REKLAMA
Zarejestruj się
REKLAMA
W debacie publicznej na temat wadliwych umów o kredyt konsumencki coraz częściej pojawia się narracja o celowym działaniu banków na szkodę klientów. Jej zwolennicy twierdzą, że instytucje finansowe świadomie wpisywały do umów klauzule niezgodne z prawem, licząc na niewiedzę konsumentów i nikłe prawdopodobieństwo zakwestionowania zapisów. Tezę tę chętnie podchwytują prawnicy reprezentujący kredytobiorców w sporach sądowych. Tymczasem rzeczywistość jest bardziej złożona - i właśnie dlatego bardziej niepokojąca. Jeśli błędy wynikały z chciwości, remedium jest proste: lepsza regulacja i dotkliwe sankcje. Jeśli jednak u ich podstaw leży splot strukturalnych dysfunkcji organizacyjnych, luk kompetencyjnych i nieprecyzyjnych przepisów - problem jest znacznie trudniejszy do wyeliminowania. I znacznie trudniejszy do zapobieżenia w przyszłości. Dlatego rozumiem zarówno stronę kredytobiorców przez których najczęściej przemawiają emocje oraz bankowców, którzy rozliczani są za swoje błędy po wielu latach bez względu na to ile w tych bledach było celowego działania.
Mało kto o tym wie, że można odzyskać nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych ze swojego zadłużenia. Chodzi o sankcję kredytu darmowego, czyli wciąż mało znane narzędzie prawne, które pozwala odzyskać pieniądze z kredytu. Ile to kosztuje? Jakie warunki trzeba spełnić? Oto szczegóły.
W 2025 roku kredyty hipoteczne w Polsce pozostają silnie uzależnione od wskaźnika WIBOR (Warsaw Interbank Offered Rate), który determinuje oprocentowanie zmiennych rat kredytu lub pożyczki. Według danych z lipca 2025 r., WIBOR 3M wynosi 4,96%, a WIBOR 6M – 4,79%, co po serii obniżek stóp procentowych NBP (ostatnia we wrześniu o 0,25 pp.) przyniosło ulgę kredytobiorcom. Prognozy wskazują na potencjalny dalszy spadek do ok. 4,18% w ciągu najbliższych miesięcy, co mogłoby obniżyć raty o 60-70 zł przy umowie kredytu opiewającej na 400 tys. zł.
Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wydał 13 lutego 2025 r. wyrok w polskiej sprawie C-472/23 dotyczącej sankcji kredytu darmowego (SKD), który może mieć dalekosiężne skutki dla rynku kredytów i pożyczek gotówkowych w Polsce. Orzeczenie to precyzuje warunki, na jakich konsument może dochodzić swoich praw w przypadku naruszeń obowiązków informacyjnych przez banki i instytucje finansowe.
REKLAMA
Jeśli banki naprawdę kogoś się boją w całym uniwersum sporów powstałych na tle umów kredytowych, to na pewno luksemburskiego Trybunału. Obrazuje to ostatni schemat ich postępowania – tj. podejmowanie wszelkich możliwych działań obliczonych na umorzenie postępowań zainicjowanych z pytań prejudycjalnych skierowanych do TSUE, tak aby nie tworzyły się orzecznicze precedensy, kreujące podstawy do dochodzenia wobec nich kolejnych roszczeń.
Czym jest sankcja kredytu darmowego i jakie znaczenie ma to orzeczenie dla kredytobiorców w Polsce? Rozmawiamy z Stanisławem Rachelskim, radcą prawnym, ekspertem w dziedzinie prawa finansowego i kredytowego, o wyroku TSUE w sprawie C-714/22. Wyrok ten dotyczy błędnego wskazania Rzeczywistej Rocznej Stopy Oprocentowania (RRSO) i jego konsekwencji dla konsumentów.
Po ogłoszeniu upadłości kredytobiorcy powinni nadal spłacać swoje zobowiązanie wobec banku – dokładanie na takich samych zasadach, jak czynili to przed ogłoszeniem upadłości, czyli w wysokości, terminach i na rachunek określony w umowie kredytowej. Wyjątkiem są tu tylko ci kredytobiorcy, którym bank przed ogłoszeniem upadłości nie zdążył przelać środków. Ich umowy po prostu wygasają. Natomiast kredytobiorcy kwestionujący umowę kredytową, np. frankowicze, powinni zgłosić swoją wierzytelność ustanowionemu po ogłoszeniu upadłości banku syndykowi masy upadłości.
REKLAMA
REKLAMA