Ograniczenie prac domowych w podstawówkach bez uprzednich analiz. Poseł sprawdził dokumenty w MEN. Rodzic nie może zaskarżyć rozporządzenia a instytucje milczą

REKLAMA
REKLAMA
Rozporządzenie ograniczające prace domowe w szkołach podstawowych było jedną z najbardziej medialnych decyzji w polskiej edukacji ostatnich lat. Zmiana objęła kilka milionów uczniów i tysiące szkół w całym kraju. Jednak z informacji ujawnionych po kontroli poselskiej w Ministerstwie Edukacji wynika, że reforma mogła zostać wprowadzona bez podstawowych analiz systemowych. Kontrolę dokumentacji w tej sprawie przeprowadził poseł Marcin Józefaciuk, który poinformował publicznie, że sprawdził materiały znajdujące się w MEN dotyczące procesu przygotowania rozporządzenia. Wnioski – jak sam napisał – są „szokujące”.
- Brak analiz przed wprowadzeniem reformy prac domowych
- Szkoły dostały poradnik i webinar
- Rodzic nie może zaskarżyć rozporządzenia
- Dlaczego instytucje milczą
- Pytanie o podstawy prawne reformy
- Reforma wymaga kontroli
Brak analiz przed wprowadzeniem reformy prac domowych
Z informacji przedstawionych po kontroli dokumentacji wynika, że przed wydaniem rozporządzenia:
- nie przeprowadzono analiz wpływu zmian na wyniki uczniów,
- nie przedstawiono dokumentów opisujących proces decyzyjny,
- nie przygotowano systemu monitorowania skutków reformy,
- nie zaplanowano reagowania na ewentualne problemy po wprowadzeniu zmian,
- nie zlecono Instytutowi Badań Edukacyjnych badań dotyczących prac domowych.
Jeżeli te informacje się potwierdzą, oznaczałoby to, że jedna z największych zmian w polskiej edukacji została wprowadzona bez klasycznej oceny skutków regulacji. Dopiero po wprowadzeniu przepisów pojawiły się materiały analityczne dotyczące tego obszaru.
REKLAMA
REKLAMA
W dniach 5.02-5.03 przeprowadziłem kontrolę w MEN - sprawdziłem dokumentację dotyczącą rozporządzenia dotyczącego prac domowych.
— Marcin Józefaciuk (@M_Jozefaciuk) March 6, 2026
Na podstawie przekazanych dokumentów wnioski są szokujące.
📌 MEN nie przeprowadziło analiz wpływu zmian na wyniki uczniów przed wydaniem… pic.twitter.com/8xQOQvuvTe
Szkoły dostały poradnik i webinar
Według informacji przedstawionych po kontroli poselskiej wdrożenie nowych przepisów w szkołach ograniczyło się w dużej mierze do:
- materiałów informacyjnych,
- poradników,
- webinarów.
Nie przygotowano natomiast systemowego monitoringu skutków zmian ani modelu oceny wpływu reformy na proces nauczania.
W praktyce oznacza to, że interpretacja nowych zasad została w dużej mierze pozostawiona dyrektorom i nauczycielom.
REKLAMA
Rodzic nie może zaskarżyć rozporządzenia
W całej tej sprawie pojawia się jeszcze jeden istotny problem systemowy. Rodzic ucznia – nawet jeżeli uważa, że rozporządzenie zostało wydane bez odpowiedniej podstawy ustawowej – nie może samodzielnie zaskarżyć go do Trybunału Konstytucyjnego.
Polski system kontroli konstytucyjności prawa nie przewiduje takiej możliwości.
Rodzic może jedynie doprowadzić do sporu dotyczącego stosowania przepisów w konkretnej sprawie, a dopiero sąd mógłby skierować pytanie prawne do Trybunału.
Istnieje jednak grupa instytucji państwa, które mogą bezpośrednio zaskarżyć rozporządzenie do Trybunału Konstytucyjnego.
Zgodnie z art. 191 Konstytucji mogą to zrobić między innymi:
- Rzecznik Praw Obywatelskich,
- Rzecznik Praw Dziecka,
- grupa co najmniej 50 posłów,
- grupa co najmniej 30 senatorów.
Dlaczego instytucje milczą
W świetle informacji ujawnionych po kontroli poselskiej pojawia się pytanie o reakcję instytucji państwa stojących na straży praw obywateli i dzieci. Dlaczego w tej sprawie nie zabrał głosu Rzecznik Praw Dziecka? Dlaczego nie pojawiło się stanowisko Rzecznika Praw Obywatelskich, który ma prawo kierować wnioski do Trybunału Konstytucyjnego?
Dlaczego również parlamentarzyści opozycji, którzy wielokrotnie deklarują troskę o jakość polskiej edukacji, nie zdecydowali się dotąd na skierowanie sprawy do Trybunału?
Już 50 posłów wystarczy, aby uruchomić konstytucyjną kontrolę rozporządzenia ministra.
Pytanie o podstawy prawne reformy
Sprawa może mieć również wymiar konstytucyjny. Rozporządzenie dotyczące prac domowych ingeruje w sposób prowadzenia procesu dydaktycznego w szkołach, w tym w praktykę zadawania i oceniania prac przez nauczycieli. Zgodnie z art. 92 Konstytucji rozporządzenia mogą być wydawane wyłącznie na podstawie szczegółowej delegacji ustawowej i w jej granicach. Jeżeli więc okaże się, że reforma została wprowadzona bez analiz i bez jasnej dokumentacji procesu decyzyjnego, pojawia się pytanie nie tylko o sens tej decyzji.
Pojawia się pytanie o legalność jej podstawy prawnej.
Reforma wymaga kontroli
Ograniczenie prac domowych dotyczy codziennego funkcjonowania milionów uczniów i nauczycieli. Dlatego tak duża zmiana powinna być poprzedzona rzetelną analizą skutków oraz przygotowanym systemem monitorowania jej efektów. Kontrola dokumentacji przeprowadzona przez posła Marcina Józefaciuka pokazuje, że w tej sprawie wciąż pozostaje wiele pytań bez odpowiedzi.
A w państwie prawa pytania dotyczące procesu legislacyjnego nie powinny pozostawać bez odpowiedzi.
Grzegorz Prigan, adwokat i menedżer
REKLAMA
© Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A.
REKLAMA
