Przelewy BLIK pod lupą skarbówki – czego powinniśmy się obawiać?

REKLAMA
REKLAMA
Coraz częściej w mediach społecznościowych pojawiają się ostrzeżenia, że skarbówka „przygląda się przelewom BLIK”. Czy to oznacza, że każdy drobny transfer do znajomych lub rodziny może skończyć się kontrolą i podatkiem? Sprawdzamy, kiedy urząd skarbowy naprawdę może zainteresować się płatnościami mobilnymi i jakie sytuacje budzą jego największą uwagę.
- Przelewy BLIK pod lupą. Kiedy urząd skarbowy może się nimi zainteresować?
- Jak skarbówka analizuje przelewy BLIK i inne płatności mobilne?
- Kiedy przelewy między osobami prywatnymi mogą stać się problemem?
- Zwrot kosztów czy darowizna? Granica bywa tutaj cienka
- BLIK a działalność „na boku”
- Czy opis przelewu chroni podatnika?
- Dlaczego temat zrobił się głośny właśnie teraz
- O tym warto pamiętać!
Czy Urząd Skarbowy faktycznie „śledzi” przelewy BLIK, jak straszą media społecznościowe? Coraz więcej Polaków obawia się, że nawet drobne przelewy do rodziny lub znajomych mogą skończyć się kontrolą i podatkiem. Sprawdzamy, kiedy fiskus może zainteresować się płatnościami BLIK i co faktycznie budzi jego uwagę.
REKLAMA
REKLAMA
Przelewy BLIK pod lupą. Kiedy urząd skarbowy może się nimi zainteresować?
W ostatnich miesiącach w mediach społecznościowych, zwłaszcza na TikToku i Instagramie, coraz częściej pojawiają się ostrzeżenia, że Urząd Skarbowy „kontroluje przelewy BLIK”. W niektórych nagraniach sugeruje się wręcz, że nawet drobne przelewy do znajomych czy rodziny mogą stać się podstawą do kontroli i podatkowych konsekwencji.
Czy rzeczywiście fiskus śledzi płatności BLIK-iem, a jeśli tak – w jakich sytuacjach może się nimi zainteresować? „Z punktu widzenia Urzędu Skarbowego BLIK nie jest żadnym wyjątkiem. To po prostu jedna z form przelewu bankowego” – wyjaśnia Jacek Dziuba, doradca podatkowy i ekspert ds. finansów. – „Dla fiskusa liczy się nie technologia, ale przepływ pieniędzy i jego kontekst”.
Jak skarbówka analizuje przelewy BLIK i inne płatności mobilne?
Organy podatkowe już od kilku lat dysponują narzędziami pozwalającymi analizować przepływy na rachunkach bankowych podatników. Dotyczy to zarówno klasycznych przelewów, jak i szybkich płatności mobilnych, w tym BLIK-a. Nie oznacza to jednak, że każdy przelew jest na bieżąco „oglądany” przez urzędnika.
REKLAMA
„Nie działa to na zasadzie, że ktoś siedzi i losowo sprawdza przelewy konkretnych osób” – podkreśla Jacek Dziuba. – „Analiza opiera się na mechanizmach ryzyka: powtarzalności wpływów, ich wysokości oraz zgodności z dochodami wykazywanymi przez podatnika w zeznaniach”.
W praktyce oznacza to, że pojedynczy przelew zatytułowany „oddaję za obiad” raczej nie wzbudzi zainteresowania fiskusa. Inaczej może być w przypadku regularnych wpływów albo większych kwot, niemających pokrycia w oficjalnych dochodach.
Kiedy przelewy między osobami prywatnymi mogą stać się problemem?
Jednym z najczęstszych punktów zapalnych są przelewy między osobami fizycznymi. Fiskus może zakwalifikować je jako darowiznę, pożyczkę albo – w skrajnym przypadku – nieujawniony przychód. „Jeżeli urząd zauważy powtarzalne przelewy albo większe kwoty, może uznać, że podatnik otrzymał darowiznę” – tłumaczy Jacek Dziuba. – „Kluczowe jest wtedy, czy została ona prawidłowo zgłoszona i udokumentowana”.
