To już naprawdę koniec abonamentu RTV. Zostanie zlikwidowany. Konkretną datę już podali. Rząd szykuje rewolucyjne zmiany. Co z tymi, którzy z opłatami zalegają?

REKLAMA
REKLAMA
Jedni płacą z przyzwyczajenia albo ze strachu przed karą, inni od lat udają, że problem nie istnieje. Abonament radiowo-telewizyjny to jedna z tych opłat, które od dawna wiszą w powietrzu jak niezałatwiona sprawa sprzed lat. Każdy rząd obiecuje, że coś z tym zrobi. I każdy dotąd poległ. Teraz władza znów zapowiada przełom. Pada nawet konkretna data. Pytanie brzmi: czy tym razem naprawdę do niego dojdzie.
- Ile dziś kosztuje publiczne radio i telewizja
- Opłata z innej epoki
- Media publiczne na budżetowej kroplówce
- Konkretna data i długi, które nie znikną
- Reforma, która wykracza poza pieniądze
- Czy to się w ogóle uda?
Ile dziś kosztuje publiczne radio i telewizja
Od początku roku Polacy płacą więcej za posiadanie odbiorników. Abonament radiowy wzrósł do 9,50 zł miesięcznie, podczas gdy jeszcze w 2025 roku wynosił 8,70 zł. W przypadku telewizora opłata sięga dziś 30,50 zł, wobec 27,30 zł rok wcześniej. Same kwoty nie wydają się zaporowe, ale skala problemu jest zupełnie gdzie indziej.
REKLAMA
REKLAMA
Obowiązek płacenia abonamentu od lat ignoruje większość zobowiązanych. Zgodnie z danymi regularnie uiszcza go niespełna 35 procent osób, które powinny to robić. Efekt jest prosty do przewidzenia: media publiczne, które w założeniu miały być finansowane z abonamentu, i tak muszą być ratowane pieniędzmi z budżetu państwa. Co roku to od dwóch do trzech miliardów złotych.
Opłata z innej epoki
Abonament RTV od dawna uchodzi za relikt czasów, gdy telewizor był meblem niemal obowiązkowym, a radio stało na każdej kuchennej półce. W świecie platform streamingowych, internetu i treści na żądanie coraz więcej osób nie widzi sensu w płaceniu za sam fakt posiadania odbiornika. Niska ściągalność stała się jednym z głównych argumentów za całkowitym demontażem obecnego systemu.
Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, kierowane przez Martę Cienkowską, nie ukrywa, że chce zamknąć ten rozdział raz na dobre. Plan zakłada likwidację abonamentu radiowo-telewizyjnego.
REKLAMA
Media publiczne na budżetowej kroplówce
W miejsce abonamentu rząd proponuje finansowanie mediów publicznych bezpośrednio z budżetu państwa. Wstępnie ma to być 2,5 miliarda złotych rocznie, kwota waloryzowana o inflację. Według resortu kultury suma ta wynika z audytu przeprowadzonego w Telewizji Polskiej oraz uzgodnień z Ministerstwem Finansów. Ma zapewnić stabilność i zakończyć coroczne targi o wysokość dotacji.
Nie wszyscy w rządzie są jednak entuzjastami tego rozwiązania. Ministerstwo Finansów ostrzega, że stałe zobowiązanie tej wielkości może okazać się zbyt dużym ciężarem, zwłaszcza w warunkach unijnej procedury nadmiernego deficytu. W trakcie prac pojawiały się także inne pomysły, w tym powszechna składka audiowizualna doliczana do podatków PIT i CIT, ale na razie nie znalazły one politycznego poparcia.
Konkretna data i długi, które nie znikną
Po raz pierwszy rząd zdecydował się wskazać konkretny termin. Zgodnie z projektem ustawy abonament RTV ma przestać obowiązywać z początkiem stycznia 2027 roku. Oznacza to, że rok 2026 byłby ostatnim, w którym trzeba go regulować. Projekt trafił już do konsultacji publicznych, a na początku 2026 roku ma zostać skierowany do Sejmu.
Jednocześnie resort kultury jasno stawia sprawę zaległości. Likwidacja abonamentu nie oznacza automatycznego umorzenia długów. Zaproponowano, aby przedawniły się one najpóźniej ostatniego dnia grudnia 2028 roku. Ten termin budzi jednak sprzeciw Ministerstwa Aktywów Państwowych, które uważa go za zbyt krótki. To zapowiada kolejne spory jeszcze przed uchwaleniem ustawy.
Reforma, która wykracza poza pieniądze
Projekt nie ogranicza się wyłącznie do kwestii finansowania. Zakłada także głęboką przebudowę systemu zarządzania mediami publicznymi. W jednym pakiecie znalazła się likwidacja Rady Mediów Narodowych i przekazanie jej kompetencji Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji, gruntowna reforma samej KRRiT, zwiększenie liczby jej członków do dziewięciu, zmiana trybu ich powoływania oraz wprowadzenie rotacyjności składu co dwa lata. Kandydaci do KRRiT i władz mediów publicznych mieliby spełniać rygorystyczne wymogi apolityczności i wykazać się wieloletnim doświadczeniem eksperckim. Przewidziano także nowy, dwuetapowy system wyłaniania zarządów w otwartych konkursach oraz ograniczenie działalności wydawniczej samorządów wyłącznie do informacyjnych biuletynów, bez publicystyki i reklam. To właśnie te zapisy mogą okazać się najbardziej zapalne politycznie.
Czy to się w ogóle uda?
Likwidacja Rady Mediów Narodowych, powołanej za czasów poprzedniego rządu, oraz zmiany w KRRiT już dziś zapowiadają ostrą walkę. Dodatkowym znakiem zapytania jest postawa prezydenta Karola Nawrockiego, który objął urząd w sierpniu 2025 roku i może zawetować ustawę, jeśli uzna ją za sprzeczną ze swoją wizją mediów publicznych.
Dlatego choć na papierze wszystko wygląda jasno, przyszłość abonamentu RTV wciąż nie jest przesądzona. Rok 2027 może przynieść koniec jednej z najbardziej nielubianych opłat w Polsce. Ale równie dobrze może być kolejnym terminem, który zapisze się na liście niespełnionych obietnic.
REKLAMA
© Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A.
REKLAMA



