REKLAMA
Zarejestruj się
REKLAMA
W przypadku prawa znaków towarowych panuje brutalna zasada: priorytet ma ten, kto pierwszy złożył wniosek w urzędzie, a nie ten, kto pierwszy wrzucił film na YouTube. Wielu twórców żyje w niebezpiecznym przekonaniu, że cyfrowy ślad to ich polisa ubezpieczeniowa. Niestety, udowadnianie swoich racji przed sądem bez certyfikatu z Urzędu Patentowego to droga przez mękę - kosztowna, długa i pełna niepewności. Rejestracja znaku to przejście z defensywy do ofensywy. Zamiast prosić o usunięcie treści, dysponujesz dokumentem, który ucina dyskusję na starcie. W praktyce wygląda to tak, że gdy ktoś narusza Twoje prawa, wysyłasz jedno pismo z urzędowym numerem ochrony i w większości przypadków sprawa kończy się natychmiast. Czasami wystarczy jeden telefon, aby rozwiązać problem.
Krajowa Informacja Skarbowa (KIS) uznała, że brak ponoszenia określonych kosztów uniemożliwia skorzystanie z preferencyjnej stawki 5%.
Do Urzędu Patentowego RP rokrocznie wpływa ponad 4 tys. wniosków o udzielenie patentu na wynalazek. Najwięcej, bo blisko połowa zgłoszeń pochodzi od podmiotów sektora gospodarki. Drugie wysokie miejsce zajmują wnioski o ochronę patentową składane przez szkoły wyższe i to one najczęściej, bo w 70 proc. przypadków, rozpatrywane są pozytywnie. Dla porównania, firmom patent udzielany jest średnio na co drugi zgłoszony wynalazek. Jak wskazują specjaliści od ochrony własności intelektualnej ta statystyka mogłaby wyglądać lepiej, gdyby zgłaszający korzystali z profesjonalnego wsparcia i odpowiednio opisywali swoje rozwiązania. Oto przykłady dobrych praktyk oraz wskazówki, gdzie polskie firmy mogą zasięgnąć doradztwa, aby właściwie chronić swoje nowatorskie projekty.
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA