REKLAMA

REKLAMA

Kategorie
Zaloguj się

Zarejestruj się

Proszę podać poprawny adres e-mail Hasło musi zawierać min. 3 znaki i max. 12 znaków
* - pole obowiązkowe
Przypomnij hasło
Witaj
Usuń konto
Aktualizacja danych
  Informacja
Twoje dane będą wykorzystywane do certyfikatów.

„Na pani koncie są bitcoiny warte 150 tysięcy” – tak zaczyna się oszustwo, które kończy się utratą całego dorobku życia

Robert Nogacki
radca prawny
Kancelaria Prawna Skarbiec
Kancelaria Prawna Skarbiec świadczy doradztwo prawne z zakresu prawa podatkowego, gospodarczego, cywilnego i karnego.
kobieta bitcoiny oszustwo
„Na pani koncie są bitcoiny warte 150 tysięcy” – tak zaczyna się oszustwo, które kończy się utratą całego dorobku życia
Shutterstock

REKLAMA

REKLAMA

Telefon od „urzędnika”, eleganckie dokumenty, groźby więzienia i wizja ogromnej wygranej – to elementy perfidnego scenariusza, który oszuści nazywają „pig butchering”. Ofiarą może stać się każdy, a stawką są wszystkie oszczędności życia.

rozwiń >

Starsza pani odbiera telefon. Miły głos w słuchawce przedstawia się jako przedstawiciel Generalnego Inspektoratu Informacji Finansowej. Ma dla niej dobrą wiadomość – na jej koncie znajdują się bitcoiny warte ponad 150 tysięcy złotych. Jest tylko jeden mały problem do rozwiązania... Tak zaczyna się historia, która w ciągu trzech miesięcy doprowadzi do utraty oszczędności całego życia. To nie jest odosobniony przypadek. To systematycznie realizowany scenariusz, który oszuści określają między sobą mianem "pig butchering" – hodowli świń na rzeź. Brzmi brutalnie? Bo taki jest.

REKLAMA

REKLAMA

Rozdział I: Telefon: "Proszę pani, na pani koncie są środki o wartości ponad 150 tysięcy złotych"

Wyobraź sobie zwykły marcowy poranek. Pijesz kawę, przeglądasz gazetę. Dzwoni telefon. Oficjalny, rzeczowy głos informuje, że dzwoni z "działu weryfikacji aktywów cyfrowych". Używa skomplikowanych terminów, przytacza numery ustaw. Mówi o bitcoinach, blockchainie, weryfikacji KYC. Brzmi profesjonalnie, może nawet trochę nudno. Ale potem pada magiczne zdanie: "Proszę pani, na pani koncie są środki o wartości ponad 150 tysięcy złotych".

Tu następuje pierwsza pauza. Oszust czeka. Wie, że w głowie ofiary rozpoczyna się walka między niedowierzaniem a nadzieją. "To pewnie jakaś pomyłka" – myśli rozsądna część mózgu. Ale druga część już kalkuluje: "A może jednak? Może ktoś mi zapisał? Może to spadek po kimś?"

Rozmówca cierpliwie wyjaśnia. Tak, to mogą być środki z różnych źródeł. Może ktoś przekazał, może to stare inwestycje, może program rządowy. Szczegóły nie są teraz ważne. Ważne jest, żeby jak najszybciej "zabezpieczyć" te środki, zanim system je zablokuje.

REKLAMA

I tu pojawia się pierwszy haczyk. Żeby otrzymać pieniądze, trzeba najpierw... wpłacić pieniądze. "To standardowa procedura weryfikacyjna" – zapewnia głos w słuchawce. "Musi pani wykazać zdolność do operacji finansowych na odpowiednim poziomie".

Dalszy ciąg materiału pod wideo

Rozdział II: Budowanie iluzji wiarygodności

Następnego dnia przychodzi kurier. Przynosi elegancką teczkę z dokumentami. Logo Generalnego Inspektoratu Informacji Finansowej wygląda identycznie jak na oficjalnej stronie internetowej. Dokumenty są pełne numerów ustaw, rozporządzeń, paragrafów. Na dole widnieje podpis: Patryk Dobrzycki, Generalny Inspektor Informacji Finansowej.

Ten podpis to majstersztyk. Oszuści nie wymyślili fikcyjnego nazwiska. Użyli prawdziwego nazwiska rzeczywistego szefa GIIF. Wystarczyło wpisać to nazwisko w Google, żeby się przekonać – tak, taki człowiek istnieje, tak, rzeczywiście kieruje tą instytucją. Dla ofiary to ostateczne potwierdzenie: "To musi być prawda, przecież sprawdziłam!"

Dokumenty są napisane urzędowym językiem, który większość z nas zna z własnych wizyt w urzędach. Ten sam sztywny styl, te same sformułowania. "W związku z realizacją dyspozycji art. 106a ustawy Prawo bankowe z dnia 29 sierpnia 1997 r. informuję o konieczności przeprowadzenia procedury weryfikacyjnej..." - kto by się przyczepił?

Ale między oficjalnymi formułkami przemycone są niepokojące stwierdzenia. Środki mogą pochodzić z "niezweryfikowanych źródeł". Konieczna jest "procedura sprawdzająca legalność pochodzenia aktywów". I najważniejsze: odmowa współpracy może być uznana za "próbę ukrycia nielegalnych dochodów" i skutkować "skierowaniem sprawy do organów ścigania".

Tu następuje moment, w którym psychika ofiary dokonuje mentalnego salta. Z osoby, która miała otrzymać pieniądze, nagle staje się osobą podejrzaną o przestępstwo. Radość miesza się z lękiem. "Może rzeczywiście ktoś wykorzystał moje dane? Może jestem w coś wplątana?"

Rozdział III: Spirala manipulacji – jak żaba w garnku

Znasz eksperyment z żabą? Jeśli wrzucisz żabę do wrzątku, natychmiast wyskoczy. Ale jeśli wsadzisz ją do zimnej wody i będziesz powoli podgrzewać, ugotuje się, nie zauważając zagrożenia. Dokładnie tak działają ci oszuści. Pierwsze żądanie jest skromne. "Proszę tylko wpłacić tysiąc złotych jako opłatę manipulacyjną". Tysiąc złotych to dużo, ale w porównaniu ze 150 tysiącami do otrzymania? To przecież ułamek procenta. Racjonalny wybór.

Po wpłacie następuje potwierdzenie: "Świetnie, procedura została rozpoczęta". Ofiara czuje ulgę. Zrobiła co trzeba, teraz czeka na pieniądze. Ale po tygodniu dzwoni telefon. "Jest mały problem. Kwota jest większa niż standardowy limit. Potrzebna jest dodatkowa weryfikacja. Tym razem 5 tysięcy złotych".

I tu ujawnia się geniusz tej metody. Ofiara już wpłaciła tysiąc. Ma dwie opcje: stracić ten tysiąc, albo wpłacić pięć tysięcy i mieć szansę na 150. Większość wybiera opcję drugą. To klasyczna pułapka "utopionego kosztu" – im więcej zainwestowaliśmy, tym trudniej się wycofać.

Ale to dopiero początek. Kolejny telefon przynosi kolejne komplikacje. "Pani środki zostały oznaczone jako podejrzane. To pewnie pomyłka, ale musimy to wyjaśnić. Inaczej cała kwota zostanie skonfiskowana". Tym razem nie ma już mowy o dobrowolności. To groźba.

"Wie pani, co grozi za pranie pieniędzy? Do ośmiu lat więzienia. Ale my możemy to załatwić. Musimy tylko wykazać, że ma pani legalne środki. Proszę wypłacić 50 tysięcy z konta i dokonać nimi operacji w naszym kantorze kryptowalutowym. To udowodni pani wiarygodność finansową".

Rozdział IV: Kiedy strach paraliżuje rozum

W tym momencie w głowie ofiary nie ma już miejsca na racjonalne myślenie. Dominuje strach. Osiem lat więzienia. W jej wieku to wyrok śmierci. Wyobraża sobie hańbę, rozprawę, więzienną celę. "Przecież ja nic złego nie zrobiłam!" – krzyczy rozum. Ale głos w telefonie jest nieubłagany: "To nie ma znaczenia. Jeśli nie współpracuje pani z organami państwa, to znaczy, że ma pani coś do ukrycia".

Tu warto zatrzymać się na moment i przyjrzeć mechanizmowi psychologicznemu. Strach wyłącza korę przedczołową – część mózgu odpowiedzialną za logiczne myślenie i podejmowanie decyzji. Aktywuje się za to ciało migdałowate – ośrodek odpowiedzialny za reakcje walki lub ucieczki. Ale przed urzędnikiem państwowym nie można uciec ani walczyć. Pozostaje trzecia opcja: podporządkowanie.

Ofiara wypłaca pieniądze. 50 tysięcy w gotówce to spora paczka banknotów. Kasjerka w banku pyta, po co tyle gotówki. Ofiara już wie, co odpowiedzieć – została pouczona przez "urzędnika". "Remont mieszkania" – mówi. Kasjerka kiwa głową i odlicza banknoty.

W kantorze kryptowalutowym procedura jest szybka. Gotówka zostaje zamieniona na bitcoiny, które natychmiast znikają w cyfrowej otchłani. "Świetnie" – chwali głos w telefonie. "Pierwszy etap weryfikacji zakończony. Ale pojawiły się kolejne nieprawidłowości...".

Rozdział V: Teatr instytucjonalnego absurdu

W tym momencie oszustwo przybiera rozmiary groteski, która w innych okolicznościach byłaby komiczna. Pojawiają się coraz to nowe "instytucje" i "urzędnicy". Dzwoni "prokurator", przychodzą maile od "Ministerstwa Finansów", dokumenty sygnuje "Międzynarodowy Departament Weryfikacji Aktywów Cyfrowych" (który oczywiście nie istnieje).

Każda z tych "instytucji" ma swoje wymagania. Każda grozi konsekwencjami. Każda żąda pieniędzy. To jak kafkowski sen, w którym bohater próbuje załatwić prostą sprawę, ale biurokracja rośnie wykładniczo.

"Departament Kontroli Blockchain wykrył anomalie w pani portfelu" – informuje kolejny dokument. "Konieczna jest natychmiastowa rekalibracja środków poprzez transakcję zwrotną". Co to znaczy? Nikt nie wie, łącznie z oszustami. Ale brzmi groźnie i oficjalnie.

Rozdział VI: Kantor jako współuczestnik czy ofiara systemu?

W całej tej historii szczególną rolę odgrywa kantor kryptowalutowy. To miejsce, gdzie gotówka zamienia się w cyfrowe aktywa, które w sekundę mogą zniknąć w sieci. Teoretycznie kantory podlegają przepisom o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy. Praktycznie...Wyobraź sobie taką scenę: do małego kantoru w centrum miasta wchodzi starsza kobieta. Jest wyraźnie zdenerwowana. Wypłaca z torebki plik banknotów - 50 tysięcy złotych. Chce kupić bitcoiny.

Każdy dzwoneczek alarmowy powinien zawyć. Profil klienta nie pasuje do transakcji. Kwota jest podejrzana. Zachowanie wskazuje na stres. Ale transakcja zostaje zrealizowana. Dlaczego? Może pracownik kantoru jest częścią układu. Może po prostu nie chce stracić prowizji. A może system szkoleń i nadzoru jest tak dziurawy, że nikt nie nauczył go rozpoznawać oczywistych sygnałów ostrzegawczych.

Przepisy mówią jasno: przy transakcjach powyżej 15 tysięcy euro kantor powinien przeprowadzić szczegółową weryfikację. Powinien zapytać o źródło środków, cel transakcji, zweryfikować dokumenty. W praktyce? "Proszę podpisać tutaj i tutaj. Bitcoiny za chwilę będą na pani portfelu".

Rozdział VII: Punkt krytyczny – gdy pieniądze się kończą

Po trzech miesiącach tej gehenny konto ofiary świeci pustkami. Wypłacone zostały wszystkie oszczędności. Zerwane lokaty. Wykorzystane limity kredytowe. Ale "urzędnicy" wciąż dzwonią. Wciąż są "komplikacje". Wciąż potrzeba pieniędzy.

"Proszę pani" – głos w słuchawce jest teraz mniej uprzejmy. "Jest pani już tak blisko. Szkoda byłoby teraz wszystko stracić. Może ma pani jakieś aktywa? Mieszkanie? Samochód? Możemy pomóc to szybko spieniężyć". I tu następuje moment, który u wielu ofiar jest punktem przebudzenia. Propozycja sprzedaży mieszkania. Dla osoby starszej mieszkanie to nie tylko dach nad głową. To bezpieczeństwo, stabilność, często jedyne co zostało z całego życia.

Ale presja jest ogromna. "Jeśli pani teraz nie dokończy procedury, wszystkie dotychczasowe wpłaty przepadną. Plus kara za utrudnianie śledztwa. Plus koszty postępowania. Wyjdzie pani na minus kilkaset tysięcy". Niektórzy ulegają i tutaj. Podpisują umowy przedwstępne sprzedaży mieszkań. Często poniżej wartości rynkowej, bo "czas nagli". Ale niektórzy w tym momencie mówią "stop". I wtedy zaczyna się faza najbardziej brutalna.

Rozdział VIII: Gdy maska opada

Odmowa dalszej współpracy wywołuje prawdziwą burzę. Telefony dzwonią co godzinę. Groźby stają się coraz bardziej bezpośrednie. "Wie pani, co się dzieje w więzieniu z oszustami finansowymi? Wie pani, jak traktuje się tam starsze kobiety?" Pojawiają się też groźby pośrednie. "Szkoda by było, gdyby pani sąsiedzi dowiedzieli się, że jest pani zamieszana w pranie pieniędzy. Albo pani rodzina. Co powiedzą wnuki, jak babcia trafi do gazet jako oszustka?"

To wojna psychologiczna na pełną skalę. Oszuści wiedzą, że ofiara jest już złamana finansowo i psychicznie. Teraz chcą wycisnąć ostatnie soki. Niektórzy grożą nawet fizyczną przemocą. "Wiemy, gdzie pani mieszka. Łatwo o nieszczęśliwy wypadek w pani wieku". Ale paradoksalnie, ta eskalacja często działa na korzyść ofiary. Gdy emocje opadają, gdy strach osiąga poziom absurdu, niektórzy zaczynają myśleć trzeźwo. "Moment, czy prawdziwy urzędnik groziłby mi pobiciem?"

Rozdział IX: Technologia w służbie zła

Warto przyjrzeć się technologicznej stronie tego oszustwa. To nie są amatorzy z budką telefoniczną i ksero. To profesjonaliści z dostępem do zaawansowanych narzędzi. Fałszywe strony internetowe są kopiami oficjalnych serwisów, łudząco podobnymi do oryginałów. Różni je czasem jedna literka w adresie. Dokumenty PDF zawierają metadane wskazujące na autentyczne instytucje. Maile przechodzą przez serwery, które uwierzytelniają je jako prawdziwe.

Platforma "Titanium-Wallet" to szczególny majstersztyk. Wygląda jak profesjonalny serwis inwestycyjny. Ma panel klienta, wykresy, historię transakcji. Wszystko działa. Tyle, że to teatr. Liczby na ekranie to tylko liczby. Żadne prawdziwe bitcoiny tam nie trafiają. Ale najbardziej przerażające jest wykorzystanie prawdziwych danych. Oszuści wiedzą, kim jest Patryk Dobrzycki. Znają strukturę GIIF. Potrafią cytować przepisy prawa. Niektórzy eksperci sugerują, że za takimi operacjami stoją całe zespoły: prawnicy piszący wiarygodne dokumenty, informatycy tworzący fałszywe platformy, psychologowie opracowujący skrypty rozmów, aktorzy wcielający się w role urzędników. To cały przemysł.

Rozdział X: Międzynarodowa pajęczyna

Śledzenie pieniędzy ujawnia globalny zasięg operacji. Bitcoiny kupione w małym kantorze w polskim mieście w ciągu minut trafiają na giełdy kryptowalutowe w Azji. Stamtąd, już jako "czyste" środki, wędrują dalej. Przelewy idą do Belgii, Luksemburga, na Cypr. Kraje wybrane nieprzypadkowo – to miejsca z rozbudowanym sektorem finansowym i skomplikowanymi przepisami o tajemnicy bankowej. Odbiorcy to firmy-krzaki, zarejestrowane na słupów, istniejące tylko na papierze.

Próba prześledzenia jednego z takich przelewów ujawnia kafkowski labirynt. Pieniądze z polskiego konta trafiają do belgijskiej firmy "konsultingowej". Stamtąd do spółki w Luksemburgu świadczącej "usługi informatyczne". Potem do cypryjskiego "funduszu inwestycyjnego". I ślad się urywa.

Współpraca międzynarodowa w ściganiu takich przestępstw istnieje głównie w teorii. Zanim polska prokuratura wystąpi z wnioskiem o pomoc prawną, zanim belgijski sąd go rozpatrzy, zanim luksemburski bank udostępni dane – miną lata. Pieniądze dawno znikną w finansowej czarnej dziurze.

Rozdział XI: Love bombing w finansowym wydaniu

Termin "love bombing" zwykle kojarzy się z toksycznymi związkami. To technika manipulacji polegająca na zahaczaniu ofiary intensywnymi wyrazami uczuć, uwagi, troski. W przypadku oszustw finansowych mechanizm jest podobny, tyle że zamiast miłości używa się obietnicy bogactwa.

Pierwsza faza to "bombardowanie" pozytywnymi informacjami. "Ma pani szczęście!", "To wyjątkowa okazja!", "Tylko nieliczni mają taką szansę!". Ofiara czuje się wyjątkowa, wybrana, szczęśliwa. Oszuści są niezwykle mili. Dzwonią, żeby zapytać jak się pani czuje. Troszczą się, czy wszystko zrozumiała. Cierpliwie tłumaczą zawiłości. "Wiem, że to skomplikowane, ale jestem tu, żeby pani pomóc". Dla samotnej, starszej osoby taka troska może być uzależniająca. Tworzą też iluzję partnerstwa. "Robimy to razem", "Jestem po pani stronie", "Walczę o pani pieniądze z systemem". Ofiara czuje, że ma sojusznika w walce z bezduszną biurokracją. Ale gdy tylko pojawia się opór, "miłość" momentalnie się kończy. Miły doradca zmienia się w bezwzględnego egzekutora. To emocjonalny rollercoaster, który dodatkowo destabilizuje ofiarę.

Rozdział XII: Eskalacja żądań – sztuka niemożliwego

Dynamika eskalacji żądań to studium ludzkiej psychologii. Oszuści intuicyjnie stosują zasady, które nauka opisała dopiero w XX wieku. Zaczynają od próśb łatwych do spełnienia. Tysiąc złotych to dużo, ale większość emerytów ma tyle w domu "na czarną godzinę". Spełnienie pierwszej prośby uruchamia mechanizm zobowiązania. Skoro już raz pomogłem, powinienem pomagać dalej.

Kolejne prośby są większe, ale zawsze uzasadnione poprzednimi. "Skoro wpłaciła pani tysiąc, szkoda byłoby teraz stracić wszystko dla pięciu tysięcy". To logiczne, prawda? Mistrzostwem jest moment, gdy prośby stają się absurdalne. "Potrzebujemy 200 tysięcy do jutra". Normalnie każdy by odmówił. Ale po miesiącach manipulacji, po dziesiątkach tysięcy złotych już wpłaconych, po setce gróźb i obietnic – niektórzy próbują spełnić i to żądanie.

Badania pokazują, że człowiek poddany długotrwałej presji traci zdolność oceny proporcji. To jak syndrom sztokholmski w wydaniu finansowym. Ofiara zaczyna identyfikować się z oprawcą, przyjmować jego logikę, jego cele za swoje.

Rozdział XIII: Stopa w drzwiach i inne triki

"Technika stopy w drzwiach" to klasyk psychologii społecznej. Eksperyment jest prosty: poproś kogoś o małą przysługę (pozwól postawić małą tabliczkę w ogródku), a potem o dużą (postaw bilbord na dachu). Ci, którzy zgodzili się na małą prośbę, znacznie częściej godzą się na dużą.

Oszuści stosują tę technikę mistrzowsko. Pierwsza prośba "tylko o potwierdzenie tożsamości". Potem "mała opłata administracyjna". Potem "kaucja zwrotna". Każdy krok wydaje się logiczną konsekwencją poprzedniego. Używają też "techniki drzwi zatrzaśniętych przed nosem". Najpierw proszą o nierealną kwotę – milion złotych. Gdy ofiara odmawia, "ustępują" – no dobrze, wystarczy sto tysięcy. Po konfrontacji z absurdalnym żądaniem, duże wydaje się rozsądne.

Jest też "technika niskiej piłki". Oszuści oferują świetne warunki – "dostanie pani 150 tysięcy". Gdy ofiara się zgodzi i zaangażuje, warunki się zmieniają. "Jest mały problem, potrzeba dodatkowych opłat". Ale ofiara już mentalnie wydała te 150 tysięcy, zaplanowała co z nimi zrobi. Trudno się wycofać.

Rozdział XIV: Czemu to działa? Psychologia ofiary

Łatwo jest patrzeć z boku i dziwić się: jak można dać się tak oszukać? Ale prawda o ludzkiej psychice jest niekomfortowa: w odpowiednich warunkach każdy może stać się ofiarą. Oszuści celują w osoby starsze nieprzypadkowo. To nie tylko kwestia oszczędności i mniejszej wiedzy technicznej. To kwestia wychowania i wartości. Pokolenie obecnych 70-80 latków wychowywało się w szacunku do autorytetu. Urząd, państwo, oficjalny dokument – to świętości.

Jest też kwestia samotności. Wiele starszych osób mieszka samotnie, ma ograniczone kontakty społeczne. Oszust, który dzwoni codziennie, który "troszczy się", który "pomaga" – staje się ważną postacią w ich życiu. To nie tylko oszust. To "ten miły pan, który się mną zajmuje". Dochodzi też mechanizm wstydu. Przyznać się, że zostało się oszukanym, to przyznać się do naiwności, głupoty, słabości. Wielu woli kontynuować życie w iluzji, niż zmierzyć się z bolesną prawdą. A strach przed konsekwencjami prawnymi? Dla pokolenia, które całe życie przestrzegało prawa, groźba prokuratury to koszmar. "Co powiedzą sąsiedzi?", "Co będzie z rodziną?", "Jak przeżyję hańbę?". Te pytania paraliżują bardziej niż widmo utraty pieniędzy.

Rozdział XV: Moment przebudzenia

Dla każdej ofiary przychodzi moment, gdy iluzja pęka. Czasem to jedna groźba za dużo. Czasem niemożliwe do spełnienia żądanie. Czasem przypadkowa rozmowa z kimś, kto otwiera oczy. "Proszę pani" – mówi kasjerka w banku. "Wypłaca pani już trzeci raz w tym miesiącu dużą gotówkę. Wszystko w porządku?". I nagle ofiara widzi siebie z zewnątrz. Starszą kobietę, która systematycznie wypłaca wszystkie oszczędności. Albo wnuczka pyta: "Babciu, czemu sprzedajesz mieszkanie?". I nie ma sensownej odpowiedzi. Bo jak wytłumaczyć, że robi się to dla urojonego urzędnika, który grozi urojonym więzieniem?

Moment przebudzenia jest bolesny. To zderzenie z rzeczywistością, która okazuje się koszmarem. Wszystkie pieniądze przepadły. Wszyscy mili ludzie okazali się oszustami. Wszystkie dokumenty były fałszywe. Zostaje pustka. I wstyd. Niektórzy w tym momencie załamują się całkowicie. Depresja, myśli samobójcze, całkowite wycofanie z życia. Inni znajdują w sobie siłę, żeby walczyć. Idą na policję. Opowiadają swoją historię. Ostrzegają innych.

Rozdział XVI: System, który zawodzi

Ta historia to nie tylko opowieść o przebiegłych oszustach i naiwnych ofiarach. To też opowieść o systemie, który zawodzi na każdym poziomie. Banki, które powinny chronić klientów, pozwalają na wypłaty setek tysięcy złotych bez zadawania trudnych pytań. Owszem, kasjerka pyta: "po co pani tyle gotówki?". Ale gdy słyszy "remont", kiwa głową i wypłaca. Procedury KYC (Know Your Customer) istnieją głównie na papierze. Kantory kryptowalutowe, które powinny raportować podejrzane transakcje, przyjmują góry gotówki od zestresowanych emerytów. Przepisy AML (Anti Money Laundering)? "To nie nasza sprawa, my tylko wymieniamy waluty".

Policja, do której trafiają pierwsze zgłoszenia, często bagatelizuje sprawę. "Sama pani dała pieniądze, nikt pani nie zmuszał". Technicznie mają rację. Ale czy 77-latka terroryzowana groźbami więzienia rzeczywiście działała z własnej woli? Prokuratura, nawet gdy podejmuje śledztwo, ma związane ręce. Sprawcy działają z zagranicy, używają fałszywych tożsamości, pieniądze dawno zniknęły w finansowej próżni. Szanse na odzyskanie czegokolwiek? Bliskie zeru.

