REKLAMA
Zarejestruj się
REKLAMA
Polskie finanse publiczne znalazły się w krytycznym punkcie. Wydajemy znacznie więcej, niż zarabiamy, a dług rośnie w zastraszającym tempie. Tegoroczny raport fundacji FOR i WEI, zatytułowany „Budżetowy S.O.S.”, to nie tylko alarmujący sygnał ostrzegawczy, ale i konkretna mapa drogowa, która ma uchronić nas przed gospodarczą katastrofą. Eksperci ostrzegają: jeśli nie zmienimy kursu, czekają nas lata stagnacji i drastyczne obniżenie poziomu życia. Proponują m.in. wprowadzenie jednolitego wieku emerytalnego dla kobiet i mężczyzn na poziomie 67 lat, ograniczenie 800+, likwidację 13. i 14. emerytur.
Polska znalazła się w ścisłej czołówce Unii Europejskiej pod względem kosztów obsługi długu publicznego – wynika z najnowszych danych Eurostatu. Wskaźnik ten sięga 4,5 proc. w 2025 roku, co oznacza jedno z najwyższych obciążeń fiskalnych w całej Wspólnocie. W tle rosną także całkowite koszty obsługi zadłużenia, które w 2026 roku mają osiągnąć około 115 mld zł, a ekonomiści ostrzegają przed dalszym wzrostem relacji długu do PKB powyżej konstytucyjnego progu ostrożnościowego.
W budżecie państwa na 2026 rok deficyt, czyli nadwyżka wydatków nad dochodami, może przekroczyć nawet 271 miliardów złotych. Deficyt budżetowy zwiększa przestrzeń fiskalną państwa, ale ma swoją cenę: rosną wydatki na obsługę długu (same odsetki, prowizje i koszty emisji finansowych instrumentów dłużnych). W 2026 r. kosztować to będzie 115 mld zł.
W Parlamencie Europejskim w Brukseli eksperci ostrzegali 14 stycznia 2026 r. przed kryzysem związanym z liczącym setki miliardów euro zadłużeniem UE. – Mamy zobowiązania do spłaty długu, ale jeszcze go nie zaczęliśmy spłacać. Mamy też inne wyzwania: demograficzne, polityczne - powiedział hiszpański ekonomista Daniel Lacalle.
REKLAMA
Najnowsza jesienna prognoza makroekonomiczna Komisji Europejskiej dla Polski pokazuje wyraźne korekty dotyczące wzrostu gospodarczego, inflacji, finansów publicznych oraz długu, z podkreśleniem roli inwestycji unijnych i słabnącego tempa ekspansji po 2026 roku.
Państwo wydaje coraz więcej, a ponieważ nie ma na to pełnego pokrycia w dochodach, rośnie też dług publiczny – wynika z najnowszego raportu „Rachunek od państwa” przygotowanego przez Forum Obywatelskiego Rozwoju (FOR), na który w poniedziałkowym wydaniu powołuje się „Rzeczpospolita”.
Dług polskiego sektora instytucji rządowych oraz samorządowych (general government) wzrósł do 57,4% PKB w pierwszym kwartale 2025 r. z 55,3% PKB zanotowanych kwartał wcześniej. Takie dane podał Eurostat. Natomiast w pierwszym kwartale 2024 r. wskaźnik ten wyniósł 51,3% PKB.
Historyczny moment dla polskiej gospodarki? Prezes NBP Adam Glapiński ostrzega, że już w 2026 roku dług publiczny może po raz pierwszy przekroczyć unijny próg 60 proc. PKB. Choć inflacja zbliża się do celu NBP, to fiskalna polityka rządu – najluźniejsza w całej UE poza Rumunią – może zachwiać stabilnością makroekonomiczną kraju.
REKLAMA
Rząd przedstawił projekt ustawy budżetowej na 2024 rok, który ma na celu zapewnienie stabilności finansowej kraju. Głównymi filarami tego projektu są bezpieczeństwo, wsparcie programów społecznych, ochrona zdrowia oraz strategie minimalizujące koszty obsługi długu Skarbu Państwa. W kontekście globalnych wyzwań, takich jak konflikt na Ukrainie, jakie kluczowe wskaźniki gospodarcze i założenia zostały uwzględnione w tym projekcie? Oto przegląd najważniejszych informacji.
Nie sprawdziły się negatywne prognozy makroekonomiczne dotyczące Polski. Dług publiczny jest na bezpiecznym poziomie, a bezrobocie, nie uwzględniając Czech, najniższe w UE - zauważa minister finansów Magdalena Rzeczkowska.
REKLAMA