W praktyce urzędy skarbowe badają nie tylko sam fakt przelewów, ale również ich częstotliwość i relację między stronami. W opisywanych medialnie sprawach fiskus kwestionował regularne wpływy od członków rodziny lub znajomych, uznając je za darowizny, które nie zostały zgłoszone w ustawowym terminie. Skutkiem była konieczność zapłaty podatku – czasem według najwyższej stawki, jeśli urząd zakwalifikował przelewy do tzw. trzeciej grupy podatkowej.
Zwrot kosztów czy darowizna? Granica bywa tutaj cienka
Częstym argumentem podatników jest, że przelewy były jedynie zwrotem kosztów – za wakacje, wspólne zakupy czy opłaty. Taka linia obrony bywa skuteczna, ale nie zawsze. „Jednorazowy zwrot wydatków raczej nie zostanie uznany za darowiznę” – mówi Jacek Dziuba. „Problem pojawia się, kiedy takich przelewów jest dużo i są regularne. Wtedy urząd może uznać, że mamy do czynienia z przysporzeniem majątkowym”.
W jednej z opisywanych w prasie spraw fiskus zakwestionował kilkanaście przelewów od rodzica na rzecz dziecka, uznając je za darowiznę przekraczającą limit zwolnienia. Podatnik próbował wykazać, że były to zwroty kosztów, jednak brak spójnej dokumentacji i regularność przelewów zadziałały na jego niekorzyść.
BLIK a działalność „na boku”
Jeszcze większe ryzyko pojawia się wtedy, gdy przelewy pochodzą od wielu różnych osób. W takich sytuacjach fiskus może uznać, że podatnik prowadzi działalność gospodarczą bez jej rejestracji. „Jeżeli na konto regularnie wpływają środki od różnych osób, urząd może przyjąć, że jest to zapłata za usługi lub towary. Wtedy konsekwencje mogą być poważne: zaległy podatek, odsetki, a nawet obowiązek zapłaty składek ZUS wstecz” – ostrzega ekspert.
W mediach opisywano różne przypadki, w których urzędy skarbowe kwestionowały regularne wpływy na konta osób wykonujących drobne usługi, np. w branży beauty, uznając je za przychody z działalności nierejestrowanej. Forma płatności nie miała znaczenia – decydująca była powtarzalność i liczba transakcji.
Czy opis przelewu chroni podatnika?
Wielu podatników liczy na to, że odpowiedni tytuł przelewu – „zwrot za wakacje”, „oddaję” – rozwiązuje problem. To jednak nie zawsze wystarcza.
„Opis przelewu może pomóc, ale nie jest tarczą ochronną” – zaznacza Jacek Dziuba. – „Jeżeli z analizy wynika, że przelewy są regularne i wysokie, sam opis nie przekona urzędu, że nie doszło do darowizny albo przychodu”.
Dlaczego temat zrobił się głośny właśnie teraz
Choć skarbówka ma możliwość analizowania przelewów od kilku lat, tak naprawdę dopiero niedawno temat trafił do masowej świadomości. „Dużą rolę odgrywają w tym media społecznościowe” – zauważa Jacek Dziuba. – „Na TikToku czy Instagramie pojawiają się uproszczone przekazy sugerujące, że BLIK sam w sobie jest ‘niebezpieczny’. To nie do końca prawda, ale pokazuje rosnącą świadomość, że przepływy pieniężne nie są dla fiskusa niewidoczne”.
O tym warto pamiętać!
BLIK nie jest „pod specjalnym nadzorem” urzędu skarbowego, ale jak każda forma przelewu może stać się przedmiotem analizy. Ryzyko pojawia się przede wszystkim przy dużych lub regularnych wpływach, które nie mają jasnego uzasadnienia w dochodach podatnika. Jak podkreśla Jacek Dziuba, najlepszą ochroną jest spójność, dokumentowanie rozliczeń i zdrowy rozsądek – zarówno w relacjach prywatnych, jak i biznesowych.
Jacek Dziuba, doradca podatkowy, certyfikowany główny księgowy i dyrektor finansowy
REKLAMA
© Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A.
REKLAMA