Posiadanie telefonu w czasie egzaminu to za mało. Nie może dyskwalifikować zdającego

REKLAMA
REKLAMA
Znalezienie telefonu przy osobie zdającej egzamin może stać się dla niej źródłem problemów. Jednak czy konsekwencje, które poniesie w związku taką sytuacją mogą obejmować wykluczenie z udziału w egzaminie i zakaz przystąpienia do niego w przyszłości?
- Korzystanie z pomocy naukowych w czasie egzaminu
- Posiadanie telefonu a jego używanie
- Posiadanie telefonu w czasie egzaminu to za mało
Ściąganie na egzaminach ma obecnie zupełnie inny wymiar niż 10 czy 20 lat temu. Osoby, które do nich przystępują nie piszą drobnym drukiem ściąg i nie zastanawiają się, gdzie je ukryć. Obecnie ściąganie na egzaminie najczęściej wiąże się z używaniem urządzeń elektronicznych, które przed laty bez wątpienia zostałyby uznane za zaawansowany sprzęt szpiegowski. I choć regulaminy porządkowe najczęściej jasno precyzują co wolno zdającym, a jakiego rodzaju urządzeń nie wolno wnosić na salę, to w praktyce na tym tle i tak powstają problemy.
REKLAMA
REKLAMA
Korzystanie z pomocy naukowych w czasie egzaminu
W jednej z tego typu spraw w ostatnim czasie wydał wyrok Wojewódzki Sąd Administracyjny w Łodzi (z 19 czerwca 2026 r., sygn. akt III SA/Łd 838/25). Sprawa dotyczyła zdarzenia, które miało miejsce na lekarsko-dentystycznym egzaminie końcowym. U jednego ze zdających został wykryty telefon komórkowy włączony w trybie samolotowym. Został on na tej podstawi zdyskwalifikowany z dalszego udziału w nim, a dodatkowo wydano zakaz przystępowania przez niego do egzaminu w kolejnym terminie. Jako podstawę tej decyzji wskazano art. 14d ust. 4 ustawy z 5 grudnia 1996 r. o zawodach lekarza i lekarza dentysty, zgodnie z którym test jest rozwiązywany przez zdającego samodzielnie. Podczas zdawania LEK i LDEK zdający nie może korzystać z żadnych pomocy naukowych i dydaktycznych, a także nie może korzystać z urządzeń służących do kopiowania oraz przekazywania i odbioru informacji. Naruszenie tego zakazu lub rozwiązywanie testu niesamodzielnie stanowi podstawę zdyskwalifikowania zdającego, co jest równoważne z uzyskaniem przez niego wyniku negatywnego.
Posiadanie telefonu a jego używanie
Od decyzji tej wniesiono odwołanie, w którym pełnomocnik skarżącego wniósł o unieważnienie rozstrzygnięcia i dopuszczenie do najbliższego terminu egzaminu bez dodatkowych konsekwencji. W uzasadnieniu wskazano, że decyzja o dyskwalifikacji z egzaminu była niesłuszna i nieproporcjonalna, a także nieoparta na jasnych i jednolitych kryteriach. Skarżący nie korzystał z telefonu, był on od początku włączony i przekazany komisji zgodnie z instrukcjami. Regulamin nie zabraniał wyraźnie posiadania telefonu przy sobie w trybie samolotowym - zabronione było jedynie jego używanie oraz brak przekazania komisji przed wyjściem do toalety. Dodatkowo odwołujący wskazał na brak odpowiedniego przygotowania organizacyjnego egzaminu, gdyż nie zapewniono wydzielonego miejsca do przechowywania telefonów, a przekazane ustnie instrukcje były nieprecyzyjne i otwarte na różną interpretację.
Posiadanie telefonu w czasie egzaminu to za mało
Skarga nie została uwzględniona, a sprawą zajął się sąd administracyjny, który ocenił sytuację odmiennie. W uzasadnieniu wydanego wyroku wskazał, że użyte w treści przywołanych przepisów sformułowania wskazują, że istotą egzaminu jest weryfikacja umiejętności rozwiązania testu przez zdającego samodzielnie, tj. bez współpracy innej osoby, korzystania z pomocy naukowych czy urządzeń. Zgodnie ze Słownikiem języka polskiego PWN hasło „korzystać z czegoś” oznacza mieć pożytek z czegoś, wyzyskiwać coś, a także użytkować coś, posługiwać się czymś jako narzędziem, środkiem itp. Z kolei przez posiadanie rozumie się bycie właścicielem czegoś czy też dysponowanie czymś. Literalna wykładnia przepisu wskazuje więc, że sankcja w postaci zdyskwalifikowania zdającego z egzaminu LEK/LDEK przewidziana została wyłącznie w odniesieniu do posługiwania się przez zdającego niedozwolonym urządzeniem. Podstawą zdyskwalifikowania zdającego jest stwierdzenie naruszenia przez niego z zakazu korzystania z pomocy naukowych i dydaktycznych, a także z urządzeń służących do kopiowania oraz przekazywania i odbioru informacji lub rozwiązywanie testu niesamodzielnie. Może ją stanowić zatem wyłącznie korzystanie z urządzenia służącego do kopiowania oraz przekazywania i odbioru informacji a nie dysponowanie nim. Sąd doszedł do wniosku, że samo posiadanie aparatu telefonicznego nawet włączonego w trybie samolotowym nie wystarcza do uznania, że zdający posługuje się nim podczas egzaminu. Sąd podzielił stanowisko organu, że jakkolwiek aktywacja trybu samolotowego wyłącza moduły radiowe, co oznacza, że telefon przestaje odbierać i wysyłać sygnały komórkowe oraz dezaktywuje Wi-Fi, Bluetooth i GPS pozwalające na wykonywanie i odbieranie połączeń telefonicznych, wysyłanie SMS-ów czy korzystanie z Internetu to ww. funkcja pozwala jednak korzystać z telefonu do zadań, które nie wymagają połączenia z siecią, takich jak robienie notatek, przeglądanie plików lub zdjęć, kopiowanie ich, korzystanie ze słuchawek bezprzewodowych czy z aplikacji offline. Zgodził się również z tym, że ustalenie, że uczestnik egzaminu posiada urządzenie włączone w ww. trybie samolotowym może naruszać regulamin porządkowy i stanowić zachowanie sprzeczne z poleceniami wydanymi przez przewodniczącego, może również być odnotowane w protokole egzaminu. Nie może jednak prowadzić do dyskwalifikacji zdającego z egzaminu.
REKLAMA
art. 14d ust. 4 ustawy z 5 grudnia 1996 r. o zawodach lekarza i lekarza dentysty (j.t. Dz.U. z 2026 r. poz. 37)
REKLAMA
© Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A.
REKLAMA
