Ani przedszkola i szkoły, ani publiczny system ochrony zdrowia nie są dziś w stanie zapewnić dzieciom wymagającym intensywnej terapii odpowiedniej liczby godzin rehabilitacji, terapii czy zajęć edukacyjnych. Dotyczy to m.in. dzieci z autyzmem, które często potrzebują wielokrotnie większego wsparcia, niż są w stanie zaoferować publiczne placówki.W efekcie do ośrodków pomocy społecznej trafiają wnioski rodziców o pomoc, która w praktyce powinna być dostępna w systemie edukacji lub ochrony zdrowia. Niewydolność obu tych systemów sprawia, że dziecko potrzebujące np. 40 godzin terapii ze specjalistą miesięcznie otrzymuje jedynie 4 godziny. Pozostaje więc luka wynosząca 36 godzin.Rodzice, których nie stać na sfinansowanie prywatnych zajęć, szukają wsparcia w MOPS. Jedną z możliwości jest ubieganie się o usługi opiekuńcze. W artykule opisujemy sprawę matki, która próbowała uzyskać taką pomoc dla swoich dzieci, u których zdiagnozowano autyzm (F84.0) oraz nadpobudliwość psychoruchową z deficytem uwagi (F90).