REKLAMA
Zarejestruj się
REKLAMA
Gdy ceny na pylonach stacji paliw sięgają 8 czy 9 zł za litr, kierowcy i politycy szukają winnych, najczęściej wskazując na marże koncernów naftowych lub właścicieli stacji. Analiza struktury cenowej pokazuje jednak jednoznacznie, że głównym beneficjentem każdego litra sprzedanego paliwa jest budżet państwa. Co więcej, poza bezpośrednimi podatkami, w cenie paliwa kryje się szeroka warstwa ukrytych opłat regulacyjnych oraz podatków operacyjnych. Odpowiedź na tytułowe pytanie wymaga rozłożenia ceny detalicznej paliw silnikowych (w szczególności benzyny oleju napędowego) na czynniki pierwsze. Okazuje się, że podatki, opłaty i składki na ubezpieczenia społeczne są zawarte w absolutnie każdym elemencie łańcucha dostaw. Państwo pobiera daniny nie tylko bezpośrednio przy dystrybutorze (VAT, akcyza), ale również od pensji pracowników rafinerii (ZUS), od energii zasilającej stacje (podatek akcyzowy od energii elektrycznej) czy od transportu surowca (podatki drogowe).
W najnowszym obwieszczeniu minister energii określił ceny benzyny i oleju napędowego na weekend. Sprawdzamy, jaką maksymalną cenę kierowcy będą musieli zapłacić za tankowanie w dniach od 16 maja do 18 maja.
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA