadry, biznes, nieruchomości, pieniądze, edukacja. Zapisz się na nasz newsletter i bądź zawsze na czasie.
Zaznacz wymagane zgody
loading
Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich
Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj.
success

Potwierdź zapis

Sprawdź maila, żeby potwierdzić swój zapis na newsletter. Jeśli nie widzisz wiadomości, sprawdź folder SPAM w swojej skrzynce.

failure

Coś poszło nie tak

REKLAMA