REKLAMA
Zarejestruj się
REKLAMA
Aktualnie obowiązujące progi podatkowe w podatku dochodowym od osób fizycznych (PIT) są „nieadekwatne do kosztów życia obywateli” – stwierdził przewodniczący sejmowej Komisji do Spraw Petycji, poseł Rafał Bochenek. W dniu 27 maja 2026 r. ww. sejmowa komisja podjęła decyzję co do dalszych prac nad postulatem podwyższenia pierwszego progu podatkowego w podatku dochodowym od osób fizycznych (PIT) ze 120 000 zł, do kwoty stanowiącej równowartość dwukrotności rocznej mediany wynagrodzeń, tj. do 171 000 zł.
„Rodziny wychowujące dzieci są traktowane podatkowo tak samo, jak osoby samotne osiągające identyczny dochód, mimo że ich rzeczywista sytuacja finansowa jest zupełnie inna” – wybrzmiało w petycji obywatelskiej, która w lipcu 2026 r. trafiła do Ministerstwa Finansów. Chociaż – zgodnie z obecnie obowiązującymi przepisami ustawy PIT – dzieci, w określonych przez ustawodawcę przypadkach, przy rocznym rozliczaniu podatku dochodowego, mogą zostać uwzględnione w ramach ulg podatkowych (i tym sposobem mogą obniżyć ostateczne zobowiązanie podatkowe rodziców), jednak – posiadanie dzieci (i ich liczba) nie wpływa na wysokość pierwszego progu podatkowego przy wspólnym rozliczeniu małżonków (dzieci nie są bowiem wliczane do dzielnika łącznego dochodu rodziców).
W dniu 27 maja 2026 r. Sejmowa Komisja do Spraw Petycji podjęła decyzję co do dalszych prac nad postulatem podniesienia pierwszego progu podatkowego w podatku dochodowym od osób fizycznych (PIT) do poziomu 171 000 zł rocznie. „Rzeczywiście należy nad tym pracować” – podkreślił przewodniczący komisji, poseł Rafał Bochenek.
Polski Ład od 2022 r. mrozi skalę podatkową, a przecież przez te lata inflacja wpychała masę Polaków w 32 procent drugiego progu podatkowego szybciej. Do posłów trafiła już petycja o podniesienie progu do 171 tys. zł, ale jest i inna propozycja: próg 200 tys. zł i kwotę wolną 45 tys. zł. Ile zyskamy na każdym z tych rozwiązań? Zrobiliśmy własne obliczenia. Tyle, że rząd podchodzi sceptycznie.
REKLAMA
Kwota wolna od podatku miała wzrosnąć z 30 000 zł do 60 000 zł - ale o tym na razie cisza. A tu w Sejmie już czeka inny ważny dokument. Dotyczy wzrostu progu podatkowego w stawce 12 procent. Po zmianie byłoby to aż 171 tys. zł zamiast obecnych 120 tys. zł. Różnicę widać gołym okiem, a podatek 32 procent wchodziłby 51 000 zł później. To ponad 10 tys. zł więcej w kieszeni! Tylko co zrobią posłowie?
REKLAMA
REKLAMA