REKLAMA
Zarejestruj się
REKLAMA
Jeszcze kilka lat temu rynek pracy był zdominowany przez kult młodości, mobilności i nieustannej zmiany. Pracodawcy szukali przede wszystkim młodych, „dynamicznych” kandydatów, gotowych do szybkiej adaptacji i częstych zmian zawodowych. Dziś sytuacja zaczyna się odwracać. Firmy coraz częściej alarmują, że brakuje wykwalifikowanych pracowników i doświadczonych fachowców. Czy takiej sytuacji w cenie zaczyna być pokolenie 50 plus?
Pracownicy 50+ wiek to atut, nie bariera: w Polsce od lat przybywa zarówno pracujących emerytów, jak i osób, które nie pobierają świadczenia i pozostają aktywne zawodowo po osiągnięciu wieku emerytalnego. Zakład Ubezpieczeń Społecznych i Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych podsumowały we czwartek wyniki kampanii informacyjno-edukacyjnej, skierowanej do przedstawicieli branż działających w ramach OPZZ.
Przez lata na rynku zatrudnienia panował kult mobilności i młodości. Liczyła się elastyczność, szybkie skakanie między firmami, gotowość do zmiany branży niemal z dnia na dzień. To miał być atut. Dziś widać już, że ten model się sypie. Firmy biją na alarm: brakuje fachowców. A ratunkiem mogą być ci, których jeszcze niedawno z góry skreślano – pracownicy 50 plus.
Nastawienie na mobilność i kult młodości, taki trend przez ostatnie lata panował na rynku zatrudnienia. Teraz ta tendencja się odwraca, bo firmy, coraz częściej skarżą się na problemy ze znalezieniem fachowców. Kołem ratunkowym mogą się okazać pracownicy pięćdziesiąt plus. Mają temu sprzyjać ustawowe rozwiązania, które wchodzą w życie z początkiem czerwca.
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA