Ta choroba dotyka co trzecią osobę w Polsce. Powoduje ponad 200 powikłań, cierpi coraz więcej dzieci

REKLAMA
REKLAMA
Prof. Lucyna Ostrowska podkreśla, że nie zna drugiej choroby, która niosłaby ze sobą takie konsekwencje i koszty dla systemu zdrowia. – To choroba wieloprzyczynowa, uwarunkowana biologicznie i genetycznie oraz zależna od czynników środowiskowych – mówi.
- Polska wśród krajów z najszybszym wzrostem problemu
- To przede wszystkim groźna choroba, nie kwestia wyglądu
- Chorujące osoby potrzebują kompleksowej opieki medycznej
- Ponad 200 powikłań i wyższe ryzyko zgonu
- Chorzy wciąż spotykają się z napiętnowaniem
- Zbyt mało leczenia i systemowych rozwiązań
- Jak dziś leczy się otyłość
- Choroba w dużym stopniu obciąża gospodarkę
Otyłość pozostaje jednym z najpoważniejszych wyzwań zdrowotnych współczesnego świata. Liczba chorych stale rośnie, a wraz z nią ryzyko ciężkich powikłań, wykluczenia i ogromnych kosztów społecznych oraz ekonomicznych. Mimo skali problemu choroba nadal bywa lekceważona, niewłaściwie rozumiana i zbyt rzadko leczona.
REKLAMA
Tymczasem na świecie żyje dziś 2,5 miliarda dorosłych osób z nadmierną masą ciała, w tym 890 milionów chorujących na otyłość. Jeśli obecny trend się utrzyma, do 2030 roku nadwaga lub otyłość będzie dotyczyć połowy dorosłej populacji świata. Szczególnie szybki wzrost notuje się wśród dzieci i młodzieży. W Europie z nadmierną masą ciała zmaga się już ponad połowa dorosłych, a Polska należy do państw, w których liczba osób z chorobą otyłościową rośnie najszybciej.
Z danych dotyczących Polski wynika, że z nadwagą lub otyłością mierzy się więcej niż co drugi dorosły. Według prognoz w kolejnych latach odsetek chorych będzie nadal wzrastał. Mimo że otyłość od dawna znajduje się na Międzynarodowej Liście Chorób i Problemów Zdrowotnych WHO, w praktyce nadal często pozostaje chorobą "przezroczystą". Oznacza to, że jest zbyt rzadko uwzględniana w diagnozie i niemal nieuwzględniana jako przyczyna zgonu.
Polska wśród krajów z najszybszym wzrostem problemu
Polska znajduje się w grupie państw, w których tempo wzrostu liczby osób chorujących na otyłość należy do najwyższych. Otyłych jest już ponad 9 milionów Polaków. Prognozy NFZ pokazują, że do 2035 roku otyłość będzie dotyczyła ponad 35 proc. dorosłych mężczyzn i ponad 25 proc. dorosłych kobiet w Polsce. Skala zjawiska stale się powiększa.
REKLAMA
To przede wszystkim groźna choroba, nie kwestia wyglądu
Eksperci podkreślają, że otyłość nie jest wyłącznie kwestią wyglądu ani efektem braku silnej woli. To choroba wieloprzyczynowa, związana z uwarunkowaniami biologicznymi, genetycznymi i środowiskowymi. Ma charakter przewlekły, wykazuje skłonność do nawrotów, nie ustępuje samoistnie i wymaga diagnozowania oraz leczenia.
Chorujące osoby potrzebują kompleksowej opieki medycznej
Prof. Lucyna Ostrowska zaznacza, że nie chodzi o zbędne kilogramy, lecz o bardzo groźną chorobę, która prowadzi do około 200 powikłań zdrowotnych i generuje ogromne koszty dla systemu ochrony zdrowia. Podkreśla również, że zalecenia w rodzaju "jedz mniej i więcej się ruszaj" nie wystarczają, by zatrzymać rozwój choroby. Osoby z otyłością to nadal jedyna grupa pacjentów, od której często oczekuje się samowyleczenia, choć w rzeczywistości potrzebują kompleksowej opieki medycznej.