Rozdział XVII: Cyfrowy ślad zbrodni

W erze cyfrowej każda transakcja zostawia ślad. Teoretycznie. W praktyce śledzenie cyfrowych pieniędzy to koszmar. Bitcoiny z kantoru trafiają na adres: 12kGdGyEUgsKqFjEgUBWmDogkfTKjASDyi. Brzmi jak przypadkowy ciąg znaków? Bo nim jest. To piękno i przekleństwo kryptowalut – całkowita anonimowość. Owszem, każda transakcja jest zapisana w blockchain. Można prześledzić, dokąd trafiły bitcoiny. Ale co z tego, skoro kolejny adres to znowu ciąg liter i cyfr? I kolejny. I kolejny. To jak śledzenie cienia w labiryncie luster.

Czasem ślad prowadzi do giełdy kryptowalutowej. Teoretycznie giełdy znają swoich klientów. Praktycznie? Wiele działa w jurysdykcjach, gdzie "poznaj swojego klienta" to tylko sugestia. Albo dane klienta to "Mickey Mouse z Neverland". Są narzędzia do analizy blockchain. Firmy jak Chainalysis potrafią czasem połączyć kropki. Ale oszuści też znają te narzędzia. Używają "mikserów" – serwisów, które mieszają bitcoiny różnych użytkowników, zacierając ślady. Dzielą kwoty, przekierowują przez dziesiątki adresów, wymieniają na inne kryptowaluty.

To technologiczny wyścig zbrojeń. I na razie oszuści są o krok przed organami ścigania.

Autor: Robert Nogacki, radca prawny w Kancelarii Prawnej Skarbiec, ekspert w zakresie pomocy prawnej ofiarom oszustw finansowych

Źródło: INFOR

Oceń jakość naszego artykułu

Dziękujemy za Twoją ocenę!

Twoja opinia jest dla nas bardzo ważna

Powiedz nam, jak możemy poprawić artykuł.
Zaznacz określenie, które dotyczy przeczytanej treści:

REKLAMA

QR Code

© Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A.

REKLAMA

Infor.pl
Były mąż sprzedał auto bez słowa – samotna matka płaci 16 tys. zł kary za brak OC!

Stan faktyczny jest taki: samotna matka po rozwodzie, bez pracy, opiekująca się dzieckiem, dostaje rachunek na ponad 16 tys. zł za brak OC w samochodzie, którego nie posiada od lat. Okazuje się, że to były mąż sprzedał pojazd potajemnie, nie zgłosił tego nigdzie, a Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny (UFG) ściga właśnie ją. Rzecznik Praw Obywatelskich prowadzi interwencję w tej bulwersującej sprawie.

Skarbówka potwierdza: przelew z konta osobistego na konto wspólne małżonków bez podatku od darowizn

Kiedy pojawia się temat pieniędzy, kont bankowych i małżonków, wielu osobom od razu zapala się czerwona lampka: czy skarbówka znowu będzie czegoś od nas chciała? Czy każde przesunięcie środków pieniężnych między domowymi rachunkami może okazać się darowizną, a co za tym idzie – obowiązkiem podatkowym?

10 mln emerytów i miliardy deficytu. ZUS pokazał prognozy do 2080 roku. Czy państwo da radę wypłacać emerytury? [TABELA]

Zakład Ubezpieczeń Społecznych opublikował długoterminową prognozę finansów systemu emerytalnego aż do 2080 roku. Liczby robią wrażenie: ponad 10 milionów emerytów, deficyt sięgający 136 mld zł rocznie i coraz większa rola budżetu państwa. ZUS uspokaja, że wypłaty są bezpieczne. Sprawdzamy, co te prognozy naprawdę oznaczają, nie dla systemu, lecz dla przyszłych emerytur dzisiejszych pracujących.

Jak rozliczać godziny ponadwymiarowe po zmianach? Pytania i odpowiedzi MEN

1 stycznia 2026 r. weszły w życie korzystne dla nauczycieli rozwiązania w zakresie wynagradzania za godziny ponadwymiarowe.

REKLAMA

Stażowe 2026: nowe przepisy i zaświadczenia [komunikat ZUS]. Do stażu pracy można doliczyć inne okresy niż zatrudnienie na umowę o pracę

Zakład Ubezpieczeń Społecznych informuje, że od 1 stycznia 2026 r. osoby zatrudnione będą mogły doliczyć do stażu pracy okresy inne niż zatrudnienie na podstawie umowy o pracę. Nowe przepisy będą miały zastosowanie: od 1 stycznia 2026 r. do pracodawców będących jednostkami sektora finansów publicznych, natomiast od 1 maja 2026 r. – do pozostałych pracodawców.

Nagrody jubileuszowe i odprawy emerytalne dla nauczycieli. Podwyżka od 1 stycznia 2026 r.

Z początkiem 2026 roku weszła w życie część przepisów z tzw. dużej nowelizacji ustawy Karta Nauczyciela. Wzrasta wysokość nagrody jubileuszowej dla nauczycieli za 40 lat pracy. Podwyżka obejmuje również odprawy emerytalne.

Stażowe dla 50-latków czy seniorów: potwierdzenie okresów pracy sprzed 1 stycznia 1999 r. [KOMUNIKAT ZUS]

To ważny komunikat z ZUS - szczególnie dla seniorów czy osób, które pracowały przed 1 stycznia 1999 r. a chcą mieć doliczone stażowe! Wcale nie obowiązują takie zasady w zakresie składania wniosku - jakby się wydawało. ZUS wyjaśnia - co i kiedy złożyć.

Masz jedną z tych chorób przewlekłych? Od stycznia 2026 możesz dostać nawet 4327 zł miesięcznie – zobacz, jak otrzymać świadczenie wspierające

Od 1 stycznia 2026 roku kolejne tysiące osób z chorobami przewlekłymi zyska realny dostęp do świadczenia wspierającego. W grę wchodzą pieniądze rzędu od 751 zł do nawet 4327 zł miesięcznie, bez podatku, bez kryterium dochodowego i bez ryzyka egzekucji komorniczej. To efekt ostatniego etapu reformy, która zmienia sposób oceniania niepełnosprawności w Polsce.

REKLAMA

Podatek od spadków i darowizn: ważne zmiany od 7 stycznia 2026 r. Rząd przywróci terminy i ułatwi rozliczenia

Od 7 stycznia 2026 r. wchodzą w życie kolejne zmiany w podatku od spadków i darowizn. Nowelizacja deregulacyjna pozwoli przywrócić termin zgłoszenia nabycia majątku od najbliższej rodziny, ujednolici moment powstania obowiązku podatkowego przy spadkach oraz jasno określi czas na złożenie zeznania. Dzięki temu podatnicy zyskają więcej czasu i mniejsze ryzyko utraty zwolnień podatkowych.

Córka odrzuciła spadek, a i tak „dostała” długi. Co poszło nie tak? Głośna sprawa [SPADKI I DŁUGI: PORADNIK 2026]

W polskim prawie spadkowym wciąż zdarzają się sytuacje budzące gorące dyskusje. Jedna z nich dotyczy tego, że sąd stwierdził nabycie spadku przez córkę, chociaż ta wcześniej spadek odrzuciła. Efekt? Wierzyciele zaczęli dochodzić należności z długów matki. Sprawa trafiła do Rzecznika Praw Obywatelskich, który złożył skargę nadzwyczajną wskazując rażące naruszenia prawa. Wyjaśniamy przepisy, orzecznictwo, pułapki terminów i podpowiadamy, jak nie odziedziczyć długu w 2026 r.— także gdy w grę wchodzi małoletnie dziecko.

Zapisz się na newsletter
Najlepsze artykuły, najpoczytniejsze tematy, zmiany w prawie i porady. Skoncentrowana dawka wiadomości z różnych kategorii: prawo, księgowość, kadry, biznes, nieruchomości, pieniądze, edukacja. Zapisz się na nasz newsletter i bądź zawsze na czasie.
Zaznacz wymagane zgody
loading
Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich
Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj.
success

Potwierdź zapis

Sprawdź maila, żeby potwierdzić swój zapis na newsletter. Jeśli nie widzisz wiadomości, sprawdź folder SPAM w swojej skrzynce.

failure

Coś poszło nie tak

REKLAMA