Nie dają pieniędzy za takie zwolnienie lekarskie, a pracodawca pozna powód chorobowego

REKLAMA
REKLAMA
To już prawdziwa lawina L4 z kodem „C”. Co się kryje pod tym oznaczeniem? To niezdolność do pracy z powodu nadużycia alkoholu. Z danych Zakładu Ubezpieczeń Społecznych wynika, że w 2025 liczba tego typu L4 wyniosła 10 tysięcy. Niemal połowa z nich dotyczy osób między 35. a 49. rokiem życia. Specjaliści bija na alarm. To właśnie ta grupa wiekowa stanowi rdzeń rynku pracy.
- Niewielki odsetek, ale nie bez znaczenia
- Krótkie absencje zamiast długotrwałych problemów
- Jak długo trwa niezdolność do pracy
- Kto najczęściej trafia na zwolnienie
- Mężczyźni piją częściej i więcej
- Za takie chorobowe nie zapłacą
To alarmistyczne dane. Tylko w 2025 roku liczba zwolnień lekarskich, opatrzonych kodem C, czyli wydanych z powodu nadużycia alkoholu wyniosła blisko 10 tysięcy, wynika z danych udostępnionych przez ZUS.
REKLAMA
REKLAMA
To o 5,1 proc. więcej niż w 2024 roku, kiedy takich przypadków było 9,5 tys. Uwzględniając podział na województwa, najwięcej ww. zaświadczeń w 2025 roku dotyczyło mazowieckiego – 1,3 tys. (13,3 proc. wszystkich w kraju), śląskiego – 1,1 tys. (11,2 proc.) oraz wielkopolskiego – 1,1 tys. (11,1 proc.). Natomiast na końcu zestawienia widać lubuskie – 252 (2,5 proc, wszystkich w kraju), opolskie – 307 (3,1 proc.) i podlaskie – 319 (3,2 proc.).
Niewielki odsetek, ale nie bez znaczenia
– W Polsce rocznie wystawianych jest ponad 20 milionów zwolnień lekarskich. Te z kodem C stanowią więc bardzo niewielki odsetek wszystkich absencji chorobowych, ale nie można tych danych całkowicie bagatelizować – mówi Michał Pajdak, wykładowca akademicki i ekspert z platformy ePsycholodzy.pl. Mówimy bowiem o sytuacjach, w których nadużycie alkoholu wpłynęło na stan zdrowia pracownika na tyle, że konieczna była czasowa niezdolność do pracy. Nie oznacza to automatycznie uzależnienia. Część przypadków może dotyczyć jednorazowych epizodów, zatruć czy powikłań zdrowotnych – dodaje ekspert.
Z kolei dr n. o zdr. Katarzyna Sejbuk-Rozbicka z Uczelni Łazarskiego zwraca uwagę na ekonomiczny wymiar problemu. Badania pokazują, że alkohol generuje realne koszty pośrednie obejmujące utraconą produktywność, absencję, wypadki przy pracy oraz wcześniejsze wycofywanie się z rynku pracy. Ekspertka podkreśla, że skutki te szczególnie odczuwają pojedyncze przedsiębiorstwa, zwłaszcza mniejsze, gdzie nawet krótka nieobecność pracownika może zaburzyć organizację pracy i wymusić zastępstwa lub nadgodziny.
REKLAMA
– Sam wzrost rok do roku liczby zaświadczeń z kodem C warto traktować poważnie. Mówimy o sytuacjach, w których alkohol realnie wyłącza ludzi z bezpiecznego funkcjonowania zawodowego, a to zwykle nie dzieje się bez powodu - wskazuje psycholog Michał Murgrabia, ekspert z platformy ePsycholodzy.pl. - Jednocześnie te dane nie przesądzają, że mamy nagły wybuch uzależnień. Na liczbę zwolnień wpływa też to, czy lekarze częściej rozpoznają problem i czy pacjenci rzadziej ukrywają tło alkoholowe. Możliwy jest więc również efekt większej szczerości i świadomości – podkreśla psycholog.
Krótkie absencje zamiast długotrwałych problemów
W ubiegłym roku liczba dni absencji chorobowej z powodu nadużycia alkoholu wyniosła 99,7 tys. To o 5 dni więcej niż rok wcześniej, kiedy było ich 99,6 tys. Jak stwierdza dr Katarzyna Sejbuk-Rozbicka, te dane — w połączeniu z wcześniej wskazanymi — należy traktować jako sygnał, że rośnie liczba epizodów krótkotrwałej niezdolności do pracy, a nie ciężkich, długotrwałych następstw zdrowotnych.
Ekspertka podkreśla również, że w wielu analizach absencja to tylko część strat. Istotną rolę odgrywają także wypadki, błędy oraz spadek wydajności pracy, które mogą mieć większe znaczenie ekonomiczne niż sama liczba dni zwolnień. W tym kontekście krótkotrwała absencja może pełnić funkcję ochronną — niedopuszczenie do pracy osoby w obniżonej sprawności psychofizycznej zmniejsza ryzyko wypadków i szkód. Ma to szczególne znaczenie w zawodach wymagających wysokiej koncentracji i odpowiedzialności.
– Blisko 100 tys. dni absencji to około 400 etatów rocznie, przyjmując 250 dni pracy. W porównaniu z ponad 16 milionami pracujących i milionami dni absencji ogółem, jest to zjawisko marginalne makroekonomicznie – dodaje Michał Pajdak. - Oczywiście, każda absencja generuje koszt, ale w skali całej gospodarki mówimy o relatywnie niewielkich kwotach w porównaniu z całkowitą wartością wytwarzanych dóbr i usług. Załóżmy, że średni koszt dnia pracy wynosi 350 zł. Jeśli pomnożymy go przez liczbę dni absencji z ww. tytułu, to otrzymamy wynik ok. 35 mln zł rocznie. W skali gospodarki wartej ponad 3 biliony zł PKB to znikoma wartość – zauważa specjalista.
Jak długo trwa niezdolność do pracy
Według danych za 2025 rok, 3,6 tys. tego typu zaświadczeń lekarskich dotyczyło absencji wynoszącej 1–5 dni (35,6 proc. ogółu liczby takich zaświadczeń). Z kolei 2,7 tys. wystawiono na 11–20 dni (27,4 proc.) oraz 2,7 tys. – na 6–10 dni (26,9 proc). Następnie mamy 728 zaświadczeń o długości absencji 21–30 dni (7,3 proc.), 159 na 34 dni i więcej (1,6 proc.), a także 123 na 31–33 dni (1,2 proc.).
Katarzyna Sejbuk-Rozbicka podkreśla, że struktura zwolnień wskazuje przede wszystkim, że niezdolność do pracy związana z alkoholem ma w większości charakter ostrych, krótkotrwałych następstw spożycia, takich jak zatrucia, zaburzenia snu, pogorszenie funkcji poznawczych czy urazy. - Fakt, że ponad 10% zwolnień trwa przeszło 21 dni, można interpretować jako sygnał, że w pewnej części przypadków mamy do czynienia z poważniejszymi konsekwencjami zdrowotnymi. To m.in. urazy, powikłania somatyczne lub zaburzenia psychiczne związane z nadużywaniem alkoholu, które wymagają dłuższego leczenia i rekonwalescencji – mówi Katarzyna Sejbuk-Rozbicka.
Kto najczęściej trafia na zwolnienie
W ubiegłym roku 1,8 tys. zaświadczeń lekarskich z kodem C wystawiono osobom w wieku 40–44 lat (18,2 proc. ogółu zaświadczeń). Dalej widzimy przedstawicieli grupy wiekowej 45–49 lat – 1,6 tys. zaświadczeń (15,7 proc.) oraz 35–39 lat – 1,5 tys. zaświadczeń (15,1 proc.). Z kolei na końcu zestawienia widnieją osoby w wieku 19 lat i mniej – 44 (0,4 proc.), a także 65 lat i więcej – 86 (0,9 proc.).
– Niemal połowa wszystkich takich zwolnień dotyczy osób między 35. a 49. rokiem życia. Taki rozkład nie jest zaskakujący – mówi Michał Pajdak. To właśnie ta grupa wiekowa stanowi rdzeń rynku pracy. Statystycznie to w niej będzie występować najwięcej zwolnień – niezależnie od ich przyczyny. Badania epidemiologiczne wskazują, że właśnie w tej fazie życia ryzyko nadużywania alkoholu bywa podwyższone. Jednocześnie zaczynają ujawniać się pierwsze poważniejsze konsekwencje zdrowotne długotrwałych zachowań ryzykownych – podkreśla psycholog.
Mężczyźni piją częściej i więcej
Uwzględniając podział na płeć, w 2025 roku 7,7 tys. zaświadczeń spowodowanych nadużyciem alkoholu, wystawiono mężczyznom (77,5 proc.), a 2,2 tys. – kobietom (22,5 proc.). Natomiast w 2024 roku było to odpowiednio 7,4 tys. (77,5 proc.) i 2,1 tys. (22,5 proc.).
Jak zaznacza Katarzyna Sejbuk-Rozbicka, struktura zwolnień według płci odpowiada globalnym trendom epidemiologicznym. Dominują mężczyźni, ponieważ piją częściej i więcej. Udział kobiet, choć mniejszy, ma również znaczenie kliniczne i zdrowotne — u nich szybciej mogą pojawiać się biologiczne i zdrowotne konsekwencje alkoholu.
– Ponad jedna piąta przypadków pokazuje, że to zjawisko dotyczy także kobiet w sposób, który wpływa na zdolność do pracy. Fakt, że panie gorzej tolerują alkohol i szybciej doświadczają skutków zdrowotnych, może oznaczać, że gdy już dochodzi do zwolnienia, problem bywa bardziej obciążający biologicznie i psychicznie. Jednak często dłużej pozostaje ukryty z powodu większego wstydu i presji społecznej. W praktyce to może prowadzić do późniejszego zgłaszania się po pomoc, a więc – do większych konsekwencji, mimo mniejszej liczby zwolnień – podsumowuje Michał Murgrabia z platformy ePscyholodzy.pl.
Za takie chorobowe nie zapłacą
Zwolnienie lekarskie oznaczone kodem C niesie dla pracownika konsekwencje finansowe i zawodowe. Przez pierwsze pięć dni takiej absencji nie przysługuje ani wynagrodzenie, ani zasiłek chorobowy. Co więcej, oznaczenie to jest jawne dla pracodawcy, który zna przyczynę nieobecności, a to może rzutować na relacje w miejscu pracy oraz ocenę pracownika. Tego typu zwolnienia znajdują się również pod szczególną obserwacją Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, który analizuje zarówno skalę ich występowania, jak i powody ich wystawiania.
REKLAMA
© Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A.
REKLAMA