Ponad 200 powikłań i wyższe ryzyko zgonu
Najważniejszym celem leczenia choroby otyłościowej jest ochrona pacjenta przed jej następstwami. Otyłość wiąże się z około 200 powikłaniami zdrowotnymi i znacząco zwiększa ryzyko śmierci.
Wśród najczęściej wymienianych konsekwencji znajdują się m.in. cukrzyca typu 2, choroby sercowo-naczyniowe, schorzenia układu ruchu, depresja, nowotwory złośliwe, stłuszczenie wątroby, przewlekła choroba nerek, zaburzenia oddychania, zaburzenia lękowe oraz zaburzenia odżywiania. Wśród szczególnie groźnych następstw wskazuje się również niewydolność serca, nagły zgon sercowo-naczyniowy, chorobę zakrzepowo-zatorową oraz chorobę zwyrodnieniową kolan. To pokazuje, że skutki otyłości wykraczają daleko poza samą masę ciała i obejmują wiele układów oraz funkcji organizmu.
Chorzy wciąż spotykają się z napiętnowaniem
Otyłość jest chorobą widoczną, której nie da się ukryć, dlatego osoby nią dotknięte są szczególnie narażone na ocenianie i stygmatyzację. Katarzyna Głowińska zwraca uwagę, że wciąż zbyt mało osób ma świadomość, iż jest to ciężka, przewlekła i nawrotowa choroba prowadząca do poważnych powikłań zdrowotnych, a nawet przedwczesnej śmierci.
Napiętnowanie chorych jako osób leniwych, nieumiarkowanych w jedzeniu i unikających aktywności fizycznej odbija się negatywnie także na ich kondycji psychicznej. Dyskryminacja dotyka ich nie tylko w życiu codziennym, ale również w ochronie zdrowia. Aż 75 proc. osób chorujących na otyłość deklaruje, że doświadcza jej także w gabinecie lekarskim.
Zbyt mało leczenia i systemowych rozwiązań
Mimo narastającej skali problemu w Polsce nadal brakuje ogólnokrajowej strategii profilaktyki i leczenia nadwagi oraz otyłości. Konsekwencje nierozpoznawania i nieleczenia choroby są coraz poważniejsze, zarówno dla pacjentów, jak i dla całego systemu.
W Polsce przyczynowo leczony jest tylko 1 proc. pacjentów z otyłością, podczas gdy pozostali leczeni są głównie z powodu jej ciężkich następstw. Leczenie choroby otyłościowej opiera się na dwóch filarach: klinicznym i terapeutycznym. Cel kliniczny oznacza redukcję masy ciała, natomiast cel terapeutyczny dotyczy poprawy stanu zdrowia oraz zapobiegania powikłaniom albo ograniczania ryzyka ich wystąpienia.
Jak dziś leczy się otyłość
W leczeniu choroby otyłościowej stosuje się postępowanie niefarmakologiczne, polegające na zmianie stylu życia, a także leczenie farmakologiczne i chirurgiczne. W Polsce zarejestrowano pięć preparatów wykorzystywanych w terapii tej choroby, różniących się mechanizmem działania oraz sposobem podania.
Choroba w dużym stopniu obciąża gospodarkę
Skutki nadwagi i otyłości są odczuwalne nie tylko w zdrowiu publicznym. Szacuje się, że całkowite koszty nadwagi i otyłości w Polsce w 2019 roku wyniosły 15,4 mld USD, czyli około 2,6 proc. PKB. Prognozy wskazują, że do 2060 roku mogą wzrosnąć nawet sześciokrotnie do około 91,5 mld USD, co odpowiada 4,9 proc. PKB.
Dodatkowo osoby chorujące na otyłość niemal dwa razy częściej korzystają ze zwolnień lekarskich, a ich absencje trwają dłużej niż w przypadku innych pracowników. Jednocześnie dane WHO pokazują, że każdy dolar zainwestowany w zarządzanie chorobą otyłościową może przynieść średnio sześć dolarów korzyści ekonomicznych rocznie przez kolejne 30 lat.
REKLAMA


