REKLAMA
Zarejestruj się
REKLAMA
Przez lata ich praca nie miała ani umowy, ani pensji, ani składek odkładanych na przyszłość. Zamiast etatu był dom, zamiast urlopu – niekończąca się lista obowiązków, a zamiast myślenia o emeryturze troska o kolejne dzieci. Dla wielu kobiet taka decyzja oznaczała jedno: na starość nie dostaną nic. Ten schemat zmienił się dopiero kilka lat temu, gdy państwo przyznało, że wychowywanie dużej rodziny to również praca, która powinna dawać prawo do zabezpieczenia finansowego.
Od marca 2025 roku, po corocznej waloryzacji, maksymalna kwota rodzicielskiego świadczenia uzupełniającego wzrosła do 1878,91 zł. Program ten, znany powszechnie jako "Mama 4 plus", jest skierowany do osób, które wychowały co najmniej czwórkę dzieci. Choć o wypłatę z ZUS mogą ubiegać się oboje rodzice, w praktyce najczęściej trafia ona do kobiet. Oto szczegóły.
ZUS zapowiedział, że w 2025 roku emerytury niektórych beneficjentów mogą wzrosnąć nawet o 1878,91 zł. Ta podwyżka dotyczy także osób, które nie wypracowały wymaganego stażu. Aby otrzymać dopłatę do minimalnego świadczenia, seniorzy muszą złożyć specjalne oświadczenie. Ze względu na korzystne warunki, ZUS przewiduje spore zainteresowanie. Oto szczegóły.
Rodzicielskie świadczenie uzupełniające, tzw. emerytura matczyna, emerytura dla matek (mama 4 plus) ma charakter specjalny - ma za zadanie przeciwdziałać ubóstwu grupie uprawnionych do niego osób, zapewniając im określone (niezbędne) środki po osiągnięciu odpowiedniego wieku. Ale czy zawsze i każdy ma bezwzględne prawo do tego świadczenia? Czy fakt zamieszkiwania w Polsce ma znaczenie? Czy dodatkowe świadczenie do emerytury powinno przysługiwać każdemu bez względu na liczbę dzieci w rodzinie?
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA