REKLAMA
Zarejestruj się
REKLAMA
Rekordowo dużo Polaków zamierza podjąć pracę dorywczą na początku 2026 roku – to najnowsze wyniki badania Wskaźnik Pracy Dorywczej realizowanego na zlecenie agencji pracy natychmiastowej. Ofert pracy tymczasowej także nie powinno zabraknąć – potrzebę zatrudnienia dodatkowych pracowników wskazuje blisko 70 proc. polskich przedsiębiorstw. Po decyzji Premiera w zakresie końca prac nad nowelizacją ustawy o PIP - ma to szczególne znaczenie, bo wydaje się, że szybkie umowy zlecenia, na dorobienie sobie - nie przestaną być mniej popularne w 2026 r. Nie będzie bowiem obawy, że inspektor pracy podczas kontroli ustali stosunek pracy (w miejsce umowy cywilnoprawnej, tzw. śmieciowej).
Większość Polakó odczuwa potrzebę dorabiania. Z braku pieniędzy, ale i dla rozwijania swoich pasji i zainteresowań gdyż niekoniecznie pokrywają się one z przedmiotem pracy zawodowej. W jednym i drugim przypadku, by dorobić skutecznie i tyle, ile potrzeba warto zacząć od przygotowania zawodowego planu B. Przyda się on także na okoliczność niespodziewanej zmiany na rynku pracy.
Potrzebę pracy dorywczej zgłasza co szósty pracownik. I nie ma z tym problemu, bo gospodarka potrzebuje rąk do pracy – także na zasadzie krótkich zleceń – niemal w każdej branży. W ostatnim kwartale roku w ofertach mogą przebierać – jest ich więcej niż chętnych.
Niemal trzy na cztery przedsiębiorstwa w Polsce mają problemy z obsadzeniem stanowisk pracownikami szeregowymi, wykonującymi proste i powtarzalne czynności: pracowników fizycznych, kasjerów, pakowaczy czy magazynierów. Ratunkiem jest zatrudnianie tzw. Gigersów czyli osób mających stałą pracę gdzie indziej, ale chcących dorobić.
REKLAMA
Pracownicy nie są skłonni do zmiany pracy, ale chcą więcej zarabiać. O wyższą pensję postara się 61 proc. zatrudnionych, choć strategie są różne. Najwięcej osób poprosi o podwyżkę aktualnego pracodawcę, inni poszukają lepiej płatnej pracy. Najmniej popularna opcja to praca dorywcza.
REKLAMA
REKLAMA